Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2019-10-17

Wojciech Suchomski

Cechy narodowe Polaków
Podsumowanie cyklu o cechach charakteru akceptowanych przez Polaków

Z zaskoczeniem zauważyłem, że od mojego poprzedniego artykułu w Tarace minęło już 14 miesięcy! Najwyższy czas dopisać ostatni odcinek cyklu o cechach narodowych Polaków. Podsumujmy dotychczasowe rozważania.

Wspólnotę narodową łączy pamięć własnej przeszłości i jej kultura. Ale czym jest kultura? Ruth Benedict definiuje ją następująco: „Kultura jest to złożona całość, zawierająca nawyki nabyte przez człowieka jako członka społeczności”. Dzięki pracom Benedict wiemy, że kultury przyswajają i przekształcają cechy, które mogą spożytkować dla własnych celów, a inne odrzucają. Daną społeczność scalają podobne wzory myślenia i zachowania oraz wspólne wartości. Nośnikiem tych wartości i sposobu myślenia jest wspólny język. Wartości danej kultury znajdują swoje odzwierciedlenie w normach społecznych, czyli regułach zachowań akceptowanych przez członków tej kultury. Wartości i normy kształtują sposoby zachowań członków danej kultury. Dają im poczucie przynależności, umożliwiają ich integrację. Przekładając to na język astrologii, kultura społeczna danego narodu jest symbolizowana w horoskopie państwa przez Księżyc.

Aby uporządkować wzory kultury naszego narodu, podzieliłem je na sześć grup tematycznych, oznaczając kolorami dla łatwiejszego zapamiętania. Chciałbym zaznaczyć, że chociaż są to kulturowo akceptowane cechy w naszym społeczeństwie, nie oznacza to, że wszyscy je posiadamy w jednakowym stopniu. Jest to raczej koncentrat polskości, który wszyscy posiadamy w mniej lub bardziej rozwodnionej postaci...

1. Emocjonalność

Na psychologicznej mapie świata jesteśmy jednym z najbardziej emocjonalnych narodów. Jesteśmy wrażliwi na nastroje i emocje, wyrażamy je szczerze i spontanicznie. Polacy są bardzo bezpośredni. Podczas kiedy wiele innych nacji owija w bawełnę, kurtuazyjnie coś przemilcza lub stosuje sugestię, Polacy walą prawdę między oczy kiedy coś im się nie podoba. Często stosujemy zasadę „wszystko albo nic”. Naszymi cechami są impulsywność, porywczość, niecierpliwość, nadmierna ekscytacja, powierzchowność. Niecierpliwość przejawia się w tym, że szybko wyrabiamy sobie zdanie i reflektujemy się najczęściej wtedy, kiedy jest już za późno.

Przedkładamy emocje nad racjonalność. Nie cenimy wartości umysłowych, odczuwamy niechęć do posługiwania się obiektywnymi kategoriami myślenia, w których wykorzystywane są liczby, miary, kalkulacja czy planowanie. Brakuje nam krytycznego myślenia i wyciągania wniosków z popełnionych błędów. Mamy skłonność do wydawania opinii w oparciu o wrażenia emocjonalne, a nie o racjonalnie przemyślane fakty. Jesteśmy podatni na wrażenia zewnętrzne i sugestię (gest, uśmiech, sposób bycia). Jak powiedział Józef Piłsudski: „Sztuką rządzenia Polakami jest wzbudzanie odpowiednich nastrojów”.

Brakuje nam dystansu do siebie, nerwowo i emocjonalnie reagujemy na krytykę. Jednym ze sposobów na ujście emocji jest dla nas narzekanie i punktowanie wad otaczającej nas rzeczywistości. Prowadzi to do tego, że lubimy mieć swoje zdanie na każdy temat („nie znam się, ale się wypowiem”). W Polsce 38 milionów ekspertów wyjaśni ci każde zagadnienie „na własny rozum”. Uwielbiamy sejmikować, dyskutować, plotkować i kłócić się.

