Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-06-24

Nadia

Czaszka i karuzela

Czaszka

Siedziałam z M. w sypialni na białej pościeli. Rozmawialiśmy o jego mamie. Zastanawialiśmy się, czy ona już "to" robi. "To", czyli nacięcia za uszami. Nacięcia służą pewnej praktyce. Polega ona na tym, że na noc zdejmuje się skórę z głowy, po to, by spać jako czaszka, a rano znów zakłada się skórę. Doszliśmy do wniosku, że mama już ma nacięcia za uszami, ale nie wiadomo, czy ściąga skórę. Sprawa się wyjaśniła, gdy mama pojawiła się w drzwiach. Szła do sklepu, pytała, czy coś nam kupić, a ja zauważyłam, że jest twarz jest dziwna, taka nieludzka, bez śladu ludzkich emocji. Byliśmy pełni podziwu, ale zarazem pojawił się w nas lęk, że mama traci ludzką formę, że jest jak kosmos, nieskończoność. Miała rysunek na twarzy, biało-zielony okrąg, przecięty w czterech miejscach. Było jasne, że już robi tą praktykę.

Karuzela

Leżałam sama na tej białej pościeli, w czarnym ubraniu i obserwowałam przez okno nocne niebo. Wydawało mi się, że  gwiazdy na nim "tańczą", a to była wirująca karuzela, która przybliżała się do okna. Gdy była dostatecznie blisko zobaczyłam, że to co wzięłam za świecące gwiazdy, to zwierzęta-krzesełka tej karuzeli. A gdy była już tuż pod oknem, zatrzymała się i widok wypełnił biało-błękitny koń i biały słoń. Stały, tzn. wisiały przy sobie, dotykając się bokami, zwrócone w jednym kierunku. Pomyślałam - "O! To mi się wylosowało".

Droga Czaszki

Potem leżałam w tym łóżku z M. Seksem i rozmową załatwialiśmy różne swoje potrzeby. Pomyślałam, że to dobrze, że ciągle możemy się dogadać i jesteśmy dla siebie dobrzy.
Potem namawiałam koleżankę, byśmy weszły na tę samą drogę co mama M. Ona się trochę bała, a ja mówiłam, że nie ma czego, że jak tylko będzie chciała, będziemy mogły zrezygnować. Mówiłam to, choć nie miałam pewności, czy tak jest - więcej, miałam przeczucie, że tak nie jest. Że już nie będzie się można wycofać.

Śniłam 26 lutego 2011

Nadia

Komentarzy nie ma.