Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2014-08-03

Wojciech Jóźwiak

Ciężkie czasy ponowoczesne

Co właściwie każe pamiętać, wspominać i fascynować się Powstaniem Warszawskim, chociaż było to przedsięwzięcie chybione, samobójcze, totalna klęska, zmarnowanie tysięcy żyć i rzucenie kraju kolejnemu barbarzyńcy? – Mam wrażenie, że wyraża się w tym tęsknota do tego, żeby zebrać się razem, zapomnieć o podziałach i razem wspólnie, solidarnie coś zrobić – coś wielkiego, co zmieni na lepszy los nasz i naszych dzieci-wnuków; wyrwać się z zastoju i chaosu. Gdy dokucza zastój i rozproszenie, można odwołać się do świecącego z przeszłości przykładu, kiedy taki zryw odbył się, mimo stokroć trudniejszych obiektywnych warunków. Drugim przykładem jest Solidarność, też powstanie i też nieudane i popadłe w klęskę. Ale może za następnym razem wreszcie się uda? – Wydaje mi się, że taki sens animuje „sen” o powstaniach.

Zrobić, razem, zebrać się, powstać, zawołać jednym głosem – tak, ale co? W 1944 roku wróg był jawny i trzeba było się od niego uwolnić. W 1980 przeciwnik, chociaż potężny, też szczęśliwie był jawny, miał swoją nazwę, tożsamość, legitymacje i sztandary. Teraz nie wiadomo, kto to i czy w ogóle ktoś taki istnieje. Więc może da radę (w naszych czasach) obyć się bez przeciwnika, bez konieczności obłożenia kogokolwiek negacją? Może trzeba – wreszcie – skupić się na celach pozytywnych? Na pozytywnym programie budowy czegoś? Tylko – czego? Kolejne pokolenia powstańców (wciąż o tym „śnie” myślę) biły się o wolność, ale zaraz za wolnością stała (pchając do starań) druga bogini: nowoczesność. Głód nowoczesności! To była druga pasja: wprowadzić demokrację. Wolne wybory. Przekazać władzę kompetentnym i godnym zaufania przedstawicielom wybranym przez naród. Uczynić wszystkich równymi przed prawem. Zapewnić wszystkim pracę i dobrobyt, zbudować przemysł, sprawić, by kto chce (czyli większość) mogła przenieść się do miast z ich lepszym życiem. W tym programie nowoczesności różnice między np. narodowcami a socjalistami były niedostrzegalne. Do tego dochodziło „zagraniczne” hasło: zrównać się z Zachodem, dogonić rozwojem Anglię, Niemcy, Amerykę.

Ten modernistyczny sen-drim poszedł w rozsypkę. Przemysł przestał wydawać się uzdrawiającym lekarstwem, przeciwnie, częściej widzimy w nim niszczyciela; zresztą szczęśliwie produkcja przeniosła się do Azji i niech oni się martwią o niszczenie przyrody, zasobów i krajobrazów. Demokracja wszędzie okazuje się dekoracją dla oligarchii. Nowoczesny postęp, czyli większe domy, szybsze samochody, szersze autostrady, więcej podróży i samolotów, więcej urządzeń zużywających energię, tańsza i bardziej masowa produkcja, okazuje się uderzać w sufit wytrzymałości Ziemi jako ekosystemu i jako naszej wspólnej coraz ciaśniejszej i coraz bardziej wyeksploatowanej działki. Ostatnio pada ostatni chyba szaniec dawnych nowoczesnych poglądów: ten, że na życie trzeba sobie zapracować. W jego miejsce wchodzą pomysły „obywatelskiego dochodu”, czyli że każdemu będzie się płacić za to, że żyje i konsumuje, więc wypełnia obywatelski obowiązek: daje zarobić producentom. W ogóle słabnie – faktycznie i w ludzkiej świadomości – związek między pracą a zapłatą; zamiast tego zaczyna przeważać wizja „udanego polowania”, wygrania na niewidocznej i powszechnej loterii, jaką staje się ekonomia świata.

Nie dziwi, że wielu nie ma ochoty na ponowoczesny chaos – dlatego po nowoczesności przychodzą poglądy i systemy radykalnie przed-nowoczesne i wrogie nowemu światu, jak dotąd największe sukcesy wśród nich odnosi islam, ale i chrześcijańscy talibowie zwierają swoje szeregi.

Nie jestem taki bystry, żeby odgadnąć, pod jakimi hasłami podniesie się kolejna insurekcja w Polsce. Jeśli w ogóle kiedykolwiek będzie. Jeśli przyglądanie się tej sprawie przyniesie jakieś wyniki, dam znać. C.d.n.

Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 5

[foto]1. zawalcz z Putinem • autor: Ewa Maria Piasecka (2014-08-03 12:00:14)

Ciekawe czy zryw "zjedz jabłko" odniesie zwycięstwo ?