2. Improwizacja

Jak pisałem wcześniej, przedkładamy emocje nad racjonalność, czyn nad planowanie. Zasada, że „najpierw działamy, później myślimy” znajduje odzwierciedlenie w szeregu popularnych powiedzonek: „się zobaczy”, „coś wymyślę”, „jakoś to będzie”, „nie martw się na zapas”, „damy radę” czy „będzie dobrze”. Takie działanie bez zbędnych zmartwień o konsekwencje ma też swoje dobre strony: potrafimy podejmować ryzyko bez obaw, a czasem nawet sięgać po niemożliwe. Są to cechy przedsiębiorców i pionierów. Mamy doświadczenie w konieczności błyskawicznego podejmowania decyzji bez przygotowania, w oparciu o swoje własne doświadczenia i intuicję. Dzięki szybkiej orientacji Polak potrafi ad hoc wymyślać dobre rozwiązania oraz wyjścia z dynamicznej sytuacji, coś czego nie potrafią inne nacje. Dzięki dużej wyobraźni nie potrzebujemy schematów ani instrukcji aby sobie poradzić. Potrafimy być nieszablonowi, kreatywni, sprytni i elastyczni. Mamy wrodzoną umiejętność dostosowywania się do różnych sytuacji, a nawet mamy na nią specjalne słowo: „kombinowanie”. Jesteśmy samodzielni i zaradni - większość Polaków potrafi wyremontować, naprawić lub choćby dokręcić niemal wszystko.

Jesteśmy odważni, czasem wręcz brawurowi i chętnie podejmujemy wyzwania (zwłaszcza przy widzach). W historii przykładów bojowości i męstwa Polaków jest aż nadto.

W skali kraju realizujemy Wielkie Narodowe Strategie, bez wcześniejszego planowania, oceny ryzyk i potencjalnych konsekwencji. Strategię zastępuje tu właśnie improwizacja. Ignorowane są twarde dane statystyczne i analizy przewidujące konsekwencje. Jeśli już szukamy odpowiedzi na pytania to tok myślenia kończy się bardzo szybko. Szukamy raczej łatwych odpowiedzi zero-jedynkowych, co powoduje, że wyciągamy pochopne wnioski. Uogólniamy na podstawie pojedynczych obserwacji, stereotypów i niesprawdzonych informacji.

Krótkowzroczność jest także widoczna w polityce i pochopnie zawieranych sojuszach (o czym piszę dalej w 4. punkcie Wielkoduszność).

3. Nieodpowiedzialność

Nasza nieobliczalność i spontaniczność niestety nie pomaga w wytrwałej pracy. Polacy mają wprawdzie dużo dobrych chęci i zamiarów, wpadają na fantastyczne pomysły, ale często są one oderwane od rzeczywistości (tzw. bujanie w obłokach). Cechuje nas próżność i lekkomyślność, mamy problem z właściwą oceną siebie i swoich możliwości, bierzemy własne pragnienia za rzeczywistość. Mamy wielkie ambicje i wzniosłe zamiary, dlatego podejmujemy lekkomyślnie zobowiązania, ale potem pracujemy zrywami, niestabilnie. Często okazuje się, że był to tzw. słomiany zapał. Z powodu braku wytrwałości nasze pomysły często są nieskuteczne i wtedy nadrabiamy pomysłowością, improwizowaniem i cwaniactwem.

Cechuje nas beztroska, rozrzutność, chwiejność, niestałość charakteru. Mamy upodobanie do życia z gestem i fantazją, jesteśmy próżni i lekkomyślni. Wszystko dzieje się w kontekście „dziś, najdalej jutro”, a potem szybko osiadamy na laurach. Jest to działanie na krótką metę, gdzie tymczasowość jest ważniejsza od długofalowego myślenia, wytrwałości i systematyczności. Brakuje nam perspektywicznego myślenia, analizy ryzyka i potencjalnych konsekwencji. Nie analizujemy mechanizmów przyczynowo-skutkowych i przez to nie wyciągamy wniosków na przyszłość. Zamiast rozwiązywać problem, naprawiać skutki nieszczęścia i pracować nad tym, by w przyszłości uniknąć podobnego, szukamy winnego, żeby go ukarać. Przez to nadmiernie boimy się popełniać błędy i zamiast natychmiast je naprawiać, błędy te ukrywamy, brnąc w coraz gorszą i trudniejszą do naprawienia sytuację. Polacy wstydzą się przyznać do błędu, niewiedzy czy porażki i być może dlatego tak często się procesowali. Nie biorą odpowiedzialności za swoje decyzje i działania ale jak dzieci obwiniają za to innych. Winny niepowodzeń jest zawsze ktoś inny: rusek, niemiec, żyd, głupi jankes, głupi angol, ciapaty, banderowiec, mason, bankster, sędzia kalosz, zdradzieccy alianci.

