Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2020-06-29

Andrzej Gąsiorowski

Dynia na kompoście, czyli częściowo psychoanalityczny komentarz wyborczy

W zasadzie wystarczy odpowiedź na jedno pytanie. Czy to możliwie, żeby jouissance (przepraszam za to barbarzyńskie tłumaczenie ale poniżej będę używał go zamienne z polską „niezdrową radością”) pragnienia przeżywania własnej niedoli pchało ludzi do wyobrażeniowego tworzenia krzywdzicieli, którym przypisze się krzywdy zadawane przez coś innego lub kogoś innego? Czy to możliwe, że za taki podmiot nawet krzywdę w jego wyobrażeniach &;przeżywają inni, a jeśli nie ma innych ją przeżywających wyobraźnia stworzy ich, aby niedola mogła być przeżywana?

Jeżeli na pytanie pierwsze odpowiadamy twierdząco, to w zasadzie dalsze czytanie owego psychoanalitycznego komentarza jest zbędne, ale jeśli ktoś z czytelników się waha to może pokusić się o przeczytanie kilku kolejnych zdań, to nie będzie długi wpis. Poniżej komentarz przestaje mieć charakter stricte psychoanalityczny, choć pozostają pewne elementy psychoanalizy.

Lewica jest dziś w znacznej części świata czymś niemożliwym formalnie i materialnie. Czy tego chcemy, czy nie, liberalizm zwany z jakichś przyczyn, których w tym krótkim wpisie poruszyć nie zdołamy, neoliberalizmem, zlikwidował istotną część biedy i bezrobocia. Zrobił to na kredyt, zrobił to wykorzystując częściowo ludzi (a przede wszystkim niszcząc ziemski habitat), ale nie da się w ogóle zrobić niczego, bez nakłonienia innych do zrobienia czegoś, co często rodzi większe lub mniejsze poczucie krzywdy.

Ludzie, wbrew temu, co lewica sądzi, mają mieszany stosunek do nierówności. W pełni uznają nierówności wobec prawdziwych posiadaczy kapitału obdarzając ich czcią niemalże boską. Żywią czasami niechęć do mniejszych posiadaczy mizernych kapitałów i przeżywają często ich domniemany dostatek.

Na takich nierównościach daleko się nie da zajechać, a prawica jest w tym lepsza, bo nie pragnie ona nierówności wyplenić, a jedynie umożliwić zemstę na tych, którzy mają więcej.

Homo sapiens w ogóle co do zasady nie są za bardzo zainteresowane rzeczywistymi nierównościami ekonomicznymi, natomiast bardzo je przeżywają w sferze symbolicznej i danie im możliwości przeżywania i zadawania zemsty „posiadaczom i innym tam mądralom, jak sędziowie, lekarze czy nauczyciele” wyczerpuje temat poparcia dla prawicy.

Prawicę tę lewicowe kręgi nazywają czasami faszystami, ale przeważnie jest to chybione, bo zarzut ów trafia przeważnie w infantylną alternatywną prawicę, miast w prawdziwych protofaszystowskich cwaniaków, których lewica darzy z kolei niezbyt skrywaną miłością za umożliwienie jej stworzenia głodnego ludu do nakarmienia. Lud ten owi protofaszyści karmią przy głębokiej i niezdrowej radosze czerpanej z wyobrażenia, że owo jadło odbierane jest ze stołu liberałom.

Ale i to za dużo, kiedy się wystawia kandydata, którego z owym imaginarium nie da się w ogóle zestawić, bo można go skojarzyć jedynie z ilomaś tam chodnikami w mieście średniej wielkości. Niegdyś kandydata owego kojarzono z ruchami LGBT, ale ten tak dalece się od nich oderwał, że nie sposób kojarzyć go już w ogóle z czymkolwiek.

Trzecia droga reprezentowana przez kandydata trzeciej drogi zawsze w Polsce znajduje pewne uznanie. Mit nowego początku powraca z uporczywością godną lepszej sprawy w różnych odsłonach. Sam wpadłem weń jeden raz. O jeden raz za dużo!

Kandydata chłopskiego zawsze spotyka ten sam los. Nie jest on wystarczająco ludowy, aby przebić prawdziwych ludowych konserwatywno-utopijnych protofaszystów, bez względu na to, co mówi i jak się ubiera. Po początkowym zachłyśnięciu (przeważnie wypowiada niedorzeczności mniejsze od kandydata lewicy) pada jak mucha, która musi zadowolić się kąskiem stałej liczby krewnych i znajomych królika w wyborach parlamentarnych (ale i tych kiedyś zabraknie).

