Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

1998-12-10

Wojciech Jóźwiak

Głupiec i Magik, czyli poszukiwanie trikstera w taroku
Postać trikstera w kartach tarota

Postać trikstera czyli Boskiego Oszusta rozpoznali antropolodzy po raz pierwszy w mitach północnoamerykańskich. Mircea Eliade » tak streszcza jego właściwości:

"...W większości tradycji mitologicznych Oszusta (Trickstera) obarcza się odpowiedzialnością za nastanie śmierci i obecną kondycję świata. Ale jest on także tym, który ... ukradł ogień i inne użyteczne przedmioty, zniszczył także potwory, które pustoszyły ziemię. ...Kiedy kradnie ogień czy jakiś inny przedmiot, ... Słońce, Wodę, grę, rybę..., który jest zazdrośnie strzeżony przez boską istotę, zwycięża nie tylko męstwem, lecz także przebiegłością i oszustwem. ...Kolejnym rysem charakterystycznym jest ambiwalentny stosunek Oszusta do sacrum. Trikster parodiuje ...obrzędy odprawiane przez kapłanów, ...parodiuje też ekstatyczny lot szamana, choć w jego przypadku lot ów kończy się upadkiem; ... drwi sobie z religii. [Niekiedy] okazuje się postacią ...w równym stopniu inteligentną, co głupią - pokrewną bogom dzięki swej "pierwotności" i własnym mocom, ale jeszcze bliższą ludziom przez swój żarłoczny apetyt, nadmierny popęd płciowy i amoralność. ...[W innych mitologiach, trikster] sprzeciwia się decyzji Boga, by uczynić człowieka nieśmiertelnym. ...Porządkuje [też] i doprowadza do końca stworzenie świata, ale popełnia przy tym tyle omyłek i błędów, że ostatecznie nic nie wychodzi tak, jak powinno."

Tak szeroko zdefiniowaną postać trikstera rozpoznajemy w wielu mitach z kręgu kulturowego Europy i Śródziemnomorza. Rysy trikstera ma Prometeusz, który Zeusowi ukradł ogień dla ludzi, ale i Wąż, który skusił Ewę i przez to ściągnął na nią i na Adama śmiertelną klątwę Boga Ojca. Trikstera przypomina Faeton, który wyłudza od Apollina-Heliosa jego słoneczny rydwan, aby swoją kawalkadę zakończyć kosmiczną katastrofą. "Triksteroidalnymi" postaciami są Syzyf (który uwięził Śmierć), chytry Odyseusz, lubieżne satyry, Szatan z Księgi Hioba, knujący ramię w ramię z Bogiem intrygi przeciw sprawiedliwym; czy strącony w otchłań książę upadłych aniołów. Triksterem par excellance jest skandynawski bóg-złośliwiec Loki, ale jest nim także Święty Piotr z ludowych apokryfów polskich i ruskich. (Pan Jezus pospołu ze Św. Piotrem stwarzają świat, ale co Jezus zrobi, Piotr w swojej głupiej naiwności psuje.)

Czy obraz trikstera zawędrował również na karty taroka? Zanim zastanowimy się nad tym, przyjrzyjmy się samym kartom. Bo choć współcześnie karty taroka należą do żelaznego zestawu okultystycznych narzędzi, to ich historyczny początek, pochodzenie i źródła są wielce niejasne. Także język w którym karty taroka przemawiają, jest skrajnie lakoniczny: są to, zwłaszcza w najstarszych taliach, mocno uproszczone obrazki, oraz ich tytuły. I chociaż ich odkrywca dla okultyzmu, Antoine Court de Gebelin (1719-1784), obwołał tarok zaginioną "Księgą Tota", to za kartami nie szła żadna legenda, żadna, choćby aluzyjna słowna mitologia. Kiedy tarokiem zainteresowali się erudyci, "księga" ta milczała, czekając, niby Kamień z Rosetty, na odszyfrowanie.

