Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2007-10-02

Aleksandra Nimue Kosakowska

Diady komunikacyjne w pracy nad rozpuszczaniem ciała bolesnego
Praca z ciałem bolesnym - z doświadczeń cudzych i własnych

Każda rzecz jawną się staje, gdy tylko wydobyć ją na światło,
a wszystko, co ku światłu zostało wydobyte,
samo też w światło się przeistacza

św. Paweł

W poprzednim artykule [1] pisałam o tym, jak działa ciało bolesne i jakie rozwiązania w pracy nad jego rozpuszczaniem proponuje Eckhart Tolle. Do wcześniejszych rozważań chcę teraz dodać koncepcje innego oświeconego nauczyciela duchowego - Charlesa Bernera, którego cudownym pomysłem jest zastosowanie komunikacji w pracy nad rozpuszczaniem treści umysłu. Przypomnę wpierw zatem nad czym pracujemy. Według Eckharta Tolle, ciało bolesne jest swego rodzaju bytem utworzonym z naszej, zblokowanej w wyniku cierpienia, energii życiowej. Jest bytem w tym sensie, że stanowi skumulowaną energię o wibracji związanej z negatywnymi emocjami takimi, jak poczucie krzywdy, wściekłości, nienawiści czy lęku, energia ta zaś niejako "ciągnie do swojego". Sprawia to wrażenie jakby ciało bolesne było odrębną istotą, żyjącą w naszym wnętrzu, która pragnie karmić się wyłącznie cierpieniem i która nieustannie nakłania nas, abyśmy tego właśnie pożywienia jej dostarczali. Ponieważ mamy tendencję utożsamiać się z tym wewnętrznym lokatorem, bezrefleksyjnie angażujemy się w wyprawy po ból, oddając się wciąż na nowo przeżywaniu naszych życiowych dramatów, a zatem inwestując coraz więcej życiowej energii w cierpienie.

Przypomnę, że rozwiązaniem, jakie Tolle proponuje w celu rozpuszczenia ciała bolesnego, nie jest bynajmniej uparte dążenie do szczęścia. Przyczyną cierpienia jest bowiem wewnętrzna niezgoda na to, co jest. Zawiera się w tym także niezgoda na pojawianie się w naszym wnętrzu negatywnych emocji, które wielu z nas ma tendencję wypierać. Źródłem wszelkiej negacji jest umysł i - jak zauważa Tolle - "ból jest nieunikniony, dopóki utożsamiasz się z umysłem; innymi słowy - dopóki trwasz w nieświadomości ducha". [2] Jedynym sposobem na to, by nie kumulować więcej bólu, związanego bądź to z negowaniem zewnętrznej rzeczywistości, bądź pojawiających się w nas przeżyć, jest uświadomienie sobie swojej Prawdziwej Istoty - takiej przestrzeni wewnątrz siebie, w której panuje naturalny, całkowicie nieuwarunkowany spokój. W tym miejscu odnajdujemy świadomą Obecność, milczącego świadka, który umie z miłością przyglądać się wszystkiemu, co się pojawia i - jak pisze Tolle - brać to wszystko w "kochające, wiedzące objęcia". [3]

Tym, którzy pragną dotrzeć do tego miejsca Tolle proponuje uważne przebywanie w tu i teraz i obserwowanie wszystkiego, co pojawia się w obrębie naszej świadomości. Obejmuje to także zauważanie wszelkich przejawów cierpienia, jakie pojawiają się w naszym wnętrzu, czyli obserwowanie ciała bolesnego. Samo dostrzeżenie niesie ze sobą moc przemiany. Oto bowiem nie jesteśmy już kimś wściekłym. Jesteśmy kimś, kto widzi wściekłość w swojej wewnętrznej przestrzeni. Im zaś silniejsza jest tego świadomość, tym szybciej wściekłość rozpuści się w jej świetle.

