Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-05-25

Nadia

Droga do Benares

Sen przyśnił mi się, gdy byłam jeszcze w podstawówce. Nie wiedziałam, że słowo „Benares” w ogóle coś znaczy. Byłam w nim starsza, mogłam mieć około trzydziestki.

Jestem opiekunką chłopca. Chłopiec ma około 10 lat, a moim zadaniem jest doprowadzenie go do Benares. Droga podzielona jest na etapy. Przeszliśmy już las i pustynię. Teraz stoimy u bram miasta. Wita nas kobieta w długiej sukni, z bardzo długimi, czarnymi włosami. Zwraca się do mnie i mówi, że czeka nas ostatnia próba.
Idziemy za nią. Prowadzi nas w dół po schodach do dużego pomieszczenia. W centralnej jego części jest okrągły basen. Basen połączony jest z podziemną rzeką. Ostatnie zadanie polega na tym, by tą rzeką wpław dopłynąć do jaskini - u wylotu jaskini jest jedyna droga do Benares. Zadanie jest niebezpieczne, bo trzeba cały czas płynąć na jednym oddechu pod wodą. Dopiero w jaskini można się wynurzyć.
Spoglądam na basen i widzę w nim przerażonego chłopca, podobnego to tego, którym się opiekuję. Kobieta mówi, że chłopiec chciał zrobić to co my zamierzamy i zastał sparaliżowany. Każe mi się zastanowić czy chcemy iść dalej i oferuje swoją pomoc. Ostrzega, że to najtrudniejsze zadanie. Mówię, że odpowiem jej następnego dnia o świcie.
O świcie decyduję, że idziemy. Ustalamy szczegóły. Nurkuję pierwsza, za mną chłopiec, kobieta z tyłu. Jest ciemno i ciężko. Płyniemy ostatkiem sił pod wodą w zupełnych ciemnościach. W końcu zauważam, że jest trochę jaśniej - dotarliśmy do jaskini, możemy się wynurzyć i zaczerpnąć powietrza, wydaje się, że w ostatniej chwili. U wylotu widać słońce, czyli cel jest blisko, udało się! Tylko co się dzieje z kobietą? Wir wciąga ją pod wodę! Chcę ją ratować, ale ona krzyczy żebym wyprowadziła z jaskini chłopca. Robię to. Oddaję go pod opiekę kobietom, które nad rzeką piorą kolorowe płótna. Mówią, że chłopiec jest bezpieczny. Trzy dni drogi wzdłuż rzeki i będzie w Benares. Cieszę się. Bardzo chciałabym iść z nim, ale nie mogę zostawić naszej przewodniczki. Wracam do jaskini i nurkuję w czarnej, niebezpiecznej wodzie, żeby jej pomóc. Wiem, że chłopiec poradzi sobie i dotrze do celu.

Nadia

Komentarzy nie ma.