Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2006-02-06

Wojciech Jóźwiak

Enneagram zdekomponowany
Punkty enneagramu jako składniki osobowości, nie typy

Enneagram, system niewątpliwie genialny (co jeszcze raz tu podkreślę), budzi jednak wątpliwości, przede wszystkim w praktycznym zastosowaniu, to znaczy wtedy, gdy ktoś usiłuje siebie lub inną znaną sobie osobę do enneagramu zaklasyfikować. Wątpliwości te są zwykle takie:

Oba te przypadki są sprzeczne z doktryną enneagramu, która ustala, iż każdy człowiek należeć może - i należy - do dokładnie jednego typu, a także, że ów typ jest ustalony raz na całe życie i ewolucja charakteru człowieka przebiegać może tylko w obrębie jednego typu. (Co jest zgodne z istotnym dla enneagramu założeniem, że charakterystyczny dla typu zestaw zachowań powstaje już we wczesnym dzieciństwie jako reakcja na niedogodności tamtego trudnego etapu życia.)

Powyższe wątpliwości częste są w praktyce, czyli na styku znajomości enneagramu jako systemu i jego praktycznego zastosowania przez rozpoznawanie typów w terenie. Prócz tego enneagram zawiera wątpliwość lub słaby punkt niejako systemowy i wrodzony, zawarty w enneagramie jako takim. Tym słabym punktem jest ukierunkowanie enneagramu. Dziewięć typów enneagramu jest nie tylko wyliczanych jeden po drugim, ale każda chyba publikacja o tym systemie przedstawia go jako wykres, jako tę znaną enneagramową gwiazdę, w której linie łączące wierzchołki odpowiadające typom są skierowane, czyli rysowane jako strzałki, nie tylko jako kreski. Powiada się w doktrynie enneagramu, że każdy typ w warunkach stresu przechodzi w inny, zgodnie ze strzałkami wykresu:
1 > 4 > 2 > 8 > 5 > 7 > 1 - itd, cykl się zamyka, oraz:
3 > 9 > 6 - itd, drugi cykl się zamyka.

Tak więc typy enneagramu tworzą dwa cykle przemian nie mieszające się ze sobą, przy czym krótszy cykl 3-9-6 obejmuje typy, których liczby są podzielne przez 3, a dłuższy pozostałe liczby, kolejność zaś liczb w tym cyklu równa jest kolejności cyfr dziesiętnych w ułamku 1/7 = 0,142857... Można w tym widzieć mistykę liczb, ale także widzieć można przypadkowe i zbędne założenie, zmuszające do naciągania całego systemu w imię numerologii.

Dla dopełnienia wspomnianego twierdzenia, w warunkach komfortu typy przechodzą w siebie w porządku odwrotnym: 1-7-5-8-2-4-1... i 3-6-9-3... A więc np. zgodnie z tym schematem w warunkach stresu 8-Szef zamyka się w swojej jaskini - przyjmuje elementy życiowej strategii 5-Obserwatora, za to 5-Obserwator w warunkach komfortu zaczyna się szarogęsić niby 8-Szef.

Powyższy porządek strzałek (czyli przejścia w warunkach stresu i komfortu, albo ukierunkowanie enneagramu) ustanawia relację bliskości pomiędzy typami: niektóre z nich są bliższe sobie niż pozostałe.

W enneagramie mamy także drugą relację bliskości: bliskość po kole, a raczej po obwodzie koła. O typach, które z danym typem sąsiadują na obwodzie koła, powiada się, że są jego skrzydłami, typami skrzydłowymi, ku którym typ dany może się przechylać. Tak np. o prezydencie USA Jerzym Bushu czytałem, że jest 8-Szefem przechylonym ku 9-Mediatorowi, podczas gdy Ronald Reagan był 9-Mediatorem przechylonym ku 8-Szefowi. (Co mnie osobiście ucieszyło, bo sam się czuję Dziewiątką przechyloną ku Ósemce.)

Mamy więc dwie relacje bliskości: bliskość po skrzydłach, czyli sąsiedztwo na obwodzie koła, oraz bliskość w stresie lub komforcie, czyli przechodzenie w siebie według strzałek. Każdy typ ma dwa typy skrzydłowe, ku którym się przechyla, oraz dwa następne, ku którym się przesuwa (ku jednemu w stresie, ku drugiemu w komforcie). Łatwo policzyć, że każdy typ ma cztery typy wobec siebie bliskie i cztery dalekie. Między przesunięciem a przechyleniem zachodzi charakterystyczna różnica: mianowicie przechylenie ku typowi skrzydłowemu jest wrodzone i określa wariant danego typu, natomiast przesunięcie za strzałkami jest czasowe, dotyczy konkretnej jednostki i uwarunkowane jest okolicznościami.

