Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2012-02-15

Katarzyna Urbanowicz

Dwa sny o ubraniach i lustrze

Przechodzę koło dawno nieistniejącego domu, w którym mieszkałam jako dziecko i widzę, że drzwi są do niego otwarte. Postanawiam wejść i zobaczyć kto tam teraz mieszka. Spotykam moją (nieżyjącą) mamę, która cały dom, łącznie z klatką schodową zawiesiła świeżo upranymi ubraniami. Sznurki są dosłownie wszędzie. Wchodzę na pietro i siadam przed lustrem, ale nie widzę w nim swojego odbicia. Postanawiam więc otworzyć to lustro i zajrzeć do środka. Jest tam bardzo ciemne pomieszczenie i jest jakaś kobieta. Chwilę rozmawiam z nią i postanawiam jeszcze ją odwiedzić. Wychodząc martwię się, że drzwi do tego lustra nie mają żadnego zamka i każdy kto chce może tam z ulicy wejść.
Potem przenoszę się do jakiegoś pomieszczenia magazynowego gdzie składowane są jakieś stare ciuchy - porozwieszane na wieszakach aż pod sufit. Jest tam nas kilka osób, same kobiety i jeden mężczyzna, właściciel magazynu, o którym myślę: lekarz. Do lekarza dzwoni telefon i oświadcza nam, że musi wyjść ponieważ dzwoni do niego pielęgniarka imieniem Maria i ktoś ma trudny poród. Dziwię się temu imieniu (mojej koleżanki) ale zakładam, że chodzi o inną Marię. W czasie gdy lekarza nie będzie chcę wyjść i przejść się po sklepach z nowymi ubraniami, martwie się jednak, że kiedy zamknę magazyn na klucz lekarz nie dostanie się z powrotem, bo nie będzie wiedział gdzie mnie szukać. On jednak, choć niechętnie, zgadza się.

Katarzyna Urbanowicz

Komentarzy nie ma.