Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2012-11-17

Wojciech Jóźwiak

Ezoteryka miękka i twarda

Tym co rozgranicza ezoterykę miękką od ezoteryki twardej jest bezsilność myśli – a raczej to, czy ktoś uważa myśl za bezsilną lub silną.

Bezsilność myśli jest DOGMATEM zarówno materializmu jak i światopoglądu naukowego (scjentyzmu). Więcej: jest milczącym założeniem uprawiania nauki w ogóle! Jest Wielkim Nieobecnym nauki. Czymś w nauce tak oczywistym, że się o tym nie mówi, a jeśli ktoś wyskoczy z przeciwnym pomysłem („hej, zbadajmy psychokinezę!”) to żeby wykluczyć śmiałka, wystarczą fuknięcia i skrzywienia. Albo medykalizowanie: „co na to psychiatra?”.

Dogmat bezsilności myśli brzmi: myśl jest zamknięta w czaszce. Jeśli działa na coś zewnętrznego, to tylko za pośrednictwem mięśni. Jeśli przyjmuje informację z zewnątrz, to tylko za pośrednictwem narządów zmysłów, a te odbierają znane fizyce pola lub siły. Myśl - w obie strony – nie komunikuje się z zewnętrznym światem inaczej niż wyżej napisano.

Ezoteryka miękka akceptuje i szanuje dogmat bezsilności myśli. Po tym można ją poznać! Ezoteryka miękka obiecuje (tylko, zaledwie) samorozwój czy rozwój duchowy, obiecuje intensywniejsze przeżywanie np. orgazmów, wzrost twórczości, sięgnięcie do rezerw własnej osobowości i lepszy kontakt z innymi ludźmi, lepsze radzenie sobie w społecznych zadaniach i w zawodowej karierze; więcej pieniędzy. Ezoterykę miękką poznajemy po tym, że jest psychologiczna! Obiecuje poprawę własnej psyche. Nie obiecuje, że cię nauczy poruszania materią.

Ezoteryka twarda wychodzi poza dogmat bezsilności myśli, narusza ten dogmat. Obiecuje, że twoja myśl przestanie być bezsilna. Jeśli latasz we śnie, masz sen o lataniu, i przełączasz sobie świadomość na czuwanie we śnie, czyli lecąc we śnie, wchodzisz w sen jasny (lucid dream), ale fizycznie wciąż leżysz pod kołdrą, to praktykujesz ezoterykę miękką. Ezoteryka twarda zacznie się wtedy, gdy siłą świadomości fizycznie wzniesiesz się w powietrze.

Dogmat bezsilności myśli można widzieć jak granicę. Po jednej stronie granicy jest świat (lub: „podświat”) w którym ten dogmat obowiązuje, i tam myślą możemy działać tylko za pośrednictwem mięśni, a informację pobierać tylko przez oczy, uszy, dotyk, zmysł równowagi itd. Pod drugiej stronie tej granicy jest świat („podświat”) gdzie się lewituje, chodzi po wodzie, aportuje, zmienia coś w materialnym świecie, wie się zdalnie bez patrzenia-słuchania.

Uwaga! Ta granica bezsilności myśli nie jest pojedynczą linią! Nie jest jednoznaczna – jest rozmyta lub rozszczepiona. To się bierze np. stąd, że sama zasada bezsilności myśli dzieli się na dwie bardziej szczegółowe; bo po pierwsze może zakazywać myślowego poruszania materią, po drugie może zakazywać pobierania informacji inaczej niż przez zmysły. To co (rzekomo...?) robią i czego uczą radiesteci, narusza dogmat bezsilności myśli gdy chodzi o pobieranie informacji (bo radiesteci – rzekomo? - pobierają informację poza zmysłami), ale szanuje ten dogmat gdy chodzi o poruszanie materią (radiesteci nie praktykują psychokinezy).

Inne rozszczepienie tej zasady polega na tym, że pozwala się myśli nie być bezsilną, ale tylko w obrębie własnego ciała. W tym przypadku za granicą bezsilności myśli leżałyby wszelkie praktyki samouzdrawiania, w tym najsłynniejsze przypadki wyleczenia raka siłą woli. Inną granicą byłoby dopuszczenie, że myślą można skutecznie ingerować w ciało – ale innej osoby. Za taką granicą leży uzdrawianie siłą umysłu.

Zapewne więc nie jest tak, że jest jakaś jedna granica – ale że jest wiele, może wręcz nieskończenie wiele progów, które kolejno przekraczają coraz potężniejsi czarodzieje.

(Ten odcinek kontynuuje ten 4 numery wstecz, 97. Drim wiedzy tajemnej.)

Wojciech Jóźwiak

Komentarzy nie ma.