Enneagram wraz z tymi relacjami staje się jednak wyraźnie przerafinowany i zaczyna budzić obawy, czy faktycznie wszystkie te subtelności da się odnaleźć w praktyce, w zachowaniu i charakterach konkretnych ludzi.

Mimochodem zwrócę uwagę, że Helen Palmer w swojej książce "Enneagram" wzmiankuje wprawdzie powyższe subtelne związki między typami, ale tematu tego nie rozwija, skupiając się na przedstawieniu każdego typu jako osobnego królestwa i starając się wykazać, że dynamika każdego typu z osobna jest wystarczająca do opisania ludzi i nie trzeba się szczególnie odwoływać do tajemniczych przesunięć i pochyleń.

Kiedy jednak wracamy do początków enneagramu i traktujemy go jak przede wszystkim opis podstawowych sposobów radzenia sobie z trzema głównymi negatywnymi emocjami, wtedy powyższe przesunięcia i pochylenia między typami zaczynają przeszkadzać: widać, że są czymś obcym (zapewne wziętym z numerologii), co rozsadza strukturę.

W poprzednim artykule pt. "Obciach, cykor i wkurwienie" proponowałem powrót do początków i znalezienie w enneagramie twardego jądra w postaci wzorów obsługi trzech głównych negatywnych emocji, którymi są:

Każda z tych trzech emocji może być obsługiwana znów na trzy sposoby:

Razem daje to nam 9 punktów enneagramu, jednak rozumianych nie jako typy osobowości, lecz raczej jako typowe strategie radzenia sobie z negatywną emocją.

I chociaż z jednej strony zgodzimy się, że u pewnych ludzi jedna z tych emocji i radzenie sobie z nią przeważa, w tym sensie, że osobowość jednych ludzi ufundowana jest na gniewie, u innych na lęku, a u jeszcze innych na wstydzie, to z drugiej strony oczywistym jest, że każdy człowiek musi sobie radzić z wszystkimi trzema negatywnymi emocjami i na każdą z nich jest narażany - chociaż, jak powiedziano wyżej, jedna z nich jest dla niego w pewien sposób fundamentalna.

Z powyższego stwierdzenia natychmiast wynika, że nie jest tak, że każdy należy do jednego typu enneagramu. Jest raczej inaczej: każdy człowiek posiada właściwy sobie sposób radzenia z każdą z trzech negatywnych emocji. Czyli jest tak, jakby należał do trzech typów enneagramu jednocześnie - lub inaczej mówiąc, wyczuwał czy też odnajdywał w sobie właściwości trzech typów.

Każdy człowiek ma wbudowany sposób radzenia sobie z gniewem. Tych sposobów jest trzy i gdyby dany sposób wyobrazić sobie jako człowieka (spersonifikować ów sposób), to te trzy sposoby odpowiadałyby trzem gniewnym typom enneagramu:

Podobnie każdy człowiek ma właściwy sobie sposób radzenia sobie z lękiem. Tych sposobów, zgodnie z wyłożonym schematem, jest także trzy i odpowiadają one lękliwym typom enneagramu:

Także ze wstydem radzimy sobie potrójnie:

Każdy ma w sobie cechy trzech typów, przy czym mogą być one reprezentowane z różnym natężeniem. Kogoś moglibyśmy ocenić na przykład jako 45% 1-Perfekcjonistę, 45% 4-Tragicznego Romantyka, ale pozostałaby śladowo reprezentowana składowa 10% 6-Adwokata Diabła.

W tym nowym rozumieniu enneagramu każdy człowiek byłby złożeniem trzech typów - nie reprezentantem typu jednego. (Zauważmy, że słowo "typ" przestaje tu być już adekwatne.)

Ile jest dopuszczalnych/możliwych kombinacji tak rozumianych "typów"? Skoro negatywne emocje są trzy, a każda obsługiwana w jeden z trzech sposobów, to razem mamy 3*3*3 kombinacje - czyli 27. Wydaje się jednak regułą (na której został ufundowany przecież klasyczny - typologiczny enneagram), że jedna z negatywnych emocji i jej program obsługi przeważa jako główny i konstytuujący, zatem charakterystyka danego człowieka nie polega tylko na podaniu trzech składowych, ale ponadto dodać trzeba, która z tych składowych jest przeważająca. Co pociąga znowu wybór z trzech, dając w wyniku liczbę 81 kombinacji.