Ta niechęć do brania odpowiedzialności znajduje odzwierciedlenie w naszym języku: „w e-maila wkradł się błąd”, „szklanka mi spadła”, „popsuło się”, „uciekł mi autobus”. Dla porównania w języku angielskim nawet nie ma takiej konstrukcji (mówi się za to: „spóźniłem się na autobus”). Jak wspominałem na początku artykułu, za pomocą języka przekazujemy dzieciom swój sposób myślenia i wartości, które są wspólne dla naszej społeczności. Skoro stosujemy wspomniane powyżej konstrukcje słowne, to z pokolenia na pokolenie przekazujemy tę beztroskę i brak odpowiedzialności.

4. Wielkoduszność

Brak krytycznego myślenia i wyciągania wniosków z popełnionych błędów przejawia się tym, że Polaka można wziąć na litość lub sentymenty. Emocjonalność i miękkość charakteru powoduje, że mamy wrodzoną zdolność do łatwego wybaczania i dawania drugiej szansy. Jesteśmy przy tym tak ufni, że aż czasem naiwni. Na fałszywe zapewnienia dają się nabierać nawet nasi przywódcy polityczni, co kończy się niekorzystnymi umowami międzynarodowymi i fatalnymi sojuszami.

Cechuje nas humanitaryzm, altruizm, ofiarność, dobroć, życzliwość, współczucie dla słabszych i przegranych. Od polityków oczekujemy, że będą opiekowali się ludźmi. Czy pamiętacie jak w 1997 r. Cimoszewicz powiedział do powodzian, którzy zwrócili się do rządu o pomoc: „trzeba się było ubezpieczyć”? Mimo że to, co powiedział, było całkowicie racjonalne i odwoływało się do poczucia odpowiedzialności, zostało odebrane jako nieczułe i polityk ten był skończony. Nic dziwnego, że w Polsce akceptowane są postawy roszczeniowe, zorientowane na siebie i własne dobro.

Polacy są serdeczni i gościnni. Może dzięki temu w naszej naturze leży tolerancja światopoglądowa, narodowa i rasowa. Jesteśmy zazwyczaj szczerzy i prawdomówni, mówimy „prosto z mostu”.

W naszej kulturze leży uprzejmość wobec kobiet, akceptowany jest wpływ rodziców na życie dorosłych dzieci. Ważne są dla nas więzi rodzinne i towarzyskie, ulubionym zajęciem jest rozmowa, często przy alkoholu. Brakuje relacji wykraczających poza więzy rodzinne lub są one znacznie słabsze. Często tworzymy „kółka wzajemnej adoracji”, których członkowie raczej prawią sobie komplementy niż konfrontują swoje poglądy i ścierają się intelektualnie. Panuje zasada, że nie wolno „kalać swojego gniazda”. W stosunkach międzyludzkich mniejszą wagę przywiązujemy do przesłanek obiektywnych, natomiast większą do wrażeń ogólnych, takich jak gest, uśmiech, sposób bycia. Kierujemy się prostym sądem: podoba mi się/nie podoba mi się.

5. Umiłowanie wolności

Pisałem wcześniej o naszej niechęci do planowania i dyscypliny. Wszystko to spowodowane jest naszym umiłowaniem wolności. Polak nie lubi, kiedy ktoś mu coś każe, pojawia się wtedy mniej lub bardziej skrywany bunt albo frustracja. Nie lubimy: rygorów, obowiązków, porządku, nieprzekraczalnych terminów czy ograniczeń prędkości. Kwestionowane są nawet wyroki sądowe. Ze względu na trudną historię naturalny jest dla nas bunt przeciw władzy i warcholstwo, z których wynika polska tolerancja dla bezkarności.

Lekceważymy procedury i przepisy, coś co jest podstawą sprawnie działających organizacji, a z tego wynika bylejakość i zadowalanie się przeciętnością. Nie doceniamy fachowców i ignorujemy ograniczenia budżetowe. Lekkomyślnie zawieramy umowy, a potem chcemy je renegocjować lub wydłużyć. Nie szanując przepisów, nie szanujemy też cudzej własności.

Jesteśmy skuteczni, kiedy trzeba połączyć siły w walce o Wielką Sprawę, potrafimy się wtedy całkowicie oddać sprawie publicznej. Jest to jednak zapał krótkotrwały, brakuje nam później konsekwencji i wytrwałości do mrówczej pracy czy pilnowania szczegółów.