Jeżeli pominiemy wszystko, co było zwykłym wymysłem entuzjastów taroka, wyłoni się następujący przekaz historii: karty do gry (jeszcze nie tarok!) pojawiły się na przełomie Średniowiecza i Renesansu, zapewne około połowy XIV wieku. Pierwsze wzmianki o kartach i grze w karty pochodzą z roku 1377. W 1378 po raz pierwszy gra w karty zostaje zakazana (Regensburg, Bawaria). W 1392 talię kart zamawia król Francji Karol VI. Ale najwcześniejsza pewna informacja o talii taroka pochodzi dopiero z roku 1442, kiedy to dla dworu książąt d'Este z Mediolanu zakupiono cztery talie trionfi, "tryumfów", jak z początku zwano tarok. Tak więc za miejsce narodzin taroka możemy uznać renesansową Italię, czy raczej jej północne krainy. I jakkolwiek karty do gry mają wspólne źródło z grami madżong i domino, i razem z nimi wywodzą się z Chin, a do Europy przybyły poprzez Persję i Lewant, to trzeba podkreślić, że poza Europą ani tarok, ani żaden podobny do niego układ kart lub ikon nie istniał». Nie wiemy też kto po raz pierwszy zaprojektował dwadzieścia dwa symboliczne obrazy, powielane później przez wieki jako 22 atuty, lub, mówiąc językiem okultystów, "wielkie arkana", ani jaka intencja kazała owej osobie stworzyć właśnie takie a nie inne dzieło. Dodam jeszcze, że zachowała się pewna liczba renesansowych włoskich taroków mocno odbiegających od późniejszego standardu - co jest świadectwem, iż "nie od razu tarok zbudowano", i zanim powstał w znanej nam postaci, przeszedł drogę prób i błędów jego twórców.

Pewne jest, że zanim powstał tarok, znano już karty do gry, i że idea gry w karty była wehikułem, który umożliwił kartom taroka rozpowszechnienie się. Znawcy kart wyrażali też przekonanie, że tarokowe obrazy były zapisem przekazu tajemnej doktryny jakiejś grupy lub sekty gnostyckiej (lub neoplatońskiej), jednej z tych, jakich wiele kryło się w półpodziemnym życiu średniowiecznej Europy. Owa grupa wtajemniczonych rozpowszechniała jakoby swoje nauki, dla niepoznaki wkładając właściwe dla nich ikony pomiędzy narzędzia płochej rozrywki - karty do gry. Jest wiele pośrednich przesłanek popierających tę hipotezę, ale brak źródeł na ten temat sprawia, iż wizja takiej sekty jest raczej romantyczna niż naukowa.

Karty mają trzy zastosowania - hazardowe, towarzyskie i wróżebne. Funkcja towarzyska jest po prostu złagodzoną postacią hazardu. Związek hazardu z wyrocznią jest może mniej oczywisty. W największym skrócie jest tak: hazardowa gra sprawdza czyjeś "szczęście" - to czy mu fortuna sprzyja - w praktyce, poprzez, że tak powiem, "rozpoznanie bojem". Ale można też sprawdzić swoje "szczęście" w mniej dosłowny sposób, nie ryzykując przy tym majątkiem: można, bez gry, sprawdzić, co "kryje się" w kartach. W grze hazardowej wyroki losu są od razu egzekwowane - podczas gdy w przypadku wyroczni wyroki losu są tylko odczytywane, w sposób, rzec można, modelowy. Rozkład kart, który w grze prowadziłby do wzbogacenia się lub zrujnowania, i przez to byłby wykładnikiem Losu, w wyroczni jest tylko sposobem na podglądanie wyroków Losu. Aby jeszcze ów związek wyroczni z hazardem jawił się jako coś sensownego, konieczne jest przeświadczenie, że zarówno wygrana lub przegrana w hazardowej grze, jak i sukces lub porażka w innych obszarach życiowej kariery, a także sposób w jaki "idzie karta" - czy to w grze, czy we wróżbie, nie jest grą przypadku, jakby to widział zwolennik nowoczesnej statystyki, lecz jest przejawem osobistej mocy gracza, jego siły magicznej identycznej z siłą żywotną, uderzająco przypominającej słynną w antropologii mana Polinezyjczyków.

