Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2013-10-23

Michał (de) Molka

Człowiek i kosmos
Relacja z III konferencji Polskiego Towarzystwa Astrologicznego

„(…)Jeśli ma być dobrze, to coś trzeba zrobić z naszymi energiami kosmicznymi a zrobić z nimi nic nie można; można tylko zrozumieć ich tranzyty i progresje, które noszą szczęście”
                      ostatnie zdanie z przekazu prof. dr Leszka Weresa, 24.05.2003, godz. 14.07

 

Powyższe motto pochodzi z notatek zapisanych drżącą dłonią podczas mojego pierwszego seminarium astrologicznego z prof. Leszkiem Weresem, które odbyło się w piwnicy na warszawskim Powiślu. To były czasy gdy astrologowie potrafili ręcznie wyliczyć i narysować horoskop, książki drukowano i powielano w charakterystycznej niebieskokartonowej okładce z adnotacją „do użytku wewnętrznego”, a bodajże najbardziej popularnym programem astrologicznym była Mandala, uruchamiana w DOS-ie…

Co się zmieniło w ciągu ostatnich dziesięciu lat? Co aktualnie czeka na młodego astrofitę, który właśnie zapragnął rozpocząć zgłębianie tajników kosmicznej nauki? Skąd ma czerpać wiedzę, jakie książki i programy astrologiczne będą do tego odpowiednie? U którego Mistrza/Mistrzyni  terminować, na jakie szkoły, wykłady i seminaria się wybrać? I wreszcie: w jakim miejscu i kondycji jest astrologia w Polsce A.D. 2013?

Ciekawym wydarzeniem, zarówno dla początkujących, jak i bardziej zaawansowanych adeptów planetarno-zodiakalnej wiedzy, była trzecia konferencja Polskiego Towarzystwa Astrologicznego pt „Człowiek i kosmos”. Towarzystwo, prężnie działające od 2009 roku, ma już na swoim koncie m.in. wydanie czterech książek, regularne przeprowadzanie comiesięcznych wykładów, uruchomienie bazy horoskopów oraz zorganizowanie dwóch konferencji. Zakończona w miniony weekend trzecia konferencja PTA, miała szansę w mniej lub bardziej symboliczny sposób, zapisać się w (nie)świadomości zbiorowej miłośników astrologii. Czy tak się stało? Trudno w tej chwili jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, niemniej jako uczestnik konferencji, wciąż pozostaję pod wrażeniem tego przedsięwzięcia i chciałbym aby podróż w odległe zakątki kosmosu oraz zamierzchłą przeszłość, w którą dałem się porwać, trwała jak najdłużej i przyciągała nowych obieżygalaktyków…

Natrafiwszy na adnotację o konferencji na stronie Taraki, pierwszą reakcją mojego organizmu było szersze otwarcie oczu a następnie przetarcie ich ze zdziwienia. Ilość wykładów, nazwiska prelegentów, obecność przedstawicieli środowiska akademickiego (!), a także zaproszenie holenderskiego specjalisty  od astrologii tradycyjnej i horarnej, niejednoznacznie wskazywało na fakt, że PTA, na czele z prezesem dr Piotrem Piotrowskim, postanowiło porwać się z motyką nawet nie na Słońce, a wręcz na cały Kosmos, co sugerował tytuł konferencji.


Człowiek w poszukiwaniu kosmicznej wiedzy, w przeszłości i współcześnie.


Nie przypominam sobie sytuacji, w której w ostatnim czasie środowisko akademickie uczestniczyłoby w wydarzeniu astrologicznym. Z tym większą ciekawością oczekiwałem wykładu rozpoczynającego weekendowy zjazd.