Nasz indywidualizm często przeradza się w samowolę, buntowniczość i warcholstwo. Rywalizujemy ze sobą zamiast współpracować. Brakuje nam umiejętności pracy zespołowej, przełożenia interesu zespołu, grupy, społeczeństwa nad swój własny. Każdy ciągnie w swoją stronę, „moje” musi być na wierzchu, i dlatego jako naród czy zespół - przegrywamy. Stąd wynika słaba zdolność do budowania związków biznesowych z innymi. Jesteśmy wprawdzie samodzielni i jak wspomniałem w 2 punkcie, mamy zmysł przedsiębiorczości, ale prowadzenie biznesu szwankuje z powodu złej organizacji, niepunktualności, braku dbałości o szczegóły, niedotrzymywania umów i naginania przepisów.

Umiłowanie wolności przejawia się także w tolerancji religijnej i światopoglądowej.

6. Romantyzm

Nazwałem ten blok Romantyzm, ponieważ nurt ten wyraża wszystko, co bliskie polskiej kulturze: podkreślenie emocji i indywidualizmu, idealizm, myślenie magiczne lub religijne, bunt przeciw ustalonym regułom społecznym oraz bunt przeciw naukowemu podejściu do natury i człowieka. Dlaczego utożsamiamy się ze słowami Mickiewicza "czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko"? Kultura jest gruntem, na którym zakwitają pewne idee, a inne nie, a to, co pisał Mickiewicz, trafiło u nas na podatnych odbiorców i jest nadal kultywowane.

Polacy wierzą w zaklinanie rzeczywistości - właśnie "wierzą", a nie wiedzą że można ją świadomie zaplanować czy ubezpieczyć. Kiedy w 2018 r. doskwierała nam susza wzywano do „modlitwy o deszcz”, także w Sejmie, podczas gdy racjonalnymi rozwiązaniami byłyby inwestycje w gospodarkę wodną, infrastrukturę, projekty środowiskowe czy badania naukowe w tym zakresie.

Wspominałem w punkcie 4, że jesteśmy nadmiernie ufni. Wierzymy w pomoc wyższych sił duchowych (Opatrzności, ale też rządu czy silnego przywódcy narodu) oraz że cokolwiek się stanie, poradzimy sobie. Tak natchnionych ludzi łatwiej przekonać poprzez patriotyczne bicie piany, aby oddali życie za Wielką Sprawę. Zwłaszcza, że jesteśmy przywiązani do takich postaw, jak: bojowość, służba, męstwo, bohaterstwo, ofiarność, heroizm i honor. Wadą w zawierzaniu swojego losu Opatrzności jest chwytanie się nadziei, wiara w cud albo bierna postawa „jakoś to będzie”. Wynika to z omawianej już w punkcie 3 niechęci do brania odpowiedzialności za swoje życie i fatalizmie („co ma być to będzie”), który zakłada że dalsze losy potoczą się w zależności, czy ktoś ma pecha albo ma szczęście. Przy takim podejściu planowanie czegokolwiek jest zbyteczne, bo przecież i tak nie mamy wpływu na bieg zdarzeń. Polacy wierzą, że przyczyną ich niepowodzeń zawsze jest coś, co od nich nie zależy.

Nasz etos narodowy zawsze był budowany na wierze, że jesteśmy w stanie zmobilizować się i dokonać Wielkiego Czynu, który zmieni nasz los, że w tym celu musimy poświęcić się dla wyższej idei, Wielkiej Sprawy, narodu lub złożyć jakąś ofiarę. Wymagano od nas niejednokrotnie poświęcenia życia nie wyjaśniając racjonalnych przesłanek, dlaczego mamy to zrobić. Skoro takie rzeczy są przekazywane w literaturze i obecne w lekturach szkolnych i nikt tego nie wyśmiał, to znaczy że są akceptowane przez Polaków i są częścią naszej kultury. Wierzymy w szczególną rolę Polski i wiara ta ma korzenie jeszcze w XVI-wiecznym sarmatyzmie. W przeszłości wmawialiśmy sobie, że jesteśmy „przedmurzem chrześcijaństwa”, potem „kordonem sanitarnym”, potem „łącznikiem i mostem między Wschodem i Zachodem”, teraz słyszy się o przyszłym „mocarstwie nad Wisłą”.

Przez wiele lat wśród Polaków panował swoisty snobizm narażania się i poświęcania, a martyrologia była dowodem na siłę ducha. Kilka miesięcy temu Radosław Sikorski zauważył: „Część polskich polityków uważa, że bycie wieczną ofiarą to właśnie spełnienie naszej historycznej misji. Mesjanistyczna zgroza”.

