Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2015-07-22

Wojciech Jóźwiak

Co robić? (Z energią)

Od lipcowych warsztatów Twardej Ścieżki w Kruczyborze minęło już ponad 2 tygodnie. Po powrocie wymienialiśmy się w gronie uczestników mailami i całymi relacjami, z kilkoma osobami rozmawiałem. Powtarza się pewien problem, przez jednych wyrażony wprost, u drugich dający się wyczytać między słowami: „I co dalej? Co dalej z tym robić? Co robić z energią?” Przyznam się, że ja też mam z tym problem.

Warsztaty sprawdzają się (dobrze działają) jako generator energii. Krąg, bęben, szałas potu, „grób”, oddech, uważność, wizualizacje – i niebo, ziemia i las – działają, ładują każdego z nas, otwierają oczy, umysły i serca. Ale co dalej? Wysyłamy orły (to jedna z praktyk na zakończenie, kiedyś przyszła do mnie w wizji bębnowej). Żegnamy się. Rozjeżdżamy. Codzienność wciąga, albo następne imprezy. Coś, co było, zanika. No może nie całkiem... ale zanika.

To jest problem nie tylko z warsztatami Twardej Ścieżki, ale również z jeszcze twardszymi pracami z umysłem, np. z użyciem techniki holotropowej albo enteogenów. Zostajesz otwarty i naładowany przy pomocy pewnych technik... I co? Tyle się działo, świat się otwierał, pokazywał swoje nieznane dotąd wymiary, jakaś masa nowych rzeczy wydawała się w zasięgu ręki, robiłeś/aś postanowienia, co w sobie i w swojej drodze zmienisz, co zaczniesz... I gdzieś to ginie, a nawyki i rutyna biorą górę.

Pewien autor, którego czytałem sporo lat temu, nazwał tę fazę procesu integracją. To, o czym tu piszę, określił jako problemy z integracją. W tamtym artykule chodziło o integrację doświadczeń enteogennych, ale rzecz dotyczy wszystkich działań podnoszących energię. Więc chodzi o to, jak tamte doświadczenia z warsztatów zintegrować. Co zrobić z dostaną tam energią.

Jest to jeszcze o tyle trudne, że warsztaty odbywamy jako osoby prywatne. Co przez to rozumiem? – Że energetyzujących sposobów nie używamy do jakichś z góry naznaczonych celów. Nie zbieramy się na warsztatach Twardej Ścieżki po to, żeby np. uwolnić się nałogu, np. objadania się lub nikotynizowania. Nie uprawiamy psychoterapii ani żadnej celowej terapii. Gdybyśmy byli grupą w rodzaju anonimowych alkoholików albo seksoholików, wtedy sprawa byłaby prostsza: uzyskaną energię kierowalibyśmy w anihilację nałogu. Ale nie mamy wspólnego nałogu. Podobnie byłoby, gdyby te warsztaty służyły budowaniu spójności i siły pewnej grupy. Mogę sobie wyobrazić, że podobnych technik ktoś używa do zespolenia personelu firmy, kompanii komandosów albo jakiejś grupy religijnej, „sekty”. Wtedy ta energia zasilałaby tę grupę lub firmę i budowała jej potęgę (i jej egregor ). Ale tego nie robimy i robić nie chcemy. Warsztaty z założenia mają coś zrobić z każdym z nas z osobna. Nikt nikogo drugiego do niczego nie wciąga! Dlatego nazwałem to tak, że w warsztatach bierzemy udział jako osoby prywatne.

Dlatego tak ważne jest posiadanie intencji. Wchodzenie w warsztaty ze swoją intencją albo wypracowywanie tej intencji w trakcie warsztatów. Bo kiedy masz intencję i jesteś pewien/pewna, że to jest twoja istotna intencja, to energia nie zmarnuje się (i nie będzie w tobie szaleć!) – ale zasili twoją intencję.

Druga rzecz jest taka, że warto byłoby nie kończyć warsztatów tak ostro, że oto: tyle było, tyle się działo, a teraz już nic. Warto byłoby mieć jakieś proste techniki-praktyki, które można byłoby praktykować na co dzień, już po rozjechaniu się z warsztatów. Moglibyśmy też się umawiać na pewne wspólne godziny na wspólne medytacje. Kiedyś na którychś warsztatach powstał pomysł, żeby robić szałasy potu co pełnię. Przez ponad rok to się udawało! Jest to super tradycja. Ale wiem, jak kosztowna: w sensie nie tylko pieniędzy (podróż i drewno na opał kosztują), ale też organizacji, czasu, wysiłku i miejsca w głowie.

