Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2013-03-21

Wojciech Jóźwiak

Dawanie, branie, formatowanie

„Ezoteryka” u nas, albo „duchowo-holistyczny rozwój” (czy jak tam nazwiemy ten krąg tematów, którymi interesuje się m.i. Taraka) skupiona jest na braniu, nie dawaniu. To znaczy, ton nadają ludzie, którzy entuzjastycznie realizują się jako odbiorcy i przekaziciele pomysłów i sposobów wziętych z zewnątrz. To „zewnątrz” przeważnie jest zagranicą angielskojęzyczną. Typowy entuzjasta „nowych prądów duchowo-holistycznego rozwoju” to uczeń lidera z któregoś kraju angielskojęzycznego, który u nas działa jako wykonawca-performer i przekaziciel metody tamtego. Porównując do radiotechniki, działa jako odbiornik i przekaźnik, a nie jako samodzielna i niezależna radiostacja. A gdyby zechciał działać jako sam-sobie-sterem? Domyślam się, że wiele ryzykuje. Bo norma, przeważające nastawienie jest takie, że poważni mistrzowie żyją „poza” i mówią po angielsku (nawet gdy są powiedzmy Chińczykami, ale przeważnie nie są, raczej są biali), a u nas nikt poważny nie ma prawa się pojawić, a skoro się pojawia jednak, to nie może być poważny. Grotowski był ostatni! No więc samosterowni ryzykują, że będą postrzegani jako niepoważni, co odbija się także na biznesie: mniej jest chętnych na warsztaty, niższe są ceny, które uczestnicy zaakceptują, a uczestnicy łatwiej rezygnują lub przenoszą się gdzie indziej.

Optymalne podejście polega na tym, żeby pozostawać stale uczniem. Możliwie ściśle trzymającym się wzoru. Co nie jest złe, bo nic złego nie ma w uczeniu się od tych co umieją więcej, ale ma pewne nieciekawe konsekwencje, np. utrudnia dyskusję. Bo ten, kto jest niezależną stacją (trzymajmy się paraleli z radiotechniką), mówi z siebie, „ze środka”, a ten, kto czuje się uczniem, zastanawia się „a co na to powiedziałby mój lider?” - i ten moment wystarczy, żeby był mniej ciekawym rozmówcą. Tam gdzie są sami pilni uczniowie, brakuje ciekawych zdań.

Mam też wrażenie, że ci liderzy-nadawcy (ci zagraniczni) wybijają się nie tyle w kategorii umiejętności, co w kategorii sformatowania. Tym co zapewnia komuś sukces, są nie tyle jego/jej wysokie umiejętności, ani osobista charyzma, co właśnie staranne sformatowanie tego, co ma do przekazania. Jak zwykle, c.d., mam nadzieję, n.

Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 4

[foto]1. Czy naprawdę? • autor: Przemysław Kapałka (2013-03-26 13:15:30)

Wojtku, chyba przesadzasz. Znam wielu Polaków, którzy nauczają własnych metod, wymyślonych i wypraktykowanych przez siebie, niewzorowanych na nikim albo mniej wzorowanych, niż własnych. Znam kogoś, kto od nas jeździ na Zachód uczyć swoich metod. Nie wierzę, żebyś Ty nie znał takich. Skąd ten pesymizm?

[foto]2. Chętnie dowiem się... • autor: Wojciech Jóźwiak (2013-03-26 13:22:02)

...o tych wyjątkowcach.

[foto]3. Wyjątkowcy • autor: Przemysław Kapałka (2013-03-28 18:54:34)

Leszek Żądło - regresing i sporo innego.

Uczniowie Leszka Żądło - z tego, co wiem, każdy dodaje coś swojego i przeważnie nie jest to powielanie wzorców z Zachodu.

Basia z Wrocławia - sporo własnych praktyk i metod psychoterapii. Kiedyś współpracowała z Leszkiem, nie wiem czy nadal praktykuje, dlatego nie wymieniam nazwiska.

Wiesław Kornalewicz, dla zainteresowanych fundacja Homo Homini Frater. Raz się zetknąłem, bardzo ciekawe.

Barbara Romanowska - leczenie dźwiękiem i ogólnie sporo za pomocą dźwięku, metoda autorska, jeździ z tym nawet za ocean. Warto spróbować.

Spotkałem jeszcze kilku, których nawet nie znam z imienia ani nazwiska.

Ogłaszają się tacy w Nieznanym Świecie.

Nieznany Świat co miesiąc zamieszcza artykuły o jakimś uzdrowicielu, z tego, co czytałem, to wielu z nich ma własne metody.

Takich, którzy niczego nie nauczają, nie prowadzą kursów, tylko praktykują na swój sposób na własny użytek, zapewne jest wielu. Nawet mam takich znajomych. Sam też rozwinąłem trochę metod, do których nic mnie nie ispirowało.

Wspólną cechą wszystkich, których znam i znałem (może z jednym wyjątkiem), jest to, że mało się afiszują, a marketingowo nie dorastają do pięt tym z Zachodu i nie czują potrzeby dorastać.

Wojtku, chyba jakiś zimowy przypływ pesymizmu zaćmił Ci umysł, bo trudno mi uwierzyć, żebyś aż do tego stopnia nie potrafił się rozglądać. Nie sądzę, żebym ja należał do wyjątkowo obeznanych, sądzę raczej, że do tych stosunkowo mało. Chyba, że źle zrozumiałem, o co Ci chodzi.

[foto]4. Ponoć • autor: Piotr Anansi Jaczewski /Piotr Jaczewski (2013-03-28 19:08:02)