Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2013-06-18

Wojciech Jóźwiak

Cień czyli jungowski młot na sumienie

Nazywając ludzi terrorystami rzutujemy na nich swój cień” (– zob. w poprzednim odcinku Autopromo). No to nie nazywajmy! Albo nazywajmy ich inaczej, może bojownikami o wolność i sprawiedliwość? Albo nie nazywajmy w ogóle. Nie ma terrorystów. Nie ma morderców. Nie ma złodziei. Nie ma „syndykatów” obmyślających i wykonujących zbrodnie. Nie ma gwałcicieli, przemocowców rodzinnych, urzędników-„korumpów”. Nie mówimy o nich, bo nie nazywamy, nałożyliśmy sobie ślub milczenia i samo-cenzurę, i spodziewamy się, że tamte rzeczy skutkiem ich nienazywania – znikną. (Chyba to głupie, czy nie?)

Niestety politycznie-poprawne nienazywanie rzeczy wchodzi i do nas. Kiedy w Sztokholmie imigranci-muzułmanie palili samochody i domy, pierwsze wiadomości o tym oznajmiały, że robi to „młodzież”. Ktoś pomyślałby, że ta szwedzka „młodzież” jakaś się zrobiła niegrzeczna. Kilka dni temu przyszła wiadomość (np. tu), że w Birmingham w Anglii ktoś napadł i maczetą poranił kilku muzułmanów w miejscowym meczecie, i że przez to przedstawiciele społeczności muzułmańskiej obawiają się wzrostu nastrojów anty-islamskich. Na początku tamtej wiadomości podawano, że napastnik miał 32 lata (więc został zidentyfikowany i policja go spisała z dokumentów), a na końcu nieśmiało dodano, że „wyglądał na Somalijczyka”. Więc kraju pochodzenia już nie udało się z papierów stwierdzić? W każdym razie ta informacja wyglądała tak, jakby jej autor lub redaktor usiłował ukryć fakt, że była to jakaś wewnętrzna dintojra wśród muzułmańskich imigrantów – fakt zapewne jakoś dla niego niewygodny – za to próbował wykręcić kota ogonem, przemycając zdanie, iż od tego zajścia mogą urosnąć „nastroje antyislamskie”, a skoro właśnie takie, to czytelnicy się domyślą, że wśród „białej” angielskiej większości, w dalszym domyśle już ziejącej nienawiścią i czekającej tylko na znak, żeby swoje „wrogie nastroje” krwawo uzewnętrznić. – Tak działa politpoprawność: przemilczenie w kogoś w końcu uderza, więcej: w kogoś od początku jest wymierzone.

Ten „cień” mnie jeszcze bardziej niepokoi niż tamta maniera politycznej poprawności, żeby „nie nazywać”. Co to znaczy: „cień”? – Mniej więcej tyle: oto idealizujesz i upiększasz obraz samego siebie. Uważasz się za łagodnego, spokojnego i życzliwego, nie chcesz widzieć swojej złości i naładowania agresją, więc uważasz, że winni ciągłych awantur są „źli inni”, którzy się do ciebie co chwila nie wiadomo o co przyp...alają. Na tym polega owo rzutowanie własnego cienia na innych. Zostałeś pobity przez jakichś napastników? – Oto wyjaśnienie: masz swój Cień, wytrwale hodowałeś wypartą złośliwą i agresywną część swojej psychiki, zrzutowałeś ów Cień na innych, a teraz właśnie twój Cień wrócił i ci połamał żebra. Kto jest winien twojego pobicia? Jasne, ty. A tych czterech agresywnych osiłków? Oni nie, oni tylko realizowali twój Cień. Oni byli wykonawcami zamysłów twojej podświadomości. Sam sobie jesteś winien, że cię biją, wracaj do domu i nie marudź.

