Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2019-04-07

Mirosław Piróg

Emil Cioran

Gderliwy rumuński frustrat pomieszkujący na koszt państwa w paryskich hotelikach. Jeżeli można z dolegliwości fizjologicznej uczynić pogląd na świat, to Cioran jest mistrzem tej sztuki. Przekuł swoją bezsenność w widzenie świata być może charakteryzujące ułomną krzyżówkę Buddy i Pirrona. Cioran nie jest filozofem, albowiem filozof dąży do poznania ostatecznej rzeczywistości, a on chce się z niej wyzwolić. Absolutna prawda to ostateczna pułapka dla ludzkiego ducha, tak jak nasze bycie w świecie to pułapka dla ciała. Zwierzęta żyją w bezpośredniości chwili teraźniejszej, a człowiek rozciąga swoją agonię na kilkadziesiąt lat, tylko po to, aby w ostatnim błysku świadomości stwierdzić, że aktualne „teraz” i „teraz” sprzed kilkudziesięciu lat równie dobrze mogłoby następować zaraz po sobie. W naszym życiu słodycz ust kochanki i gorycz w ustach po antyrakowej chemioterapii są sobie tak bliskie, jak jednojajowe bliźnięta. Ludzie uciekają od zbawczego uczucia rozpaczy, od gorzko-słodkiego poczucia bezsensu, chwytając się tradycji, religii i ideologii, czepiając się klanu, rasy i państwa po tylko, by uciec od siebie, by móc zrzucić z siebie nieznośny ciężar swego istnienia. Bezlitosna pragmatyka Ciorana głosi tezę, że prawda jest tylko wtedy prawdą, gdy znosi i niweczy istnienie. Głosi on radykalne wyzwolenie osiągane przez odzyskanie stanu pierwotnego, stanu najdoskonalszego, stanu sprzed narodzin. Prawda to proces wyzwalania się od złudzeń iluzji i pragnień – i poza tym procesem prawdy nie ma. Ewangelia według Ciorana zapewnia: prawda was wyzwoli, albowiem was zabije.

Powyższe słowa napisałem jako czterdziestolatek, gdy byłem świeżo po lekturze jego „Zeszytów”. Dziś widzę, że tym co u Ciorana najciekawsze, jest jego spojrzenie na świadomość, przedmiot chluby człowieka. Świadomość to wedle niego nic jak tylko dodatkowa warstwa cierpienia, nałożona na tkankę życia, które już samo w sobie jest samą wrażliwością i bólem. Dzięki świadomości staje się możliwe jeszcze bardziej bolesne doświadczanie cierpienia, jak również – i to jest najgorsze – intencjonalne go zadawanie. Będąc świadomą istotą mogę innej świadomej istocie przysporzyć największego cierpienia, właśnie dzięki temu, że dysponujemy świadomością. Ten wyższy rodzaj zła, a właściwie jedyne zło w tym świecie – bo nie jest ono spotykane u zwierząt – jest wynikiem tego, co budzi zwykle ogromny podziw badaczy, czyli ewolucji. Ewolucja, z materii nieożywionej wywodząca materię żywą, a z tej z kolei czującą świadomość, nie jest więc postępem ku doskonałości, jak uważają jej piewcy, ale regresem ku coraz większemu złu. Zatem także czas, w którym odbywa się proces narastania ewolucyjnej złożoności, jest procesem upadku. Czyż są bardziej pocieszające myśli dla kogoś, kto jest uważnym obserwatorem tego świata? Takim obserwatorem był Cioran, advocatus diaboli ludzkiej egzystencji, jej najbystrzejszy krytyk i przeciwnik.

Mirosław Piróg

Komentarzy nie ma.