Prof. dr hab. Joanna Komorowska to badaczka astrologii antycznej i kierownik Katedry Literatury Greckiej i Bizantyjskiej UKSW. Sądząc po ciszy i skupieniu wypełniającym salę, pani profesor bardzo szybko zawładnęła  wyobraźnią słuchaczy, przenosząc ich myśli o niecałe dwa tysiące lat wstecz.
I ja chłonąłem opowieść o helleńskim astrologu Vettiusie Valensie, urodzonym 8 lutego 120 AD, i co ciekawe, poczętym 13 maja 119 roku. Życiorys Vettiusa mógłby z powodzeniem posłużyć za scenariusz filmu sensacyjno-historycznego. I tak na przykład, w wieku 34 lat Valens „pracował za granicą, przyjaźnił się z wielkimi mężami, a z powodu kobiety znalazł się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, jednak szczęśliwie skończyło się jedynie na krwawych ranach”. Rok później wyruszył w podróż do Egiptu, do którego dotarł zmagając się ze sztormami i zagrożeniem ze strony piratów. W Egipcie Valens poszukiwał wiedzy okultystyczno-astrologicznej. Niestety nauczyciele byli początkowo bardziej zainteresowani jego pieniędzmi niż przekazywaniem wiedzy: „(…) przebywszy liczne kraje, przybyłem do Egiptu, gdzie trafiłem na chciwych nauczycieli i wiele im oddałem dla pożądania wiedzy, ale nie znalazłem prawdy…” (cytat pochodzi z głównego, 9-tomowego dzieła Anthologiae, które powstawało przez ponad 20 lat i w którym zawartych jest m.in. 125 horoskopów). Dopiero po wielu miesiącach udało się zdobyć zaufanie nauczycieli i posiąść wiedzę astrologiczną, która z czasem stała się wręcz jego obsesyjną religią. Swoich uczniów „zaklinał na święty słoneczny okrąg, na księżycowe drogi, na moc pięciu pozostałych gwiazd oraz krąg dwunastu znaków zodiaku”, aby wiedzę astrologiczną przekazywali jedynie ludziom jej godnym.

Profesor Jerzy Prokopiuk nie zamierzał sprowadzać słuchaczy z kosmosu na ziemię, przedstawiając możliwość medytacyjnego kontakt z bogami planetarnymi na przykładzie Hermesa. Istnieje duża szansa, że obszerny tekst przygotowany przez profesora na konferencję zostanie niebawem opublikowany, powstrzymam się zatem od szerszego nawiązywania do treści wykładu. Nadmienię jedynie, że mistyczny kontakt z bóstwem może się odbyć na dwa sposoby. Pierwszy z nich ma miejsce gdy bóstwo owłada człowiekiem, przeważnie bez wcześniejszej zapowiedzi. Drugie, gnostyckie podejście, polega na tym, że inicjatywa wychodzi od człowieka, który poprzez system medytacji i ćwiczeń czyni pierwszy krok ku bóstwu. Droga naturalnie wymaga ćwiczenia zarówno myśli, woli jak i uczuć, w przeciwnym bowiem razie, gdy adept nie jest gotowy, może on ujrzeć fałszywy obraz bóstwa (w wersji łagodnej) lub popaść w obłęd (nieco gorsza sytuacja). I tu moja dygresja - trzeci kontakt z bóstwem, o którym profesor nie wspomniał, może nastąpić podczas działań przeprowadzanych przez wydawcę Taraki, nazwanych „wywoływaniem Avatarów”.


Profesor Jerzy Prokopiuk


Podobnie jak w przypadku pierwszego wykładu o Vettiusie, szybkie zamknięcie oczu i odpłynięcie wywołała opowieść dr Sylwii Konarskiej-Zimnickiej o tym, co działo się na Uniwersytecie Krakowskim na przełomie XV i XVI wieku. W tamtych czasach Kraków był swoistą mekką dla astrologów; wykształcona kadra profesorska ściągała studentów niemalże z całej Europy. O ile można sobie współcześnie wyobrazić katedrę astronomii, o tyle zwizualizowanie oddzielnej, prężnie działającej katedry astrologicznej, może zająć dłuższą chwilę… To były czasy, gdy wydawano „Introductorium Astronomiae” oraz „Introductorium astrologiae”, a drukarze walczyli między sobą o możliwość drukowania prognostyków, powstających na ich bazie. Prognostyki  te wychodziły w nakładzie 10,000 sztuk rocznie (!), a po roku były już nieaktualne.


