Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2014-11-11

Anna Szymańska

Czerwona plama

             Zbudziło mnie miauczenie kota, więc nie od razu dotarło do mnie, że we śnie byłam tak blisko Mamy i Taty (Tato śnił mi się wieki temu; mieszkałam wtedy jeszcze w P.), także kogoś (?), kto najpierw wzbudził moje zaufanie, a potem prawie śmiertelnie mnie przeraził. Musiałam zamknąć oczy, by senne obrazy powróciły. Nie było łatwo, bo - jakby nie było -  dwa sny, jeden po drugim, nieżle namieszały mi w głowie.
             Mam wrażenie, że najpierw przyśnił mi się ten człowiek, któremu zaufałam (w jakiej sytuacji - nie pamiętam), choć nie daję głowy, czy nie było odwrotnie, tzn., że najpierw pojawił się sen o Rodzicach.
W każdym razie zacznę od tego mężczyzny:

             Zapamiętałam, że miał na sobie coś czerwonego. Nie wiem, czy było to ubranie, czy ręce...? Ale kiedy myślę o nim - pojawia się czerwona plama, takie niewielkie koło...
Najpierw - jak już wspomniałam -  wzbudził we mnie zaufanie, tak po prostu, a potem pojawił się jakiś irracjonalny strach, niczym realnym nie poparty, jedynie jakimś nieokreślonym przeczuciem, które kazało mi uciekać... Uciekałam i było chwilami jak na filmie: on nie wiedział, że ja wiem, ja wiedziałam, że on nie wie... I odwrotnie. Strach był tak wielki, że desperacko wsiadłam do pierwszego z brzegu auta w nadziei, że go zgubię. Ale on wciąż mi się pojawiał: to przed maską samochodu, to na chodniku, który mijałam, siedział "w kucki" i przeszywał mnie wzrokiem... Za każdym razem kurczyłam się w sobie i chowałam głowę w ramionach, by mnie nie zobaczył.
Kolejne "podkulenie" głowy skończyło się przeskokiem do snu o Rodzicach:

          ...W pokoju, w którym się znalazłam nie wiadomo skąd i po co, zobaczyłam swoich Rodziców. Siedzieli na krzesłach. Blisko siebie. Nie byli sami, ale tembr głosu tych, z którymi rozmawiali, kojarzyłam trochę z bratem, trochę z bratową, a chwilami nawet ze średnim synem... Byłam tam, ale tak jakoś "z boku". Nie uczestniczyłam w rozmowie. Nawet nie wiem, czy wiedzieli, że tam jestem, bo nie spojrzeli w moją stronę, kiedy przechodziłam przez pokój... Zupełnie jakbym była niewidzialna. Tylko w jednym ułamku sekundy poczułam na sobie wzrok Taty, ale on tylko prześlizgnął się po mojej twarzy jak oko, które nie widzi - obojętnie.
              Ruszyłam do wyjścia. Niespokojna i jakaś taka niepełna...Byłam już za progiem, gdy usłyszałam głos Taty. Wróciłam i stanęłam w drzwiach. Miał okulary na nosie, ale większe od tych, które nosił za życia, bardziej "współczesne". Mówił coś o dziecku. Pomyślałam, że to o mnie... Dlaczego o mnie?

            Nie dowiedziałam się, bo Julka swoim miauczeniem mnie obudziła.
Dopiero wtedy dotarło do mnie, że być może to, co zawsze chciał mi powiedzieć za życia, a nie powiedział, bo nie zdążył (albo się bał?) - chciał powiedzieć mi we śnie...
- Czemu jednak tak późno?
- Dlaczego mnie nie widział?
- Po co potrzebował pośredników w osobach tych, których głosy słyszałam?
- Co tam robił mój średni syn, którego przecież nigdy nie poznał?
- Czy to, że była przy Nim Mama, miałoby znaczyć, że to jakieś kolejne ostrzeżenie?

                    B.
       24.04.2013 - godz. 07:26

Anna Szymańska

Komentarze: 4

[foto]1. Romo • autor: Boruta /Bogdan Zawadzki (2014-11-20 09:32:53)

myślałem o tym "drugim" śnie ... (wczoraj wieczorem przeczytałem go jeszcze raz) ...

Myślę, że Sny przemawiają do nas na różnych poziomach i ...z różnych poziomów!!!Tak właśnie (w moich przypuszczeniach) jest (może być) z tym snem ...