Na sierpniowych warsztatach spróbuję wraz z ich uczestnikami przyjrzeć się różnym technikom: które z nich można zastosować do przedłużenia warsztatów, jako coś w rodzaju „prac domowych”.

Co jeszcze? Warto byłoby przedyskutować nasze intencje i potrzeby, być może jest w nich coś – lub wiele – wspólnego. Wtedy okazałoby się, że bierzemy udział nie całkiem jako osoby prywatne. Że jednak zbiera nas w kręgu jakaś wspólna sprawa lub potrzeba, lub faza. Zobaczymy. (Przy okazji: niżej jest miejsce do pisania komentarzy...:))

foto. Joasia Green Star Z Wody

Foto. Joasia Green Star Z Wody


Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 28

1. Nie do końca... • autor: (2015-07-22 05:33:47)

Nie do końca się zgadzam bo:
 - jest ceremonia palenia karteczek, na których wypisuje się to czego chce się pozbyć,
 - wysyłamy 10 orłów żeby ′załatwiły′ dla nas różne sprawy, 
 - warsztatów się nie zapomina.

Zgadzam się, że powstaje dziwna, inna energia, z którą nie wiadomo co zrobić.

Ja mam jedną i wcale nie moją propozycję na przedłużenie działań warsztatów. Janek mówił, że orły można wysyłać kiedy się chce, zapomniałam o tym. 

[foto]2. I ja nie do końca • autor: Wojciech Jóźwiak (2015-07-22 07:54:33)

* Nie prowadzę "ceremonii" palenia karteczek :) (Unikam też słowa "ceremonia".)
* Orły, tak, wysłane, ale jak dalej wspierać energię, którą one wyobrażają?
* Zapominanie i brak integracji to są dwie różne rzeczy.

[foto]3. praca codzienna • autor: Maria Piasecka (2015-07-22 09:58:02)

Myślę, że energii wciąż mało. Choćby na uświadamianie sobie kilka razy dziennie tego, co ją zżera. Np. automatyzmy. Nawykowe reagowanie, nawykowe myślenie, nawykowe odruchy.Ważne też jest dla mnie "pamiętanie siebie", tzn. nie wydarzeń lub emocji...

[foto]4. Popieram, Marysiu! • autor: Wojciech Jóźwiak (2015-07-22 10:29:26)

Bardzo ważne zdanie!
Praca codzienna to jest to, o czym trzeba (koniecznie) mówić/dyskutować na warsztatach i wymieniać się znanymi sobie sposobami. Warsztaty są (także) zjazdami PRAKTYKÓW i miejscem wymiany doświadczeń.


[foto]5. różni ludzie, różne źródła energii • autor: Arkadiusz (2015-07-22 11:18:09)

Tak podaje system Human Design: energię mamy z różnych źródeł.
Jedni ludzie mają własne źródło energii (tzw. generatorzy) i są szczęśliwi i energetyczni jeśli robią po prostu to co lubią. Kiedy każe się im robić coś czego nie czują, albo wdepną w nie swoje" tematy", wtedy stają się sfrustrowani, ospali, znudzeni - cierpią bezsilni. Kluczem do odczuwania energii (która jest i tylko czeka na odkrycie) jest odnalezienie tego, co daje satysfakcję właśnie tej osobie, nie innym. Energii nie trzeba szukać nie wiadomo gdzie i jak. 
Inny typ wg HD (Human Design) - manifestorzy - mają niesamowitą zdolność realizowania tego czego pragną. Co pomyślą, to zrobią. Nowe idee, projekty, partie, portale itd. Energię daje im silna emocja, adrenalina lub siła woli. I ważne - połączone z centrum manifestacji czyli gardłem. Zdolność i łatwość urzeczywistniania swoich celów powoduje, że ogniskują wokół siebie innych ludzi, którzy czują to "coś". Jeśli nie pozwoli się im żyć tak jak chcą i tworzyć po swojemu świat to będą czuć złość. Kukiz jest tu przykładem.
Pozostałe typy wg HD (tzw. projektorzy i refktorzy) energię czerpią z zewnątrz. Projektorzy czerpią energię z relacji z innymi ludźmi, muszą czuć się potrzebni, muszą być chwaleni, potrzebują odzewu ze strony otoczenia, muszą czuć, że inni chcą tego co oni mają. Jeśli ludzie dookoła potrzebują czegoś konkretnego a projektor, zwykle wyciszony, to coś właśnie ma, jest szczęśliwy i daje niezły popis energii. Komicy, piosenkarze, gawędziarze to przykłady projektorów. Siedząc w domu, samotni, tej energii nie odnajdą, choćby nie wiem co, staną się zgorzkniali. Mick Jagger nie odczuje satysfakcji, jak ludzie nie będą chcieli przyjść na koncert.
Reflektor - odbija energię otoczenia, jest jakby lustrem. Będzie taki, jakie otoczenie. Zelig Woody Allena, albo Michael Jackson - idealnie dostosowują się do otoczenia. Zmienią nawet kolor skóry. Jeśli otoczenie nie ma energii to reflektor też jej nie będzie posiadał.
To taka ciekawostka, która skojarzyła mi się z tematem energii ;-) Na warsztatach energie odczują wszyscy, ale żeby ją czuć na co dzień to trzeba po prostu robić co się lubi (generator), ciągle przebywać w towarzystwie ludzi mających energię (reflektorzy), uzewnętrzniać swój własny świat (manifestorzy), czuć energię innych ludzi aby móc ją zwielokrotnić (projektorzy).
I na koniec: najlepiej mają manifestujący generatorzy (ostatni typ HD) - łatwość kreacji i niespożyta wewnętrzna energia !! Ale nie każdy ma to kosmiczne szczęście jak nasz tarakowy Wojciech ;-)

