Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2014-02-14

Wojciech Jóźwiak

Jak astrologia działa na człowieka?

Chciałem najpierw napisać „Jak astrologia działa na klienta?”, ale od razu zreflektowałem się, że aby na „mnie” podziałała astrologia, niekoniecznie muszę być klientem astrologa – bo równie dobrze mogę być czytelnikiem astrologicznych lektur, słuchaczem wykładów, uczestnikiem kursów lub warsztatów, samoukiem; albo: samemu być astrologiem.

Jak działa astrologia na swojego odbiorcę?

Po pierwsze, usuwa „ciemność i mgłę”. Typowy problem, lub nawet pre-problem (das Uhrproblem :) jest następujący: „nie wiadomo”; „nie wiem, co się dzieje”; „nie wiem, co robić, nie wiem co dalej”. Astrologia pozwala wypełnić tę niewiadomość tym, co dzieje się w horoskopie, „w planetach”.

Tu kontra ze strony zen: być może zamiast tego, należałoby skupić się na tym „nie wiem”. Nie zastępować tego „nie wiem” astrologicznym: „ale za to wiem coś innego!”.

Oraz druga kontra ze strony szamanizmu: być może zamiast tego, należałoby „wpatrywać się w ciemność, słuchać ciszy”, czyli przechodząc do spraw technicznych: zastosować monotonizację, czyli skorzystać z „zaślepienia” zwykłego ego-umysłu i pozwolić wyjść na powierzchnię treściom trans-personalnym. – Czyli: duchom?

Po drugie, dostarcza języka, w którym można mówić o swoich stanach wewnętrznych i zachowaniach; dostarcza pewnej psycho-logii. Ktoś, kto nauczy się astrologicznych pojęć, uczy się także odróżniać, co w nim i w innych ludziach czy w ogóle w otoczeniu jest „słoneczne” (czyli optymistyczne, stabilne, zintegrowane, całościowe), „marsowe” (agresywne, przebojowe, skuteczne), „wenusowe” (atrakcyjne, uwodzące, przyjemne, dążące do zgody) itd.

Po trzecie, teatralizuje psychikę. – Czyli rozbija psyche na role i składa te role z powrotem, tak aby interagowały podobnie jak aktorzy w teatralnym przedstawieniu. A więc robi to samo, co psychoanaliza, gdzie w wersji Freuda psychika była teatrem trzech aktorów: ego, id i superego; w wersji Junga teatrem większej liczby archetypów, jak: Cień, Anima, Animus itd. Ten psychoteatr występuje także w koncepcjach prostszych, jak w dialogu „wewnętrznego dziecka” z „wewnętrznym rodzicem”, itp.

W astrologii w tym psychoteatrze grają czynniki odpowiadające planetom, czyli „wewnętrzny Mars”, „wewnętrzna Wenus” itd.; zresztą w astrologicznym sposobie mówienia nazywane tymi samymi słowami, co planety. Poprzez władztwa i aspekty te „wewnętrzne planety” wchodzą ze sobą w trwałe koalicje, sklejają się w większe bloki (wiązki), przez co liczba aktorów zmniejsza się do trzech lub czterech, ale przez to tym lepiej odpowiadają one temu, co osoba „czuje od środka” lub rozpoznaje w sobie.

Po czwarte, dostarcza typologii. Postrzeganie siebie i innych mieści się pomiędzy dwiema skrajnościami. Pierwsza skrajność ma miejsce, gdy się powiada, że „każdy jest osobną, niepowtarzalną indywidualnością”. W myśl tego stanowiska „każdy idzie swoją drogą” i nie ma sensu się porównywać. Druga skrajność, gdy się mówi: „w istocie wszyscy jesteśmy równi”. Wtedy nie ma sensu się wyróżniać. Astrologia zajmuje bardzo mocne i wyraziste stanowisko z dala od obu tych skrajności. Dostarcza wielu skal (typów), według których można porównywać ludzi i ich życiowe drogi, i jednocześnie pokazuje, na czym polega indywidualna szczególność każdego: na szczególnej kombinacji wielu typów, do których się należy.

Astrologiczna typologia pozwala zobaczyć siebie (i innych) jako szczególny „przedmiot” czy „kształt” o określonych właściwościach, który zarazem różni się od innych, jak i może być z nimi porównywany.

Astrologiczna typologia ratuje od prymitywnego klasyfikowania ludzi według (np.) wieku, np. „kto starszy, ten musi być mądrzejszy, bardziej odpowiedzialny itp.” Lub: „masz 25 lat, to najwyższa pora wyjść za mąż, mieć dzieci”. W astrologii widać, że pewne cechy psychiczne i życiowe wybory niewiele mają wspólnego z wiekiem.

Typologia astrologiczna łatwo daje się uzupełnić o system „pięciu wymiarów osobowości” – czyli tzw. po angielsku OCEAN: otwartość na doświadczenia, sumienność, ekstrawersja, ugodowość, neurotyzm. Np. Wenus odpowiada ugodowości, Mars jest czynnikiem obniżającym ugodowość itd.

