Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2013-05-15

Piotr Jaczewski

Demon Ranga

Mały przerywnik  od serii dotychczasowych wpisów. Czytam niezły artykuł Roberta Palusińkiego o randze i odzew jaki to wywołało. Mnie wkurza zaś jak coś, co miało skupiać się na procesie posługuje się terminami stanów, czy jak coś co miało jakoś pracować z tym wtórnym zaczyna owo wtórne sobie tworzyć. Wychodzi z tego koszmarny misz masz.

Przykładami osób o niskiej randze społecznej a zarazem wysokiej randze duchowej są (byli) Martin Luter King, Gandhi, Nelson Mandela czy Dalai Lama.

A jaki jest sens mówienia o przywódcach politycznych w kontekście rangi ? I zestawiania rytuału społecznego z tym związanego, jako przykładu ich cech wewnętrznych? Czysta mitologizacja post factum.

Dochodzimy wtedy do koncepcji many: Wg. definicji Arnolda Mindella ranga to świadoma lub nieświadoma społeczna albo osobista zdolność bądź moc/władza (power) wywodząca się z kultury, wsparcia społeczności, własnej psychiki i/lub duchowej mocy

Nie to, żeby z koncepcją many było coś nie tak, to dosyć wygodna idea (Jakiego rodzaju siłę posiadasz i jak jej użyć konstruktywnie?) o ile drugiej stronie zostawia się jakąś metodę zdobycia, czy kontroli nad ową mocą, inaczej bawimy się w ustawianie kultu niezwykłych manicznych osobowości: wielu społecznych aktywistów emanuje tą rangą nie będąc świadomymi jej siły oddziaływania

I to wpasowuje się w tendencję do uogólniania, kontroli społecznej..czy inaczej wyprojektowywania mocy To się robi znośniejsze w obrębie bardziej precyzyjnego opisu np. Obserwując Dalaj Lamę można przypisać mu wysoką rangę duchową  oraz grupową w obrębie grup Tybetańczyków i sympatyzujących z nimi, pomimo, że same te grupy postrzega się jako mało znaczące w polityce ogólnoświatowej.

A gdyby przetłumaczyć to na jeszcze precyzyjniejszy opis doświadczenia i  obserwowalny proces:


Gdybyś spotkał Dalaj Lamę odpowiednio przedstawionego jako przywódca duchowy, odebrałbyś pewnie go jako osobę uduchowioną i traktował z szacunkiem czując się doskonale w jego obecności, z kolei spotkawszy biednego Tybetańczyka splunął przez ramię i pomiatał nim oburzony, że porusza się po twojej ziemi, czując, że jest obcy. Gdyby "przywódca duchowy", którego szanujesz odezwał się do ciebie, wysłuchałbyś go z przyjemnością. Te same słowa powtórzone przez przechodnia wypuściłbyś drugim uchem jako mamrotanie szaleńca

Tylko samo to precyzyjniejsze tłumaczenie brzmi śmiesznie i nie robi takiego wrażenia, jak słowo-wytrych "ranga". I mnie to boli, bo z całego szeregu drobnych spraw z którymi można coś zrobić: kontrola wewnętrzna/zewnętrzna, dominacja/uległość, stereotypizacja postrzegania społecznego, tendendencja do postrzegania własnej grupy jako ważniejszej, czy nawet "procesy rangowe"(przywileje o których zapomnieliśmy), i z takich drobnych możliwych do załatwienia spraw robi się nagle wyimaginowany potwór obdarzony niezwykłą mocą. Demon Ranga posługujący się prozaicznym "dziel i rządź":

To wszystko w porządku, liczy się świadomość własnej rangi i tego, co się wokół dzieje. Nikogo nie chcę urazić, jestem łagodny, grzeczny i wyimaginowanym potworem w zasadzie oswojonym:

Hej! Wy z wysoką rangą, jesteście nieświadome łobuzy wstydźcie się, wstydźcie za grzechy własnej nieświadomości!

Hej! Wy z niską rangą, możecie się wesprzeć na mnie stając się bardziej uduchowionymi, staniecie się jak Martin Luter King, Gandhi, Nelson Mandela czy Dalai Lama

Hej! Wy poniżani, pomijani, odepchnięci od władzy. Ja Demon Ranga jestem gotów was wysłuchać, gdybyście tylko byli ważniejsi, gdyby was słuchano, gdybyście rządzili to świat byłby lepszy..

Hej! Kobiety, ja demon ranga wiem, że wy czujecie się skrzywdzone, bite, poniżane, a często spotyka was to naprawdę. Obiecuję być wygodną sztywną pałką w waszych rękach...i przypominam, jestem cywilizowany, to bezpieczne.

Hej! Intelektualizujący biali mężczyźni, ambitni, ale za wrażliwi na ten świat. Tu jest dużo kobiet, które są słabe i już były skrzywdzone, a które ja kieruję na wielką sprawę i wiecie co? one kupują ten kit, może kupią  i wasze..

