Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2010-01-10

Wojciech Jóźwiak

Fizycy i okultyści w astrologii

Są w astrologii dwa stronnictwa i dwa style myślenia. Astrologowie-fizycy myślą o astrologii jak o nauce - w sensie angielskiego science, a więc nauka odpowiednio ścisła. Rysując kosmogramy pamiętają, że są one obrazem faktycznej, fizycznej przestrzeni kosmicznej. Odróżniają materialne planety od geometrycznych miejsc, takich jak ascendent, węzły Księżyca lub apogeum orbity Księżyca (zwane często „Lilith” i uważane za źródło zła). Na działanie planet patrzą tak, jak na procesy w przyrodzie. Nie lubią dzielić zodiaku ma „klatki” - wolą wykresy, które narastają, osiągają maksimum i gasną. Nie ufają tym astrologicznym konstruktom, które są zbyt udziwnione: jak te „punkty szczęścia” lub „midpunkty”. Nie wierzą, że wszystko, co astrologowie wymyślili przez tysiąclecia, musi być prawdą; przeciwnie, bardziej skłonni są sadzić, że większość astrologicznych wiar jest błędna. Dopuszczają myśl, że faktyczne związki planet i ludzi mogą być inne niż się ogólnie przyjmuje! Spragnieni są statystycznych, seryjnych badań, które uważają za ważniejsze niż opowiadanie anegdot. Nie chcą wróżyć - zamiast tego pokazują klientom pewne prawidłowości w ich życiu, które mogą im się przydać do planowania i podejmowania decyzji.

Astrologowie-okultyści mają astrologię za wiedzę tajemną (czyli: okultyzm). Skłonni są uważać, że w świecie oprócz zwykłych praw, dostępnych nauce, działa pewien ukryty porządek, a astrologia jest jednym z kanałów dających wgląd w ów porządek. W tym porządku pewne wydarzenia są komuś pisane, są mu przeznaczone. Astrologowie-okultyści czują się wróżbitami lub wróżbitom i jasnowidzom zazdroszczą, chcieliby być tacy jak oni. Astrologię łączą z innymi technikami dywinacji - z jasnowidzeniem, tarotem, Yijing’iem, numerologią. Nie przeszkadzają im logiczne sprzeczności pomiędzy tymi różnymi „technikami”. Ufają tradycji i chętnie wierzą, że astrologia została odkryta przez „pradawnych mędrców” (może nawet z Atlantydy?) i ma pochodzenie, jak Koran, w istocie objawione, boskie. W sprawach technicznych są konserwatywni: znaki zodiaku i domy uważają za „klatki” w których pewna właściwość trwa od początku do końca, a potem skokowo zmienia się w inną. Na kosmogram patrzą jak na płaski rysunek, jak na kółko do wróżenia. Jeśli w czytaniu kosmogramu coś im się nie zgadza, chętnie przyjmują, że są tam jakieś dodatkowe czynniki, które trzeba dorysować - np. nieznane planety, albo „dwady”, albo indyjski zodiak gwiazdowy. Nie mają oporów przez mnożeniem takich bytów.

Różnic między jednym a drugim stylem myślenia jest więcej. Do tego stopnia, że jedni i drudzy używając tych samych słów mówią o czymś całkiem różnym.

Wojciech Jóźwiak

Komentarzy nie ma.