Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2017-01-09

Wojciech Jóźwiak

Dom wędrowców

Często śni mi się „dom wędrowców”, pamięciowy ślad chaty na Otrycie, Wańka Działu i wielu innych schronisk i miejsc w których prowadziłem warsztaty. Chodzi o wspólnie prowadzony dom, w którym zatrzymują się wędrowcy. Tym razem śniło mi się takie miejsce lub miejsca, bo ich ciągłość nie była jasna.

Samo-kontrolujący się pożar. Jest taki dom wędrowców, i jest pod moją opieką – ale nie tylko moją, bo również inni ludzie są zaangażowani w zajmowanie się tym miejscem. Wracam tam z pewnej odległości, tak jakby przypomniało mi się, że coś ważnego tam zostawiłem. W istocie, wracam tam, ponieważ wyobraziłem sobie lub dowiedziałem się, że w tym domu jest pożar, a właściwie, że zostawiłem tam płonące ognisko przed tamtym domem, a dom w żaden sposób nie jest chroniony przed ogniem i ten ogień może rozszerzyć się na sam dom, na jego przybudówki i na dalsze zabudowania i na całą okolicę. Więc idę, śpieszę się, w jego stronę mając w wyobraźni pomieszane obrazy: że stało się najgorsze i dom spłonął razem z przyległościami, albo że wszystko jest w porządku, ognisko po prostu zgasło i niepotrzebnie się martwiłem. (To ognisko służyło do rozgrzania szałasu potu, ale o tej imprezie poza tym nie było w tym śnie mowy.) Dochodzę na miejsce i okazuje się, że ani jedno ani drugie się nie stało (ani nie tak, że wszystko spłonęło, ani ognisko nie zgasło nic nie robiąc) – tylko stało się coś innego. Mianowicie wchodzę do budynku, który jest drewniany i ze starego rozbiórkowego drewna, i widać, że belki i deski są mocno spróchniałe... Widzę też, że ogień z ogniska przed domem jednak wszedł do środka! – Ale był tak uprzejmy, że wypalił tylko najbardziej zewnętrzną warstwę próchna, śmiecia i zużytego drewna. Spłonęła zewnętrzna warstwa podłogi, a spod popiołu wynurzyły się twardsze i dość zdrowe deski. Podobnie na ścianach: spłonęło tylko to, co było najbrudniejsze. Kiedy robiłem przegląd strat, ogień, właściwie już tylko żar, dogasał i nie stanowił zagrożenia. Ktoś z tyłu za mną naciskał, żeby gasić, ratować, ja tłumaczyłem, że to już niepotrzebne, że ogień już zanikł. Chodziłem po tym domu i odkrywałem zapomniane pomieszczenia, w nich jakieś rupiecie, złom, starocie.

Psy wchodzące przez okna. Podobny ale inny „dom wędrowców”, nie taki stary i zużyty jak poprzednio, więcej miejsca, jaśniej, miejsce bardziej miejskie, taka kamienica. Przez okno widzę sąsiednie piętrowe i miejskie domy, ale w starym stylu, zabudowa sprzed wojny, nie dzisiejsze blokowisko. Z tego domu ludzie wyprowadzają psy na podwórze. Kobieta i dwóch (chyba) mężczyzn. Jeden pies zwraca moją uwagę, bo jest duży, brązowej maści i wygląda agresywnie. Ten pies próbuje bezczelnie wejść do mnie, na piętro, do okna. Jak to robi, nie wiem – chyba wspina się po ścianie. Ja jakoś fukam na niego, pies odpada od ściany i spada na twarde podwórko wyłożone kamieniami: obawiam się, że się uszkodzi, ale nie, spada na cztery łapy i nie robi to na nim wrażenia. Mówię głośno z góry z okna do mężczyzny właściciela psa, żeby psa zabrał i nie pozwolił mu wspinać się do mnie, bo pies może się uszkodzić. On i kobieta obok traktują moją uwagę jako agresję z mojej strony: że chcę coś złego zrobić ich psu i że w ogóle jak tak mogę się odzywać. Teraz już nie tylko sam pies, ale pies razem z tą kobietą włażą po ścianie i usiłują sforsować okno, wtargnąć do mojego pokoju. Tak jakby mieli do tego prawo, jakby to był ich teren. Ja usiłuję zamknąć okno, zasunąć zasuwkę, ale widzę, jak niepewna jest ta osłona, zaraz wtargną – na szczęście już ich nie ma, chyba odpadli od ściany. Przechodzę do sąsiednich pokojów, siedzą tam jacyś moi znajomi, sami mężczyźni, siedzą i nic, właściwie to się nudzą. Próbuje z nimi omówić tę groźną sytuację, ale ich to nie rusza. Jeden z nich, który jest tu jakby gospodarzem, zbiera się do wyjścia. Mówię mu: ty jesteś tutejszy, znasz tutejsze obyczaje, powiedz im coś, niech przestaną. Ten mężczyzna wychodzi, ale widzę, że nie poszedł interweniować, tylko z powrotem innym drzwiami wszedł do naszego budynku – jakby moje zagrożenie go nie obchodziło.

