Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2014-07-12

Piotr Jaczewski

Dwunożny kokon wymówek
Błogosławieństawo bóstwa

Z zastanawiania się nad przyczyną i skutkiem, wyłania się brutalny obraz naszego JA jako sposobu na przetrwanie w obliczu merdającego się własnego ogona. Z  funkcjonowania myśli wysokich i niskich lotów komentujących własne postępowanie i bieżące doświadczenia, z czasem wyłania się Świadek Oskarżyciel Sędzia, mroczny pasażer(TM by Dexter), względem którego ludzie prowadzą swoją narrację. Nie ci inni, obcy, dziwni ludzie - my. Czasem to bez różnicy. Metafora swoje prawdy ujawnia sama:

Jeśli przyczyny i skutki są jak pajęcza sieć, to JA jest jak kokon wymówek, racjonalizacji, nici historii, którymi się posługujemy w obliczu świadka, oskarżyciela, sędziego (pająka?)

W naturze ludzkiej, a może w naturze metafory jest też kontynuacja. Skoro jest sieć, to może uda się uciec z tej sieci?

Ciekawe jest spojrzeć np. na zen/vippasaanę jako na próbę wygrania przez milczenie z owym świadkiem, tantrę jako próbę poczucia się z nim dobrze, błogo, czy dzogczen jako utrzymanie zrelaksowanej obecności. Jako stary szaman przyznaję, że moi wyobrażeni przyjaciele są od niego silniejsi, mądrzejsi, sprytniejsi…   i oczywiście mają lepsze poczucie humoru.

Jednak to jest pobożne życzenie konającej sto lat muchy, by wydostać się z kokonu i być motylem. Sun Tzu wie podobno coś na ten temat.

Wróćmy na ziemię i do ziemi, stańmy mocno na nogach. Metaforycznych. Z innej strony określając to same zjawisko przyczyny i skutku, otrzymujemy ziemię. Formy, ich złożoność i wyłaniającą się ze złożoności form solidność.  


Nie tylko twarda rzeczywistość kopie nas po łydkach, ale zwyczajnie nasze mózgi działają w ten sposób, że w zbyt dużej ilości form wyłania się fizjologicznie tendencja do uproszczenia; czy bliżej warstwy świadomej możemy to określić jako pęd do spojrzenia z dystansu i wytworzenia symbolu ułatwiającego rozumienie.

Nie mamy sobowtóra, solidnym zdaje się być świadek, oskarżyciel, sędzia. Dostrzegamy więc to, co zadowoli owego świadka, mówimy to, co pozwala nam ułagodzić oskarżyciela, działamy tak, by zadowolony z nas był ów sędzia.  Ziemi szukamy, żółtej pani, ona nas trzyma w garści, ją trzeba ułagodzić grając swoje przedstawienie.



...lub staramy się, by trup nie wypadł z szafy. Podobno też, jak nie wiadomo, o co chodzi...

Piotr Jaczewski

Komentarzy nie ma.