Wielu z nas zdążyło tak silnie utożsamić się z ciałem bolesnym, że postrzegamy samych siebie w kategoriach określonej tożsamości, którą ono narzuca. Tolle mówi o podstawowej z nich, jaką jest tożsamość ofiary. W tym przypadku energia skumulowana w ciele bolesnych uwięziona jest przede wszystkim w poczuciu krzywdy, żalu, niezasłużonego cierpienia, beznadziejności, smutku czy lęku. Osoba nosząca tego typu tożsamość ma natomiast tendencję dokarmiać swoje ciało bolesne głównie poprzez wciąż powracające przeżywanie własnego bólu i "ładowanie się" w sytuacje, w których utwierdza się w poczuciu bycia niewinną ofiarą tego okrutnego świata.

Tożsamości ofiary odpowiada oczywiście tożsamość kata, charakterystyczna dla osób, których ciała bolesne wibrują głównie na poziomie gniewu, nienawiści, agresji czy wściekłości. O ile w pierwszym przypadku ból emocjonalny kierowany jest do wewnątrz i tam ciało bolesne znajduje swój pokarm. W drugim, źródłem jego pożywienia staje się cierpienie zadawane innym poprzez atakowanie, obwinianie czy wyrządzanie krzywdy. Jednocześnie każdy taki atak pogłębia wewnętrzne cierpienie danej osoby kumulującej w sobie, często wyparte, poczucie winy, odrzucenia i przeświadczenie o byciu "złym człowiekiem".

Te dwa typy stanowią oczywiście pewne skrajności i rzadko kiedy występują w czystej postaci. Ciało bolesne zawiera w sobie zazwyczaj wibracje wszystkich bolesnych emocji i większość z nas odgrywa naprzemiennie role kata i ofiary, zarówno pogrążając się w swoim wewnętrznym cierpieniu, jak i zadając je innym. Prawdą jest jednak, że zazwyczaj przejawiamy tendencję w kierunku określonej roli i postrzegania siebie bardziej w kategoriach człowieka "niewinnie krzywdzonego" lub "złego". Dodatkowo, poza prostymi wersjami ról kata i ofiary, istnieją jeszcze ich wersje uszlachetnione. Przybierając je możemy czuć się niejako ponad naszym osobistym cierpieniem lub nienawiścią, tych trudnych emocji doświadczamy bowiem w utożsamieniu z cierpieniem innych, lub w postaci tzw. "słusznej" nienawiści wobec tzw. "sprawców zła". W rzeczywistości także i w tym przypadku pozwalamy, by nasze ciało bolesne karmiło się negatywnymi emocjami, które przeżywamy, dodatkowo wzmacniając ego poczuciem "bycia ponad" złem lub cierpieniem tego świata [4].

Jak widać ciało bolesne posiada wiele sposobów, by nas uwodzić. Obserwowanie go nie jest początkowo rzeczą łatwą. Świadomość budzi się jednak stopniowo, prześwietlając powracające mechanizmy i odsłaniając przestrzeń wolności od cierpienia. Jak w każdej innej sytuacji także i w tym przypadku bardzo pomocny bywa drugi człowiek. Ujawnianie trudnych emocji zawsze przynosi ulgę, dopóki bowiem borykamy się z nimi wewnątrz, często stajemy się ich ofiarą. Dostrzeżone i wyjawione stają się czymś, czemu można spokojniej się przyjrzeć, znajdując autentyczny dystans i poczucie wewnętrznego spokoju. Nieraz doświadczyliśmy jednak, że za ujawnianie tzw. "złych" emocji czy myśli może nas spotkać odrzucenie, potępienie, krytyczna ocena, szyderczy śmiech, niechciana rada itp. Lękając się konsekwencji, wolimy często borykać się z nim samotnie, wikłając się nieraz w jeszcze głębsze cierpienie.