Ginkgo biloba. Przed „domem wędrowców” (podobniejszym do tego pierwszego ze snu o pożarze) rosną drzewa, w ogóle tu jest las i las naokoło był w odcinku snu o pożarze. Jest sprawa do zrobienia! Polega ona na tym, że poprzednia grupa, która przebywała w tym domu i sobie już poszła, „coś robiła” z jednym drzew: sadziła je lub przesadzała, zaczęła tę pracę i nie dokończyła i teraz ja z ludźmi, których tutaj znajdę, mam dokończyć tę pracę przy drzewie. To drzewo to jest miłorząb, Ginkgo biloba. Pora roku jest fatalna: zimno, późno, jakiś listopad lub grudzień, dzień ciemny. Nieprzyjemna jest pora dnia: robi się ciemno, zmierzch. Ciemno i pochmurno. Słabo widać. Stopniowo odkrywam, że drzewo jest okopane naokoło, naokoło pnia moi poprzednicy wykopali spory rów, dół, widać korzenie drzewa na wierzchu. Drzewo to się chwieje, ledwo trzyma się ziemi korzeniami, można poruszać pniem. Stwierdzam też, że gałęzie są poobcinane i właściwie z tego drzewa pozostał kikut pnia, który się chwieje w dole, w którym odsłonięto korzenie. Zaczynam zasypywać z powrotem ziemią tamten dół, jakbym chciał przywrócić stan, w którym to drzewo jednak rośnie na swoim miejscu.


Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 2

[foto]1. Ogień/temperatura/Szałas potu/mgła/dym/para to cechy... • autor: Jarosław Bzoma (2017-01-13 15:09:43)



Ogień/temperatura/Szałas potu/mgła/dym/para to cechy symbolizujące Nicości poziomu 8/2. A jednoczesnie wstępna diagnoza przyczyn. Często po obudzeniu ze snu o Nicości 8/2 jesteśmy spoceni w nienaturalny sposób. To poziom syntezy nowych i rozpadu zużytych form. Synteza/analiza przeciwieństw świata dialektycznego umysłu. Dostojewski opisał tę lokację w dialogu o drewnianej komórce, w Zbrodni i karze , w rozmowie pomiędzy Raskolnikowem a demonicznym Swidrygajłowem . W snach często tę rolę pełnią stare drewniane strychy z których prowadzi wyjście na zewnątrz. Z takich drzwi rozpościera się bardzo rozległy widok na pozostawione w dole Przejawienie. Dom wędrowców z twojego snu to nakładka Domu Dusz z poziomu 6 i Szczeliny 8-12. Proces oczyszczenia jest procesem wstępowania, redukcji zużytej materii, elementem męskim . Zdrowe drewno które pozostało po wypaleniu próchna to oczywiście forma syntezy, tworzenie nowej idei ale w sposób męski ostateczny bez powrotu do stanu żeńskiego przejawiania się w formie analizy.

Jaśniejszy, nowszy Dom Wędrowców z kolejnego snu to z naszej ludzkiej perspektywy Dom starszy , czyli już zdecydowanie wnętrze Szczeliny 8-12.Dwaj mężczyźni , jeden mniej wyraźny to Nigredo/Albedo z poziomu 8/1.Wielki Czarny/Wielki Czas który upomina się o ciebie bo widać nie dopełniłeś jednak oczyszczenia do końca! Oczywiście Czarnemu niezbędny jest poprzedzający go pies. Kobieta jest przestrzenią przejawiania się Nigredo z psem (Mahakala i (Macha)Kali jako przestrzeń przejawiania się Wielkiego Czarnego/Wielkiego Czasu. To ten sam poziom Świadomości-(Właśnie rodzę artykuł na ten temat :))

Okno z szybą i z widokiem na inne Przejawienia (!) Nieludzkie , stąd wielość innych Czarnych z psami, t

[foto]2. Niesamowite • autor: Wojciech Jóźwiak (2017-01-13 17:42:26)

Dzięki. Czułem, że dostaję przekaz z głębokiego poziomu, ale nie sądziłem, że aż tak.
Zastanawiam się jednak, co mój umysł robił przy pomocy tamtego snu.
Zaraz zapiszę sen z którejś następnej nocy, który nawiązywał do tamtego. Sen o częściowo zburzonym i zbudowanym na nowo mieście.