Hej! Jeśli poczułeś się skrzywdzony, urażony, zły, coś było dla ciebie psychologicznie trudne i stresujące pamiętaj, że co złego to nie ja. Ja demon Ranga uważam cię za doskonałą istotę, żyjącą w złym świecie w którym mnie pomijają, jeszcze tylko nie wiesz jaki silny jesteś! Chcesz cukierka dziecko drogie? Dobrze smakuje, poczujesz się lepiej, pierwszy jest gratis!

Piotr Jaczewski

Komentarze: 2

[foto]1. Mindell manipulo • autor: Wojciech Jóźwiak (2013-05-15 11:54:54)

W artykule Roberta rzuciła mi się manipulacja, jaką popełnia Arnold Mindell w cytowanym tam fragmencie jego książki:

>>> Spytaj swego partnera, czy jego wewnętrzny krytyk jest rasistą, seksistą, homofobem, antysemitą

Pomijam kontekst, bo zaciekawiła mnie ta stereotypowa rytualna wyliczanka:
1) rasizm, czyli negatywny stosunek do nie-białych (bo raczej tak jest rozumiany rasizm, nie odwrotnie)
2) seksizm, czyli negatywny stosunek do kobiet jako nie-mężczyzn
3) homofobia, negatywny stosunek do homoseksualistów (do tego ta "-fobia", czyli końcówka która programowo poniża nie-miłośników homoseksualizmu wmawiając im kierowanie się  defektem psychicznym, a nie np. względami racjonalnymi).
I tu gwóźdź programu:
4) antysemityzm.
Którego wymienienie zalicza Żydów do kategorii "rangowo pokrzywdzonych mniejszości", razem z Murzynami, kobietami i homoseksualistami.
Żydów! Którzy w każdym społeczeństwie, w którym mieszkają, są średnio lepiej wykształceni, bogatsi i działają w bardziej prestiżowych zawodach niż przeciętna danego kraju.
Którzy są na czele list nagród Nobla.
Których państwo ma najwyższy stosunek "znaczenia w świecie" do liczby mieszkańców. (Które inne państwo mające 7 mln. mieszkańców jest graczem wielkiej polityki?)
Z których opinią wszyscy się liczą.
Więc raczej bycie Żydem podwyższa rangę.

Można by to było zlekceważyć, ale autor czyli Mindell, jest Żydem i psychologiem od nieświadomości, więc raczej nie napisał tego nieświadomie. Więc mamy zagadkę...

[foto]2. Mindell bolączki - mówisz • autor: Piotr Anansi Jaczewski /Piotr Jaczewski (2013-05-15 13:05:45)

Mówisz tak tylko dlatego, że nie jesteś lesbijką kreolką muzułmanką pochodzenia żydowskiego mieszkającą w Tajlandii. (żart)
Mnie to boli. Tj. ta procesowa wrażliwość i praca (sensorycznie z uważnością i docieraniem do tego co się dzieje w doświadczeniu, w tym ograniczeń) z nadawaniem sensu doświadczeniom uważam za niesamowicie potrzebną. Na równi z drugim biegunem, ostrością myślenia, dyskursu, precyzją wypowiedzi i szacowaniem znaczenia faktów i opinii, odcinaniem tego, co nie ma sensu.

Ciekawi mnie, co będzie w processmind, tej nowej książce, ale obawiam się, że wiem. Tj. definiowanie różnych religii i wykazywanie śnienia, jak to gatunek ludzki komunikuje się z boskim, gdy ten drugi umieszcza mu komunikaty, muzykę i generalnie z nim flirtuje, a głęboka demokracja i praca z grupami stanowi realizację owego planu,a jego wyłonienie się w skali mikro i w esencji drobnych sygnałów możesz wykontemplować przeznaczenie, bo jesteśmy połączeni.

Raczej mnie interesuje w jakiej formie i na ile, i wkurza, bo to przykre i nudne ;/ Bo z tego daje się przewidzieć kilkuletni okres indoktrynacji, po którym i w obrębie czeka sekularyzacja, w postaci tworzenia różnorodnych sekt odłamów. I te terapeutyczne z buforami i te radykalniejsze pt. tragedia ideologiczna(ktoś strzela do gości, bo mu świnty proces podpowiedział). A na zakończenie niespodzianka typu wychodzenie brudów (ala trójkąt czy odejście mindell'a ze starszym murzynem, albo młodą azjatką) lub pretensje do świętości (zbadał się, ma raka, i zapadł w śpiączkę/zamroził się czekając na lepszą przyszłość). Które to w praktyce oznaczają to samo, że w miarę znośna idea, już nie tyle będzie lewicująca, a wypadnie jak komunizm-zbrodniczo.

Kurde, Wielka, Nieoczekiwana,Niespodzianka..suprise, suprise!