Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2016-08-16

Piotr Jaczewski

Ja, Android
Klątwa demona



Tam, gdzie technologia sięga szczytu, odnajdujemy siebie. Antropomorfizujemy, gdy stykamy się z dziwnym, obcym, odmiennym - w ilości przytłaczającej świadome przetwarzanie informacji. To nasz gatunkizm wrodzony. 

Jeśli coś nie podIega bezpośredniej, ręcznej czy werbalnej kontroli, jeśli koncepcyjnie wymyka się byciu przedmiotem... to jest osobą. A ta granica przekształcenia ciała w maszynę, cyborgizacji oraz przypisania androidowi świadomości - pozostaje dość płynna.

Nie piszę o inteligencji podobnej do ludzkiej, a o zdolności wyprojektowania owej świadomości na zewnątrz, na inną osobę czy na maszynę. Iluzja gumowej ręki  podpowiada, że do takiej projekcji JA, czy introjekcji zewnętrznego bytu, potrzeba naprawdę niewiele. Stworzeni jesteśmy do tego, by społecznie być. Precyzyjniej: Stwarzamy się społecznie w taki sposób, by przypisać i opisać enumeratywny byt, dane i cechy danemu zestawowi organów stada.

Posiadamy mózgi wystarczająco rozwinięte, by podtrzymywać ową iluzję niezależnie od bezpośredniego jej podsycania w stadzie, a nawet procesy owego utrzymywania JA bywają silniejsze od bieżącej komunikacji w roju. Najczęściej jednak nie jest to na tyle silny proces, by odłączenie, izolacja, depersonalizacja nie pozostawała karą.

Ta niechciana kruchość, niebyt, iluzoryczność JA nie jest wygodne dla podtrzymywania szczególności, ważności, wyjątkowości JA i razem z treściami innymi, odmiennymi, obcymi trafia do sfery tabu, dżungli czy wysypiska. W ten sposób cyborg nie jest już człowiekiem, a android jeszcze nim nie jest. Z definicji nie mogą być.

Z tą trudnością bycia ludzie radzą sobie jak mogą, tj. nie radzą sobie. Lepiej o tym nie myśleć. Grozi utratą człowieczeństwa... trzeba reagować.



Piotr Jaczewski

Komentarzy nie ma.