Na koniec artykułu chciałbym poinformować, że za kilka dni, w sobotę 19 października, wygłoszę prelekcję „Prawdziwy znak Zodiaku Polaków” podczas konferencji Polskiego Towarzystwa Astrologicznego. Mój wykład będzie w dużej mierze dotyczył tematów, o których ostatnio pisałem na Tarace, to znaczy: kulturze polskiej i charakteru narodowego Polaków. Serdecznie zapraszam.

Przygotowując artykuł korzystałem z książki „Charakter narodowy Polaków i innych” Edmunda Lewandowskiego oraz artykułów w portalu Wszystko co najważniejsze, z których szczególnie chciałbym polecić „Kultura umysłowa Polaków. Dlaczego myślimy tak, jak myślimy”.

Wojciech Suchomski

Komentarze: 21

[foto]1. Infantylizm • autor: Wojciech Jóźwiak (2019-10-17 08:49:14)

Cytuję z tekstu: "emocje nad racjonalność", "decyzje bez przygotowania", "nieodpowiedzialność", krótka perspektywa czasowa, "błędy ukrywamy zamiast je naprawiać", "niechęć do brania odpowiedzialności -- „uciekł mi autobus”". Czyli, w sumie, niedojrzałość, nie-dorosłość, jednym słowem: infantylizm. Tekst mógłby nosić taki tytuł: "Infantylizm Polaków".
Ponad sto lat temu podobnie ówczesnych Polaków obnażał Dmowski w "Myślach nowoczesnego Polaka". Później bardzo podobnie narzekał na rodaków ktoś z całkiem innej gliny czyli Witkacy, "Niemyte dusze".
Postawa wiecznej ofiary, za której niedole odpowiadają "inni", jest jednak dziwnie nowoczesna. Tak każe nowoczesna lewica! Uznaj siebie za członka "mniejszości" poszkodowanej przez "dominantów" i z tym obnoś się wzbudzając litość i poczucie winy. Ale jakoś ci rzekomi krzywdziciele Polaków do win nie chcą się przyznać, więc taktyka jałowa.
Protestuje przeciw rzekomej gościnności, tolerancji i wielkoduszności. Raczej obserwujemy przeciwieństwo, czyli nietolerancję, zamknięcie na odmienność i zapiekłą organiczną wrogość wobec mówiących innym językiem i mających inny kolor skóry. Przynajmniej u widocznej części Polaków.
Rzekome umiłowanie wolności jest naprawdę umiłowaniem samowoli. Od wolności Polacy uciekają w najlepszym Frommowskim stylu.
Żeby nie narzekać, dopiszę później.

[foto]2. Nie narzekać • autor: Wojciech Jóźwiak (2019-10-17 09:00:17)

Zaletą Polaków jest pracowitość. Zdaje się, że pod tym względem wychodzimy na czoło w Europie. To by znaczyło, że średnio wydłuża nam się perspektywa czasowa. Lepiej planujemy przyszłość.
Przez minione ok. 30 lat poprawił się ogólny wygląd miejsc, gdzie żyjemy. Ubyło bałaganu, śmiecia i porzucenisk.
Poza tym wiele zależy od tego, kogo obserwujemy. Który z byłych zaborów. Którą warstwę społeczną. Który region i miasto.
Oraz który okres historyczny, bo to przecież się zmienia.

3. I śmiszno, i straszno • autor: monikakucharska1970 (2019-10-17 10:13:36)

Nie wiem, czy śmiać się czy płakać, bo w każdym z tych 6 punktów odnajduję dużo swoich cech, zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych. A swoją drogą to świetnie tę naszą mentalność pokazuje film Marka Koterskiego  ,, Dzień świra" ( moja racja jest mojsza niż Twojsza) a zwłaszcza scena, która funkcjonuje w internecie jako ,, Modlitwa Polaka". Ludzie stojący wieczorem na balkonach bloku ze 

4. C.d • autor: monikakucharska1970 (2019-10-17 10:30:35)

świeczkami w rękach i recytujący jak mantrę: ,, a żeby jego los był marny, a żeby mu się córka z Czarnym..." A tak całkiem na poważnie: może właśnie mieszanka tych cech sprawiła, że urzędujemy nieprzerwanie na tej ziemi między Wisłą a Odrą ( a dawniej znacznie szerzej) od ponad 10. 000 lat? Pomimo tylu prób wymazania nas z mapy świata?