Jedna ze stron Introductorium Astronomie z 1506 r., autorstwa Michała Falkenera


Nie tylko studenci korzystali z ksiąg astronomiczno-astrologicznych. Wiedza w nich zawarta była przydatna również dla ówczesnych astro meteorologów („Saturn powodował zamglenie i chmury, Jowisz był odpowiedzialny za dobrą pogodę i wiatr północny, a Merkury zwiastował zmiany pogodowe”). Medycyna, silnie zespolona z astrologią, korzystała z wiedzy astrologicznej do zabiegów puszczania krwi, stawiania baniek czy zalecania kąpieli zdrowotnych…  Nie da się nie uniknąć wrażenia, że w tamtych czasach astrologia stanowiła ważną część życia codziennego.


dr Sylwia Konarska-Zimnicka i Jej Abhaja-mudra czyli gest opieki nad słuchaczami


Czasoprzestrzeń na sali wykładowej wciąż pozostawała zakrzywiona. Chyba nie mogło być inaczej gdyż dr Piotr Piotrowski płynnie wskoczył w rwący nurt dwóch stylów renesansowej astrologii elekcyjnej. Osoby nie znające tego terminu pragnę poinformować, że „astrologia elekcyjna” nie odnosi się do procesu wyboru monarchy lub cesarza, a polega na ustaleniu dogodnego momentu do ważnego przedsięwzięcia (np. wyruszenia na wojnę czy zawarcia strategicznego małżeństwa). Na podobnej zasadzie akt erekcyjny oznacza dokument rozpoczynający w uroczysty sposób budowę, a nie coś zgoła odmiennego. Reprezentantem pierwszego renesansowego stylu astrologii elekcyjnej był Lorenzo Buonincorti, który w roku 1489 wydał swoje reguły dotyczące tej dziedziny. W świetle tych zasad, żadna planeta nie powinna znajdować się w koniunkcji ze Słońcem ponieważ „spalenie” jest dla niej bardzo niekorzystne (współcześnie taka sytuacja jest przeważnie rozpatrywana jako pozytywna). Według Bonincontriusa, dwunasty dom kosmogramu odpowiada za takie wydarzenia jak przepędzanie duchów czy gra w kości (współcześnie gra w lotto). I tu mam niespodziankę dla zainteresowanych – dr Piotr Piotrowski w oparciu o renesansowe reguły Buonincontriego, wyznaczył dogodny termin na wysłanie kuponu lotto: 6 kwietnia 2014, godz. 18.15 (dla Warszawy). Już za pół roku będziemy mogli sprawdzić moc renesansowej astrologii elekcyjnej!
Na drugim biegunie astrologii elekcyjnej znajdował się Morinus, który bardzo lubił krytykować (silnie obsadzony znak Panny lub szósty sektor kosmogramu?). Nie dość, że odrzucił astrologię horarną, to swój rozgłos zyskał poprzez konflikty z ludźmi nauki, m.in. z Galileuszem. Jego 26-tomowe dzieło Astrologia Gallica, wydane po łacinie i dotyczące różnych gałęzi astrologii, m.i. astrologii elekcyjnej, nie cieszyło się w tamtych czasach dużym powodzeniem, niemniej współcześnie można zaobserwować zainteresowanie twórczością Morinusa.