Kandydat alt-prawicy nieco mylnie nazywany faszystą (są tam oczywiście elementy faszystowskie) wydaje się być (głównie lewicy się wydaje) stworzony przez pieniądze złych ludzi i przez złą edukację. Nie jest to jednak prawdą.

Kiedy w weekend sadziłem dynie na kompoście, uświadomiłem sobie, że alt-prawica jest tym właśnie. Dynią wyrosłą na kompoście lewicowych fantazji o człowieku. I tak jak dynia nie potrzebuje specjalnych środków, żeby wzrastać na kompoście, tak alt-prawica w zasadzie bez nakładów rośnie sobie spokojnie w siłę na lewicowych fantazjach. To Wy ją żeście stworzyli, Towarzyszki i Towarzysze, a stworzyliście ją, bo nic nie daje radości większej jak przeżywanie. No, wiecie czego. Kiedyś wierzyliście w psychoanalizę, to może jeszcze pamiętacie i sobie dojdziecie, co przeżywacie. Stworzyliście bowiem pakiet wyobrażeń i wartości tak rozedrgany, tak sprzeczny z poczuciem zdrowego rozsądku, na jakim opiera się rozum ludu, że lud nie tylko że Was odrzucił, ale wyhodował świat przeciwwyobrażeń i przeciwwartości. Przeciwnych Waszym. I one rosną. I przerosną Wasze, bo cały czas krzyczycie, że Wasza krzywdą wielką jest, a im bardziej krzyczycie, tym bardziej lud w nią nie wierzy.

Przepraszam w tym miejscu dynie. Dynie są piękne i mądre i można z nich robić wiele wspaniałych rzeczy, na czele z zupą dyniową, marynowaną dynią, mączką dyniową i last but not least  Jack-o’-lantern.

Nieliczącą się egzotykę wyborczą pomijam, bo zaraz ruszam do pracy. Przejdźmy do meritum. Na polu walki pozostaje dwóch graczy kluczowych acz zastępczych. Są jak postacie z Mortal Kombat. Toczą walkę za nas, ale mają potem jakiś wpływ na rzeczywistość, o czym – zdaje się – zapominamy.

Obydwaj kandydaci się w pewnym sensie nieautentyczni, są zlepkiem wyobrażeń dwóch utopii. Swojsko-liberalno-tefałenowskiej utopii tego, że Polska może być w miarę normalna, mieć prawo, demokrację i konstytucję i tym podobne głupstwa i utopii konserwatywnej opartej na „żyjących prawem wilka” duchach z przeszłości, kiełbasie wyborczej będącej środkiem fantazmatycznego przeżywania rozkoszy „za lewicę przez lud,” do którego to przeżywania przygrywa radosne kato-polo, i za które to wykonania i kato, i polo zgarniają srogą kasę.

Ani to ładne, ani mądre, ale nie niesie ze sobą zła neoliberalizmu tefałenowsko-balcerowiczowskiego i dlatego, Bracia i Siostry, trzeba to wesprzeć. Trzeba to wesprzeć, bo ja się tego nie wesprze, to nie będzie można przeżywać cierpień zwielokrotnionych. Tych ekonomicznych zadanych przez neoliberałów i tych symbolicznych zadawanych przez kato-polo utopię, które są naturalnie wynikiem nie tego, że ją popieramy, ale są winą Tuska. Gdyż wszystko jest winą Tuska!

Upiec dwie krzywdy przy jednym ogniu, to nasze zadanie, Bracia i Siostry. A zatem Wy pieczcie, a ja idę zbierać pomrowy z moich świeżo posadzonych dyń.

Niech radość cierpienia będzie z Wami!

Zdjęć dyń dostarczyli moi przyjaciele, szlachetne ogrodniczki i zacni ogrodnicy, których imion nie wymieniam, aby nie ponosili odpowiedzialności na ten straszliwy wpis!

