Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2010-11-24

autorzy różni lub anonimowi

Doświadczenia ayahuaski (2)




Barbara, wywiad 2.

Odpowiada: Barbara - kobieta, lat 40+, psycholog, tłumacz. Miejsce doświadczenia: Amazonia, w otoczeniu przyrody, selwa peruwiańska.


Pyt. 1. Co Cię skłoniło do wzięcia ayahuaski? Czy była to zwykła ciekawość, czy wynikało to z Twoich duchowych poszukiwań, albo chciałaś zostać wyleczona z jakiejś dolegliwości?

Odp.: Obowiązki zawodowe moich rodziców spowodowały, że już od 2-go roku życia przemieszkiwałam w Ameryce Południowej: 4 lata w Wenezueli, 4 lata w Urugwaju i 2 lata w Ekwadorze. Język hiszpański pojawił się przed polskim, a moje życie od zawsze przesiąknięte było klimatem latynoskim. Nawet tematem mojej pracy magisterskiej, pisanej, nomen omen, akurat w roku 500-lecia tzw. "odkrycia" Ameryki, byli Indianie ekwadorscy. Mało we mnie słowiańskiej duszy, która jakoś wolała splatać się z warkoczami Indian... Kropką nad "i" stało się ostatecznie poślubienie Argentyńczyka. Nasze wspólne już poszukiwania duchowe podążyły tym bardziej ścieżkami odległego kontynentu, który nieustannie wabił i przyzywał... Peru i Aya pojawiły się niejako w odpowiedzi na nasze wewnętrzne zapotrzebowanie.


Pyt. 2. Czy miałaś opory przed tym doświadczeniem? I w jaki sposób je przełamałaś?

Odp.: Nie miałam żadnych oporów. Spotkania tego oczekiwałam raczej w stanie radosnego podniecenia, dogłębnie przekonana, że oto stoję przed wrotami do wytęsknionych światów, do baśni jedynej w swoim rodzaju..., jednak z pokorą i w pełnej gotowości bojowej, przygotowana na nieoczekiwane zwroty akcji i pewna wyzwań, które trzeba będzie pokonać, aby godnie stanąć twarzą w twarz z Duchem Ayahuaski.


Pyt. 3. Czy do seansów przygotowywałaś się wcześniej? Czy stosowałaś jakąś wstępną dietę, praktyki oczyszczające lub medytacje?

Odp.: Od wielu lat moim głównym pożywieniem są owoce, warzywa, kasze i orzechy, regularnie stosuję też krótkie głodówki, więc teren był w dużej mierze oczyszczony. Osiągnęłam też już pewną orientację co do tego, z jakiego świata przychodzę i dokąd zmierzam, co nadało mojemu życiu określony kierunek. Jednak podjęcie decyzji o wyprawie do Peru dodatkowo uruchomiło mocniej wewnętrzne procesy przygotowawcze, zwrot ku sobie samej, świadome wyciszenie.


Pyt. 4. Czy stan po ayahuasce przypomina któryś rodzaj bardziej znanych doświadczeń? Czy jest podobny np. do snu (śnienia), albo do upojenia alkoholowego?

Odp.: Do upojenia alkoholowego - jedynie może w pewnym sensie objawy fizycznych niedomagań. Do snu - nie, bardziej do śnienia w takiej postaci, w jakiej opisuje to Carlos Castaneda. Generalnie jednak jest to stan trudny do porównania z czymkolwiek ze względu na swoją odrębną specyfikę, różnorodność, szybkie tempo akcji, nieziemską kolorystykę i realność wizji. Gdy, na przykład, pojawia się zwierzę, ma się nieodparte wrażenie, że nie tyle jest ono gdzieś w głowie, ale że oto stoi tuż przed nami, na jawie. Wywołuje to zatem trudne do opanowania reakcje strachu, paniki, ucieczki... Również kontakt z Istotami pozostawia po sobie pewność, że wydarzyło się to naprawdę, a nie, że był to sen, z którego się obudziliśmy. Mało tego - są również dowody materialne na to, że to nie były majaki czy fikcja, czy jedynie wizje halucynogenne. W określonym miejscu w naszym świecie może na nas czekać coś, o czym nam wspomniano, że tam właśnie będzie.... Pozostawia to nieodparte wrażenie, że oto zostaje nam otwarty dostęp do realnych światów i mamy tam do czynienia z Istotami, które istnieją równie prawdziwie jak my sami, tyle że w innych wymiarach.


