Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2012-05-23

Piotr Jaczewski

Duchowy totalitaryzm

Ostatnio krytykując pop użyłem sformułowania "duchowy totalitaryzm". Niby wszystko jest jasne, jednak nie chciałbym, żeby etykietki się rozlazły. W etykietkowaniu czy samym nazywaniu zjawisk należy być ostrożnym.
Co prawda mój cięty język czasami uwielbia sformułowania typu RELIGIZM. Z drugiej strony pragnienie rozsądku w tym wszystkim nakazuje ostrożność i przyglądanie się owym wytworzonym spontanicznie etykietkom.

O co chodzi z tym duchowym totalitaryzmem ?
O samym totalitaryźmie, za wiki, możemy powiedzieć: system rządów dążący do całkowitej władzy nad społeczeństwem za pomocą monopolu informacyjnego i propagandy, ideologii państwowej, terroru tajnych służb wobec przeciwników politycznych, akcji monopolowych i masowej monopartii.
Ma to przełożenie na wymiar duchowy tj. tej sfery tyczącej się wartości i ważnych przeżyć nadających sens życiu, wyznaczających kierunek czy miejsce jednostce.
Niektóre idee puszczone samopas są duchowym totalitaryzmem. tj. budują taką strukturę poznawczą, która rości sobie pretensje do określania całości rzeczywistości wewnętrznej (wewnętrznej "społeczności", często sprzecznych idei, doświadczeń, przeżyć, motywacji) i zewnętrznej. Gdyby tylko chodziło o poznanie, to pewnie można by to pominąć jako ciekawy punkt widzenia, tymczasem budują cały aparat represji i opresji właściwy rządom totalitarnym.
Takim sztampowym przykładem może być psychoanaliza. Z jednej strony całkiem fajna idea pt. "możemy być przytomniejsi, uświadamianie sobie mechanizmów wewnętrznych prowadzi do wolności i zdrowia psychicznego", po drugiej stronie tej samej idei mamy jednak pomysł na mechanizmy obronne.
I tu zaczyna się hardcore - owa idea mechanizmów obronnych, jest tak skonstruowana, że każdy dowolny, odmienny od "wspaniałego, jedynie słusznego, psychoanalitycznego  spojrzenia" daje się zdeprecjonować, wykpić, wykazać fałszywość czy problem mentalny osoby mającej odmienne zdanie.
 
Jednostka "nie ma szans" obrony przed totalitarnością owego spojrzenia.

Cechą szczególną tych idei jest nadmierna ekspansywność. Upraszczając to stwierdziłbym, że duchowy totalitaryzm to progresywny, rekurencyjny religizm. Jedno powtórzenie idei generuje konieczność dwu-trzykrotnego jej powtórzenia. Wpływ danej idei rośnie lawinowo z każdym powtórzeniem.
To mniej więcej daje efekt "efekty końcowe są dalekie od zamierzonych". Chciałeś podróżować do Krakowa, a kończysz we Wrocławiu jadąc przez Poznań.  O to chciałeś się pozbyć bólu głowy, a kończysz jako działacz na rzecz równouprawnienia w eko-wiosce.

Ps. Demokracja ma też strukturę duchowego totalitaryzmu.

Piotr Jaczewski

Komentarzy nie ma.