[foto]5. Wielkoduszność? • autor: Jacek Dobrowolski (2019-10-17 16:19:26)

Wielkoduszność to altruizm, niestety więcej u nas małoduszności. Nie cieszą nas cudze sukcesy, króluje zawiść. Żeby Polska była wielka, to my, Polacy, powinniśmy przestać być mali, czytaj: małoduszni. Nie ufamy sobie i jak jest konieczność współpracy najpierw obwąchujemy się "A co on kombinuje?". Jak ktoś nic nie kombinuje jest nierozumiany i uważany za idiotę, a po śmierci czasem za świętego. Jesteśmy narodem cwaniaków na co dzień, udających ludzi wielkich idei od święta. Przed każdym pomnikiem wielkiego zmarłego prężą się kombinatorzy. Kochamy zmarłych bardziej niż żywych. Ukochanie cmentarzy, sprowadzania prochów, sypanie kopców, delektowanie się rocznicami klęsk i katastrof świadczy o temperamencie nekrofilnym. Dzieci Persefony z Jasnej Góry, a nie Królowej Nieba.

[foto]6. "No dno po prostu jest Polska" • autor: Wojciech Jóźwiak (2019-10-17 18:00:43)

7. Zmagam się ze... • autor: Agata (2019-10-17 22:30:28)

Zmagam się ze swoim wewnętrznym krytykiem od dziecka, do tego jestem bombardowana krytyką z zewnątrz gdzie nie spojrzę, w telewizję w internet, w gazetę, od różnych środowisk, partii, celebrytów, bogatych, biednych, wykształconych, niewykształconych, jak ja mam żyć? Proszę mi podać przykład wielkodusznego narodu, z którego powinnam brać przykład, ja się zastanowię i to przemyślę.

[foto]8. O mało i wielkoduszności • autor: Jacek Dobrowolski (2019-10-17 23:04:37)

Nie ma narodu aniołów i nigdy nie było, ale bywają mniej zakompleksione i bardziej. My, niestety, bardziej, bo nie udało nam się zbudować dobrze funkcjonującego państwa, choć Sarmaci wierzyli, że Rzeczpopolita ma idealny porządek prawny i powinna być wzorem dla świata. Było to dobre państwo dla 8-10% populacji, czyli tzw. narodu szlacheckiego, bo reszta, czyli ponad 90% za naród przez tę kastę wojowników uważana nie była. W większości państw europejskich szlachta stanowiła 1-2%, a przeważały wojska zaciężne, u nas natomiast pospolite ruszenie. To idealne państwo było eksperymentem wolnościowym dla wojowników, ale nie na czasie, bo obok wyrosły trzy państwa absolutystyczne. Wiadomo jak to się skończyło. Szlachta nie pozwoliła nikomu sobą rządzić, nie umiała ograniczyć swej wolności dla dobra państwa. To było sobiepaństwo i takimi sobiepanami naśladującymi dawną szlachtę i to bynajmniej nie szaraczkową, ale ten 1-2% karmazynów jest teraz większość facetów w Polsce. Widać to w ruchu drogowym, każdy się pcha, bo niby dlaczego mam komuś ustępować jak jestem równy wojewodzie! Z drogi, bo pan jedzie! Rowerzystom wolno jeździć po chodniku tylko wtedy jak nie dadzą rady po jezdni, ale jeżdżą po chodnikach kiedy chcą. Rowery przez pasy należy prowadzić, furda, wszyscy prawie rowerzyści, a teraz i hulajnogowcy zasuwają po pasach. Nieszczęściem Polski jest to, że zły obyczaj wypiera dobry. Tacy jesteśmy małoduszni. Dlatego obywatele państw w których przestrzega się przepisów ruchu drogowego i w ogóle szanuje prawo, a także panują dobre obyczaje, czyli uprzejmość na co dzień, a nie tylko od święta, są bardziej od nas wielkoduszni i tyle. Raz tylko udała nam się solidarność, ale 1 stycznia 1990 r. podzielił nas pieniądz i staliśmy się kolejnym społeczeństwem konsumpcyjnym z wilczymi

9. Nie wszystko co w kodeksie ruchu drogowego ma logiczne uzasadnienie... • autor: JSC (2019-10-18 01:12:02)

Np. ta jazda na rowerze... wystarczy wymóg szczególnej ostrożności.
A niektóre są wręcz szkodliwe:
Gdy na przejściu/skrzyżowaniu ewidentnie nie ma innych uczestników ruchu po jakimś czekania można się zafiksowac na punkcie świateł i ruszyć po zmianie na zielone... nie zależnie od tego, że ktoś właśnie na nie wszedł.
Znaki STOP znowu przekierowują cześć uwagi z drogi na na mechanizm zatrzymania samochodu, a następnie w prawie nie go w ruchu... przy nie po radnych kursanta na prawo to naprawdę jest niebezpieczne.
A najgorszy jest kolejowy wyjec R-1... który bardziej wywołuje tzw. efekt mrożący niż ostrzega. Zresztą z WKD była taka checa, że sygnał ten uszkadza słuch osób mieszkający w pobliżu linii... https://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/580026,wojna-wkd-podkowa-lesna-sygnaly-ostrzegawcze-halas-mieszkancy.html

