Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2018-01-30

Marta Zelwan

Jaskiniowe centrum handlowe

W jaskiniowym centrum handlowym półmroczne korytarze i dróżki rozchodzą się promieniście, ale odgałęzienia boczne prowadzą nie wiadomo dokąd, błądzę wśród innych postaci w łachmanach. Główny szlak czy przejście często zamazuje się i ginie. Myślę, że zgubiłam się w czasie, próbuję zrozumieć, co tu się stało, nie widać bezpośrednich śladów po katastrofie, tylko nędzę. W równych stosach ułożone są średniowieczne towary z powyginanego, rdzawego żelastwa, nadtłuczone gliniane dzbany, drobiazgi, których nie rozpoznaję. Mijam ludzi odzianych w workowate, szare ubiory, niektórzy wybierają coś ze stosów, pewna ludzka, całkowicie zasłonięta postać, która wcześniej kilka razy mijała mnie i coś przeciw mnie mamrotała, znowu pojawia się w przejściu, wyciągam rękę, chcę ją zatrzymać, powstrzymać, nie znam żadnego zaklęcia, które pasowałoby do tej wyciągniętej ręki, nawet słowa „stop”, chociaż wiem, że takie słowo istnieje, mimo to kaptur nagle opada, odwija się kawałek materii i odsłania się postać w środku: jest to dziecko, przerażone dziecko o ciemnej twarzy i ogromnych oczach, słyszę głos „kierownika sprzedaży”, którego chwilę wcześniej pytałam o drogę, że to jego córka. Jest to tak dziwna wiadomość, że gubię się nie tylko w chodzeniu, ale i w myślach, nie wydostaję się na powierzchnię, zresztą jest tam podobno bardzo niebezpiecznie, chociaż tutaj, w podziemiach też trudno przetrwać.

Marta Zelwan

Komentarzy nie ma.