W praktyce wygląda to tak, że przedstawiając się nie wystarczy już powiedzieć: "WJ jestem, 9-Mediator", ale: "Co do gniewu, to ja jestem 9-Mediator, co do lęku 5-Obserwator, a co do wstydu 4-Tragiczny Romantyk, z czego gniew, zatem Mediator - przeważa." (Podałem tu swoją własną charakterystykę.)

Dobra nowa teoria powinna wyjaśniać i usuwać wątpliwości starej. Tutaj tak jest. Usunięte zostają wątpliwości tych wszystkich, którzy nie potrafili się zaklasyfikować do jednego typu. (O czym wspomniałem na początku artykułu.) Teraz obowiązkowo mają znaleźć w sobie znaczące cechy nie jednego, ani dwóch, ale trzech typów! Co za okazja - można teraz potwierdzić w sobie te cechy, które stary enneagram kazał negować! Także dopuszczalna i zgoła nie-tajemnicza jawi się zmiana typu w ciągu życia i dojrzewania. Powiedzmy, że ktoś jako dziecko przeżywał najwięcej lęku i wtedy z jego trzech strategii na plan pierwszy wychodziła strategia 6-Adwokata Diabła. W wieku młodzieńczym najbardziej był gnębiony przez brak prestiżu, więc wstyd, i eksponował się jako 4-Tragiczny Romantyk. Ale jako osobie dorosłej przyszło mu się zmagać głownie z niedostatkiem wolności, więc z gniewem, przez co przestawił się przede wszystkim na strategię 1-Perfekcjonisty. Mimo tych przemian, człowiek ów stale pozostawał tą samą kombinacją typów 1-6-4: 1 co do gniewu, 6 co do lęku i 4 co do wstydu.

W przedstawionym tu nowym ujęciu enneagramu znika cała wyrafinowana numerologiczna tkanka cykli, pochyleń i przesunięć. Być może da się ją w jakiś sposób, zapewne już inaczej, odbudować, choć na razie nie wydaje mi się ona konieczna.

Z wprowadzonego tu schematu wynika także, że chociaż człowiek jest kombinacją trzech enneagramowych typów, to nie jest to kombinacja dowolna, tzn. nie wszystkie typy mogą się w jednej osobie spotkać. Oczywiście nie można być kombinacją 1-8-9, bo wszystkie te trzy typy obsługują jedną emocję - gniew, a więc wykluczają się wzajemnie. (Chociaż mogą istnieć przypadki pośrednie między nimi, tzn. pośrednie miedzy 8 a 9, i między 9 a 1, ale chyba nie pośrednie między 8 i 1, bo takim pośrednim przypadkiem jest właśnie 9-Mediator! I podobnie dla innych trójek od jednej emocji.)

Nowy sposób rozumienia enneagramu wyjaśnia także, dlaczego istnieją ludzie, którzy w starym enneagramie wydawali się niemożliwi! Często na przykład spotyka się ludzi, przy których ma się migotanie: czy to 8-Szef, czy 6-Adwokat Diabła? - bo równie dobrze mogą być zaklasyfikowani jako jeden typ lub drugi. Ludzie ci są agresywni, skorzy do walki, węszący niebezpieczeństwo, mający "świra" na punkcie władzy, rywalizacyjni, dominujący, podporządkowujący sobie innych albo wykluczający. Podkreślę jeszcze raz, że stary-typologiczny enneagram nie przewiduje, żeby 8-Szef miał cokolwiek wspólnego z 6-Adwokatem Diabła - te typy ani nie przechylają się ku sobie, ani się nie przesuwają. Za to istnienie takich przypadków w nowym rozumieniu enneagramu jest oczywiste.

