Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2012-11-18

Michał Mazur

Drzewo kosmiczne - Kolumna Niebios - Axis Mundi
Ku chwale zatrzymanego czasu. Przemiany. Oraz innych, równie niezwykłych rzeczy


W wielu opisach związanych z szamanizmem (a w zasadzie z historią wierzeń religijnych en bloc), bardzo często pojawia się ciekawa struktura, odnosząca się do modelów kosmologicznych. Jest ona opisywana, w zależności od kontekstów kulturowych z których wywodzą się ludzie ją opisujący (a zwłaszcza jej doświadczający, jak szamani tudzież inni ekstatycy), jako Kolumna Niebios / Axis Mundi / Drzewo Świata / Drabina Jakubowa / Złoty Filar / Świetlista Włócznia etc. Te określenia są szczególnie warte uwagi, gdyż struktura ta jest często opisywana w kategoriach bieli albo światłości oraz łącznika między światami. Czasem pojawiają się też skojarzenia ze światłem gwiazd. Zwał jak zwał, ale jeśli chodzi o różne rzeczy, mające związek ze stanami transowymi, to śmiało można twierdzić, iż jest to jeden z tych elementów z nimi związanych, które są uniwersalne w skali świata – i ponadczasowe.

W zasadzie wszystkie nazwy dla tej struktury są i tak są nieadekwatne: w mojej opinii są jedynie próbą przyporządkowania tego doświadczalnego czegoś do pojęć znanych ludziom różnych kultur i najbardziej dla nich adekwatnych – najgłębiej tkwiących w ich umysłach.


Według szamanistów Kosmos „dzieli się na trzy światy: górny - niebo, środkowy - ziemia i dolny - świat podziemny. Te z kolei składają się z wielu poziomów. Wszystkie światy połączone są osią kosmiczną, którą Buriaci nazywają Złotym Filarem. Oś kosmiczną wyobrażają sobie jako brzozę, po której bogowie schodzą na ziemię, a zmarli do podziemi. Tędy też dusza szamana przenika do innych światów. Niebo zwykle zamieszkują bogowie i herosi, podziemia zaś są siedzibą demonów. Ludzie nie są jedynymi mieszkańcami świata środkowego – dzielą go z niezliczoną rzeszą duchów przyrody i pomniejszych bóstw”.[1]

Oddajmy głos prof. Andrzejowi Szyjewskiemu. Co prawda w swej sztandarowej już dziś książce „Szamanizm” skupił się on głównie na szamanizmie syberyjskim, lecz chcąc wyróżnić cechy jego wspólne w skali światowej, nie mógł pominąć także innych kultur szamanistycznych. „Najistotniejszym elementem kosmologii szamańskiej jest łącznik między trzema światami, czyli axis mundi [łac. oś świata], oś kosmiczna, symboliczne wyobrażenie kosmosu w postaci pionowej struktury, wokół której zorganizowane są i na której wspierają się poszczególne jego elementy (światy, krainy zaświatowe, ołochy,[2] itp.). Oś kosmiczna, symbolizująca organiczną jedność świata, umiejscawiana jest zawsze w centrum i przedstawiana na ogół jako słup (filar, kolumna), góra bądź też jako Drzewo Kosmiczne (arbor mundi), a nawet jako kręgosłup praprzodka. Oś ta opisywana jest w kategoriach drogi prowadzącej do innego świata, pomostu między różnymi sferami rzeczywistości (np. niebem, ziemią i piekłem, tym co widzialne i niewidzialne, sacrum i profanum), stąd też często przybiera formę wydrążonej trzciny, drabiny, sznura, mostu ze strzał, łuku tęczy; jest też kojarzona z Drogą Mleczną i promieniami Słońca. Po tych ścieżkach szamani podróżują do innych światów [...] Jedynie szamani potrafią się na nie wspiąć, gdyż droga istnieje w wymiarze duchowym, przeznaczona wyłącznie do wędrówek dla duchów zmarłych. Dla uzmysłowienia swej wędrówki szamani posługują się ziemskimi odpowiednikami axis mundi: strzelają z łuku do nieba, wspinają się na centralny słup swego czumu, wreszcie krążą po spirali odśrodkowo lub w prawo (jeśli się wspinają) lub dośrodkowo i w lewo (jeśli schodzą w dół)”.[3]