[foto]6. Dzięki Arkadiuszu za pochwały! • autor: Wojciech Jóźwiak (2015-07-22 12:03:45)

Dzięki, Arkadiuszu, za Dobrą Energię zawartą w Twoich słowach!
Ale mnie przeceniasz lub po prostu nie znasz. Jakie tam "kosmiczne szczęście"? -- kiedy uporczywie chodzę niespełniony, bez odzewu i nierealizowany? A parę lat temu, kiedy mi Saturn chodził po poziomej osi, brałem tabletki przeciw depresji.

Ale do rzeczy, bo zaciekawił mnie ten system Human Design -- "wystrój człowieka"? -- dobrze rozumiem? Znasz ciekawe linki, czy szukać samemu Googlami?
Ile jest tych typów? Pięć, które wymieniłeś, czy więcej? Dlaczego nie 9, wtedy by się pokrywało z enneagramem i łatwiej byłoby zrozumieć.
A może napiszesz o HD więcej?

[foto]7. czym jest energia? • autor: Maria Piasecka (2015-07-22 12:24:35)

Dla mnie jest symbolem. Czego? Może to być połączenie koncentracji, uważności. Integracja. Poczucie celu. Poczucie JA.
 To nie są naładowane baterie. 
Co rozprasza/osłabia? Np. choćby głośne (lub ciche) narzekanie na pogodę - by nie szukać na początek rzeczy odleglejszych. Ile razy dziennie to robimy? Niedawno zdałam sobie sprawę, że często to robię i często od tym słyszę. Zamilkłam. Warto spróbować.

[foto]8. Wojtku, bardzo fajne... • autor: Renata Dominiak (2015-07-22 12:45:10)

Wojtku, bardzo fajne rozważania. Ja bardzo często zapominam o intencji, która uważam jest niezbędna do wielu działań. Może inni sobie z tym radzą, mnie ciągle trzeba przypominać, że to takie ważne. Kiedyś wydawało mi się, że wszystko "jakoś" dzieje się samo, a tak nie jest jeżeli się wie do czego się zmierza. (A często nie wie :P). No i nie chodzi o "jakoś" tylko JAKOŚĆ tego, co się chce i robi :)
Wspólna intencja też byłaby bardzo fajna np. przy jakimś działaniu wspólnym :)
Wojtku Ty też niespełniony...z depresją...hm...w pewnym sensie jest to budujące dla mnie , że tacy ludzie jak Ty mają tak samo, nie w sensie, że się cieszę tylko, że tak bywa i nie jestem taką fajtłapą. 
Arku, bardzo ciekawe to, co napisałeś :)
Posyłam uśmiechy :) :))))) :)))) :)



[foto]9. msz • autor: Arkadiusz (2015-07-22 12:49:19)