Przypadek kombinacji 8-6, niedopuszczalnej w starym enneagramie, oczywistej w nowym, jest jednym z wielu. Stanisław Ignacy Witkiewicz był ewidentnym 4-Tragicznym Romantykiem, ale jego nieustanna walka z własną słabością charakteru i wahliwością jest charakterystyczna dla 9-Mediatora, zaś pęd ku wielości wrażeń demaskuje go jako 7-Epikurejczyka. Witold Gombrowicz był zdystansowanym 5-Obserwatorem, jeśli chodzi o obsługę lęku, który był u niego główną emocją, ale w tle zdradzał cechy 2-Dawcy (obsługa wstydu), i chyba, 8-Szefa - od strony gniewu. Nie mam wielu sławnych ludzi wśród swoich znajomych, ale np. Ole Nydahl, w którego polu oddziaływania miałem przyjemność kilka lat przebywać, był (i jest) nieodrodnym 8-Szefem (główny jego typ), ale także 3-Wykonawcą (obsługa wstydu) i 7-Epikurejczykiem (obsługa lęku). Inny z moich ezoterycznych mistrzów, David Thomson, jest - tak jak go widzę - 9-Mediatorem od strony gniewu, 7-Epikurejczykiem od strony lęku i 2-Dawcą od strony wstydu.

Inaczej niż w typologicznym enneagramie, gdzie niejednokrotnie zaklasyfikowanie znanego człowieka (lub siebie) do jednego z 9 typów bywa udręką, ta klasyfikacja jest znacznie łatwiejsza do wykonania. Ponadto w tym nowym, zdekomponowanym enneagramie jest nadzieja, że będzie go można przełożyć na pojęcia astrologii i być może znaleźć reguły określania pozycji w enneagramie z horoskopu - co w enneagramie typologicznym było zadaniem z gruntu beznadziejnym.


Wojciech Jóźwiak



Książka wymieniona:
Helen Palmer. Enneagram. Wyd. Jacek Santorski & Co. Warszawa 1992.


Wcześniejsze artykuły o enenagramie:

1. Obciach, cykor i wkurwienie - rzecz o enneagramie (2005.10.12)
2. Duch enneagramu (2004.10.27)
3. Enneagram, czyli dziewięć dróg do pełni (2) (2004.10.04)
4. Enneagram, czyli dziewięć dróg do pełni (1) (2004.10.04)
5. Enneagramy tarota (2003.12.08)
6. Koło czyli tarok i zodiak (2001.05.14)
7. Enneagram, czyli: być sobą na dziewięć sposobów (1999.08.30)




Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 4

1. Tritype® • autor: (2017-04-04 22:32:26)

Okazuje się, że na podobny pomysł wpadła badaczka Katherine Fauvre: en.wikipedia.org/wiki/Tritype.

[foto]2. O! • autor: Wojciech Jóźwiak (2017-04-04 22:58:50)

Dzięki, Marcinie, za Znalezienie i Wskazanie. Warto znać tę nazwę: "Tritype" (pol. "trójtyp", chyba) -- w pracy z Internetem całkiem podobnie jak w zaklinaniu demonów trzeba znać ich imiona.
Że ktoś na to wpadł i to opisał wcześniej, wcale mnie nie dziwi.
Gdybyś znalazł, że ktoś z Anglosfery połączył typy enneagramu z 3-ma rejestrami Lacana, to też daj znać, proszę.

3. Ależ nie ma... • autor: (2017-04-05 10:10:03)

Ależ nie ma za co. O Lacanie na razie nic, ale po kilku godzinach studiowania trójtypu/trytypu muszę stwierdzić, że to ma sens. Mam w otoczeniu parę osób, którym za diabła nie mogłem przyporządkować tego zwykłego enneatypu, ciągle mi się coś nie zgadzało. Zdaje się, że to po prostu są osoby, które mają silnie zamanifestowane typy poboczne, i to mi właśnie zaburzało ogląd. Teraz bez większego problemu udaje mi się przypisać im trójtypy, a po chwili znajdują się dla nich i te zwykłe typy. Fauvre’owie zresztą piszą, że w przypadku niektórych ludzi ta odwrotna kolejność rozpoznania działa lepiej. A i różne moje własne zachowania trytyp też całkiem nieźle wyjaśnia.

[foto]4. Różne terminologie • autor: Wojciech Jóźwiak (2017-04-05 13:19:41)

W Wikipedii nazywają:
typy 8, 9, 1 : instinctive triad lub gut center -- ja wolę mówić: typy Gniewu
typy 5, 6, 7: mental triad lub head center -- typy Lęku
typy 2, 3, 4: emotional triad lub heart center -- typy Wstydu albo Niedowartościowania.

Więcej o tym pisałem tu:
12-10-2005. Obciach, cykor i wkurwienie - rzecz o enneagramie.

Dokładnie! Zamiast "Gniewu, Lęku, Wstydu" powinno być: wkurwienie, cykor i obciach. Te niegrzeczne słowa lepiej oddają sens tych 3 podstawowych emocji.