Oczywiście Drzewo Świata występuje w różnych wariantach nawet na samej Syberii, np. Tunguzi wierzą, że tyle jest drzew świata, ile głównych światów, czyli trzy.[4] Drzewo (drzewa) te pełnią także i inną funkcję. „Ponieważ Drzewo ciągle rośnie, wypuszcza nowe pędy i odnogi w miejsce obumarłych, symbolizuje proces wiecznego życia kosmosu [...] jako Drzewo Życia (arbor vitae), a jego owoce zapewniają nieśmiertelność lub odrodzenie”.[5]


Syberyjskim szamanom Drzewo zapewnia odrodzenie, już w trakcie inicjacji szamańskich, po inicjacyjnej śmierci – gdy młody szaman, jeszcze pod nadzorem mistrza dokonuje swej pierwszej, poważnej wędrówki po jego pniu do „innych światów”. Także gdy szaman umierał (albo raczej, zgodnie z wierzeniami szamanistycznymi, umierało jego ciało fizyczne), u syberyjskich plemion jego doczesne szczątki chowane były na drzewie albo w drzewie. Jak pisze Andrzej Nawrocki, ciałopalenie szamana występowało tylko u Buriatów (ale jego szczątki wkładano do worka i umieszczano w dziupli wyciętej w pniu sosny, na którą następnie nakładano korę i przybijano gwoździami). Inne plemiona robiły swym szamanom wiszące groby na drzewach – np. Tunguzi zawieszali trumnę na żerdzi ozdobionej ptakami, a wokół stawiali płot. Na zaostrzonych końcach żerdzi płotowych także rzeźbili ptaki. Sojotowie także chowali swoich szamanów w lesie i również nad ziemią, gdyż już za życia szamani mieli unosić się nad nią. W tym celu robili wysokie na półtora metra rusztowanie z drzewa cedrowego lub modrzewiowego, które pokrywali skórą jelenia lub końską (wierzchowce szamanów). Na to kładli zwłoki i przedmioty codziennego użytku: fajkę, kapciuch z tytoniem, mięso i naczynie z herbatą.[6]


Punkt centralny – wspomniane Drzewo Świata lub Axis Mundi – często był kojarzony z Gwiazdą Polarną. Ta z kolei zwana była u Słowian gwóźdź-gwiazdką.[7] I to właśnie jest ciekawe – gwóźdź – czyli łącznik między co najmniej dwiema płaszczyznami. U Germanów z kolei pojawia się motyw kolumny Irminsul, występujący w postaci licznych słupów kultowych. Dokładniejsza naukowa analiza tego problemu (skądinąd już przeprowadzona) pokazała, iż oświadczenia ekstatyczne, o charakterze transowym mogły wywierać wielki wpływ na różne religie, także na europejskie wierzenia przedchrześcijańskie. Z kolei „szamanistyczne” elementy można dostrzec u wielu ludów wiele stuleci po ich konwersji na chrześcijaństwo. Jedna ze średniowiecznych zagadek germańskich mówi o drzewie, które korzenie ma w piekle, a górne konary w niebie. Niższymi gałęziami obejmowało świat ludzi. Drzewem tym jest krzyż chrześcijański,[8] nałożony po chrystianizacji na wcześniejszy, germański model Drzewa Świata / Kolumny – łącznika między światami. Co ciekawe, na ziemiach germańskich to nałożenie jest bardzo widoczne także w sferze jak najbardziej materialnej: niektóre nawet przetrwały w kościołach, do których inkorporowano je w charakterze kolumn. Z kolei jako motyw zdobniczy Irminsul wykorzystywano także do ozdoby wielu świątyń jeszcze w czasach nowożytnych.

Podobne wątki pojawiają się także u innych ludów. Pytanie tylko brzmi: czy i gdzie w historii średniowiecznej Europy można by mówić o szamanach sensu stricto? Może z wyłączeniem Węgier przed chrystianizacją (i jeszcze spory kawał czasu po) to raczej nie bardzo.


Otóż właśnie, cały dowcip polega na tym, że nie tylko szamani mają bądź mieli ze wspomnianą ideą związek. W historii Europy były to różnego rodzaju „mądre kobiety” (bynajmniej nie tylko szamanki sensu stricto, lecz głównie wieszczki i czarownice), różnego rodzaju kapłani, czarownicy, mędrcy i filozofowie, zwłaszcza w starożytnej i wczesnośredniowiecznej Europie, gdzie już raczej trudno byłoby mówić o szamanach, oraz... elita wojowników. Prześledźmy sobie niektóre bardziej namacalne przedstawienia tej idei, które dochowały się do czasów nam współczesnych – na początek starożytna Grecja.



