Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2001-02-12

Wojciech Jóźwiak

Cykl Saturna
O głównym planetarnym rytmie życia człowieka

Mamy zakorzeniony nawyk myślenia liniowego. Jeżeli coś rośnie, wydaje nam się, że będzie rosło stale. Jeżeli coś się rozpada, również to wydaje się nam stałym procesem; działa nawyk przedłużania w przyszłość obecnych tendencji. Rozważmy położenie człowieka w czasie, gdy Saturn zbliża się do zejścia pod urodzeniowy ascendent. Bezpośrednią przeszłością jest dla niego siedem (średnio) lat względnie wysokiej koniunktury, typowej dla ćwiartki czwartej. Siedem lat w życiu człowieka to ogromna epoka ­ wystarczająca, by mocno zatarły się w pamięci jego doświadczenia z czasów wcześniejszych; tak więc ostatnie lata pomyślności wydają mu się całym niemal jego życiem i, co więcej, trwałą tendencją. Wrażenie to jest tym silniejsze, że w okresie przejścia Saturna przez czwartą ćwiartkę człowiek jest (lub, lepiej mówiąc, stopniowo uczy się być) pewny siebie, ufny we własne siły, samodzielny; przyzwyczaja się też do myśli, że swoje sukcesy zawdzięcza sobie samemu i może na sobie polegać. Wydaje mu się więc, że oto jego wysiłki owocują proporcjonalnymi wynikami, że dostaje to, co sam uzyskał i wypracował, a że zawdzięcza to przede wszystkim sobie i swoim talentom, więc nie widzi powodu, aby w przyszłości miało być inaczej. Z racjonalnego punktu widzenia przyszłość wydaje się bezpieczna. Jednakże pod koniec czwartej ćwiartki cyklu Saturna ­ gdy planeta zbliża się do ascendentu ­ pojawiają się ukryte przejawy słabnięcia, jakby działał podświadomy lęk przed ubywaniem energii. Reakcją na to, w omawianym czasie, jest wielka potrzeba utrwalenia, przypieczętowania, "zatrzymania" osiągniętego stanu, co czyni się zazwyczaj przy pomocy środków formalnych i prawnych: urzędowych decyzji, umów i sakramentów. Prosperujący, ale nieformalny interes zostaje zalegalizowany jako przedsiębiorstwo; związek erotyczny zostaje sformalizowany poprzez zawarcie małżeństwa, praktyka religijna zostaje ujęta w formalne ramy ślubowań zakonnych. Zdumiewa mnie za każdym razem, gdy pytam o daty z życia klientów, do jakiego stopnia ludzie potrafią być punktualni i zdążyć np. z małżeństwem dokładnie na dzień przejścia Saturna przez swój urodzeniowy ascendent! Z drugiej strony ta punktualność dostarcza potężnego narzędzia do rektyfikacji horoskopów: pozycja Saturna w momencie zatwierdzenia decyzji z rodzaju wymienionych z dużym prawdopodobieństwem wskazuje na nieznane, z powodu braku zapisu godziny urodzenia, miejsce położenia osi horoskopu; dotyczy to także pozostałych osi, nie tylko ascendentu.