Andrzej Gąsiorowski

Komentarze: 7

[foto]1. Niezdrowa duma • autor: Edward Kirejczyk (2020-06-30 21:24:29)

Żeby to była tylko niezdrowa radość. Bywa gorzej. Wśród ludzi których znam, trafili się mieszkający w gminie o 100% radnych należących do PiS. Wydaje mi się, że ludność obszarów leżących w tej  gminie, przodowała też w zapisywaniu się do goralenvolku. Spustoszenie jakie poczynił PiS w ich umysłach jest koszmarne. Ci ludzie poczuli się częścią władzy i dają to odczuć innym, w tym zaprzyjaźnionym warszawiakom. Teraz to oni rządzą. Żeby było jasne: nie mają większych dochodów, mniejszych podatków, innego niż wcześniej szacunku otoczenia lub wczasowiczów. Nie załapali się na żaden plus. Nie mogą liczyć na bezkarność, jak dzieci lokalnych bogaczy jeżdżące w stanie upojenia lub cyganie pijący wódkę na cmentarzu. Zresztą na co im bezkarność, jak i tak nie umieją kraść. Do poczucia dumy wystarcza im silna identyfikacja z rządzącą partią. To uczucie jeszcze gorsze niż jounissance.

[foto]2. Jouissance • autor: Wojciech Jóźwiak (2020-07-01 09:31:10)

Ale identyfikacja z Władzą (która może wszystko) to jest jouissance. Fr. "rozkosz jak z orgazmu". Patrz Młynarski: "Żeby taką rozkosz czuć / Warto dać się struć!", http://teksty.org/wojciech-mlynarski,szajba,tekst-piosenki.

[foto]3. Sorry! • autor: Edward Kirejczyk (2020-07-01 11:31:08)

Nie sprawdziłem ze zwykłego lenistwa. :-(

[foto]4. Konserwatyzm, Lewica i Goralenvolk • autor: Mieczysław Dyna (2020-07-02 09:25:43)

Wydaje mi się, że coś na wzór Goralenvolk w polskim sejmie miało juz większość w latach 2007-2015.
Cyt. Z resztą na co im bezkarność, jak i tak nie umieją kraść.
I akurat się wyspecjalizowali w powyższej czynności z dużym cynizmem.
Teraz pod wpływem wizji mistycznego zjednoczenia z odwiecznym korytem ogłoszono powszechną mobilizację, której za czasów końcówki rządów Siogunatu nie odntowano (dziwne?). Marek Siudym miał zamiar nazwać swoją córkę Tradycja, o czym z resztą 5 lat później napisał tekst pewien Bard, o Tradycji i  dumie narodowej (wrodzonej). Ten Bard też napisał swój testament/spowiedź w wieku 38 lat pt. "Testament 95" oraz nieficjalny pt. "Warchoł", potem Bard "się zabrał", a do dziś niektórzy piszą o nim różne. Gdyby Polska Lewica była taka jak Roger Waters w Mexico City, to może byłoby coś z tego, tak to tylko czasem można sie uśmiechnąć. 
Na koniec przypomnę zdjęcie pewnego lokaja. Owszem na tą pozycję też trzeba sobie zapracować.

[foto]5. A to kto? • autor: Wojciech Jóźwiak (2020-07-02 10:37:55)

Tu oto bardzo polska, wolna i niezależna Polska: LINK
Licytujemy się czyje lokaje bardziej lokajskie?

[foto]6. Ludzie, którzy klęczą przed symbolami. • autor: Mieczysław Dyna (2020-07-02 11:42:49)

Polska jest krajem katolickim w znacznej większości co ma bardzo długą historię, przeminięcie tego jest kwestią kilku pokoleń lub bardziej osobistą, to ich wybór, oni kleczą przed tymi symbolami, inni przed innym lub je używają do czegoś innego. Rozdzielenie kościoła i państwa to jedno z pobocznych wątków szachowania politycznego. Ci co się afiszują z takimi hasłami jak byli/będą u władzy nic z tym nie zrobią. Ja wole starać się zrozumieć, szczególnie, że na masową skalę nikt nic sensowniejszego nie proponował jak dotąd od stuleci (dać sens masowo). Najwyraźniej obecne pokolenie nadal potrzebuje poklepania. Dlatego to kwestie prywatne, a politycznie temat zastępczy (szczególnie przy tak mizernej lewicy).

[foto]7. Religijność goralenvolku • autor: Edward Kirejczyk (2020-07-03 08:41:46)

Religijni to oni akurat są, przynajmniej w sensie zachowania tradycji. Obchodzą zapomniane gdzie indziej święto Przemienienia Pańskiego na górze Tabor (6 sierpnia). Obchodzą tzn. idą do kościoła, gdzie sprawowana jest uroczysta liturgia i za żadne skarby nie pójdą do pracy, nawet do żniw, mimo że ten okres w górach obfituje w burze i opóźnienie może mieć przykre skutki.
Są jednak tolerancyjni. Dutki są ważniejsze od potępienia bezbożnych ceprów. Amen. :-).