Stworzony w XV wieku, przez następne trzy stulecia tarok poszedł w lud i tam, przede wszystkim na południu Francji, przechował się kiedy już stracili dlań zainteresowanie włoscy arystokraci. Na południu Francji uformował się też standard taroka, drukowany do dziś Tarok Marsylski, zdobiony naiwnymi rycinami odbijanymi z prymitywnych drewnianych klocków. Około 1770 roku wspomniany Antoine Court de Gebelin, szwajcarski pastor, wolnomularz i antropolog-fantasta, odkrył karty taroka dla wiedzy tajemnej i okrzyknął je cudownie zachowaną mądrością starożytnego Egiptu, wspomnianą "Księgą Tota". Jego uczeń Aliette, znany pod pseudonimem Eteilla, stał się pierwszym wróżem-tarocistą - jako pierwszy posłużył się tarokiem do przepowiadania przeszłości. Tak więc tarok jest okazem zdumiewającego zjawiska: na oczach "oświeconej" Europy, w ciągu ostatnich dwustu lat (z okładem), w samym środku naszego cywilizacyjnego kręgu, rodzi się i rozwija nieznana przedtem, nowa technika dywinacyjna i związana z nią mitologia. A dla badaczy powstaje pytanie: czy - i w jaki sposób - na kartach taroka zostały zapisane archetypy Europejczyków epoki nowożytnej?

Współczesne traktaty o taroku, podbudowane psychoanalizą, w ciągu 22 kart atutowych widzą symboliczny obraz Drogi człowieka - drogi która zaczyna się od nieokreślonej potencjalności», jaką przedstawia karta zerowa, Głupiec, a kończy się obrazem psychicznej i kosmicznej pełni, zilustrowanej kartą nr XXI, Świat. Na rysunku karty Świat z łatwością rozpoznajemy mandalę - obraz całości. Mandala jest połączeniem kwadratu i koła; tutaj, na karcie XXI, strukturą czworokątną są byk, lew, orzeł i anioł z widzenia Ezechiela, kołem - wieniec, zaś tam, gdzie w centrum mandali powinno rezydować bóstwo, widzimy nagą tańczącą żeńską postać.

Głupiec, na pozór, jest obrazem, który z tamtą mandalą nie ma nic wspólnego. Doświadczenie uczy jednak, że mandale niekoniecznie muszą być rysowane - bywają też opisywane słownie, można też je odnaleźć w konfiguracji rozmaitych mitycznych sytuacji. W karcie Głupiec mandali rzeczywiście nie ma, ale treść tej karty jest swego rodzaju antymandalą - obraz bowiem przedstawia osobnika, który się znalazł poza mandalą. Mandala to obraz świata sensownego - świata, który jest mieszkaniem człowieka i jego bóstw. Mandalą w szerokim rozumieniu tego słowa jest dom, osiedle, państwo. Nie przypadkiem wszędzie w świecie starano się budować domostwa na planie prostokąta lub koła, i orientować je według stron świata. Mandalami były miasta z ich obronnym kręgiem murów i placem lub świątynią w centrum, a i wiele podbojów zmierzało do tego, aby granice państwa zamknęły się w regularnym kształcie ze stolicą pośrodku. Otóż tarokowy Głupiec jest człowiekiem, który znajduje się na zewnątrz mandali - jest w sytuacji tego, kto wzorem "psów i czarowników" z Apokalipsy (Obj. Jana 22, 15) znalazł się "na dworze", poza ochronnym kręgiem świętego miasta.

Skąd to wiadomo? Apokalipsa wspomina o psach. Pominę już fakt, że Semici darzyli psy niezrozumiałym dla nas wstrętem. Dla większości ludów pies jest przede wszystkim Strażnikiem; jest tym, który pozostając poza ludzkim kręgiem, owego kręgu strzeże; stojąc na zewnątrz mandali, mandalę chroni. A na rysunku karty Głupiec mamy wyobrażonego psa, który naszego bohatera gryzie w tyłek. Dowodów, że Głupiec jest Wygnańcem, znajdujemy więcej. Większość tarokowych postaci przedstawiana jest w statycznych pozach. Głupiec jest tu wyjątkiem - on idzie, idąc zaś, niby strzała Zenona z Elei, nie zajmuje określonego miejsca; a więc również z tego powodu do mandali nie należy. Idąc, Głupiec nie patrzy przed siebie, zatem nie ma określonego celu, który by go stabilizował w jego wędrówce. Idzie, a zarazem się ogląda, odwraca twarz, jakby nie mógł się do końca pożegnać z tym, co pozostawił za sobą; spogląda przy tym z ukosa, co jest znanym faktem, odróżniających tych, którzy zasiadają w Środku, od tych, którzy znaleźli się poza okręgiem. Na obrazach Hieronima Boscha z ukosa spoglądają istoty demoniczne i dręczeni przez nie grzesznicy.