[foto]10. Bardzo lubię takie... • autor: Mirosław Czylek (2019-10-18 13:40:10)

Bardzo lubię takie wpisy. Z diagnozującego punktu widzenia podzielam (niestety) większość poglądów.

AD 1 - tak, emocje kierują nami w polityce strasznie mocno, dlatego irytowałem się w kontekście Pawła Adamowicza, co tak naprawdę państwo i profesjonaliści zrobili z sytuacją. Nie było dyskusji o tym, jak funkcjonuje rynek ochroniarski w Polsce. Albo było tego za mało. Widzę wiele miejsc, wiele imprez. Zero profesjonalizmu. Słabe zabezpieczenie. Dalej prowizorka. Co robią politycy? Zajmują się niemerytoryczną "mową nienawiści". Tak, oczywiście, chciałbym byśmy byli lepsi dla siebie. Ale w wyciąganiu pragmatycznych wniosków jako naród jesteśmy słabi.


AD 2 - improwizacja, jakoś - to - będzie, damy radę przejawia się na wielu poziomach. Jaką złość to we mnie wywołuję - wolę nie pisać. Sądzę, że ten czynnik jest najlepiej dostrzegany w sektorze zawieranych umów o pracę, w kwestii BHP czy jednym z wyższych wskaźników wypadków drogowych. To lekko łączy się z patriarchatem. Facet jest wyzywany od bab lub piesków francuskich, jak protestuje, by coś robić z zabezpieczeniem, lub jak np nie ląduje we mgle. 


AD 3 - to mnie drażni mniej, bo daje się sublimować w świecie artystycznym. Bardzo ciekawa obserwacja lingwistyczna.

[foto]11. AD 4 -... • autor: Mirosław Czylek (2019-10-18 13:49:53)

AD 4 - to branie na dziwne sentymenty i niefrasobliwość są widoczne w wielu miejscach. Ciekawie i inspirująco obśmiali to M&M, polecam film: https://www.youtube.com/watch?v=u8hIT8bCZB8 . Aaa, ostatnia wizyta Trumpa też dała do myślenia (tamta, w której on oczywiście był, a nie ta, którą odwołał). Tak jakby wiedział, czego Polacy potrzebują. Odczyt doskonale wbija się w potrzeby tego narodu (a przynajmniej jego części).

AD 5 - umiłowanie wolności dobrze koegzystuje z nieskrępowanymi emocjami, gdzie one są podstawą funkcjonowania. To neptuniczność. Zwróciłem uwagę zarówno na Neptuna III RP i wzajemnej korelacji z Neptunem AD 966. Niektórzy mogą w tym widzieć Księżyc w Wodniku, ewentualnie.

AD 6 - to byłoby mniej groźne, a nawet mogłoby pełnić rolę totemu, gdyby nie to, że poprzednie pięć punktów sprawia, że uzupełnia mało pozytywny obraz. 

Jeszcze nie czytałem komentarzy pod spodem, ale w ciemno mogę dodać - ależ tak, oczywiście - oprócz wad mamy też swoje zalety! Mocne strony. A zadaniem na przyszłość jest przepracowanie tych sześciu punktów i zmierzenie się z tym. 

[foto]12. Cyt Agata: • autor: Mirosław Czylek (2019-10-18 14:06:15)

Cyt Agata: "Proszę mi podać przykład wielkodusznego narodu, z którego powinnam brać przykład, ja się zastanowię i to przemyślę"

Podałbym, ale zaraz znalazłaby się riposta, że A, B, C i D. Nie mam racji?
Przede wszystkim słowo "wielkoduszny" jest solidną pułapką na niedźwiedzia. 

Czy można je zastąpić słowem "bardziej rzetelnego", "bardziej solidarnego", "lepiej poukładanego ekonomicznie", "innowacyjnego" lub "progresywnego w sprawach X, Y, Z"? Wówczas, nie ma sprawy, zacznę wymieniać.

13. Dobrze, to proszę... • autor: Agata (2019-10-18 17:00:59)

Dobrze, to proszę o tym napisać, obiecuję, że będę milczeć lub bardziej się zastanowię zanim cokolwiek powiem.