Brama Lwic (błędnie zwana Bramą Lwów) w Mykenach – choć do końca nie wiadomo, czy to były faktycznie wielkie koty, czy może miały cechy hybrydowe (i były np. gryfami) – bo głowy im odpadły :( Kimkolwiek był władca-wojownik (kultura mykeńska były wybitnie wojowniczą), który zlecił wykonanie tak potężnej (oraz czaso- i kosztochłonnej) płaskorzeźby – wydaje się, iż Kolumna Niebios miała dla niego naprawdę wielkie znaczenie. A wiadomo skądinąd, iż królowie epoki brązu byli często wysoko inicjowani.


oryginał: upload.wikimedia.org


Innym przykładem szczególnego związku z kolumną może być delficka Pytia – w tej roli Themis, przepowiadająca Ajgeusowi, królowi Aten narodziny syna (attycki Kylix z Vulci, ok. 440/430 pne.)


oryginał: upload.wikimedia.org


Ciekawe, że ta centralna kolumna – czasem interpretowana jako omfalos – ani trochę nie chce przypominać tego delfickiego. Cóż, podejrzewam, że dla badaczy, którzy nigdy nie otarli się o zagadnienia związane z szamanizmem dalej będzie to stanowiło niemałą „zagwozdkę”. Podobnie jak wiele innych rzeczy, związanych ze starożytną Helladą (zwłaszcza wiele kierunków filozoficznych i prądów religijnych) – bez pewnego klucza pozostają tylko powierzchowne interpretacje.


Wreszcie czas na Świetlistą Włócznię, tryumfalnie wkraczającą w scenę inicjacji herosa-wojownika, jakim był Jazon. Inicjacji SMOCZEJ (czyli nadającej wojownikowi-arystokracie pewnych szamańskich rysów, a jednocześnie „mandat wodzowski”). Przy okazji – zauważyliście, że w wypadku inicjowanych wodzów ich imiona, bądź okoliczności związane z ich inicjacjami z reguły łączą się z motywem lotu, oraz innymi nietypowymi, przypisywanymi tradycyjnie szamanom umiejętnościami? Popatrzcie: Sigurd z Sagi o Volsungach „ubija smoka Fafnira pilnującego skarbu karłów - symbolu nieśmiertelności. Zjadłszy serce smoka rozumie mowę ptaków, a więc zdobywa wiedzę tajemną typu szamańskiego. Jako Zygfryd z Pieśń o Nibelungach kąpie się w krwi zabitego smoka, przez co zyskuje rogową skórę odporną na wszelkie ciosy”.[9] Z kolei celtyccy władcy mają często imiona związane z krukiem, czyli ptakiem będącym łącznikiem między światem ludzi a światem bogów – nie tylko w religii Celtów, ale w ogóle w szamańskich (i „szamanistycznych”) kosmologiach Eurazji. To nie to samo, co inicjacje wilcze czy niedźwiedzie – te skądinąd groźne zwierzęta nie posiadają zdolności do lotu, ani też się z nim w żaden sposób nie łączą. A wracając do Jazona, rzecz wygląda tak:


oryginał: upload.wikimedia.org


Oddajmy głos doktorowi Jerzemu Tomaszowi Bąblowi :

W powszechnie znanym micie o wyprawie Argonautów, Jazon po zaoraniu pola sieje zęby smocze. Z tego siewu rodzą się wojownicy, którzy sami wzajemnie się wybijają na skutek fortelu herosa. W walce tej pomaga mu Medea. Scena na kyliksie przedstawia bardzo interesującą nieznaną ze źródeł pisanych wersję mitu lub też za pomocą znanych postaci i symboli zilustrowano ukryte dla laików, ezoteryczne treści. Dokonajmy zatem szczegółowej analizy wyobrażenia. Głównymi postaciami są Jazon już do połowy ciała pożarty przez smoka i stojąca obok niego Atena. Kompozycja zawarta w okręgu zdobionym pasmem meandrów i krzyżyków podzielona jest na kilka sekwencji. Pośrodku sceny, na drugim planie, u góry namalowano drzewo i wiszące na nim pożądane przez bohatera Złote Runo. Niżej, z lewej strony umieszczono głowę smoka - brodatego węża, w którego rozwartej paszczy tkwi bezwładne ciało Jazona. Dolna połowa ciała bohatera jest już w potworze, górna zwisa z jego żuchwy. Długie spadające włosy Jazona i luźne ramiona wskazują na wręcz beznadziejną sytuację w jakiej znalazł się Argonauta, na jego bezsilność, rezygnację i poddanie się losowi. Z prawej strony stoi Atena w powłóczystej sukni z egidą. Jej głowę chroni bojowy hełm zdobiony wizerunkiem Sfinksa. W lewej zgiętej ręce dzierży sowę, w prawej włócznię. Drzewce broni przebiega prostą linią od prawej od góry w lewo w dół, w ten sposób, że znajduje się dokładnie za głową Jazona.