Idealnym rozwiązaniem jest w tym przypadku stworzenie takiej sytuacji, w której mamy możliwość wyrażenia tego wszystkiego, co dręczy nas od środka wobec kogoś, kto w pełni przyjmuje naszą opowieść, nie oceniając jej i nie reagując na nią w żaden sposób. Taką właśnie możliwość daje technika diad komunikacyjnych. Przypomnę (bo pisałam o tym we wcześniejszych artykułach), że jest to praktyka polegająca na pracy w parze, w której partnerzy na zmianę (która następuje co pięć minut) przekazują sobie określoną instrukcję. Wyznacza ona kierunek introspekcji, mającej służyć oczyszczeniu wybranych obszarów umysłu [5]. Jeśli pragniemy wewnętrznie uwolnić się od problemów doświadczanych w jakiejś relacji, może być to instrukcja "powiedz mi o swojej relacji z...", jeśli chcemy rozpoznać i usunąć przyczyny swego wiecznego poczucia niedocenienia, pomocna będzie instrukcja "powiedz mi o swojej potrzebie bycia uznanym", gdy chcemy rozpuścić ciało bolesne możemy zastosować instrukcję "powiedz mi o swoim ciele bolesnym". Do każdej z tych ogólnych instrukcji dodać można polecenia szczegółowe, które pomagają skupić się na poszczególnych aspektach danego zagadnienia [6].

W sensie praktycznym wykonywanie techniki diad sprowadza się do tego, że jedna z osób w parze podaje instrukcję, po czym skupia się na słuchaniu wypowiedzi partnera z maksymalną uwagą oraz z intencją nieoceniania jej w jakikolwiek sposób. Tworzy w ten sposób przestrzeń przyjmującej obecności, w której rozpuścić się może wszystko, co osoba mówiąca zechce ujawnić. Zadaniem mówiącego jest w tym przypadku skupienie się na introspekcji w obszarze danego zagadnienia i jasne wyrażanie wszystkiego, co pojawi się jako wynik tejże introspekcji. Po pięciu minutach partnerzy zamieniają się rolami.

Według Charlesa Bernera, twórcy techniki diad, komunikacja jest najpotężniejszą techniką rozpuszczania treści umysłu i uwalniania uwięzionej w nich energii. Wyjaśnia on, że "umysł wypełnia się rzeczami, które nie zostały zrozumiane, zintegrowane i w pełni doświadczone". [7] Komunikacja pozwala wyciągnąć na światło te nieuświadomione, niejasne, stłumione czy ukryte przed światem treści, by w pełni zrozumieć je i zintegrować. Jak twierdzi Berner: "kiedy treść umysłu jest komunikowana, rozpuszcza się i znika z umysłu do takiego stopnia, w jakim została przyjęta i zrozumiana przez inną osobę". [8] W warunkach zwyczajnej rozmowy to, co wyrażamy spotyka się często z oceną, zaprzeczeniem, czy niezrozumieniem. Przyczynia się to zwykle do pomnożenia zawartości umysłu, ponieważ prowokuje go do walki, stawiania oporu, przekonywania innych do swoich racji lub też skłania do pogrążenia się w poczuciu bycia niezrozumianym. Jeśli utożsamiamy się z jego reakcjami, umocnieniu ulega także ciało bolesnego, które otrzymuje kolejne dawki negatywnych emocji związanych z negowaniem rzeczywistości - poprzez walkę z nią czy wycofywanie się z niej. Istnieją na szczęście rozmowy, w których - dzięki akceptującemu podejściu partnera - możemy doświadczyć ulgi i uwolnienia płynących z poczucia bycia zrozumianym i przyjętym. Technika diad komunikacyjnych jest skonstruowana w taki sposób, by zagwarantować tego typu warunki. Milcząca, uważna postawa osoby słuchającej, który skupia się na zrozumieniu nas, potęguje proces rozpuszczania nagromadzonych w umyśle treści i przyczynia się do uwalniania energii uwięzionej w ciele bolesnym.

Zastosowanie techniki diad do rozpuszczania ciała bolesnego to w pierwszej mierze rozpoznawanie schematów doświadczeń związanych z cierpieniem (przeżywanym lub zadawanym) oraz przekonań dotyczących konieczności jego przeżywania lub zadawania. Dostrzeżenie ich pomaga pozostawać świadomym obserwatorem powracających mechanizmów i nie angażować się wciąż na nowo w ich odtwarzanie. Wgląd w przestrzeń nagromadzonego w naszym wnętrzu bólu emocjonalnego pozwala go także przetransformować. Nie potrzeba do tego nic poza zauważeniem, przyjęciem i zakomunikowaniem tego, co jest. Czasem wiąże się to z przyzwoleniem, by przetoczyła się przez nas fala wściekłości, żalu czy płaczu, czasem z przyjęciem pojawiającego się uczucia bezsilności czy przygnębienia. Bez walki, bez utożsamiania się z tym, co dzieje się na naszej wewnętrznej scenie, w poczuciu, że naszym jedynym zadaniem jest widzieć to i komunikować.

