Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2012-03-22

Nadia

Farby, pochodnia i lama

Przekładałam do pudełek nadmiar farby - pomarańczowej i czerwonej - która została na białych kartkach. (W rzeczywistości do drugiej w nocy drukowałam sitodrukiem na koszulkach i używałam tych kolorów). We śnie też była noc, a ja zabrałam się za sprzątanie po tej rzeczywistej robocie:)
Gdy sprzątałam farby, przez okno na tle nocnego nieba zobaczyłam mężczyznę z pochodnią. Szedł wysoko nad ziemią, przez powietrze. Pomyślałam, że pewnie niesie ogień dla królowej, bo niedaleko jest przecież ta "słowiańska impreza". Słyszałam jej odgłosy. Rozpoznałam zespół Świetliki i Marcina Świetlickiego, który melodeklamował nazwiska absolwentów jakiejś ASP. Zapamiętałam jak mówił: "a teraz wszystkim znana Marta Światłowska i jej siostra Kasia Światłowska".

Tej nocy śniłam też, że w suficie miałam drzwiczki na strych i przez te drzwiczki do pokoju przyszło zwierzę - lama. Miała ciemnobrązowy grzbiet i jasne nogi. Byłam zdziwiona i ucieszona, że nic się jej nie stało, jak skakała z wysoka. Lama chciała wyjść drzwiami. Wydawała mi się dzika, ale pozwoliła bym do niej podeszła. Objęłam ją za szyję, przytuliłam się do jej pyska, a ona, gdy się do niej przytulałam, gwizdała. Potem poszła. A ja przy tych drzwiczkach na suficie postawiłam drabinę, żeby następnym razem mogła sobie bezpiecznie do mnie zejść.

Nadia

Komentarzy nie ma.