Sądzę, że mamy tu do czynienia z doskonałym, wzorcowym wręcz wyobrażeniem ilustrującym najważniejszy i zarazem najdramatyczniejszy etap inicjacji wojennej, a dokładniej mówiąc stan psychiki wojownika. Cały kolisty obraz w sposób symboliczny przedstawia całość psyche herosa. Strona lewa sceny to symboliczne zło i ciemność, chaos (smok). Strona prawa - dobro, porządek, jasność. Górny pas to nadświadomość a zarazem Jaźń. W religii greckiej wojennymi sprawami zajmowała się para bóstw - Ares i Atena. Ares to bezrozumna furia, gwałt i szaleństwo bojowe i zagłada. Atena - to sztuka wojenna, racjonalne podejście do walki, intelekt, opanowanie, fortel i strategia. Smok zawsze był synem Aresa. Sowa natomiast, symbol mądrości to atrybut Ateny. Dolna połowa ciała Jazona (= świat niskich instynktów i emocji) znajduje się w paszczy smoka - Antypersony. Głowa herosa, za którą jest włócznia Ateny to świat wyższy, rozumu i myśli. Złote Runo wisi na dębie, który jest symbolem Drzewa Kosmicznego, centrum Kosmosu. Celem inicjacji jest zdobycie Złotego Runa, które w kręgu egejsko-mykeńskim, w Anatolii oraz na Kaukazie posiadało taką samą ezoteryczną wartość jak św. Graal w zachodniej Europie, młynek Sampo u Finów, czy kwiat paproci u Słowian. Było znakiem najwyższej boskiej Mocy, a zarazem ludzkiej Jaźni. Wojownik pożarty przez potwora, mityczną bestię (Antypersonę) patrzy w dół, w stronę przeciwną do tej, gdzie znajduje się Złote Runo. Szansę zwycięstwa daje mu tylko Atena, boska Mądrość, Anima, dotknięcie jej włóczni - promienia oświecenia.[10]


Tyle, jeśli chodzi o Grecję – na razie. Jak coś jeszcze znajdę, wrzucę w komentarzach, wraz z dodatkowymi detalami. Może oprócz kultur dawnej Europy warto byłoby jeszcze opracować Bliski Wschód (Sumer, Babilon, Asyria, Egipt) – pytanie tylko brzmi, czy on „nasz” czy „nie nasz”.


Kolumna Niebios / Axis Mundi / Drzewo Świata / Drabina Jakubowa / Złoty Filar / Świetlista Włócznia...

Skąd biorą się takie wyobrażenia – czy to jakaś uniwersalna cecha natury ludzkiej? Coś tkwiącego głęboko w ludzkiej wyobraźni – a może to jedna z struktur głębokich ludzkiego umysłu, wyniesionych na powierzchnię świadomości poprzez głębsze stany transowe?


Pozostawiam to wszystkim do rozważenia


Michał Mazur



[1] Szlak Transsyberyjski : Moskwa – Bajkał – Mongolia – Pekin, wyd. I, Kraków 2002

[2] Z jakuckiego postoje – miejsca, gdzie wg wierzeń szamanistów (nie tylko syberyjskich) można odpocząć przed wejściem na kolejne poziomy.

[3] A. Szyjewski, Szamanizm, Kraków 2005, s. 180 - 181

[4] A. Nawrocki, Szamanizm i Węgrzy, Warszawa 1988, s. 123

[5] A. Szyjewski, op. cit. s. 182

[6] A. Nawrocki, op. cit. s. 170

[7] J. T. Bąbel, Reinkarnacja. Z dziejów wierzeń przedchrześcijańskiej Europy, rozdz. III

[8] S. Kobielus, Niebiańska Jerozolima : od sacrum miejsca do sacrum modelu, Warszawa 1989, s. 58-64

[9] J. T. Babel, Smoki i smokobójcy, http: / / www.rodman.most.org.pl / J.T.Babel16.htm

[10] Ibidem

Michał Mazur

Komentarze: 9

[foto]1. Wagner • autor: Przemysław Kapałka (2012-11-24 16:40:18)

Tak mi się nasunęło po przeczytaniu. Ciekawie byłoby dokonać szamańskiego spojrzenia na dramaty muzyczne Wagnera. Tam pojawia się wiele odniesień do germańskiej mitologii (przede wszystkim cały cykl poświęcony mitowi o Nibelungach) i do różnego rodzaju magii. Są chętni?

