Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2018-05-29

Jarosław Koziński

Cmentarny sen: bal na cmentarzu

Był jakiś 2011 rok, listopad. Brałem udział w terapii psychodynamicznej, prowadzonej przez starszą o jakieś 3 lata terapeutkę. Na cmentarzu było popołudnie. Był bal. Widziałem doskonale poprzebierane postacie w odświętne strony balowe. Muzyka iście barokowa. Nagle zaczęła zbliżać się północ. Jakaś postać, świetlista Pani z latarnią w ręku wyszła od strony grobu mego pradziadka mówiąc do mnie "Jarku, już pora, czas iść, zbliża się północ". Staliśmy tak na głównej alejce, gdy zaczęły się wycia, zaczęły strzelać łańcuchy, groby zaczynały się trząść, a nad cmentarną bramą zaczęła się opuszczać metalowa nabita pikami u góry i w dole krata. W ostatniej chwili zdążyłem. Gdy byłem w jakiejś odległości od cmentarza, usłyszałem męski głoś" "Jarek, wracaj, Jarek, wracaj". W interpretacji której po pewnych czasie do mnie dotarła - ta świetlista postać to Anima - (JUNG się kłania), zaś głos męski, to Jarosław I - ja jestem z 1982 roku, siostra z 1975 roku, zaś Jarosław I był chłopczykiem zmarłym rodzicom w trzy dni po porodzie. Na jego cześć dostałem imię. Miał poważną wadę letalną. No i ta lampka - wisiała nad łóżkiem moim i siostry w dzieciństwie.

Jarosław Koziński

Komentarzy nie ma.