Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2016-08-04

Marcin Michalik

Grzyby meksykańskie

Grzyby meksykańskie jako pierwsze ze wszystkich używek, jakie brałem, dały mi pewność co do kwestii istnienia życia po śmierci. Pierwsze doświadczenie odbyte w pokoju mojej byłej dziewczyny (przy jej obecności oraz czynnym udziale) było kluczowym, psychodelicznym przeżyciem. Zażywałem wcześniej: ayahuaskę, LSD, łysiczki, szałwię itp., ale jeszcze żaden stan tak mocno na mnie nie wpłynął, jak... Działania psylocybiny nie da się łatwo opisać słowami. Cały ten proceder można ująć jako bezkresną podróż po wszechświecie, gdzie zaciera się granica między tym, co należy do nas, a tym, co znajduje się poza nami. Niezliczona ilość połączeń energetycznych w postaci kanałów, pomostów, fraktali itp., których nie da się ani opisać, ani tak naprawdę namalować, daje nam poczucie i zrozumienie tego, że wszytko to, co istnieje, jest ze sobą połączone i emanuje żyjącą wieczną energią i jest od siebie w stu procentach zależne. Wszystkie scalające nas elementy, bez względu na to w jakiej formie się nam objawiają, nie są odbierane przez nasz umysł jako jakieś osobne pojedyncze narzędzie przypisane do danych sąsiadujących istot, roślin czy przedmiotów, ale jako całość większego organizmu, np. las lub zamknięte pomieszczenie, w którym się znajdujemy. Następnie przestrzeń tę odbieramy jako obraz, a także wyrażenie całego wszechświata; wszystko staje się jednym przedmiotem-organizmem złączonym wszelaką masą różnorodnych energii, manifestujących się w przeróżne twory, np. planety czy też mikroorganizmy.

Byłem również w stanie skupić się na swoim ciele energetycznym. Przy zamkniętych oczach widziałem całą sieć energetycznych kanałów w moim ciele wraz z czakrami. To samo widziałem również u swojej dziewczyny. Nurkowałem w jej ciele, łącząc się z nią jednocześnie w jeden organizm. Połączyło nas kundalini. Czułem się jak wąż, który musi się ocierać o żeńską energię. Czuliśmy do siebie olbrzymią więź. Ona była pierwotną Boginią-stwórczynią. Czerpałem z jej źródła, a jednocześnie moje istnienie, oraz sens życia, były jej zupełnie podporządkowane. Moja osoba funkcjonowała jako czynny męski pierwiastek, który realizował jej założenia, dzięki czemu mogłem napełniać ją energią. W ten sposób powstrzymywany był cały wszechświat. Co ciekawe, na Patrycję zadziałała bardzo mała dawka. Nie wiem, co spowodowało taki obrót spraw, ale sytuacja ta powtarzała się już nie raz, nie dwa.

Marcin Michalik

Komentarze: 1

1. Grzyby to wielcy Nauczyciele • autor: (2016-08-05 18:04:59)

Tak, trudno to wyrazić słowami...ale mimo wszystko trzeba próbować. I dobrze, że piszesz. Na moje szczęście wiem z doświadczenia o czym mówisz, moje podróże przenoszą mnie do tej samej przestrzeni. Dziękuję, że mogliśmy się tutaj Spotkać. Jedyne doświadczenie nie-psychodeliczne, które mogę uznać za podobne do tych z enteogenami (z których grzyby cenię szczególnie) to pobyt w komorze treningowej z EEG przez 8 dni ;) Pozdrawiam ciepło z mojego Teraz <3