[foto]2. Ciekawe • autor: Michał Mazur (2012-12-18 00:09:45)

To mogło by całkiem ciekawie wyglądać - przeanalizować to wszystko pod kątem szamanizmu. Z Wagnerem i inspirującymi go tłumaczeniami poematów byłoby całkiem ok - z pewnością dużo ciekawego można by napisać! 
Natomiast jeśli chcemy dojść do pierwotnych zanczeń - problem polega na tym, iż w zasadzie należałoby pracować na źródle oryginalnym - inaczej niektóre wyrażenia z bardziej archaicznych języków i dialektów germańskich tracą swój pierwotny sens - w tym także ten związany z szamanizmem. Trochę obecnie dłubię w tym temacie (berserkowie i wojownicy pokrewni) - i przyznam, że oderwanie się od "wersji przetworzonej" i praca z tekstem źródłowym naprawdę sporo wnosi - nawet jeśli nasza znajomość danego języka jest taka sobie
BTW. Czasem myślę sobie, że to trochę tak jak z wysoko przetworzoną żywnością - po prostu przychodzi moment, kiedy takiej papce należy powiedzieć "dość"

3. Propozycja • autor: Weider (2013-12-06 17:07:05)

Przyszedł mi do głowy pomysł aby zrobić wspólny prezent dla Taraki. Tak się złożyło, że grudzień emanuje klimatem świąt  ale nie napiszę prezent Bożonarodzeniowy bo w Boga nie wierzę. Mogę zostać publicznie zlinczowany ale to tylko propozycja i też z założenia tylko dla chętnych. Co to miało by być to osobny problem ale można to ustalić. Wydaje mi się, że można zrobić zbiórkę po niewielkiej symbolicznej kwocie. Ja jestem za(Nie na temat wpis wiem ale nie miałem gdzie go dodać - możecie przenieść)

P.S.
Ten edytor to dodawania komentarzy jest faktycznie pro:)
Każdy Czytelnik powinien go choć raz wypróbować

[foto]4. Koty szablozębne • autor: Wojciech Jóźwiak (2013-12-06 09:45:51)

Koty ("tygrysy") szablozębne, których przykładem jest amerykański smilodon (gr. "nożoząb") wymarły, ale, ciekawe, że najpierw wymarły w Afryce i to w tym czasie, kiedy na sawannę weszli ludzie, Homo któryś-tam. Wejście ludzi jako drapieżców do ekosystemu Afryki spowodowało wymarcie większości tamtejszych-ówczesnych wielkich drapieżników, w tym właśnie szablozębców. Ich wymieranie powtórzyło się w Ameryce, kiedy także tam weszli ludzie. -- Ale w Ameryce pierwotni ludzie zniszczyli całą megafaunę, a w Afryce tylko wielkie (szczytowe) drapieżniki.

5. Smilodon to nick • autor: (2013-12-06 12:17:53)

który przyszedł do mnie przy pewnym projekcie. Akurat wtedy też zakładałem konto na Tarace. Jakiś czas towarzyszył mocno moim myślom, a teraz jest raczej wspomnieniem, choć kto wie czy nie odżyje.
Cykl wznowić warto. Oś świata ma tyle symboliki i tyle powiązań z kulturami, że nie sposób wyczerpać tematu.
Na przykład w podróżach szamańskich (do świata dolnego) nigdy nie udaje mi się przejść przez jamę czy norę w ziemi (raz mi się udało dawno temu) a zwykle bez większych problemów  przechodzę przez wodospad wpadający do wielkiej rozpadliny). Może dlatego, że jestem ryby i ascendens też mam ponoć w rybach (tak mi ktoś mówił) Zresztą droga ta jest ciekawa, ale zawsze niemal identyczna, różni się tylko długością.