Ta figura, że „to twój Cień sprawił, więc ty sam jesteś winien”, ma wielką moc wyjaśniającą. Stosuje się do zgwałconych kobiet, które wyhodowały sobie Cień, który zawierał pewien aspekt ich charakteru, do którego same się nie przyznawały: mianowicie masochizm! Były ukrytymi masochistkami, które podświadomie marzyły o tym, by być „wzięte przemocą”, i oto przyszedł ich Cień pod postacią tego napastnika i je zgwałcił. Stosuje się do okradanych przedsiębiorców, którym kontrahenci nie płacili faktur – bo poprzez swój Cień podświadomie życzyli sobie być biedakami. Jeśli się zaakceptuje figurę „wyjaśnienia przez cień”, to literalnie nie da się wtedy być niewinnie pokrzywdzonym – bo wtedy ZAWSZE pokrzywdzony okazuje się być pierwszym i właściwym sprawcą swojej krzywdy.

Prócz tego wyrafinowanego psychoanalityczno-filozoficznego Cienia, istnieje uderzająco podobna ludowa figura rozgrzeszająca przestępców: „sam sobie winien”. Kobietę zgwałcono? - sama sobie była winna, bo za kuso się ubierała. Okradziono cię, wyrwano torbę z ręki? - Sam sobie jesteś winien, bo za słabo ją trzymałeś.

Niestety, gdzieś „na dnie duszy” czai się skłonność, by w razie konfliktu trzymać z silniejszym. Nic wielkiego, taka śladowa malutka „tchórzba”. Bezpieczniej i korzystniej jest przyjąć, że to napastnik miał rację, a nie pokrzywdzony. Być może jest to genetyczny wdruk jeszcze z małpich praczasów, kiedy faktycznie przeżywali (lepiej przeżywali) ci, którzy mieli wrodzoną dyspozycję trzymać z bijącymi, a nie z bitymi.

Cień, archetyp wynaleziony lub odkryty przez Carla Gustava Junga, okazuje się być znakomitym sojusznikiem tego tchórzostwa; czy aż genetycznego, o to mniejsza.

Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 7

[foto]1. Btw.: Jung miewa rację... • autor: Wojciech Jóźwiak (2013-06-18 11:51:54)

Kiedy napisałem powyższe, zobaczyłem w swoim komputerze taki displej (Ty zobaczysz inny):

5 kijow walka

Synchroniczność jednak działa!
Ale to również plus dla procedury wyświetlającej "kartę sesji". Dobrze działa!

2. stereotypizacje • autor: (2013-06-20 00:06:18)

To pierwszy krok do pogromów i holokaustu
Na you tubie jest ładny film (4 części) pokazujący jak od stereotypizacji motywowanej chęcią zwiększenia przychodów w mieście Norwich zrodził się antysemityzm w Europie co skutkowało "Ostatecznym Rozwiązaniem".
Jacek ma pełną rację - potencjał atomowy i inny państw takich jak USA, Francja, Anglia czy Izrael może w krótkim czasie doprowadzić do podobnego "ostatecznego rozwiązania" osób wyznania muzułmańskiego, zaś straszenie "obcym" jest obmierzłą metodą manipulacji polityczno-społecznej w celu realizacji celów tych, co mają dostateczny aparat propagandowy. Sam Izrael jest przykładem skutecznego przeciwstawiania się liczbowo przeważającym siłom, które chcą zniszczenia tego państwa i narodu. (Mam taką fantazję, że gdyby Izrael chciał i uwierzył w podszepty stereotypizacyjne wzmocnione realnymi stratami tysięcy zabitych obywateli tego kraju w aktach terroru tzw. "intifad" ...  to rozwiązałby kwestię zagrożenia jakąś totalną akcją raz na długie długie lata ...
Co do "cienia zbiorowego" polecam książkę A. Mindella objaśniającego to zjawisko w pozycji "Cienie Miasta" (oryg. z 1988 r) w moim i kolegi przekładzie ...

