Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2019-12-22

Wojciech Jóźwiak

Descola i żywioły

Philippe Descola (zobacz pierwszy mój tekst o nim) odkrył, że ludzkie społeczności posługują się ontologiami, które mogą należeć do jednego z czterech typów lub rodzajów. Ten podział na typy ontologii wychodzi od tego, że każdy byt ma swoją zewnętrzność i wewnętrzność, czyli jest jakoś widziany-odbierany z zewnątrz, spoza siebie, i po drugie jest jakoś czuty od wewnątrz przez samego siebie, czyli ma jakieś życie wewnętrzne. W ontologii pewnego typu zewnętrznosci różnych bytów lub ich wewnętrzności mogą być te same, jednolite, może między nimi zachodzić ciągłość – albo mogą być różne, oddzielone i wzajemnie niedostępne.

W ontologii typu I jest tak, że w obrębie pewnej grupy-klasy bytów zarówno ich wnętrza jak i ich zewnętrza są jednakowe, czy tożsame – są jednym. Formuła: Z+ W+

W ontologii typu II zewnętrzności bytów są różne i oddzielone, niepodobne, jednak ich wewnętrzności (to co dzieje się w ich wnętrzach, ich życia wewnętrzne) są jednakowe i łączy je ciągłość. Formuła: Z- W+

W ontologii typu III zewnętrzności są jednakowe, wspólne lub ciągłe, ale wewnętrzności są osobne, rozdzielone i wzajemnie niedosiężne. Formuła Z+ W-

W ontologii typu IV ani zewnętrzności nie są wspólne, ani wewnętrzności. Ogólna formuła jest: Z- W-. Jednak ontologie tego rodzaju tną – lub: analizują – lub dzielą byty na fragmenty, które zestawiają w serie podobieństw lub ekwiwalencji czy analogii.

Ontologie typu I Descola nazwał totemizmem, wykorzystując termin używany do nazywania różnych momentów światopoglądu australijskich Aborygenów. U nich pojawia się bowiem przekonanie, że pewni ludzie, a także pewien gatunek zwierzęcia lub rośliny, są w istocie jednym i tym samym, mają to samo ciało („krew”, „mięso”, „oddech”) jak i to samo życie wewnętrzne. Elementy totemizmu istnieją lub istniały też u Indian Ameryki Północnej, skąd – z języka Odżibwa – wzięło się samo słowo totem, na określenie „zwierzęcego przyjaciela”. Mnie uderzyło (o czym Descola nie pisał) podobieństwo totemizmu do współistotności Osób Trójcy Świętej. (Ktoś już odkrył, że są One kwantowo splątane.) Innym totemoidem jest folkistowska doktryna Blut-und-Boden, jedności ludzi, ich przodków i ich ziemi, razem stanowiących das Volk, czyli narodową wspólnotę pokrewieństwa i krajobrazu. Ciekawe, że najbardziej tą doktryną przejęli się Żydzi-syjoniści, nadludzkim wysiłkiem wracając do swojej mitycznej praojczyzny na Bliskim Wschodzie i tamże heroicznie budując dla siebie narodowo-religijne państwo „samych swoich”.

Ontologie typu II, gdzie są te same życia wewnętrzne pomimo radykalnie różnych zewnętrzności u różnych bytów, Descola nazwał animizmem, a regionem gdzie najpełniej kwitną, jest Amazonia i jej łowiecko-zbieracko-ogrodnicze narody, gdzie uważa się, że nie tylko ludzie, ale także np. małpy-czepiaki, tukany, rośliny manioku i jaguary (przykłady Descoli) mają swoje społeczności i „kultury” uderzająco podobne do ludzkiej, wiodą rozmowy z krewniakami w swych wioskach, zawierają małżeństwa, piją piwo (co ludzie swoim partykularnym okiem postrzegają jako picie krwi przez jaguara) i zbierają się na fiesty. Echa animizmu u nas pozostały w baśniach i poezji, skąd dotąd potrafią utoczyć nam łzy wzruszenia, gdy np. dowiadujemy się, że „Stary cylinder nie pójdzie już stąd / Na kogoś czeka...” – gdyż: „małe dwie myszki znalazły [w nim] dom / To ich kolebka.”[1] Animistyczna była też wg Descoli łowiecka Ameryka Północna, Arktyka i Syberia.

Ontologię typu III znamy po sobie, gdyż jest nią nasze od-oświeceniowe i naukowe pojmowanie świata, w którym pomimo tej samej materii – kwarków, protonów i elektronów, atomów i molekuł, protein, DNA i genów – czyli wspólnej i ciągłej zewnętrzności, wewnętrzności poszczególnych istot są ściśle odseparowane, odrębne i wzajemnie niedosiężne. Descola nazwał ten rodzaj ontologii naturalizmem. Charakterystyczny dla naturalizmu jest troskliwy podział wszystkich rzeczy na naturę i kulturę – na to, co należy do jednego lub drugiego koszyka.