Moim skromnym zdaniem bycie manifestującym generatorem to dar! Ale to wiedza wyczytana, nie przeżyta własnym doświadczeniem. U generatora frustrujące jest, gdy robi cudzą robotę, ale gdy robi to co lubi to jest szczęśliwy. Zwykły generator nie ma jednak przepływu energii do centrum gardła, co skutkuje tym, że nie wszystko mu się zrealizuje, jest bardziej bierny i czeka, co zrobią inni. Obserwuję (ha ha) różnych generatorów (w tym siebie) i widzę tę frustrację z niespełnienia i robienia dla innych, za innych. Natomiast manifestujący generator to inna bajka. Ma dostęp do centrum kreacji! Ale też, niestety, nie jest zwolniony z frustracji. Może ma za dużo pomysłów do zrealizowania (przecież są na wyciągnięcie ręki!), zbyt dużo oczekiwań wobec siebie? Zbyt duże poczucie odpowiedzialności z tego powodu? Nie jestem manifestującym generatorem więc nie mogę tego ocenić. Manifestor narażony jest na brak odzewu, gdyż działa w pojedynkę, jako jedyny nie potrzebuje innych do realizacji celów, to inni mogą za nim pójść. Raz pójdą, innym razem nie. Przypuszczam jedynie, że źródłem frustracji może być zbyt duże oczekiwanie wobec siebie, a za małe docenienie tego, czego się już dokonało. Bo wciąż są nowe projekty! Niemniej manifestujący generator to też generator, co oznacza, że MUSI czuć satysfakcję z tego co robi. To jest najważniejsze. Czyli najlepsza jest tu karma joga, robię dla robienia, a nie dla efektu końcowego. No i tu jest ten myk - manifestujący generator ma łatwość osiągania celu, co może zabierać radość z samego działania. Może tak być: to rozdarcie między robieniem a celem.

Co do samego systemu HD. Bardzo mało jest materiałów po polsku w internecie, książki po polsku nie widziałem w ogóle. Oglądałem filmiki na YT - polska Tresura Matrixa. Po angielsku materiały są, można sobie samemu zrobić HD chart, czyli obrazek z wcorem/projektem naszego ciała (energetycznego?). Moim zdaniem informacje z tego są szokująco prawdziwe. Temat bardzo ciekawy. Trochę tłumaczę, więc mam ogólny obraz systemu. Też próbuję kojarzyć HD z Enneagramem, trochę to robię, ale póki co nie mam całościowej wizji porównawczej.
O systemie HD wspomniała kiedyś na Tarace Easy Grace (za co Jej dziękuję) i warto było się zainteresować ;-)
Zapomniałem o linkach:
http://www.unifiedlifesciences.com/ftp/education_papers/Intro_to_Design.pdf
https://www.humandesignamerica.com/chart?view=freechart
http://loveyourhumandesign.com/

[foto]10. Proste praktyki • autor: Wojciech Jóźwiak (2015-07-22 14:00:29)

A pomijając m.s.o. (moją skromną osobę) to warto byłoby zebrać proste praktyki podtrzymujące energię -- do pracy z energią i umysłem w domu.
Pomyślę o tym. :)

[foto]11. Z mojego doświadczenia • autor: Jan Szeliga (2015-07-22 14:02:13)

Co zrobić z energią wytworzoną w czasie warsztatów?
Moim zdaniem wcale nie musimy się o to martwić, bo to jest coś w rodzaju "inteligentnej energii" która napędza nas całościowo i znajduje zastosowanie w tym, co akurat jest dla nas w danym momencie najbardziej potrzebne.
Oczywiście też można jej użyć w jakiejś naszej intencji.

[foto]12. To prawda. • autor: Wojciech Jóźwiak (2015-07-22 14:19:19)

Zgadzam się Janku, że to, co uruchamiamy na warsztatach to jest to pewien "inteligentny czynnik", który wiele robi samodzielnie.
Ale warto go wspierać i podtrzymywać specjalnymi praktykami.

Na razie polecam icaros ajahuaskowe, np. te:

[foto]13. TO CO JEST • autor: Radek Ziemic (2015-07-22 16:58:29)

Że energia jest, tego jestem pewien. Po raz pierwszy w życiu medytuję około 6 rano. To  jest mój rytuał powarsztatowy, choć mam jeszcze bardzo małe doświadczenie w medytowaniu, w pracy z umysłem w trakcie, jak i z samym skupieniem. Przed warsztatami trochę tego próbowałem, ale nie o tej porze, i znacznie krócej.