Typologię istotnie odmienną od astrologicznej wprowadza enneagram i uzgodnienie lub synteza tych dwóch systemów pozostaje wciąż do zrobienia.

Sumując, dzięki swojej typologii, astrologa pozwala zobaczyć siebie (lub: kogoś) na tle innych.

Po piąte, ratuje od przypadku. Jak dotąd, nie wynaleziono innej „teorii”, która by pokazywała, jak człowiek, czyli jednostka ze swoją psychiką, ewoluuje w czasie: jaką ma dynamikę lub trajektorię. Astrologia w jakimś stopniu, chociaż niedoskonale, tę trajektorię przedstawia. Przez to pokazuje, że w tym, co ci się przydarza, nie ma przypadku, lub jest go mniej niż się pospolicie wydaje. Np. choroba przydarzyła się wtedy, kiedy Saturn negatywnie tranzytował urodzeniowy Księżyc. Małżeństwo wtedy, kiedy Jowisz przechodził przez urodzeniowy descendent; itp.

Po szóste, co za tym idzie, astrologia pozwala prognozować. Wprawdzie astrologowie są nieustająco niezadowoleni z wyników swoich prognoz i życie klientów bardzo często bywa bogatsze od prognoz, ale jakiś krok naprzód jest robiony.

Po siódme, przez prognozowanie i dzięki niemu, astrologia dostarcza „przestrzeni czasu”; mówiąc inaczej: daje perspektywę. O neurotykach mówi się, że żyją pod presją braku czasu, czyli coś muszą zrobić lub coś dla nich musi się wydarzyć „zaraz, teraz – albo nigdy”. Ich czas jest krótki. Można to porównać do jazdy przez mgłę, kiedy kierowca przed sobą widzi tylko przestrzeń najbliższych kilkunastu metrów. Podobnie przy tej przypadłości postrzega się przyszłość tylko na kilka dni naprzód, dalej jest mgła, albo raczej: „dalej nie ma czasu”. Astrologia pokazuje, że inaczej niż wydaje się w takim neurotycznym zakleszczeniu, czas dalej jest i nic złego z tym czasem się nie dzieje. Astrologia mówi: „masz czas!”

Jak widać z powyższego, astrologia ma postawione dobre podstawy, aby w jej obrębie i na jej gruncie, zabrać się do pracy nad:

  1. powrotem do (psychicznego) zdrowia i dobrej formy – czyli zająć się pracą typu psychoterapii
  2. rozwojem psycho-sprawności tak jakby się tego chciało – czyli zająć się pracą w rodzaju coachingu
  3. przemianą osobowości i życiowej drogi – czyli pracą na rzecz przemiany.

Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 4

[foto]1. Niezadowalające prognozy • autor: Przemysław Kapałka (2014-02-14 16:38:03)

Wprawdzie astrologowie są nieustająco niezadowoleni z wyników swoich prognoz i życie klientów bardzo często bywa bogatsze od prognoz, ale jakiś krok naprzód jest robiony. 

Nie znam się na astrologii, ale wydaje mi się, że powód jest banalnie prosty: Na życie klientów wpływa znacznie więcej czynników, niż układ planet, a astrologia zupełnie pomija ich wpływ.

[foto]2. Banalnie prosto • autor: Wojciech Jóźwiak (2014-02-14 18:28:02)

Przemku, gdyby astrologia brała pod uwagę "inne czynniki", prócz planet, więc np. wykształcenie rodziców w dzieciństwie badanego, przeczytane lektury, wyznawaną religię itp. to BANALNIE PROSTO przestałaby być astrologią. Istota astrologii polega na tym, że na podstawie planet układa swoje równoległe historie, które - o dziwo! - w jakimś stopniu pasują do tego, co dzieje się realnie.
Prognoza astrologa jest pewną interpretacją kosmogramu --- ale również życie osoby urodzonej z tym kosmogramem jest interpretacją tego kosmogramu.

[foto]3. W tym sęk • autor: Przemysław Kapałka (2014-02-14 21:29:56)

Zgadzam się z tym, że gdyby astrologia brała pod uwagę wszystkie te czynniki, to przestałaby być astrologią. Tyle, że właśnie dlatego, że uwzględnia wycinek, nie można po niej oczekiwać 100% trafnych prognoz. To tak, jakbyśmy chcieli przewidzieć zachowanie człowieka na podstawie jego materiału genetycznego, nie uwzględniając środowiska, w którym wyrasta, itp. Można, będzie to miało sens, ale wszystkiego nie wyjaśni.

4. w samo sedno • autor: (2014-02-15 17:05:54)

To jest właśnie mój sposób postrzegania astrologii i to do czego ją wykorzystuję "pracą na rzecz przemiany". W samo sedno.