Ontologie typu IV, czyli te, gdzie „ani zewnętrzności ani wewnętrzności nie są ani podobne ani niepodobne” i gdzie o coś całkiem innego chodzi, mianowicie o analogie pomiędzy fragmentami różnych bytów, Descola nazwał analogizmem. W książce „Poza naturą i kulturą” jako przykład ontologii analogistycznej szczegółowo przedstawia system rządzący w Meksyku u ludów Nahua, chociaż (o czym też pisze) rozległe i rozbuchane systemy tego rodzaju istniały i istnieją i dobrze się mają w Chinach, Indiach, Polinezji, w Afryce i w przed-oświeceniowej Europie. New Age było zaskakującym renesansem analogizmu w obrębie Zachodniej noosfery, która wydawała się od dawna przekonwertowaną na (naukowy i racjonalny) naturalizm. Analogizm rządzi astrologią, tarotem, numerologią, yijing'iem, feng-shui; leży u podstaw czakramów, meridianów, chińskiej i tybetańskiej równowagowej medycyny, wiary w karmiczną sprawiedliwość i karmiczne dziedziczenie, także jest zasadą homeopatii i psychoanalizy. Osobliwości tej podwójnej lojalności ludzi Zachodu, których naturalistyczna prawica robi co innego i nie wie, co czyni ich analogistyczna lewica, warte są osobnych przyglądnięć.

To był wstęp, po którym mam nadzieję, że ten podział na cztery klasy ontologii okaże się dosyć jasny. Przejdźmy do tego, co ciekawsze.

Wyobraź sobie, że jesteś w świecie rządzącym się w myśl jednej z tych czterech ontologii (ontologii należącej do jednego z tych czterech typów) i przez ciebie i innych tak właśnie postrzeganym. Tam spotykasz kogoś innego (niż ty), czyli krótko Innego. (Ów Inny nie musi być człowiekiem.) Wasze spotkanie może się pogłębiać, czynić szerszym, bardziej was obu (oboje) ogarniającym i angażującym. Może się powiększać aż do pewnej swojej idealnej fazy. Jak tę fazę, ideał nazwać? Czy mamy na nie słowa już przygotowane w języku?

W totemizmie Mnie i Innego (Mnie i Ciebie, itp.) docelowo i idealnie nic nie dzieli, nie ma między nami żadnych różnic. Jesteśmy Jednym-i-Tym-Samym, „jedną duszą i ciałem”, „krwią z krwi i kością z kości”. Ten fakt odkrywamy oto, odnajdujemy, doświadczamy tego, lub oboje wiemy to od początku. – Lub coś wie, bo nie ma już osobnego ani ja ani ty. Słowa tu użyte brzmią jak opis doświadczenia mistycznej jedności z bogiem lub zjednoczenia kochanków. Nazwę to stopieniem. Anglojęzyczni mają nawet bardziej zręczne słowo: merging.

W animizmie najwyższym stopniem połączenia Mnie i Innego jest entuzjastyczny zachwyt na widok tej drugiej osoby. Taki zachwyt ogarnia nas na widok igrających zwierząt, jakichś lisów lub żurawi, albo tańczących tancerzy/tancerek lub grających aktorów/aktorek. Zapewne podobny zachwyt wypełnia aktora lub śpiewaka w obliczu entuzjastycznie uwielbiających go widzów czy słuchaczy, podobnie ze sportowcami i ich kibicami. Mówi się tu o wzajemnym przepływie energii, tak od idola do kibiców, jak od kibiców do idola. U realnych animistów indiańskich lub syberyjskich odpowiednim uczuciem byłby ich „wieczny” entuzjazm na widok i myśl cieszących ich i karmiących zwierząt, pochodny zarazem od ich umiejętności wczuwania się w wewnętrzność – w dusze – tych zwierząt, w ich „kulturę”, i „czytania ich języka”.

W analogizmie (zmieniam kolejność tych czterech typów) najwyższą formą spotkania z Innym będzie dopasowanie; ma się rozumieć: dobre dopasowanie, pełne dopasowanie lub harmonijne dopasowanie. Jest tak, ponieważ ileś fragmentów lub warstw z których Ja się składam, powinno w tym ideale harmonijnie odpowiadać fragmentom, warstwom lub aspektom Innego. W tej wysokiej formie spotkania odpowiadamy sobie, pasujemy do siebie – jak klucz pasuje do zamka, rękawiczka do dłoni, czy jak rączy koń (a nie wół) do karety. Zauważ, że w tych przykładach nie chodzi o żadne podobieństwo!

W naturalizmie, najwyższe co mogę zrobić na widok i w obliczu Innego, to go zrozumieć. Pojąć intelektualnie, stworzyć jego adekwatny model w swoim umyśle. Odpowiednim terminem będzie tu zrozumienie, które obejmuje też emocje, które także będę z szacunkiem rozumieć, a Inny te moje.