Wojciech Suchomski, specjalista od astrologii finansowej i biznesowej, spróbował zmierzyć się z horoskopami miast polskich na przykładzie Warszawy, Krakowa i Łodzi. Nie jest to łatwy temat, a jego złożoność wynika przede wszystkim z problemu ustalenia dokładnej godziny (a nierzadko i dnia!) założenia miasta. W tym miejscu można sobie zadać pytanie o sens obliczania horoskopu danego miasta. I tutaj, w mojej skromnej opinii uważam, że takie działania są słuszne. Nie trzeba być astrologiem aby doświadczyć tego, że w niektórych miastach dobrze się czujemy, a inne omijamy szeroką obwodnicą. Dzięki współczesnym programom astrologicznym wystarczy jedno magiczne kliknięcie kursorem na pole „relokacja” i po chwili sprawdzamy, czy przenosząc się np. z Sanoka do Szczecina, mamy szansę lepiej rezonować z energiami miasta.

W poprzednim akapicie pojawiły się „współczesne programy astrologiczne”, a podczas konferencji wizjoner Wojciech Jóźwiak podzielił się swoimi przemyśleniami na temat ich przyszłości. Okazuje się, że istnieje całkiem duże pole do popisu w tej materii. To, co dziś nam wystarcza, do czego jesteśmy przyzwyczajeni, wcale nie oznacza, że programy te nie mogą mieć nowych funkcji. I coś, co dziś może jawić się jako science-fiction, np. dwuczasowe wykresy planetarnego powinowactwa, jutro może okazać się chlebem powszednim. O pomysłach Wojtka można przeczytać tutaj.


Wojciech Jóźwiak przekazujący wizje przyszłości


Wisienką na kosmicznym torcie pierwszego dnia konferencji był wykład dr Erika van Slootena, który odświeżył zagadnienia astrologii klasycznej. Zarówno ojciec prelegenta, jak i jego babcia zajmowali się astrologią, nie dziwi więc łatwość z jaką poruszał kolejne zagadnienia astrologii tradycyjnej (van Slooten woli używać terminu tradycyjna niż klasyczna). Nie lada gratką była możliwość uczestniczenia w warsztacie klasycznej interpretacji horoskopu urodzeniowego, który odbył się dzień później a ja zachęcam do zapoznania się ze wstępem do świeżo wydanej książki Erika van Slootena.


dr Erik Van Slooten – holenderska tradycja i niemiecka precyzja


Drugi dzień konferencji wcale nie zamierzał być gorszym od wydarzeń sobotnich. Po porannym warsztacie Erika Van Slootena, głos zabrał Światosław Florian Nowicki, na wstępie rozdając słuchaczom ciekawe rysunki przedstawiające gwiazdozbiory, na które naniesione zostały wizerunki… kart Tarota!


Gwiazdozbiór Wieloryba znajdujący się pomiędzy rozłożonymi nogami Cesarzowej


Prace nad pozostałymi kartami i gwiazdozbiorami trwają, a ja zachęcam do odwiedzin bloga pana Światosława, po więcej informacji na ten ciekawy temat (rysunek pochodzi ze starego bloga).

Z łona Cesarzowej konferencja przeszła płynnie do kolejnego wykładu – zarówno ciekawego jak i smutnego, czyli o życiu i śmierci Jana Kefera. O ile prelegentów Leona Zawadzkiego i Marii Pieniążek chyba nie trzeba przedstawiać, o tyle odniosłem wrażenie, że postać wybitnego astrologa czeskiego nie jest znana w Polsce. Kefer, poza astrologią, uprawiał teurgię (gr. cud) czyli praktykowanie rytuałów magicznych o charakterze sprawczym. W roku 1938 wykonał trzy rytuały magiczne, które na celu miały zabicie Adolfa Hitlera. Niestety rytuały nie powiodły się, a Kefer zmarł w obozie koncentracyjnym. W tym miejscu odsyłam do lektury artykułu na stronie Leona Zawadzkiego i mam nadzieję, że wkrótce zostanie wydana książka Kefera pt „Astrologia praktyczna”.


Książka Kefera, czekająca na polskie wydanie…

Po podróży „od astrologii do teurgii”, miłym wydarzeniem konferencji było uroczyste wręczenie nagrody im. Franciszka Prengla, którą został uhonorowany zmarły w 2007 r. Tadeusz Doktór, autor książki „Spotkania z astrologią”. 