Alfred Douglas» w swoim znakomitym podręczniku taroka twierdzi, iż postać ta wyobraża wędrownego błazna.
"Błaznowi wolno było wyśmiewać swoich panów albo robić bezczelne żarty, na które nie ważyliby się zwykli ludzie." "Jest on włóczęgą, który egzystuje na poboczu zorganizowanego życia. Idzie własną drogą, ignorując reguły i tabu."
I jeszcze jeden szczegół jego ekwipunku:
"Worek [który niesie Głupiec] mógł być pierwotnie nadmuchanym świńskim pęcherzem, prymitywnym balonem, który należał do atrybutów błazna."

Jeżeli jednak Głupiec jest istotą aż tak nikczemną, to czemu zawdzięcza swoją pozycję w talii - ostatecznie jest kartą atutową? Kontemplując tarokowego Głupca dotykamy pewnej ważnej idei. Wydaje się bowiem, że istnieją dwa źródła świętości i świętej mocy. Jest mianowicie świętość środka - i druga świętość, świętość zewnętrza. Pierwsza skumulowana jest w takich "centralnych" postaciach, jak wodzowie, kapłani i królowie, w świątyniach, świętych kręgach, ale przede wszystkim w tym, którego obrazami i aluzjami są wspomniane istności - w Bogu Najwyższym. Nośnikiem drugiej świętości i związanej z nią mocy jest szeroko rozumiany archetyp Obcego. Archetyp ten "pracuje", kiedy po sprawdzenie naszej przyszłości zwracamy się do Cyganki - istoty ewidentnie z zewnątrz, spoza naszej cywilizowanej mandali. Archetyp Obcego działa również wtedy, kiedy szczególną magiczną moc przypisujemy rosyjskim, a wiec obcym, jasnowidzom, astrologom i uzdrowicielom. Świętość Obcego (połączoną ze szczególnym uczuciem grozy) wyczuwamy w pierwotnych lasach, na bagnach, w górach i w nie skanalizowanych rzekach, a więc wszędzie tam, gdzie dany teren nie został włączony do służebnej względem człowieka mandali. Poszukiwaniu tego rodzaju świętej mocy służą wszelkie praktyki typu odosobnień i wypraw po wizje - i nie jest to wcale wynalazkiem indianofilów z New Age. Nie kto inny jak Jezus Chrystus pierwsze swe wtajemniczenia pobierał od Dzikiego Człowieka - jakim był Św. Jan Chrzciciel, spoza granicy, zza Jordanu.

Ale ów Obcy jest również Triksterem - jako że trikster reprezentuje moc zawartą w tym obszarze świata, który nie do końca został stworzony i uporządkowany. Dlatego "zewnętrzny" trikster sprzeciwia się "centralnym" bogom», i przedrzeźnia ich, podobnie jak błazen przedrzeźniał panów.

Jako wcielenie trikstera, tarokowy Głupiec ma jednak zbyt ubogą symbolikę. Stoi on dokładnie w połowie drogi pomiędzy Mandalą a dzikim Zewnętrzem; jego postura świadczy o tym, że wciąż ciąży mu tęsknota za porzuconym Środkiem. Drugą, brakującą połowę trikstera odnajdujemy jednak w następnej karcie - zatytułowanej w większości polskich talii "Mag", choć właściwszym przekładem nazwy francuskiej, włoskiej, angielskiej byłby "Magik". Pompatyczna przesada, która każe autorom talii nazywać Magika - "Magiem", a Papieżycę - "Arcykapłanką", wcale nie ułatwia zrozumienia treści tych kart! Gdyż jak się dobrze przyjrzymy postaci wyobrażonej na karcie nr jeden (następującej po Głupcu nr zero), to jasno zobaczymy, że właśnie magika-sztukmistrza ona przedstawia, wcale nie jakiegoś maga-kapłana. Kapłan ma zresztą już swoje miejsce w taroku - jako Papież, karta nr 5, i z pewnością mnożenie owych kapłanów nie ma większego sensu. (Zbytnia czołobitność wobec autorytetów również nie pomaga w zrozumieniu taroka.) Stary dobry Tarok Marsylski ewidentnie przedstawia Magika jako sztukmistrza-iluzjonistę. Młody człowiek na tym obrazku stoi za stolikiem, na którym wyłożył swoje akcesoria. Sam przystępuje właśnie do jakiejś sztuczki z użyciem pierścienia (w prawej ręce) i pałeczki (w lewej). Te dwa przedmiot, które trzyma, kojarzą się natychmiast z magią płodnościowo-seksualną. Spostrzeżenie to tym bardziej utwierdza nas w przekonaniu, że sztuczki Magika są ewokacją aktu stworzenia świata - podobnie jak odpowiednią ewokacją jest akt płciowy ludzkiej pary. To, co robi Magik, jest więc, na mocy magicznych ekwiwalencji, stwarzaniem świata! Symboliczne powtarzanie boskiego czynu stworzenia jest przywilejem kapłanów. Z drugiej strony, Magik wcale kapłanem nie jest - w jego postaci nie ma nic z napuszonego kapłańskiego dostojeństwa. Musi więc być oponentem kapłanów; tym który "na boku" dokonuje swojego małego, własnego stworzenia świata. Dla jednych będzie on duchowym mistrzem i wzorem do naśladowania, dla innych - ośmieszycielem i wrogiem.