Przy przejściu Saturna przez ascendent (czyli zejścia pod urodzeniowy horyzont na wschodzie) obserwuje się też zjawisko, które można nazwać iskrzeniem. Wiadomo, że gdy wyciąga się z kontaktu przewód urządzenia elektrycznego (radia, grzejnika itp.), pojawia się iskra w miejscu przerwania połączenia. Dzieje się tak, ponieważ energia zmagazynowana w polu magnetycznym uzwojeń zostaje w momencie przerwania obwodu uwolniona i pobudza ładunek elektryczny do ruchu. Ale trwa to tylko przez chwilę: rezerwa energii szybko zanika. Analogia jest niemal wierna: jest tak, jakby poprzez położenie bieżącego Saturna w poszczególnych ćwiartkach horoskopu człowiek był podłączony do zasilania pewną energią psychiczną. W momencie zejścia Saturna pod horyzont owo zasilanie zostaje przerwane (a ściślej, przestawione na inny rodzaj energii) ­ i w tym momencie człowiek rzuca na szalę swoje rezerwy. Wynikiem jest zryw ­ porywanie się na ambitne zamierzenia, odkładane dotąd z różnych powodów. Człowiek wchodzi w stan nadaktywności, mobilizacji, pod wewnętrznym przymusem działa z rozmachem, ale i w pośpiechu ­ jakby to była ostatnia szansa, ostatnia już w życiu okazja; przyświeca hasło za wszelką cenę. Pierwsze nieudanie, porażka, rozpoczyna okres siedmiu lat chudych. Z początku nie jest jeszcze najgorzej: posunięcia prawne i urzędowe, dokonane pod koniec minionego okresu dają zabezpieczenie i poczucie względnego bezpieczeństwa. Wydaje się, że jedno niepowodzenie nie jest jeszcze dowodem osłabienia: ostatecznie zawsze mogą się zdarzyć przykrości. Teraz jednak jednocześnie następują negatywne zmiany o charakterze zarówno zewnętrznym jak i wewnętrznym. Z zewnątrz odzywają się teraz wszystkie zaniedbania i błędy z przeszłości, które nie upominały się o swego sprawcę, dopóki był na fali koniunktury, teraz zaś trzeba spłacać dawne długi. Co do zjawisk wewnętrznych, to sam człowiek jest teraz psychicznie słabszy, wobec czego woli sprawdzone rozwiązania, staje się bardziej konserwatywny, mierzy do celów obliczonych poniżej własnych dotychczasowych możliwości. Pierwszy rok można żyć z zapasów uzbieranych wcześniej (zapasy te rozumiem w najszerszym sensie: wszelkich ekwiwalentów energii, nie tylko pieniędzy), ale w końcu przychodzi moment, kiedy trzeba poważnie zastanowić się, jak przestawić życie na nową, niższą dynamikę.

Pierwszą jedną ósmą cyklu Saturna, od ascendentu do punktu trefl, można porównać do stopniowego obsuwania się po stoku ruchomego piasku. Wpadłem do dołu i nie mogę się wydostać ­ trudno, ale jednak zatrzymałem się i stoję na wąskiej półce, i zapewne uda mi się na niej jakoś urządzić. Ale nawet to okazuje się niepewne i chwilowe: zaraz ziemia obsuwa się głębiej ­ nowe zatrzymanie ­ nowa próba urządzenia swojej normalności na tym niższym poziomie ­ i dalej w dół... Często postrzegane jest to wręcz jako cofanie się w rozwoju.

Około przejścia Saturna przez pierwszy punkt międzyosiowy (punkt trefl), następuje trwała stabilizacja na niskim poziomie. Następują wydarzenia, które zmuszają przyjąć do wiadomości, że ów proces zjazdu w dół obiektywnie nastąpił i nie da się już go ani odtłumaczyć ani odwrócić. Często tranzyt Saturna przez punkt trefl (jeżeli jeszcze pomogą w tym inne negatywne wskażniki horoskopowe) przejawia się spektakularnymi niepowodzeniami.

Środek pierwszej ćwiartki cyklu Saturna ma jeszcze jeden charakterystyczny objaw: jest to dążenie do izolowania się, odejścia od czynnego życia, odosobnienia, ucieczki, odejścia na ubocze, wyjazdu na wieś albo w Bieszczady. Niekiedy pomaga w tym władza, stosując więzienie.

W tym momencie, co związane jest z tendencją do zawężania pola swojej aktywności i chowania się w to, co bliskie, znane i możliwe do skontrolowania, pojawia się też potrzeba wejścia w wąski krąg ludzi powiązanych ze sobą gorącymi, emocjonalnymi więzami. Następuje skupienie uwagi na tej grupie (bywa nią własna rodzina, ale częste są i inne rozwiązania), która przesłania szeroki świat pozostający na zewnątrz.

