Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-12-01

Cisza11

Cztery bramy

Widze czterech meżczyzn ,trzech jest ubranych na czarno w czarnych melonikach ,jeden w "cywilu".
Ten w "cywilu " tłumaczy tamtym gdzie maja iść ,jak sie ukrywac ,kiedy atakować .
Stoje na srodku dużego placu ,widze cztery bramy ,jeszcze nie wiem co mam robić i ktorą bramą wyjść.W jednej z bram pojawiają sie ci meżczyzni .Ten w "cywilu" rozkazuje jednemu zostac tam i czekać aż bede przechodziła ,ma zrobić wszystko zeby mnie zatrzymać .
Widze to wszystko i rozumiem co chca zrobic ,ale jeszcze nie czuje zadnego strachu .Pozostałych ustawi w innych miejscach ...
Rozgladam się dookoła ,myśle którą by tu brama wyjść ,bo przeciez mam wybór i nie musze akurat tamtendy wychodzic .
Po zastanowieniu sie ,wybieram jednak tą brame w ktorej jest strażnik , myśląc, ze w tej bramie chociaż wiem czego sie spodziewać ,a w pozostałych ..niestety..
Dobiegam do bramy ..obraz zaczyna mi sie rozmywać ..poczułam ze mnie łapie za bluze ,ale sie wyrywam .
Wpadam w jakis dziwny labirynt, pokoi ,korytarzy ..przemieszczam sie bardzo szybko ,widziałam tylko urywki .Tamci jeszcze nie zdażyli sie przygotować i zająć odpowiednich miejsc .
Wybiegam na ulice ,jest ciemno ,nic nie widze .
Zaczyna mnie paraliżować strach ,czuje ze nie mam siły sie ruszyc z miejsca .Probuje zapalic papierosa ,ale nie moge zgiąć rąk .W głowie mam jedną myśl, ze jesli uda mi sie podpalic tego papierosa to wszystko ustąpi .
Szybkim krokiem zbliża sie do mnie gruba kobieta ubrana na czarno,jest na mnie wściekła .Juz była koło mnie na wyciagniecie reki i krzyczy Dzień dobry pani!
W tym momencie nie wiadmo skad pojawia sie pies , traca mnie w prawą reke i przeskakuje na lewą strone .Kobieta znika..
Pies przechodzi na moja prawa strone i zaczyna iść do przodu ..
stoje jeszcze oszołomina tym co sie stało .Pies wraca, siada mi przy nodze na chwile i znowu rusza ,oglada sie za mną i pokazuje zebym za nim szła .Paraliz mi minoł ,wiec zaczynam za nim iść ..piesek jest zadowolony ,wrecz usmiechniety(Golden Retriver) .Idzie taki dumny i radosny ,ze az zaczynam sie zastanawiac czy to ja mu robie łaske że za nim ide ,bo przecież to on mi pomógł i wdzieczność powinna płynąć z mojej strony ,a tu on taki szcześliwy ...:)
Dochodzimy do parku ,gdzie jest wiele osób z psami na spacerze .Przechodzi dziewczyna z mała suczką ,moj wybawieniec podbiegł do suczki sie przywitac .Pomyślałam ,że nie wiem jak sie zwie i powinnam mu dać jakieś imie .W tym momencie piesek odbiega na pare metrow ode mnie i pokazuje ,ze juz wychodzimy z parku .Widze oświetloną ulice .

Cisza11

Komentarzy nie ma.