Tak rozumiany tarokowy Magik od razu staje w jednym szeregu z tymi mitycznymi postaciami, które poprawiały - na swój sposób, i według swojego rozumu - boskie dzieło: kimś takim jak Prometeusz, jak budowniczowie Wieży Babel; przypomina także Kruka z mitu syberyjskich Czukczów, który, nie będąc wcale przewidziany przez Boga-Stwórcę w planach stworzenia, narodził się przypadkiem z porzuconej skóry renifera, a zapytany przez Boga (który nie mógł sobie przypomnieć, aby takie czarne stworzenie kiedykolwiek stwarzał), kim jest, oświadczył Bogu prosto w oczy, z dumą acz kłamliwie: "Jestem tym, który stworzył sam siebie»".


Wojciech Jóźwiak
10 grudnia 1998
Artykuł napisany dla pisma "Albo-Albo"


Przypisy:

Mircea Eliade... M. Eliade, "W poszukiwaniu historii i znaczenia religii", Warszawa 1997; ss. 213-214. [wróć]

nie istniał... Pochodzenie kart taroka zostało wyczerpująco przedstawione w: Rafal T. Prinke, "Tarot. Dzieje niezwykłej talii kart", Warszawa 1991. [wróć]

nieokreślonej potencjalności... Owa nieoznaczoność Głupca ma swój odpowiednik także w grze kartami taroka (grze w taroka). Głupiec może tam być użyty jako "dzika karta", zastępująca każdą inną. Nosi wtedy nazwę "skiza", od francuskiego excuse - wymówka. [wróć]

Alfred Douglas... A. Douglas, "The Tarot. The Origins, Meaning and Uses of the Cards", New York 1972; wyd. polskie "Tarot. Pochodzenie, symbolika, medytacja, wyrocznia", Milanówek 1993. Cytaty ss. 43-45. [wróć]

sprzeciwia się... Dlatego Św. Jan, zabrany do pałacu (centrum!) musiał zginąć z wyroku króla.
Przykłady na to, jak wciąż na nowo bywa realizowane poszukiwanie mocy zawartej w "zewnętrzu", można długo mnożyć. Wspomnę tylko wyprawy alpinistów, gorączkę złota, partyzantów idących do lasu (i imających się symbolicznie magicznej broni - kija - jak w roku 1863), legendy Dzikich Pól, Dzikiego Zachodu i Bieszczadów, respekt połączony z odrazą jaki żywiono wobec ludzi "z zewnątrz" - Cyganów i Żydów u nas, Indian w Ameryce. Wydaje się również, że owo dążenie, aby prawdy o Człowieku dowiedzieć się od ludów "pierwotnych", które stało się motorem nowoczesnej antropologii, także można zaliczyć do realizacji tego archetypu. (Kiedy brakuje świetej mocy w Centrum, nakazem chwili staje się wyprawa po moc ku Peryferiom.) [wróć]

stworzył sam siebie... Według: Andrzej Szyjewski, "Symbolika kruka. Między mitem a rzeczywistością", Kraków 1991, s.81. [wróć]

Wojciech Jóźwiak

Komentarzy nie ma.