W dużej mierze sama udzielasz sobie odpowiedzi pojawiające się pytania, co jednocześnie jest jego interpretacją.

Często rozmawiam o snach ze swoimi bliskimi, i w rozmowach tych wyrażam pogląd, że sny powinny być interpretowane wielotorowo (wielopoziomowo). Tak właśnie jest w życiu, kiedy jakiś problem musimy rozwiązać na wielu płaszczyznach. Dlatego odnosząc się do snu z Twoim ojcem, a właściwie do tego jak byłaś dla niego "niewidzialna" mogę przypuszczać, że nie tyle ktoś pojawił się w Twoim śnie ile Ty poprzez sen pojawiłaś się w czyimś wymiarze (tj. na innym poziomie tego świata, o którym wydaje się nam, że "wszystko już wiemy"). Zapytałaś o "pośredników" bo podświadomie czujesz, że kontakt między "nami" i "nimi" potrzebuje jakiegoś "nośnika" (pośrednika) jak dźwięk (słowo), który (które) bez powietrza nie jest słyszalny (słyszalne)...Ojciec nie widział Cię, Ty nie słyszałaś wszystkiego (co mogło być ważne) bo zabrakło tutaj czegoś co mogło być pośrednikiem, łącznikiem, ośrodkiem itp. ...???


Pozdrawiam

2. Bogdanie, napisałeś: Sny... • autor: (2014-12-03 23:59:11)

Bogdanie, napisałeś:

Sny przemawiają do nas na różnych poziomach i... z różnych poziomów!!!  (...)
i że powinny być interpretowane wielotorowo (wielopoziomowo).

Też tak uważam. Zwłaszcza symboliki snów, która jest ich językiem, nie powinno się pomijać / lekceważyć.

Dalej piszesz:

(...) odnosząc się do snu z Twoim ojcem, a właściwie do tego jak byłaś dla niego "niewidzialna", mogę przypuszczać, że nie tyle ktoś pojawił się w Twoim śnie, ile Ty poprzez sen pojawiłaś się w czyimś wymiarze ( tj. na innym poziomie tego świata, o którym wydaje się nam, że "wszystko już wiemy").

Ciekawe spojrzenie z tym pojawieniem się w czyimś wymiarze ... (Nigdy bym tego nie wymyśliła).
Gdzie jest ten inny poziom świata, na którym dochodzi do spotkania żywych i umarłych? Sen materializuje zmarłych, więc może to on jest jednym z tych  wymiarów, o którym - jak zauważasz - wydaje się nam, że "wszystko już wiemy"...?

Nie rozumiem też do końca roli pośredników. Miałam wrażenie, że były nimi osoby, których głosy słyszałam, ale Twoje słowa uświadomiły mi (chyba że się mylę), że niekoniecznie oni mieli spełniać tę rolę. To dlatego ojciec mnie nie widział i nie słyszałam wszystkiego, co było ważne, bo zabrakło - jak piszesz - czegoś, co mogło być pośrednikiem, łącznikiem, ośrodkiem, itp. ...???

Idąc za Twoją myślą - wciąż szukam słów, które  mogłyby nazwać tego kogoś (lub "COŚ") pośrednikiem, łącznikiem, ośrodkiem ...

A może jest tak, jak pisze Jan Twardowski, że ...
                         ...wszystkie słowa sprawiają
                            że się widzi tylko połowę ...

Czy wobec tego nie należy zbyt wiele mówić, bo "słowa zasłaniają prawdę" ?          

[foto]3. @Romo • autor: Boruta /Bogdan Zawadzki (2014-12-04 15:30:17)

Dziękuję za piękny komentarz ...


Nie umiem (ani sobie, ani Tobie) odpowiedzieć na wszystkie pojawiające się pytania,  zresztą na większość z nich bardzo dobrze odpowiedziałaś i odpowiadasz (przed nami) sama.

Nie będąc Tobą, skazany jestem na przypuszczenia, interpretacje itp. ... Uważam jednak, że snów nie można (nie da się) całkowicie (tj. w 100%) wyjaśnić. Zawsze pozostanie jakiś margines, jakaś tajemnica. To chyba jedna z zasad obowiązujących w naszym wszechświecie (czy jak kto woli...w naszym "wymiarze") ...

 

Pozdrawiam  

4. Ja też dziękuję,... • autor: (2014-12-04 15:48:03)

Ja też dziękuję, Bogdanie...  :)