Inną sprawą są na przykład drzewa, na które patrzę teraz, jakby były jakimiś podobnymi trochę do ludzi stworzeniami, ale szlachetniejszymi w swej sile. Dziś jadąc do pracy myślałem nawet, że to bardzo dobrze, że są w mieście, że można się przemykać od jednego do drugiego, i tak zmierzać w jakimś kierunku. Nie do końca to rozumiem (może nie powinienem próbować). Ale tak jakby skądś nagle przybyły lub objawiły się. To na pewno dzięki siedzeniu pod dębami, dzięki medytacjom pod nimi, dzięki Kruczyborowi i warsztatom.

Ale faktycznie, trochę nie wiadomo, co z tą energią, z tą wielką jej porcją (przynajmniej w moim przypadku wielką) zrobić. Czuję się trochę jak swego czasu po trzymiesięcznej dziennej terapii grupowej, która wiele spraw otworzyła, ale się... skończyła i zostałem sam z tymi sprawami, niedomkniętymi, nie za bardzo wiedząc, co z nimi zrobić. Ta analogia dotyczy jedynie tego otwarcia i nie jest żadnym, dodam na wszelki wypadek, zarzutem. (Ostatnio po prostu jestem trochę tak - "sto mil od brzegu i sto mil przed brzegiem"). Te słowa o tabletkach też mnie trochę pocieszyły :-), wyznam, że zaskoczyły nawet. (Byłbym nawet ciekaw, czy takie praktyki, jak szałas potu lub grób wojownika można stosować, biorąc leki, bo poważnie rozważam powrót do nich po kilku miesiącach odstawienia, a odstawiłem jadąc na pierwszy sweatlodge, bo bałem się, że leki stępią moje odczucia. A chciałbym jeszcze pojechać :-) 

W każdym razie - była mowa o powrocie do codzienności z tą energią. Ja siebie pytam, co zrobić, by ją w tę codzienność wnosić, by dzięki temu była czasem trochę bardziej znośna (codzienność), by miało się więcej siły na co dzień (energii?) A może jestem niecierpliwy, może zmiany przyjdą same, i to niedługo? Może duchy drzew (ich energia?) nas nie opuszczą?... Zobaczymy...




[foto]14. I JESZCZE • autor: Radek Ziemic (2015-07-22 18:38:55)

Zapytałem wyroczni, CO ROBIĆ Z ENERGIĄ. Nie wiem jednak, czy takie bezosobowe pytania są ważne, no i nie za wiele rozumiem. Podkreśliłem niektóre słowa.

Miejsce 1. Główne przesłanie Wyroczni:
Walet Mieczy. Trickster. Główna role w sytuacji, o którą pytasz, odgrywa osoba w typie Waleta Mieczy, a więc pewien złośliwy żartowniś. Od niego to wychodzą intrygi, on jest źródłem zamętu - ale jego pomysły mogą być pomocne i rozwijające. (Możliwe, że to ty sam nim jesteś.)

Miejsce 2. Negatywna strona. Ostrzeżenie. Czego brakuje?
Siedem Mieczy. Ciekawość teoretyka. Przegadujesz, zagadujesz problem. Teoretyzujesz, kiedy trzeba działać. Tracisz energię na mówienie, dyskutowanie lub pisanie. Para idzie w gwizdek, energia się rozprasza.

Miejsce 3. Karta działania. Jak postępować? Co robić?
Trójka Kijów. Gotów do drogi. Rób swoje! Zbierz siły i dokonaj decydującego kroku, tak szybko, jak to możliwe. Działaj sam, we własnym imieniu, nie oglądając się na innych. Konieczny jest pośpiech, bo właściwy moment szybko minie.

Miejsce 4. Obciążenia z przeszłości. Inercja. W co popadnę, jeśli nie zrobię nic?
Rycerz Mieczy. Rewolucjonista ducha. Boisz się własnej odwagi, własnej spontaniczności. Boisz się, że to się obróci w zło, tak jak już kiedyś zapewne się zdarzyło.

Miejsce 5. Ludzie, z którymi współdziałam:
Trójka Pucharów. Zakochanie? Fascynacja?. Ważną rolę odgrywa w Twoich planach osoba, z która jesteś silnie związany uczuciowo: ktoś, kogo kochasz lub towarzysz wspólnej idei. Razem wiele dokonacie.