[foto]6. Dawny drapieżny ssak... • autor: Michał Mazur (2013-12-06 00:01:12)

Dawny drapieżny ssak - relikt z archaicznych czasów (swoją droga znam relacje ludzi, którzy mieli doswiadczenia transpersonalne związane z czymś takim lub podobnym, równie archaicznym - np. wspólnym przodkiem wilka i niedźwiedzia). 

Ten archetyp o którym tu mowa - zawsze był, jest i zapewne także będzie, dopóki Homo sapiens będzie istnieć. Niezależnie czy będzie nam się jawił jako drzewo, wieża, drabina, kolumna czy nawet łodyga fasoli (vide bajka o Jasiu i ziarnku fasoli) sięgająca nieba.

Dzięki za podzielenie się snem i przemyśleniami, Smilodonie.
Może powinieniem kontynuować cykl

7. Dziękję, za polecenie... • autor: (2013-12-05 13:32:38)

... już czytałem, nawet dwukrotnie, ale jeszcze chętnie wrócę.

[foto]8. Polecam, Smilodonie... • autor: Wojciech Jóźwiak (2013-12-05 09:24:50)

Polecam Smilodonie tekst w Tarace sprzed 13 lat: (2000-11-11) Szamańska Częstochowa. Sen o drodze do szamańskiego nieba.
Tam jest inna i wizja Wieży, dopełniająca do Twojej.

(A to co? --- Smilodon.)

9. Wieża babel. • autor: (2013-12-04 18:34:19)

Dawno już wydawało mi się, że wieża Babel jest wspaniałym symbolem tego co chrześcijaństwo myśli o okultyzmie. Axis Mundi zakazana, niedokończona, nie sięgająca niebios więc nie działająca. Człowiek chciał wejść do świata górnego i Bóg go ukarał, mieszając mu języki.
Proszę autora o wybaczenie, że pozwolę sobie na trochę prywaty. Niedawno wieża Babel pojawiła się w mojej wizji, co ciekawe była ona w tej wizji dokładnie tożsama z wieżą tarokową. Zamazały mi się szczegóły już, ale tarokowa wieża mówi o niebezpieczeństwie, projekcie z gruntu złym. Wieża Babel o projekcie nieudanym, pomieszaniu języków. W wizji, razem z tłumem budowałem wieżę żeby utorować sobie drogę do świata duchów, połączyć dwa światy. (O świecie dolnym nie było tam wzmianki). Budowa szła sprawnie, wszyscy się przykładali, pracowali dziarsko, aż obrazek zaczął przypominać te z biblii dla dzieci, wieża z rusztowaniami, okrągła, spiralna z ukończonymi kilkoma piętrami. Wtedy zaczęło brakować materiałów. I nastąpiło pomieszanie języków. Ale nie jak w piśmie, każdy mówił w tym samym języku, ale chciał czegoś innego, każdy miał inny plan, inny sposób. Materiały się znalazły, ale ludzie dalej nie mogli się zgodzić ze sobą. Niektórzy mówili, że to nie ma sensu w ogóle, inni, że muszą odpocząć. Byli też tacy (razem ze mną) którzy próbowali namawiać innych do porzucenia sporów i kontynuowania budowy, ale nic to nie dało. Ludzie się rozeszli, została tylko mała grupka, która namawiała do dalszej budowy i ta grupka zaczęła budować na niedokończonym suficie budowanego piętra własne konstrukcje. Właściwie każdy sobie, ale jakoś się wspierając. Wieże te były już dość niestabilne, właściwie to nawet nie były wieże, a połączone ze sobą pale i inne elementy. Dość prowizoryczne. Skoro jednak nie było już tak wielu chętnych, to nie było potrzeby budować wielkiej wieży z szerokimi schodami. To właściwie koniec wizji.
Mam nadzieje, że dla wszystkich czytelne jest powiązanie wieży Babel z tą tarokową. Dla mnie tak, ale ja to czułem i nie do końca wiem jak to opisać. Projekt nie może się udać, ktoś lub coś zawiedzie, zabraknie materiałów, wspólnicy się pokłócą, "Bóg ześle nieszczęście.
Jeszcze jedno na karcie taroka w wieże uderza piorun. Wiemy, że piorun był przypisywany bogom, trafienie piorunem mogło być znakiem dla przyszłego szamana. W wieże Babel też uderza Bóg.
Wiem, że z tego co napisałem niewiele wynika, jest chaotycznie i w ogóle, ale mam tylko kilka niepoukładanych myśli i przeczuć, oraz wiedzę intuicyjną, nie do przełożenia na słowa w tym temacie, a chciałem się nimi podzielić. Nie cho