A z drugiej strony myślę, że walczymy z Cieniem Kościoła, który przykył nasze slowiańskie  pochodzenie. Ciągle pozostaje otwarta kwestia, czy jesteśmy tutaj od tysiącleci , czy pojawiliśmy się znienacka , nie wiadomo skąd i ciągle musimy udawadniać, że mamy prawo do istnienia.....

[foto]2. @Ewa Maria • autor: Boruta /Bogdan Zawadzki (2014-08-03 20:57:13)

 ...niektórym wydaje się, że walczą z "Cieniem Kościoła" ...ale nie dlatego, że potężny jak kiedyś "rzuca swój cień" (przykrywa "słowiańskie pochodzenie" czy cóś tam jeszcze...) ale dlatego, że Kościół jest już tylko swoim cieniem ...

[foto]3. Osobiście nie widzę • autor: Boruta /Bogdan Zawadzki (2014-08-03 21:22:56)

najmniejszych przesłanek na jakakolwiek "insurekcję" w Polsce (mogę się mylić, bo to subiektywna ocena). Nie ma nad Wisłą wystarczająco dużej (społecznej) "masy krytycznej". Przyszły "bunt" niczym powietrze z balonu uszedł za granicę wraz z dziesiątkami tysięcy niedoszłych młodych "powstańców". Polacy zostali skutecznie spacyfikowani (ekonomicznie i ideologicznie). Ostatni gwóźdź do trumny "idei powstańczej" wbili prawicowi publicyści (Zychowicz, Ziemkiewicz).  W efekcie mamy stale powiększającą się bezideową, bezwolną starzejącą się masę społeczną nie zdolną nie tylko do "insurekcji", ale nie zainteresowaną jakimikolwiek zmianami (ale to normalne, bo zmiany wymuszają młodzi-niezadowoleni i oczekujący czegoś więcej od życia niż tylko świętego spokoju)...

Nigdy nie myślałem, że Polacy zejdą z areny dziejów skomląc o łaskę (dopłaty, kontyngenty itp. ...)

P.S.

skąd ta fascynacja Powstaniem ? ...

sam nie wiem, ...wydaje mi się, że nie ma tutaj jednej prostej odpowiedzi...

[foto]4. Cień Kościoła • autor: Ewa Maria Piasecka (2014-08-04 12:20:52)


Miałam na myśli okres w dziejach Polski  1034-1038. W gruncie rzeczy nasza historia o tym milczy , a było to powstanie przeciwko nowemu Prawu .

 

Bolesław Mieszkowic, nazywany również Zapomnianym lub Okrutnym – legendarny król Polski mający panować w latach 1034–1038, domniemany pierworodny syn Mieszka II.

Wspomina o nim późne, bo XIV-wieczne źródło, Kronika wielkopolska. Podaje ona, że po śmierci Mieszka II rządy objął jego pierworodny syn Bolesław. Według kroniki z powodu srogości i okropnych zbrodni „życie źle skończył”. Z przyczyny jego niegodziwości miał zostać wymazany ze spisu królów i książąt polskich i skazany na damnatio memoriae, czyli wieczne zapomnienie.

 

Jaką  wtedy nałożono na nas "karę", która trwa i do naszych czasów ?

W opisie Troji Karpackiej, skansenu koło Jasła można przeczytać:

Byl to potężny gród. Jednak uległ całkowitemu zniszczeniu w wyniku gwałtownego pożaru, prawdopodobnie w 1031 r. lub w okresie wewnętrzych konfliktów na terenie Polski w latach 1034–1039. Spekuluje się, iż po pożarze osadnictwo nie odrodziło się tutaj ze względu na fakt, że miejsce to zostało objęte ekskomuniką, a sam gród został zniszczony, ponieważ jego mieszkańcy opierali się przyjęciu chrześcijaństwa. Przez całe wieki, pomimo doskonałego, strategicznego położenia, wzgórze nie było zamieszkałe.

 

 

[foto]5. Giecz • autor: Boruta /Bogdan Zawadzki (2014-08-04 12:48:20)

nie został objęty ekskomuniką, a chociaż był jednym z głównych ośrodków państwa Polan zniknął z areny dziejów (jego mieszkańcy poddali się wojskom czeskim i na zawsze opuścili swój gród...)

Ja nie sprowadzałbym katastrofy lat 1034-39 tylko i wyłącznie do wymiaru religijnego. Piastowie zadarli z niektórymi starymi rodami w kraju (stąd bunt) oraz z wszystkimi sąsiadami i normalną koleją rzeczy było, że ci przy nadarzającej się okazji powetują sobie za doznane krzywdy (rzeczywiste i urojone) ...

(po tym czasie) Państwo Kazimierza Odnowiciela, to już zupełnie inna jakość. Niektóre ośrodki takie jak Giecz czy "karpacka Troja" .a być może i szlaki handlowe (?) straciły rację bytu

Pozdrawiam