Pyt. 5. Co najbardziej zaskoczyło Cię w tym stanie? Co było inaczej niż się spodziewałaś lub czytałaś wcześniej?

Odp.: Przed wyjazdem starałam się nie czytać zbyt wiele na temat ceremonii, aby niczym się nie sugerować, niczego konkretnego nie oczekiwać, nie poddać się przeżyciom innych, zachować dziewiczy teren, po prostu dać się ponieść... Jednak spodziewałam się, że będzie trudniej... Zaskoczyła mnie moja własna umiejętność szybkiego odzyskania kontroli nad akcją i to, że Istoty, które spotykałam, były mi posłuszne. Gdy podczas pierwszej sesji zaczęły się pojawiać jakieś po prostu okropności, najpierw strach sparaliżował mnie zupełnie, ale intuicja podpowiadała mi: broń się! to jest próba, nie daj się, bo nie pójdziesz dalej! Wówczas mentalnie rozkazałam tym szarym, dziwnym stworo-energiom, aby znikły i tak też się stało. Może to mój własny strach tak się manifestował? Nie wiem. Jednak jak tylko przezwyciężyłam przerażenie i odzyskałam panowanie nad sytuacją, to okazało się, że... nie ma się czego bać. To było cudowne odkrycie!

Innym zaskakującym elementem ogólnie podczas ceremonii był stopień opiekuńczej kontroli szamana.

Wiedziałam, że czuwa nad nami, ale nie spodziewałam się, że będzie w stanie być jednocześnie "w głowach" nas wszystkich (5 - 8 osób). Zdałam sobie z tego sprawę podczas wymiany doświadczeń z innymi uczestnikami po ceremoniach. Okazywało się, że u osób, których wizje przekraczały niejako poziom ich wytrzymałości - ingerował szaman pomagając im opanować sytuację. To dawało duże poczucie bezpieczeństwa.

Obecność i rola doświadczonego szamana są nieodzowne. Z moich doświadczeń i obserwacji wynika, że przyjmowanie ayahuaski bez takiego wsparcia może być dla laika po prostu niebezpieczne.

Dodatkowo, już po wszystkim, zaskoczyła mnie ułomność naszego języka i brak słów na oddanie dużej części tego, czego doświadczyłam. To jest podstawowa trudność w opisaniu wydarzeń ze świata ayahuaski... "Widziałam", "słyszałam" i "czułam" różne zupełnie zaskakujące "rzeczy", które w naszym świecie po prostu nie istnieją, więc nie ma dla nich nazw. Mało tego - nie da się ich nawet z niczym porównać ani opisać obrazowo. Spodziewałam się, że będzie mi dane dotknąć różnych niesamowitości, więc niejako byłam na to przygotowana i otwarta, nie pomyślałam tylko, że pozostanie to w sferze niewyjawionego i że nie będę mogła nikomu o tym opowiedzieć... Jakby zostało to na zawsze wbudowane w moje jestestwo jako dar dostępny tylko i wyłącznie mnie.


Pyt. 6. Opowiedz coś więcej o tym, "jak to jest" - co czułaś podczas seansów w puszczy, w ciemności, w zupełnie egzotycznym otoczeniu?

Odp.: Czułam, że wszystko jest tak, jak powinno być, że jestem na właściwym miejscu i że podążam dobrą drogą. Czułam ekscytującą, mobilizującą, zdrową ciekawość tego, co Duch Ayahuaski ma dla mnie przygotowane... Trochę się bałam, ale czekałam na to i chciałam tego. Gdy ciało otula ciemność, a odgłosy z selwy wywołują dreszcze na skórze, gdy zaciera się świadomość rzeczywistości i czuje się zbliżające dotknięcie magicznej podszewki Istnienia, gdy odłącza się stan czuwania i poddajemy się ufnie czemuś od nas większemu - wówczas otwiera się przejście w głąb i zostajemy wrzuceni we wszechogarniającą czasoprzestrzeń, w odwieczny Byt, którym okazujemy się być my sami...


