Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2017-11-07

Krabat

Ewakuacja i dekapitacja

Jestem na imprezie radiowej, dyskutuję z panią redaktor o doborze muzyki, która zdecydowanie mi się nie podoba. Zauważam niebieskie drzwi z napisem "Wyjście ewakuacyjne" - po otwarciu ukazują prowadzące w dół schody. Zbiegam nimi - prowadzą na jakiś plac, na ścianie jednego z budynków widzę troje niebieskich drzwi. Wybieram środkowe, za nimi kolejne schody. Drzwi i schodów jest więcej, prowadzą przez zaułki, stacje metra, centra handlowe.
Ostatnimi schodami zbiegam szybko, z poczuciem bycia ściganym. Wypadam z nich jak lądujący skoczek - telemark z poślizgiem po parkiecie pustej sali balowej.  Na zewnątrz w ogrodzie trwa impreza, pytam wyfraczonych młodzieńców (Anglików) o wyjście - kierują mnie z powrotem do budynku. Przechodzę przez kuchnię na podwórze - wygląda raczej na dziedziniec gospodarstwa rolnego niż oczekiwany podjazd pałacu. Na fotelu siedzi milczący ponury mężczyzna, za nim po lewej widzę otwartą bramę. Chcę spytać, czy nie ma tam psa, ale moją uwagę odwraca kłótnia. Ktoś odcina głowę wołu zaprzęgniętemu do wozu. Korpus wołu stoi nadal obok korpusów innych bezgłowych zwierząt (jeleń, koń).

Krabat

Komentarze: 2

1. Przypomniała mi się... • autor: (2017-11-07 20:29:09)

Przypomniała mi się pewna historia z dzieciństwa,a mianowicie mój wujek miał psa.Pies był wielki ,podobny do owczarka niemieckiego i pewnego razu pies rzucił się na dziecko,a wujek niewiele myśląc ,był też pod wpływem alkoholu,odrąbał psu głowę siekierą.

2. W moim śnie... • autor: Krabat (2017-11-08 10:23:22)

W moim śnie było to czyste cięcie piłą elektryczną.