Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2019-07-19

Signe

Déjà vu

Troje znajomych, którzy dotąd między sobą się nie znali, ale wszyscy żyli w Londynie, przyjechali tutaj i mam z nimi mieszkać. Wchodzę do mieszkania przypominającego  loft, oni już tu są. Różne sprzęty stoją w niespodziewanych miejscach i są trochę dziwne, a jedna ściana w ogóle nie jest połączona z pozostałymi, to mur z bardzo starych cegieł, dawniej czerwonych, teraz każda cegła ma inny odcień i kształt, stoją murem chyba tylko dzięki temu, że podlegały tym samym wpływom czasu i pogody, widać rozmaite odłupania, wyszczerbienia, jednak całość się trzyma i wygląda jak doskonałe dzieło sztuki. Wszyscy podziwiamy ten mur, mówimy o nim, każde z nas widzi w nim coś innego, nie mogę oderwać wzroku od najniezwyklejszych odcieni barw, tej kompozycji nikt nie wymyślił, to dzieło stworzyło się samo. Od pozostałych ścian dzieli ten mur najwyżej pół metra, to prawie nasza ściana, ale niezupełnie. Nie ma też sufitu, niebo nad nami bardzo czarne, ale światła dużo, bierze się z wnętrza, jest mocne. W tym świetle wszystko bardzo wyraziste, biel tkanin jest nieskazitelna, płótna obrusów wykrochmalone, otwieram szafę i widzę białą koronkową bieliznę staromodną, już tak kiedyś było, myślę, to déjà vu, taką szafę otwierała Karen  Blixen w „Pożegnaniu z Afryką”, teraz to moja szafa i mam nosić te suknie ciemnoczerwone i ciemnozielone, tak piękne i prześwietlone kolorem, jakich nigdy nie miałam. Jestem wszystkim tak zdumiona, że nie wiem, o czym rozmawiają moi znajomi, dosłuchuję się żartów z ryzykownych przepisów kulinarnych, których próbowali, przypatruję się tym ludziom i widzę, że wszyscy ubrani są w stroje tak nasycone barwami, że nie umiałabym ich nazwać. Coś takiego może wydobyć z głębokiej ciemności tylko bardzo mocne światło i jest to wydobyte. Tymczasem ciemność zewnętrzna przysuwa się do wnętrza i zastępuje ceglany mur. Nie widać cegieł, tylko twardy, brunatny mrok. Nie wiem, czy moi znajomi to zauważyli, planują dalsze życie, nie biorą mnie pod uwagę, nie zwracają się do mnie, słucham tylko i patrzę, na ścianie z mroku widzę  zawieszoną na czerwonej nitce przezroczystą kulkę podobna do tych, które kiedyś zawieszałam w oknach, żeby łapały światło, ale to jest kula większa, kryształowa, wewnątrz wyrzeźbiona w  romby, obraca się, powiela blask.

Signe

Komentarze: 1

1. kolory ubranek w snach • autor: Dariusz (2019-07-19 10:29:08)

Mur w śnie stworzyłaś sama, stąd sen mówi że powstał sam. My sami budujemy mury wokół nas i oddzielamy się od wszechświata. Mur jest ceglany czyli ciemnoczerwony. Ciemnoczerwony mur symbolizuje granicę pomiędzy świadomością kauzalną (skutek-przyczyna), a świadomością buddyczną (miłość. Śni się np. jako biel i jasno żółty kolor). Nie możesz jej przekroczyć. Przyczyna tego jest ukazana w szafie. Szafa to symbol rzeczy, które usiłujemy ukryć przed światem, a nawet samym sobą, czyli nasze niedoskonałości. W szafie masz ubranko białe (świadomość buddyczna), ciemnozielone (urojeniowy astral, czyli emocje i wyobrażenia) i ciemnoczerwone (urojeniowa wersja poziomu kauzalnego). Wszystkie ciemne kolory ubrań spychają naszą świadomość ku minusowości. Jasne kolory są dla nas bardzo dobre ale ty zachwycasz się ciemnymi. Chyba pomijasz białą bieliznę, która jest symbolem wyjścia z tej pułapki i rozpuszczenia muru który wybudowałaś. Murem i przeszkodą ku świadomości buddycznej ( miłości ) są te ciemne ubranka.   Reasumując Twoja  Dusza po raz kolejny (Deja vu) chce się pożegnać ( Pożegnanie z Afryką. Afryka to symbol ciemnego/czarnego lądu ) z Twoją fascynacją tymi ciemnymi ubrankami ( ujemne/negatywne emocje i wyobrażenia ) ale one się Tobie  tak bardzo podobają .