[foto]3. Terroryści • autor: Jacek Dobrowolski (2013-06-19 21:35:39)

Nie mogę znaleźć broszury Toni Packer i przytoczyć dosłownie, ale pamiętam jej podobne wypowiedzi ostrzegające przede stereotypizowaniem całych narodów i religii. Zbrodnie popełniane przez grupy wahabitów rozciągamy na cały islam. Ale wahabici mordują w Afghanistanie sufich i wysadzają w powietrze groby ich świętych. Jak mówimy, że muzułmanie to terroryści, to generalizujemy oczywiście, ale jak to się powtarza wiele razy to wchodząc w ulice pełną muzułmanów stajemy się nieufni. W Paryżu wszedłem do takiej dzielnicy i poczułem się w innym świecie, ale nie wycofałem się tylko poszedłem dalej, usiadłem w knajpie i obserwowałem. Obawa przeszła, ludzie byli sympatyczni. Przedstawiciele wszystkich religii w ich imieniu mordowali "obcych". Mogli to być przedstawiciele innej religii, narodowości, rasy, sąsiedzi, mniejszości. Europa urządzała krucjaty, Saladyn jednak odbił Jerozolimę, potem państwo krzyżowców upadło. Krzyżowcy wyrżnęli w Jerozolimie muzułmanów brodząc w ich krwi, Saladyn akurat w Jerozolimie nie zemścił się na nikim. Papież benedykt o tym zapomnial cytując cesarza Bizancjum, że Mahomet przyniósł tylko miecz. Wielka Porta szanowała wyznania Księgi w otomańskim imperium. Nie uznała rozbiorów Polski. Kto o tym pamięta? Tatarzy walczyli przez setki lat w polskim wojsku, ostatnio w 1920 r. Czy mamy ich jako "obcowartościowców" wysiedlić? Ponieważ Niemcy demokratycznie wybrali Hitlera obarczamy cały naród niemiecki zbrodniami nazistowskimi, a przecież był ruch oporu Białej Róży, pastor Boenhoffer i inni. Hitler Austriak Niemców też zabijał w obozach, a tych co chcieli jego zabić wieszał na rzeźnickich hakach. Nigdy nie spotkałem się wśród jungistów z taką dziwaczną interpretacją Cienia. Cień to tłumiony, negatywny obraz własnej płci. Pisząc o gwałconych kobietach, że "same chciały" piszesz o patriarchalnej interpretacji tego co Jung nazwałby negatywnym Animusem typu Sinobrodego. Przypadek Sabiny Spielrein bitej przez ojca, a wyleczonej przez Junga, by tu pasował.

4. Świadomość CIenia nie oznacza zdejmowanie z kogoś odpowiedzialności! • autor: (2013-06-20 02:54:38)

Do uruchomienia mechanizmu dynamiki oddziaływania Cienia, a właściwie do rzutowania tej części nas na "innego" czy "obcego" potrzeba oczywiście mechanizmu projekcji.
Jest taki genialny cytat, gdzie Hitler w 1941r opisuje Churchilla (dodałem na końcu) --> to zdumiewające jak trafnie wówczas opowiada o sobie samym - polecam !

Wyobraźmy sobie nieustannie włączony rzutnik lub projektor, który cały czas rzutuje swój obraz na to co obserwujesz. To najprościej mówiąc jest projekcja ...
Jung zauważa:
"Całość treści naszej nieświadomości jest nieustannie projektowana na otoczenie i jedynie dzięki rozpoznaniu pewnych cech należących do obiektów jako projekcji lub imago możemy rozróżnić je od cech rzeczywistych tych obiektów. (...) Cum grano salis pomyłki, do których się nie przyznajemy, zawsze dostrzegamy u naszego oponenta. Doskonałym przykładem są wszystkie sprzeczki między bliskimi. Dopóki nie posiądziemy nadzwyczajnego poziomu samo-świadomości, dopóty nie przebijemy się przez własne projekcje i jesteśmy zmuszeni do zanurzania się w nich. Wynika to z faktu, że umysł w swym naturalnym stanie skłania się ku istnieniu takich projekcji.” [Jung: "General Aspects of Dream Psychology," par. 507.]"

Projekcja występuje wówczas, gdy ktoś “czuje się poirytowany inną osobą, albo złości się na samą myśl o tej osobie. (...) Niezwykle trudno jest dostrzec projekcję w sobie samym” [Mindell; "Working with Dreaming Body"]. Powyższe jest najwyraźniejsze w sytuacji, gdy kogoś nie znamy zbyt dobrze (albo wcale!).
Np. genialnym obiektem projekcji są "Obcy", "Muzułmanie",  politycy, czy ludzie sceny/estrady. Zasadniczo nic prawdziwego o nich nie wiemy, ale ich postawy, wypowiedzi czy choćby miny wywołują w wielu ludziach dosyć gwałtowne reakcje emocjonalne (od odrazy, nienawiści, złości, wesołości do uwielbienia)!