Druga połowa pierwszej ćwiartki, po minięciu punktu trefl, stoi pod znakiem eksperymentowania z nowymi formami życia. W pierwszej jednej ósmej, do punktu trefl, pomimo energetycznego słabnięcia, przeważało obiektywne i obywatelskie nastawienie do świata, połączone ze specyficznym konserwatyzmem. Można to zjawisko rozumieć tak: skoro idzie źle, ratunku można się spodziewać tylko po rzeczach najlepiej, obiektywnie, sprawdzonych. Należy wzorować się na tym, co powszechne, najlepiej przećwiczone, niezawodne. Teraz natomiast, w połowie ćwiartki, to nastawienie się zmienia. Skoro bieda wraz z życiem poniżej swojego dawnego poziomu stały się nieusuwalnym faktem, należy dokonać zabiegu na sobie, który pomoże jakoś funkcjonować w tym niskim stanie: zabiegiem tym jest przestrojenie własnej świadomości. Człowiek godzi się więc na swoją nędzę i niskość poprzez to, że odrzuca orientowanie się na cele w zewnętrznym świecie, wysokie, dalekie i, jak się obecnie wydaje, trwale niedostępne; odrzuca więc świat, a skupia się na swoim najbliższym kręgu: rodzinie, grupie koleżeńskiej, bandzie, sekcie. Jego poglądy akcentują ekskluzywność i wyjątkowość tego kręgu, normy ocen każą wysoko cenić to, co swoje, nasze, choćby dla ludzi z zewnątrz wydawało się dziwaczne i podejrzanej jakości. Jeżeli młody człowiek w momencie wejścia Saturna do pierwszej ćwiartki wchodzi w konflikt z rodzicami i wartościami ich świata, to po przejściu punktu trefl konflikt wprawdzie wygasa, ale syn, żyjąc w innym świecie, staje się swoim rodzicom obcy i niezrozumiały.

To zawężenie uwagi do własnego plemienia jest jednak słuszną strategią we wspomnianej fazie cyklu, ponieważ poprzez skupienie na wąskim kręgu, bliskim otoczeniu i sprawach podstawowych, pozwala odbudować podstawy własnego energetycznego stanu posiadania. Na dalszy ciąg drugiej jednej ósmej możemy patrzeć jak na odbudowę: jest stale kiepsko, negatywne doświadczenia przeważają, nie starcza sił na wielkie przedsięwzięcia, ale na naszym małym poletku doświadczalnym uczymy się nowych form życia, nowych zachowań i nowych sprawności.




W książce "Cykle zodiaku": 1991. W Internecie: 12.02.2001


Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 1

1. rektyfikacja • autor: (2010-03-09 07:42:25)

Z rektyfikacją horoskopu wyłącznie na podstawie tranzytowego ruchu Saturna trzeba być jednak bardzo ostrożnym, bo znam przypadki, kiedy data zawarcia związku małżeńskiego nie ma absolutnie nic wspólnego ze zbliżaniem się Saturna do acendentu. Analizowałem ostatnio kosmogram człowieka, którego tranzytujący Saturn w chwili zawarcia małżeństwa znajdował się w drugiej ćwiartce ( po przejściu Immum Coeli)w połowie drogi pomiędzy punktem karo i IC. Ponadto w związek małżeński wchodzą zawsze dwie osoby. Wynikałoby stąd, że w obu przypadkach musiałaby zachodzić znacząca korelacja w położeniach osi horoskopów indywidualnych obydwojga partnerów, co jest całkowicie niezgodne z praktyką. Wiele przeanalizowanych przeze mnie horoskopów porównawczych nie wykazuje takiej korelacji. Jednakże koncepcja cykli Saturna przedstawiona przez Pana na stronach "Taraki" jest bardzo ciekawa i dobrze zgadza się ze zmiennymi okresami w ludzkim życiu. Bardzo dobrze tłumaczy też fakt,dlaczego u różnych osób naprzemienne okresy "niskiej" i "wysokiej" koniunktury mają bardzo zróżnicowaną długość; wszak kątowe rozmiary poszczególnych ćwiartek są bardzo różne.