Miejsce 6. Bliska, widoczna przyszłość. Do czego to zmierza?
Czwórka Pucharów. Uczucia zaspokojone. Zbliża się emocjonalna satysfakcja: będziesz miał to, czego pożądasz; ale zarazem twoje uczucia osiągną stan nasycenia.

Miejsce 7. Niespodzianki. Coś, co przyjdzie z zewnątrz:
Królowa Pucharów. Pieszczoch. Niespodziewane pojawienie się osoby w typie Królowej Pucharów nastawionej na uczuciową satysfakcję - spowoduje burzliwe zmiany w twoim położeniu. Karta może oznaczać niespodziewane zakochanie się lub zawarcie związku, którego jeszcze nie planujesz.

Miejsce 8. Co się nie zmieni:
Rycerz Kijów. Przebojowy przywódca. Na pewno nie uwolnisz się od pewnego człowieka (przebojowego i dominującego, w typie Rycerza Kijów), który ma przemożny wpływ na ciebie.

Miejsce 9. W czym się doskonalić? Jakie z tego wyciągniesz pożytki, nauki?
Trójka Monet. Przejść do praktyki. Twoją mocna stroną jest praktyka - zdolność doprowadzania do końca pewnych ściśle określonych zadań. Także na czyjeś zlecenie.

Miejsce 10. Jakie z tego będą skutki lub pożytki dla wszystkich, obiektywne?
Walet Monet. Specjalista od materialnych korzyści. Działania pewnego Waleta Monet (osoby nadmiernie zainteresowanej materialnymi korzyściami) - nawet te pozornie negatywne - w rezultacie przyniosą ogólny pożytek.

Miejsce 11. Co się nie uda, nie dojdzie do skutku, zostanie rozproszone:
Czwórka Mieczy. Utopia zrealizowana. Liczysz na porządek i stałość prawa - a tu nie można wierzyć obietnicom...

Miejsce 12. Dodatkowe informacje o pytanej sprawie:
I-Magik. Twórcza, lekka siła. Przyjrzyj się wcześniejszym kartom, ponieważ mówią one o tworzeniu i zaczynaniu od początku.

Miejsce 13. Na to jeszcze przyjdzie czas, będzie pora później:
VIII-Sprawiedliwość. Wartości ogólne mają przewagę. W dalszej perspektywie możesz liczyć na zwycięstwo sprawiedliwości - ale nie teraz.



[foto]15. Może to banalne • autor: Arkadiusz (2015-07-22 18:44:26)

ale o energię trzeba zadbać na wielu poziomach, bo na wielu poziomach istniejemy, i na różnych poziomach może ona wyciekać, chociaż tego nie widzimy. Czyli dbanie o ciało fizyczne - ruch, gimnastyka, może taniec, odpowiednia dieta (bo tu bardzo często poprzez złe nawyki żywieniowe i używki wypłukujemy energię), dbanie o energię na innych poziomach - np. pozytywny wpływ natury, dbanie o poczucie zakorzenienia, otoczenie się pozytywnymi ludźmi, rozwój świadomości, odnalezienie swojego życiowego celu. Mam dziwne przypuszczenie, że dostajemy tyle energii ile w danym momencie potrzebujemy. Tzn. jeśli nie mamy celu, mocnych dążeń, to mamy w sobie mało energii. Każdemu według potrzeb?!

[foto]16. Zadbać • autor: Maria Piasecka (2015-07-22 21:28:33)

Można zadbać, by energii nie stracić, np. pamiętając, by  nie napinać mięśni nieadekwatnie do wykonywanych czynności. Wydaje się to śmieszne i banalne. Ale przestaje takie być, gdy złapiemy się na tym, że przy czynności niewymagającej wielkiego wysiłku mamy spięte duże partie ciała - np. jakbyśmy zamierzając podnieść mrówkę przygotowywali ciało na podniesienie słonia. Bycie w nieustannej fizycznej gotowości do działania zżera ogrom energii. Być może też skraca życie - pomyślałam tu o krótko żyjących psach-opiekunach, które nieustannie trwają w gotowości, by zareagować na wezwanie. Uświadamianie sobie zbędnych napięć mięśniowych w ciągu dnia jest bardzo efektywną praktyką. Spinamy się nawet przed snem...

17. (Unikam też słowa... • autor: (2015-07-22 21:58:01)

(Unikam też słowa "ceremonia".)

Ceremonia, ceremonii, ceromomialny...ceremonialny.To dostojne słowa, wydają się takimi być. Co z nimi nie tak?