Co do Cienia, to Jung w (co ciekawe) pracy "Psychologie und Religion" pisał:

"Człowiek, który ma dość odwagi, aby cofnąć wszystkie swoje projekcje (...)
wie, że cokolwiek jest złego w świecie, jest także w nim samym; jeśli tylko
nauczy się dawać sobie radę ze swoim cieniem, to uczyni coś istotnego dla
świata. Uda mu się wówczas odpowiedzieć przynajmniej na maleńką cząstkę nie
rozwiązanych problemów dnia dzisiejszego."

Atoli zarówno on (czyli Jung pod koniec życia) jak i np. Marie Louse von F

5. cd • autor: (2013-06-20 02:59:45)

Franz pesymistycznie nastawieni co do przyszłości naszego gatunku a nawet co do
przetrwania całej planety. Praktyka sprawiła, że raczej nie wierzyli w
możliwość wycofania projekcji Cienia zwłaszcza w aspekcie zbiorowym i skłaniali się do wizji autodestrukcji świata w przewidywalnej przyszłości (50 do 100 lat licząc od końca lat 50-tych XXw)

Jung oraz inni (w dużej liczbie) analitycy zdecydowanie nie są przedstawicielami hurra-optymistycznego, "życzeniowego" podejścia (typu: jak będziesz o czymś myśleć pozytywnie i bez wątpliwości, to się spełni...).

Zadane, wielkie pytanie pozostaje wszelako: jak wiele moich/naszych projekcji "zła" widzianego w świecie jest produktem moich/naszych własnych wizji ? Ile jest moich "eksportowanych" projekcji, które być może właśnie teraz ktoś inny podchwytuje i nieświadomie wprowadza w życie będąc "zaśnionym" do tej roli i tych czynów? ("Zaśnienie" to termin Mindella, który określa zjawisko, gdzie ktoś inny zachowuje się i działa jak jedna z postaci z twoich /czy moich/ snów.) Podobne ALE NIE TAKIE SAMO zjawisko w psychoanalizie (u Melanii Klein) zostało nazwane "identyfikacją projekcyjną - co zresztą jest najbliższe "zaśnieniu" -- czyli dzieje się tak, gdy identyfikujesz się z czyjąś projekcją... )

Jakie wnioski? Jeśli "na poważnie" zajmiesz się pracą nad sobą i na przykład przyznasz się do tego, że to co widzisz w świecie jako "zło" jest również ( a może głównie) w tobie -- to wówczas pracujesz także dla dobra świata. Dla wzrostu jego świadomości i dla zredukowania szaleństwa w świecie.

wspomniany cytat:
He [Winston Churchill] is the most bloodthirsty or amateurish strategist in history . . . For over five years this man has been chasing around Europe like a madman in search of something that he could set on fire. . . As a soldier he is a bad politician and as a politician is an equally bad soldier. . . The gift Mr. Churchill possesses is the gift to lie with a pious expression on his face and to distort the truth until finally glorious victories are made out of the most terrible defeats. . . Churchill, one of the most hopeless dabblers in strategy, thus managed to lose two theaters of war [in Yugoslavia and Greece] at one single blow. In any ot

6. cd2 • autor: (2013-06-20 03:00:40)

In any other country he would be court-martialed . . . His abnormal state of mind can only be explained as symptomatic either of a paralytic disease or of a drunkard's ravings.
Adolf Hitler
Speech to Reichstag in Berlin May 1941

[foto]7. A ja inaczej • autor: Przemysław Kapałka (2013-06-20 21:18:41)

Jak już tyle mówimy o stereotypach i rozciąganiu cech niewielkiej grupy na całość, to niech sobie szanowni Tarakowicze zadadzą pytanie, czy nie mają takiego samego podejścia do chrześcijan. To znaczy czy nie są źle nastawieni do całego chrześcijaństwa i wszystkich jego przedstawicieli.