Po przerwie obiadowej, Jarosław Gronert szczegółowo rozprawił się z zodiakalnymi stopniami,  wzmacniającymi potencjały planet. I tu pojawiły się dwie ciekawe kwestie, teoretycznie znane, a jakby zapomniane. Po pierwsze, dla różnych równoleżników różne znaki zodiaku są aktywizowane przez osie kosmogramu. I tak na przykład, dla Polski ustawiając MC na 0 stopni Strzelca, otrzymujemy rozrzut Ascendentu pomiędzy 23 a 29 stopniem Koziorożca (w zależności od miejsca w którym się znajdujemy). Drugą kwestią jest zmiana osi w ciągu każdej doby i związana z tym aktywacja planet, które się na nich „pojawiają” (każdego następnego dnia będą kilkuminutowe różnice). Warto to z ciekawości sprawdzić na swoim horoskopie i zobaczyć co się dzieje przez kilka(naście) minut w ciągu doby, gdy taka sytuacja ma miejsce.


Jarosław Gronert wzmacniający potencjały słuchaczy


Mirosław Czylek debiutował w roli prelegenta, biorąc na warsztat komety i ich znaczenie w astrologii. Kometami od lat fascynowały się tęgie umysły pokroju Arystotelesa, Ptolemeusza czy… Henryka Sienkiewicza:
"Rok 1647 był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia. Współcześni kronikarze wspominają, iż z wiosny szarańcza w niesłychanej ilości wyroiła się z Dzikich Pól i zniszczyła zasiewy i trawy, co było przepowiednią napadów tatarskich. Latem zdarzyło się wielkie zaćmienie słońca, a wkrótce potem kometa pojawiła się na niebie.” (cytat pochodzi z „Ogniem i mieczem”). Poza nawiązaniami do przeszłości, słuchacze zapisali przedział czasowy 28 listopada – 14 grudnia 2013, jako dni na obserwację komety ISON, która podobno ma być widoczna nawet w dzień…

Konferencję zakończył wykład Andrzeja Opejdy o zastosowaniu astrologii w uprawie roślin. W źródłach historycznych astrologia w ogrodnictwie pojawia się m.in. w dziele „Prace i dni” Hezjoda a nieco bardziej współcześnie, tę dziedzinę zgłębiał m.in. Rudolf Steiner (8 wykładów o rolnictwie) oraz Maria Thun, która poświęciła jej całe swoje życie. Osoby zainteresowane wpływami lunarnymi nie tylko na świat roślin, ale również na człowieka, być może zainteresuje wydawany od lat „Ekologiczny poradnik księżycowy” lub kilka wydanych w Polsce książek niemieckiego duetu Johanna Paungger i Thomas Poppe.


Współczesne wydawnictwa związane z zastosowaniem wpływów Księżyca w życiu człowieka


W mojej relacji nie uwzględniłem wystąpień wszystkich prelegentów i mam świadomość, że nie jest to szczegółowy opis konferencji, a raczej rodzaj filmowego trailera, mający za zadanie zaciekawienie czytelnika i zachęcenie do wybrania się w przyszłości na kolejną część konferencyjnej sagi PTA, która mam nadzieję będzie kontynuowana. Czy warto było porywać się z motyką na kosmos? Według mnie tak, i życzę Polskiemu Towarzystwu Astrologicznemu, aby nie spoczywało na laurach. Wszak pozostaje jeszcze wiele (nie)ziemskich ścieżek do przekopania…


Uczestnicy konferencji, wśród nich autor relacji w kapturze, rozpowszechnionym w średniowieczu


Grochów, Słońce w fazie Wagi i Skorpiona, Księżyc w znakach Byka i Bliźniąt, 2013 r.



Michał (de) Molka

Komentarze: 1

[foto]1. Więcej zdjęć z konferencji... • autor: Michał de Molka /Michał (de) Molka (2013-10-23 13:07:45)

Zachęcam do odwiedzenia Galerii na profilu facebook'owym PTA