[foto]18. Ceremonia? • autor: Wojciech Jóźwiak (2015-07-22 23:07:41)

Zgadzam się, Krystyno, ale to co my robimy, to nie są ceremonie. Wikipedia ang. wymienia kilka przykładów ceremonii: otwarcie sesji parlamentu przez królową bryt., wodowanie okrętu wraz z nadaniem mu imienia. Ślub.  Zaprzysiężenie prezydenta. Koronacja króla. Szabat u Żydów. Liturgie ku czci świętych. Dodam od siebie: zmiana warty honorowej. Pierwsza komunia.
Ceremonie są publiczne, podniosłe, mają ustalony scenariusz, są odgrywane "ma koturnach" -- czyli w sposób sztywno rytualny, a uczestnicy zachowują się jak aktorzy na scenie.
Jakoś to słowo "ceremonia" nie pasuje mi do tego, co robimy na warsztatach. "Święto" -- tak. "Ceremonia" -- nie bardzo.

19. Inicjacja-Integracja • autor: mechlinski.pawel (2015-07-22 23:53:32)

Możemy powiedzieć, że wszelakie praktyki takie jak Twarda Ścieżka chociażby przez ilość wyzwolonej energii i oderwanie od codziennego stanu rzeczy powodują inicjację - konkretnie na wyższy poziom energetyczny, a integracja jest potrzebna, aby zacząć na tym poziomie funkcjonować. To może trochę tak jak ktoś po ciężkim wypadku musi uczyć się na nowo chodzić - tak samo, ale jednak zdecydowanie inaczej. Potrzebna jest więc integracja, okres przejściowy, niezwykły jak miesiąc miodowy zaraz po ślubie.

Wydaje mi się, że po takim doświadczeniu należy przeprowadzić jakieś zmiany chociażby w swojej codziennej rutynie, dodać jakieś nowo poznane praktyki, pozbyć się tego co nas obciąża. Czyli potrzebna jest Twarda Ścieżka do codziennej praktyki.

A jeśli chodzi o wspólną intencje, to może warto by się zastanowić nad archetypem szamana, więc osobowości kreatywnej na każdym polu, duchowego (samo)uzdrawiania, rozwijania 10. inteligencji  i przede wszystkim zbierania i kanalizowania... energii. No właśnie :)

[foto]20. Re: inteligentna energia / czynnik • autor: Joanna Najdowska (2015-07-23 08:28:25)

Połączyłabym to, co napisał Janek (kom.11) i Wojtek (kom.12).

Ja, kiedy przechodzę jakiś konkretny proces (np. podczas warsztatów i po nich), staram się maksymalnie na tym koncentrować, w czym pomagają mi zapiski.
W trakcie pisania nie tylko na bieżąco uświadamiam sobie stare i wciąż dochodzące elementy układanki (która inteligentnie tworzy się niejako sama), ale też samoczynnie ładuję cały proces mocą ; aż wreszcie czuję, że temat wygasa.
Potem zazwyczaj następuje okres odpoczynku, reset całej struktury - ale już z nowymi treściami.

[foto]21. Przypomnij mi Pawle • autor: Wojciech Jóźwiak (2015-07-23 09:58:30)

co robi Dziesiąta Inteligencja?

22. @UpOdpowiada za zdolności... • autor: mechlinski.pawel (2015-07-26 11:25:13)

@Up
Odpowiada za zdolności medialne i wizyjne, czyli właściwie wydaje mi się, że za warsztat pracy szamana. Tak?

23. Energia • autor: (2015-07-28 15:12:39)

Nie, nigdy nie byłem na Pańskim Warsztacie Panie Wojtku, ale ...Aktualnie nie wyobrażam sobie bycia na warsztacie gdzie jest tak dużo technik zgromadzonych w jednym miejscu i czasie. taki system jak dla mnie to mega strategiczny bombowiec, naładowany głowicami atomowymi - czy czuje Pan moje porównanie. Całe moje życie było naładowane głowicami atomowymi, zacząłem tego unikać, jeść małymi łyżeczkami, pić małymi łykami i....więcej do mnie dociera, wiem co mam zrobić z tym co mam. Tak współorganizowałem podobne spotkania, gdzie w czasie czterech dni stosując odpowiednie techniki można było w pełni zrealizować to czego inni nie robią w ciągu całego życia. Dzisiaj głęboko zastanawiam się po co coś mam zrobić, ale najbezpieczniejsza intencją, która mi przewodzi jest intencja dla Matki Ziemi, bo to dla mnie i nigdy wbrew mi, chociaż trudno zaakceptować wolę Matki Ziemi we wszystkich jej decyzjach. Czytałem jak przygotowywał pan uczestników warsztatów (na, które prawie bym przyjechał) i byłem pewny, że znajdując się bliżej świadomości i nie przypadkowo wytworzą bardzo dużo energii, może warto by uczestnicy zadecydowali co z tym zrobić. Życzę powodzenia n a Drodze.