[foto]14. "Będę milczeć" to... • autor: Mirosław Czylek (2019-10-18 17:12:03)

"Będę milczeć" to kolejna pułapka po "proszę mi podać przykład dobrodusznego narodu". Nie, w takim razie nic nie napiszę, bo nie jestem niedźwiedziem, który w nie wpada. Pozdrawiam :-) :-) 

15. Zostałam rozszyfrowana, no... • autor: Agata (2019-10-18 17:30:01)

Zostałam rozszyfrowana, no trudno. Pozdrawiam :)

[foto]16. Noblistka o charakterze narodowym Polaków • autor: Wojciech Jóźwiak (2019-10-19 21:23:55)


W: Olga Tokarczuk, "Mały stronniczy przewodnik po Polsce dla Niemców z racji wstąpienia do Unii Europejskiej", w: "Moment niedźwiedzia".

[foto]17. Gościnność Polaków • autor: Wojciech Jóźwiak (2019-10-19 21:59:17)


Z Facebooka.

[foto]18. Nawet nie wiecie... • autor: Mirosław Czylek (2019-10-19 22:25:43)

Nawet nie wiecie (jeśli można per Wy do komentujących), jak mi jest smutno, że tak mało się śmiejemy z siebie, a taķ łatwo się oburzamy. Bardzo mi brakuje tego ludzkiego skracania dystansu. To bywa uleczające w dyskusjach. Bywa że się spieram z ludźmi i niektórzy mają zdolność do brania swojego ego i pozycji w ramki, w cudzysłów. Oczywiście bez przejawów chamstwa. Wówczas naprawdę robi się jakoś sympatycznie i ludziom puszczają okowy dbania o pudrowany wizerunek. Autoironia, piękniejsza siostra sarkazmu, oj jak ja ją uwielbiam!

[foto]19. Uporczywe błędy polskiej polityki • autor: Wojciech Jóźwiak (2019-10-19 23:10:36)

Nie dotyczy char.nar., ale pewnych procesów długiego trwania w Polsce. Jacek Bartosiak mówi m.in. o uporczywym (w Polsce) przecenianiu siły Anglosasów, o realnej możliwości drugiej Jałty, o niemocy lub nieistnieniu polskiej polityki wschodniej. Ponuro to brzmi. Słuchamy, uczymy się:
https://youtu.be/yHCnCa_q6BM?t=5870

Ten wykład Jacka Bartosiaka też zalecam: o Obwodzie Kaliningradzkim. Druga połowa ciekawsza. Zaczyna być kawa na ławę. https://youtu.be/9FcAibBIbb4

20. Charakter. • autor: Agata (2019-10-20 13:05:46)

Ja to nawet tak mam, że jak już ktoś zaczyna mi przytakiwać, to robię się z miejsca podejrzliwa. Przeczytałam gdzieś, że ironia nie gardzi, może tylko wyrażać zniesmaczenie, brak podziwu. Pewno, że może zranić ale też może rozbawić.

[foto]21. Zamiast kolejnego artykułu • autor: Wojciech Suchomski (2019-11-20 01:29:02)

Miałem napisać uzupełniający artykuł, ale natłok różnych obowiązków coraz bardziej odwleka to w czasie. Skrótowym artykułem będzie więc ten komentarz.
Zasmucają mnie teksty w rodzaju "No dno jest ta Polska" i zamieszczanie przykładów, jacy to my Polacy jesteśmy nieprzyjemni. Polacy mają pewne wady, podobnie jak Niemcy, Anglicy czy Rosjanie. Każdy ma wady. Skupianie się na nich to mówienie, że szklanka jest w połowie pusta.
Kiedy postawiłem ostatnią kropkę w artykule o Cechach narodowych Polaków, a może to było po komentarzu Wojciecha Jóźwiaka "infantylizm Polaków", pojawił mi się obraz dziecka. Niesfornego, które do późnego wieczoru gania po podwórku z karabinem z patyka, bawiąc się w wojnę, kiedy w domu czekają nieodrobione lekcje. Ale też wrażliwego na krzywdę psa, któremu kolec wbił się w łapę. Albo mającego różne zwariowane pomysły, z którym nigdy nie da się nudzić.
Czy będziemy mieli za złe dziecku, że jest nieodpowiedzialne albo że na różne sprawy reaguje przesadnie emocjonalnie? Ono takie po prostu jest. Nieznośne, ale kochane.