Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2019-05-09

Wojciech Jóźwiak

Dragana „Kwantechizm” czyli ludzki głos z hermetycznej twierdzy

Książka „Kwantechizm” i jej autor, fizyk dr hab. Andrzej Dragan, stali się widocznym przebojem na polskim dość chudo-postnym czytaniowym rynku. Przejrzałem kilka tekstów i sfilmowań o nich – o książce i autorze – i widzę, że ich treści powtarzają się: przeważa wyliczanie paradoksów czyli „niedowiar” (rzeczy nie do wiary), którymi zaskakuje nas fizyka, a Autor w książce referuje. Nie będę ich wyliczał, książka robi to lepiej, streszczać jej nie chcę.

Co innego mnie zastanowiło. Starałem się odgadnąć motyw, który skłonił Autora do jej napisania. Bo książkę „Kwantechizm” postrzegam tak, jak napisałem w tytule: jako ludzki głos wysłany z hermetycznej lub ezoterycznej, hermetycznie zamkniętej twierdzy, jaką jest fizyka. Niedawno napisałem kilka kawałków o ezoteryce. Ezoteryka, według etymologii tego słowa, to „rzeczy dostępne nielicznym wtajemniczonym”. Ezoteryką przyjęło się nazywać tzw. wiedzę tajemną lub okultyzm. Ale tak rozumiana ezoteryka jest niczym – niczym ezoterycznym, żadną ezoteryką – w porównaniu z fizyką. Z matematyką także. Tamte dwie dziedziny, to jest dopiero prawdziwa wiedza tajemna! W porównaniu z dowolnym fachowym artykułem lub książką z powiedzmy kwantowej teorii pola albo grup ciągłych Liego, najbardziej ezoteryczne przekazy Bławatskiej, Steinera, Bailey, Crowleya, Marciniak, Schucman czy Castanedy są doskonale zrozumiałe i znakomicie przystępne. Można je czytać z marszu! Podczas gdy przekazy z fizyki (lub z matematyki) do ich przyswojenia wymagają kilku lat przygotowań, wypełnionych ciężkim treningiem umysłu. Dragan na str. 47 pisze: „W przeciwieństwie do religii, która świetnie trafia swoimi tezami w oczekiwania wiernych i jest z nimi zadziwiająco zgodna, niemal wszystkim odkryciom naukowym towarzyszyło masowe rozczarowanie.” Tę „naszą” czyli „duchową” ezoterykę spokojnie możemy podstawić w tamtym zdaniu zamiast religii – i zdanie pozostanie prawdziwe. Ezoteryka duchowa jest pisana – obojętne, przez umysły jej autorów lub przez bóstwa lub kosmitów via channeling – dla potwierdzenia naszych oczekiwań: i dlatego jest taka swojska i przystępna, więc... nie jest wcale ezoteryczna. Ezoteryczne w pierwotnym znaczeniu słowa są nauki z fizyką i matematyką na czele, ponieważ one sięgają poza utarty ludzki świat, poza naszą bańkę percepcji (poza „skinnerowską klatkę na ludzi”, słowami Dragana) i właśnie dlatego są dostępne dla niewielu, którzy mają odpowiednie psychiczne dyspozycje i mogą zużyć kilka lat na trening.

Ale jak wspomniałem, starałem się odgadnąć motyw Autora do napisania. Wydaje mi się otóż, że była nich chęć wydostania się poza ten właśnie ezoteryczny wewnętrzny krąg wtajemniczonych w fizykę i konieczną dla niej matematykę. Być może jest tak, że adeptom fizyki zamkniętych w ich ezoteryczno-hermetycznej twierdzy dokucza, że nikt nie rozumie! Nikt spoza tamtego kręgu. Więc, domyślam się dalej, u którejś wrażliwszej duszy powstaje pomysł, żeby jakoś wołać z tamtej wieży-twierdzy, bardziej ludzkim głosem, może ktoś normalny i zamieszkujący zewnętrze, usłyszy.

Temu, jak sądzę, służą liczne wstawki-przygody z życia, własnego, prywatnego a czasem intymnego życia, które Andrzej Dragan wplata w opowieści o kwantowych splątaniach i grawitacyjnych horyzontach zdarzeń. Mnie najbardziej wzruszyła opowieść o tym, jak mając w Anglii jedną parę butów, które mu się wykoślawiały, dla ich wyprostowania zakładał je prawy na lewa stopę, lewy na prawą. Pisze też o swoich doświadczeniach z odmiennymi stanami świadomości, ale nie po DMT, tylko po wstrząsie głowy na stoku na snowbordzie, po ćwiczeniu szybkiego czytania (bardzo szybkiego!) i o tym, jak hipnotyzował kolegów-koleżanki, wzbudzając u nich szalone halucynacje, które tamci popisowo racjonalizowali – b. smaczne, polecam! Przy okazji szokowania paradoksami fizyki, gęsto używa figur zwierzęcych: poruszającym się ciałem w przykładach jest jajko, relatywistyczne skrócenie ilustruje kura, świat ludzkiej percepcji przyrównywany jest do klatki (Skinnera, z zaprogramowanymi bodźcami) w której egzystują świnie, liczba gwiazd we wszechświecie porównywana z liczba atomów w ciele mrówki. Ludzie zwyczajowo nazywani są nagimi małpami.

Z ezoterycznej samotności zgotowanej fizykom, Autor ratował się jeszcze inaczej: uprawiał liczne hobby, z których artystyczna fotografia i „filmika” stały się jego drugim zawodem. Nieprzeciętny człowiek. Z dawnych Polaków z podobna pasją o zagadkach nauki i wszechświata pisał chyba tylko Lem. Z dzisiejszych Arkadiusz Jadczyk – ale on choć dowcipnie, to jednak ezoterycznie i dla szczupłego (jak widzę) grona fanów.


Kadr z filmu Physics #2. Quantum particles Andrzeja Dragana na Vimeo


Książka czytana: Andrzej Dragan „Kwantechizm czyli klatka na ludzi”, 2019, więcej...

Warto obejrzeć wywiad z Autorem przez Racjonalista.tv – i przegląd tekstowo-filmowy w racnamagazine.it (po ang.)

Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 4

1. Imponująca z opisu... • autor: mechlinski.pawel (2019-05-10 11:59:10)

Imponująca z opisu lektura. Dzięki Wojtku za zajawkę :)

[foto]2. Bardzo polecam • autor: Wojciech Jóźwiak (2019-05-10 17:09:28)

Jak w tytule. :)

[foto]3. Wykład dr. Dragana na You Tubie • autor: Wojciech Jóźwiak (2019-05-12 19:41:37)

O podstawowej logice zdarzeń kwantowych:
https://www.youtube.com/watch?v=QpLdw1IC-Q0

[foto]4. Przypomina Tomka Beksińskiego.... • autor: Mirosław Piróg (2019-05-13 00:13:41)

Przypomina Tomka Beksińskiego
.