Te cztery rodzaje połączenia lub raczej ich idealne postaci – stopienie, zachwyt, dopasowanie i zrozumienie – odnajdujemy w całkiem innej szufladzie niż ontologie Descoli, mianowicie w astrologii, a szczegółowiej: w interpretacji czterech punktów harmonicznych siedmiokrotnych łączących, które leżą w zodiaku (czyli na astrologicznie interpretowanej ekliptyce) w punktach 21°26' znaków stałych, tzn. 21°26' odpowiednio Byka, Lwa, Skorpiona i Wodnika. Punkty te powiązane są przez aspekt septyl, czyli kąt równy 1/7 z 360° = około 51°26', z kardynalnymi punktami ekliptyki/zodiaku, które reprezentują cztery żywioły: Ognia, Wody, Powietrza i Ziemi. Zbierzmy te punkty i ich cechy:

• 21°26' Byka – punkt łączący żywiołu Ognia – septyl do 0° Barana – entuzjastyczny zachwyt, oczarowanie, fascynacja
• 21°26' Lwa – p. łączący żywiołu Wody – septyl do 0° Raka – zjednoczenie, stopienie, „jesteśmy razem jednym”
• 21°26' Skorpiona – p. łączący żywiołu Powietrza – septyl do 0° Wagi – zawieranie sojuszy przy zachowaniu własnej odrębności i nienaruszania dzielących granic
• 21°26' Wodnika – p. łączący żywiołu Ziemi – septyl do 0° Koziorożca – wpasowanie się w hierarchiczną strukturę i jej organizację.

Gdy uznamy punkty łączące (21°26' znaków stałych) z poszczególnych żywiołów za reprezentatywne dla swoich żywiołów, tak jak się je rozumie w astrologii, i przez to utożsami te punkty i ich znaczenia z ich żywiołami, dostaniemy regularną odpowiedniość, z jednej strony żywiołów astrologii, z drugiej strony Descolańskich typów ontologii.

I tak:

• Woda – stopienie – totemizm – Z+ W+
• Ogień – zachwyt – animizm – Z- W+
• Ziemia – dopasowanie – analogizm – Z- W-
• Powietrze – zrozumienie – naturalizm – Z+ W-.

Pomostem, łącznikiem czy mediatorem pomiędzy systemami astrologii a Descoli byłoby więc Spotkanie – mnie, Ego, z Innym.

Co nowego, jaki płód dostajemy z tej układanki? Ten, że astrologia, a raczej wbudowana w nią Elemenentlehre staje oto na dodatkowej nodze: na Descolańskiej typologii czterech możliwych widzeń świata. A jest to, jak mi się wydaje, mocna noga, solidna podpora. W tym miejscu mam nadzieję, że sklejenie 4 żywiołów z 4 typami ontologii na tym jednym dość szczegółowym poletku Spotkania okaże się adekwatne także dla innych fragmentów stosowania żywiołów – i idei Descoli. Tu myślę o czymś podobnym, jak konstruowanie rozmaitości w matematyce. Iluś-wymiarowa topologiczna rozmaitość jest dostępna poprzez swoje mapy, które rzutują ją na coś bardziej znanego, zwykle na którąś n-wymiarową przestrzeń euklidesową. Jedna taka mapa oto się udała, być może powiedzie się skonstruowanie innych podobnych. (Zatem Lehre o Czterech Żywiołach przestaje być fantazją. Lub raczej; przestaje być aż taką fantazją.)

Z drugiej strony, koncepcja Descoli o czterech gatunkach ontologii okazuje się analizowalna na gruncie jednej z tych ontologii, mianowicie tej analogistycznej, której członkiem jest przecież astrologia wraz z jej Elementenlehre. Nie tylko więc Descola nas policzył (jak powinni wołać ze zgrozą analogiści, gdyby którykolwiek z nich faktycznie Descolę był przeczytał...), ale również my-analogiści policzyliśmy Descolę; „policzyliśmy” znaczy: uchwyciliśmy jego system na gruncie naszej ontologii, zaprzęgliśmy jego idee w nasz rydwan.


[1]Stary cylinder”: wiersz Kazimierza Winklera z 1961 r. śpiewany przez Sławę Przybylską . Zob. też w Tarace: „Mysz”.

Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 2

[foto]1. O nieczytaniu Descoli • autor: Wojciech Jóźwiak (2019-12-27 12:12:31)

Napisałem wyżej:
"gdyby którykolwiek z [analogistów] faktycznie Descolę był przeczytał..."
-- i sprawdzam w Googlach, czy ktoś czytał i zostawił w necie ślad tego czytania. No, nie czytał. Przynajmniej w Polsce. Powiem mocniej: mam wrażenie, że w Polsce nikt Descoli nie czytał i nie czyta, prócz specjalistów od Amazonii, ale oni czytają tylko jego prace terenowe o tamtejszych tubylcach. Ogólnych koncepcji Descoli nie czytają tak samo, jak reszta Polaków. Polscy analogiści nie czytają go tym bardziej. Co widać nie tylko po braku danych w Google, ale także po braku dyskusji tu, w Tarace.
No trudno.
Tymczasem znalazłem nieczytany jeszcze tekst Descoli Modes of being and forms of predication i idę go czytać.

[foto]2. Descola, jeszcze 1 link • autor: Wojciech Jóźwiak (2019-12-27 12:25:31)