Pyt. 7. Czy w doświadczeniu z ayahuaską było coś przykrego, uciążliwego? Niektórzy doświadczający mówią o biegunce, wymiotach, traceniu orientacji, poczuciu, że się umiera itd. Czy coś takiego działo się z Tobą?

Odp.: Już samo wypicie ayahuaski jest nieprzyjemne i powoduje grymas niesmaku... Biegunka i wymioty to standard. Wymiotuje nawet szaman. Odczucia fizyczne można przyrównać do ciężkiego zatrucia pokarmowego. Mój stan mogłabym określić jako kac-gigant: trudności ze złapaniem pionu, silne zawroty głowy, mdłości, uczucie wirowania w pozycji leżącej i uciekania podłogi spod nóg w pozycji stojącej. Gdy udawało mi się powstrzymać podłogę, wówczas sufit walił mi się na głowę... Bardzo nieprzyjemny stan utrzymujący się przez wiele godzin. W związku z tym szaman zmniejszył moją dawkę, co okazało się znakomitym posunięciem. Połowa tego, co pili inni, już ścinała mnie z nóg, ale wystarczała do przekroczenia granicy i dotarcia tam, gdzie mnie oczekiwano.

Ceremonia ayahuaski nie jest dla mięczaków. Trzeba się do niej przygotować na wielu poziomach.

Fizycznie - przechodziłam katusze, ale w tym samym czasie otwierały się nowe przestrzenie, ukazywały się inne wymiary, aż w końcu ciało wraz ze swoimi dolegliwościami znikało i pozostawało samo doświadczanie. To nie było poczucie śmierci, raczej roztopienia się we wszystkim i niczym.


Pyt. 8. Co się zmieniło w Tobie - w Twoim samopoczuciu, w myśleniu i poglądach - po seansach z ayahuaską? Czy zmieniłaś swoje życiowe plany; podjęłaś jakieś ważne decyzje?

Odp.: Zostałam poszerzona i wydłużona, pogłębiona i rozświetlona. Częściej doświadczam stanów twórczego natchnienia i ogólnej błogości. To, co się zwie "punktem widzenia" przekształciło się w horyzont... Ten świat wydaje się prostszy i wiele rzeczy utraciło swoje pierwotne znaczenie. Wiara przemieniła się w pewność. Ale nie stało się to z dnia na dzień. Spotkanie z ayahuaską zapoczątkowało proces, który nadal trwa...


Pyt. 9. Zdarzało się, że niektórym "biorącym" sama ayahuasca objawiała się lub wizualizowała w postaci pewnej osoby, prawdopodobnie zawsze żeńskiej. Czy Ty masz takie doświadczenie? A ogólniej: czy zgadzasz się z poglądem, że energia ayahuaski jest "kobieca"?

Odp.: Ayahuasca zwana jest Matką, Uzdrowicielką, Mistrzynią. Jej imię również jest rodzaju żeńskiego, więc pewnie nie przypadkiem... Ja jednak odbierałam ją bezosobowo, po prostu jako bardzo silny rodzaj energii, bezcielesnego Istnienia.


Pyt. 10. Co byś radziła ludziom, którzy chcą pojechać do Amazonii na sesję ayahuaski? Czy masz dla nich jakieś szczególne przesłanie lub ostrzeżenie?

Odp.: Tak. Niech nie traktują tego wyjazdu jako kolejnej atrakcji turystycznej. Niech wcześniej odblokują intuicję, aby poprowadziła ich do końca, należycie przygotowanych. Niech myślą, że będzie jak najlepiej, ale niech przygotują się na najgorsze. Niech przed wyjazdem upewnią się, że szaman, który na nich oczekuje, aby zarobić pieniądze, jest jednak Prawdziwym Szamanem.

A potem - niech jadą... Ten, kto ma się spotkać z Aya - spotka się, bo to ona wybiera i wzywa.

Inni nie dotrą, bo coś stanie im na drodze.


autorzy różni lub anonimowi

Komentarzy nie ma.