Przemiana dokonuje się sama. Jak pisze Tolle: "nieświadomość stwarza ciało bolesne; świadomość przemienia je w samą siebie". [9] Dzieje się tak, ponieważ przyczyną wszelkiego bólu jest utożsamienie z umysłem, czyli nieświadomość własnej Prawdziwej Istoty. Moment, w którym zaczynamy widzieć ciało bolesne i ujawnić jego poczynania, to moment, w którym zrywamy więź nieświadomej łączności z nim i pozwalamy przejawiać się swojej Prawdziwej Naturze. W przestrzeni Jej nieuwarunkowanego spokoju i radości rozpuszcza się wszystko, co odważyliśmy się wydobyć z cienia.

Poniżej zamieszczam autorski zestaw pytań do pracy nad rozpuszczaniem ciała bolesnego z wykorzystaniem techniki diad komunikacyjnych:



Aleksandra Kosakowska
zorka.ja@interia.pl



Przypisy

[1] Kobiece ciało bolesne i rozpuszczanie go. Relacja z wewnętrznej przestrzeni zmagań.

[2] E. Tolle, Potęga Teraźniejszości, Kraków 2003, s. 47.

[3] Tamże, s. 195.

[4] Wielu osobom koncepcja bycia "jedynie" świadomym obserwatorem wobec tzw. zła tego świata wydaje się w jakiś sposób nieludzka. Wymaga ona przyjęcia, propagowanego m.in. także przez Tollego, przekonania, że każda zmiana zaczyna się od wewnątrz. Współprzeżywanie cierpienia z ofiarami niczego nie zmienia w ich sytuacji. Walka ze złem tylko je mnoży. Oba te działania mają swoje źródło w nieświadomym umyśle, którego nieustanną tendencją jest wytwarzanie niezgody wobec istniejącej rzeczywistości. Niezgoda tak naprawdę niczego nie zmienia. Staje się tylko źródłem dla jeszcze większej ilości bólu. Jedynie działania wypływające z naszej najgłębszej istoty, będącej esencją spokoju, miłości i radości, są w stanie naprawdę zmienić coś w świecie.

[5] Najbardziej znaną jest instrukcja "powiedz mi, kim jesteś". Celuje ona w rozpuszczenie ego, czyli tych treści umysłu, które bezpośrednio przysłaniają nam To, Kim Naprawdę Jesteśmy. Oczyszczenie tej przestrzeni owocuje bezpośrednim doświadczeniem własnej Prawdziwej Istoty, czyli oświeceniem. W istocie rozpuszczanie dowolnego obszaru umysłu przybliża nas do Prawdy o Sobie, jednak instrukcje inne niż "powiedz mi, kim jesteś" i "powiedz mi, czym jesteś" nie są bezpośrednio ukierunkowane na doświadczenie oświecenia. Charles Berner, twórca techniki diad komunikacyjnych, techniki wykorzystujące te instrukcje nazywa technikami wzrostu, czy też rozwoju osobistego w przeciwieństwie do Techniki Iluminacji, wykorzystującej instrukcję "powiedz mi kim/czym jesteś".

[6] Szczegółowy opis instrukcji do praktyki w diadach znajdziesz w tekście Krzysztofa Wirpszy "Polecenia do pracy w diadach".

[7] Ch. Berner, M. Sosna, Consciousness of Truth. A Manual for the Enlightenment Intensive, Fundation for Natural Meditation, 2006, s. 14.

[8] Tamże, s. 15.

[9] E. Tolle, Potęga teraźniejszości..., s. 55.



Aleksandra Nimue Kosakowska

Komentarzy nie ma.