Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

1998-12-10

Wojciech Jóźwiak

Cyrk, świątynia Trikstera
Symbolika cyrku

Realne wcielenia tarotowych archetypów - Głupca-błazna i Magika-iluzjonisty spotkać można nie gdzie indziej, jak w cyrku. Cyrkowej sztuce daleko do dostojeństwa opery i teatru, a ekspansja filmu i telewizji wyparła go na skromne pobocza kultury masowej. Tym bardziej wciąż zadziwia, jak wiele w cyrku pozostało pierwotnej i surowej, sakralnej w swojej istocie symboliki. Głęboko znaczące jest już samo słowo "cyrk", z dokładnością do fonetyki wspólne wszystkim językom Europy. Circus po łacinie znaczy: koło; niesie więc dokładnie to samo znaczenie, co sanskryckie słowo mandala. Słowo circus jeszcze w starożytności przeniknęło do języków germańskich, a następnie słowiańskich, gdzie - nie przypadkiem! - przybrało sens "świątyni, kościoła". Dzisiaj jego kontynuacją są takie słowa, jak niemieckie Kirche, angielskie church i nasze: cerkiew. 1.

Zgodnie ze swą nazwą, cyrk do dziś pozostał mandalą. Wszelkie cechy mandali ma "serce" cyrku - arena, krąg zamykający zalaną światłem przestrzeń centralną, ostro przeciwstawioną ciemnemu zewnętrzu, gdzie zasiadają widzowie. Aby jednak mandala była sobą, powinna być połączeniem koła i kwadratu, "kwadraturą koła". Koło w cyrkowej mandali jest widoczne gołym okiem, ale gdzie kwadrat? Otóż kwadrat, struktura czteropunktowa, zawiera się nie w przestrzeni, lecz w organizacji cyrkowego widowiska. Bowiem jakkolwiek specjalności cyrkowych artystów są setki, to dają się one wszystkie sprowadzić do czterech głównych filarów cyrkowego widowiska, jako że cyrk zna cztery podstawowe role: linoskoczka, pogromcy zwierząt, iluzjonisty i klauna. Tych czterech "duchów cyrku" nie może zabraknąć w żadnym przedstawieniu.

Owe cztery podstawowe role nie są przypadkowe. Łączy je wszystkie wspólna intencja, którą jest przeniesienie, "przetransportowanie" widza (mówiąc słowami Aldousa Huxleya) w przestrzeń sakralną, czyli w istocie w rzeczywistość rajską czy też duchową. Zadanie to wszyscy czterej realizują z iście żelazną logiką. Linoskoczek wykazuje, że w świętym kręgu areny przestaje obowiązywać podstawowe prawo materialnego świata: siła ciężkości, a jego wyczyny dowodzą zwycięstwa nad grawitacją. Oto w wykonaniu linoskoczka ciało człowieka zdaje się mieć cechy ducha - wędruje wysoko ponad ziemią, na wpół zawieszone w powietrzu. Iluzjonista łamie drugie prawo materii: stabilność i trwałość materialnych przedmiotów, pokazując, iż potrafi zmusić je do znikania i pojawiania się na jego żądanie. W istocie iluzjonista jest w posiadaniu odwiecznego atrybutu bogów: stwórczego słowa (i gestu) i dowodzi wyższości Słowa nad materią, a jego sztuczki są naśladowaniem boskiej kreacji. Trzeci z cyrkowych magów, treser-pogromca zwierząt czyni kolejny krok przetwarzający ziemską rzeczywistość w raj: przywraca mianowicie pierwotny stan przyjaźni i braterstwa pomiędzy ludźmi i zwierzętami; po drugie zaś pokazuje zwycięstwo ludzkiej woli nad agresywną mocą "bestii". Oba te aspekty tresury zmierzają do wspólnego celu: do usunięcia przeciwieństwa pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem. Czwarty bohater cyrku, klaun, dopełnia sakralnej transformacji: jego gra zmierza do tego, aby poprzez salwy śmiechu, szyderstwo i parodię obalić "doczesne" autorytety i hierarchie, jako że droga do boskości wiedzie poprzez strefę płodnego, chaotycznego pomieszania.

Bogowie i ich kapłani rezydowali w jasnym centrum ludzkiego świata; ich moc była świętością centrum. Mroczne, skłaniające się ku pierwotnemu chaosowi zewnętrze było domeną ich antagonisty - Trikstera, nosiciela świętej mocy zewnętrza. Cyrkowcy nie zajmowali stałego miejsca; zawsze byli ludem wędrownym, przybywali "znikąd" - z mglistej nieokreślonej przestrzeni, którą, w wyobraźni mieszczuchów i wieśniaków, dzielili z wilkami, zbójcami i Cyganami. Byli (i pozostali) towarzystwem międzynarodowym (znowu w przeciwieństwie do osiadłych obywateli), i w ich gronie zawsze panowało "babilońskie" pomieszanie języków. Wszystko to skłania do wniosku, wyrażonego już w tytule tego szkicu, że owo podejrzanie święte miejsce - cyrk - było świątynią Trikstera.

10 grudnia 1998. Artykuł zamówiony przez "Albo-Albo".

PRZYPIS. Okazało się, że to nieprawda! Prof. Andrzej Bańkowski w "Etymologicznym słowniku języka polskiego" wyprowadza słowo "cerkiew", dawne słowiańskie cir^ky (^ = jer twardy) z ludowołacińskiego-bałkańskiego kirukus, co z ludowego greckiego wyrażenia wymawianego "iskirjukus" = "do kościoła"; co w końcu pochodzi od Kyrios = Pan Bóg. (Z innego podobnego greckiego słowa wywodzą się słowa na 'kościół' w językach germańskich. Słowo słowiańskie NIE pochodzi od germańskiego; oba niezależnie wyszły z greki.) Tak więc cerkiew etymologicznie z cyrkiem nie ma nic wspólnego. Szkoda. WJ. grudzień 2000.

Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 1

[foto]1. Cyrk i cerkiew (church, Kirche) • autor: Wojciech Jóźwiak (2018-01-28 12:51:10)

W przypisie na końcu stanowczo zaprzeczyłem:
"cerkiew etymologicznie z cyrkiem nie ma nic wspólnego".
Teraz wcale nie jest tego aż tak pewien!
W językach zarówno germańskich (church, Kirche) jak i w naszych słowiańskich (cerkiew, crkva, crky) mogła wydarzyć się kontaminacja obu tamtych etymonów: (1) łacińskiego circus, i (2) greckiego kyriakon ("dom pański").
Czyli coś jakby superpozycja dwóch kwantowych bytów.