[foto]24. Ceremonim mówię stanowcze NIE • autor: Jan Szeliga (2015-08-01 14:44:02)

Ostatnio chciałem zrobić przy okazji pewnego zgromadzenia szałas potu. M.in. po tym jak chciano zrobić z tego "ceremonię" odmówiłem.
Zgadzam się z Wojtkiem że praktyki Twardej Ścieżki nie można zamknąć w ramach "Ceremonii" . Każdy szałas jest inny i też trochę nieprzewidywalny i zamknięcie tego w sztywnych ramach pozbawiłoby nas tego, co moim zdaniem jest najcenniejsze.
P.S.
Brałem też ostatnio udział w "Ceremonii fajki"
Fajkę palono "ceremonialnie " w kręgu.
Przyznam, ze nie bardzo wiem czemu coś takiego ma służyć?i jakie korzyści przynosi uczestnikom?
Nie czułem w tym nic specjalnego a atmosferę na sali czułem jako sztywną i nadętą.
Dlatego wszelkim ceremoniom na Twardej Ścieżce mówię stanowcze NIE.

25. Ceremonia. • autor: (2015-08-01 20:50:11)

Ceremonia, ceremonii, ceremonialny.To dostojne słowa, zgadzamy się. Czy są złe, nie.Byłam dziś na ceremonii śmierci. Kościół ją zagarnął w całości.A rodzice to sobie pewnie już teraz spokojnie wyją, i brat pewnie też.Dużo przeszli.I najgorszy dzień w ich życiu. Pogrzeb.Tłumy ludzi. Ja też tam byłam z wiązanką kolorowych kwiatów.

Czy ceremonie są potrzebne?

[foto]26. Ceremonia czyli... • autor: Wojciech Jóźwiak (2015-08-02 11:49:11)

Słowo ceremonia znaczy: "uroczysty publiczny rytuał". (Bo mogą być rytuały prywatne, np. witanie się z krewnym, i nie-uroczyste, np. niektórzy mają rytuał picia porannej kawy.) Publiczny znaczy tutaj: taki, w którym biorą zewnętrzni obserwatorzy, będący nieodłączną częścią wydarzenia. Wychodzi więc na to, że działania takie jak szałas potu lub wspólne palenie fajki nie są ceremoniami,a  słowo to jest tam źle użyte. Być może z powodu tłumaczenia z angielskiego, gdzie słowo "ceremony" może być używane inaczej niż nasza "ceremonia", w innych kontekstach. Ale sens "publiczny, uroczysty" czyli faktycznie "nadęty, sztywny" pozostaje, i kto z upodobaniem używa tego słowa na określenie tego, co robi, zdryfuje w kierunku nadęcia. ("Pluję na wasze nadęte wyznania" jak pisał Crowley w "Liber legis" przetłumaczony przez Misiunę.)

27. Dwa zdania po dwa razy. • autor: (2015-08-06 20:10:16)

Byłam dziś na ceremonii zaślubin. Zaślubin dwojga ludzi, tam różnej płci.Kościół już nie zagarnął jej tak całkiem dla siebie, dał powiedzieć młodym po dwa zdania. Przepraszam, po dwie formułki, przepisy.

Przepisy, formułki wcale nie są złe.

28. Ceremonia • autor: (2015-08-09 22:27:48)

Kiedy pewien ksiądz zapytał się szamana w sposób prześmiewczy czy spadnie deszcz po tańcu deszczu, uzyskał odpowiedź twierdzącą, że i owszem jeśli rytuał zostanie spełniony. Mój udział w ceremonii fajki wywrócił mój świat na drugą stronę, a ceremonie szałasu nigdy nie są takie same bo to nie człowiek robi Szałas. Ceremonia, ceremonialny w moim życiu znaczy tyle ile potrzeba fizyczności by była uważna w zasadzie w każdym aspekcie życia. To chyba nierozsądne traktować sprawy ceremonialne lekko czy nijako.