Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2016-05-09

Jan Szeliga

Bycie w zgodzie z własnymi wartościami

Niedawno wkleiłem poniższy obrazek na Facebooka.
Z dyskusji, która się pod tym obrazkiem rozwinęła, wywnioskowałem, że jest dużo nieporozumień, które wynikają z tego, że każdy człowiek postrzega świat całkiem inaczej.
Stąd moje rozwinięcie tematu.



Wiele nieporozumień wynika stąd, że nie ma jednej i "jedynie słusznej PRAWDY", "jedynie słusznych zasad i wartości".
Każdy ma swoją prawdę, swoje zasady i wartości, które zależne są od naszego światopoglądu, naszych doświadczeń życiowych, zasad przekazanych przez rodzinę i środowisko w którym żyjemy.
Są one często tak jak buty, z których się wyrasta i kupuje nowe, które bardziej przystają do naszych nóg.
Ze swojego doświadczenia wiem, że w ciągu całego mojego życia wiele razy zmieniałem poglądy, zasady, wartości. Wraz ze wzrostem mojej świadomości, na wiele spraw zacząłem patrzeć z całkiem innej perspektywy i widzę teraz, że zmiany te były ogromne.
Pamiętam, że jeszcze wiele lat temu "dałbym się zabić" za pewne prawdy, zasady i wartości, co do których byłem święcie przekonany, że są "jedynie słuszne". Walczyłem o nie przy każdej okazji i starałem się, aby inni przyjęli taki sam punkt widzenia.
W tej chwili - patrząc z perspektywy doświadczeń życiowych i z całkiem inną świadomością - widzę, jak bardzo mój obraz świata jest różny od tego, który miałem kilka czy kilkanaście lat temu.
Teraz już nie walczę, nie upieram się i nie propaguję za wszelką cenę swoich "jedynie słusznych prawd".
Teraz wiem, że każdy postrzega świat na swój sposób i to od niego samego zależy, czy  będzie chciał on przy takich poglądach pozostać, czy też dopuści możliwość ich zmiany, co wiąże się z pracą nad poszerzaniem swojej świadomości.
Zdaję sobie sprawę z tego, że może tutaj dochodzić do bardzo wielu nieporozumień, bowiem daną sytuację każdy postrzega poprzez swój pryzmat prawdy, zasad i wartości. Stąd wynika całkiem odmienna interpretacja danego zdarzenia przez różne osoby.
Doświadczenia, które przynosi nam życie, często bywają bolesne. Jedna osoba widzi w nich coś pozytywnego i inspirującego do rozwoju, a inna widzi same minusy. Jedna osoba czuje za to wdzięczność dla osoby, która takie doświadczenia przynosi, a inna czuje złość, gniew i nienawiść. Ja też kiedyś czułem nienawiść do ludzi, którzy dostarczali mi bolesnych doświadczeń.
W tej chwili całkiem inaczej patrzę na tych ludzi. Uważam ich za (jak to pisał Carlos Castaneda) "sprzymierzeńców w moim rozwoju duchowym i po latach jestem im wdzięczny za doświadczenia, które mi przynieśli.
Tak naprawdę, to w tej chwili dużo więcej zawdzięczam ludziom, którzy mnie skrzywdzili, niż tym, którzy przekazywali mi wiedzę w sposób dla mnie przyjazny.
Wracając do tekstu z obrazka, powiem, że taka postawa wymaga bardzo dużej siły na to, aby przetrwać ataki osób, które mają całkiem inny punkt widzenia.
Trwanie przy swojej prawdzie jest często bardzo bolesne z wielu powodów. Jedni się obrażają, drudzy odchodzą. Czasem też pojawia się żal, gdy ktoś, nie znając naszych prawdziwych intencji, insynuuje nam coś innego.
Pozostaje tylko nadzieja, że może kiedyś po latach ten ktoś zrozumie i dostrzeże prawdziwy sens danego wydarzenia.

Jan Szeliga

Komentarze: 9

[foto]1. Coś dodam • autor: Wojciech Jóźwiak (2016-05-09 15:02:39)

Prócz umiejętności stania samotnie gwoli afirmacji własnych wartości bardzo przydaje się druga sztuka: umiejętność łączenia się z tymi, którzy mają wartości podobne do "moich".

[foto]2. Łączenie się • autor: Jan Szeliga (2016-05-09 15:41:18)

Masz rację Wojtku. Jeśli mamy taką osobę w pobliżu, która podziela nasze wartości, to razem jest dużo raźniej wytrwać w tym co się robi.
Gorzej jak takich osób nie ma w pobliżu, a nawet w promieniu kilkuset kilometrów.

[foto]3. Nie jest tak źle? • autor: Wojciech Jóźwiak (2016-05-09 16:12:37)

Myślę, Janku, że nie jest tak źle :)

A jakbyś... -- taki mi pomysł przyszedł -- spisał listę swoich wartości i ogłosił, i dodał, że szukasz osób, które myślą i czują jak Ty, czyli podzielają te wartości. Może by podziałało?

Może by więcej osób -- zaczynając od Autorów i Czytelników Taraki -- tak zrobiło? Taka ankieta: podzielasz moje 10 punktów -- to zakładamy razem klub.

[foto]4. Moja wizja świata • autor: Jan Szeliga (2016-05-09 16:57:35)

A wiesz Wojtku, że myślałem już nad tym aby coś podobnego spisać i jestem na etapie zbierania materiałów.
Z tym, że może nie od razu zamierzam zakładać jakiś klub ludzi myślących podobnie tak jak ja, ale bardziej jestem ciekaw tego, czy ktoś doszedł do podobnych wniosków?

[foto]5. dekalog • autor: Joanna Najdowska (2016-05-10 09:16:02)

Dekalogi już przerabialiśmy. A diabeł tkwi w szczegółach.

[foto]6. daję czy szanuję • autor: Joanna Najdowska (2016-05-10 09:28:16)

Przy okazji wypowiedzi Janka, chciałam zwrócić uwagę na ważny aspekt akceptacji-tolerancji. 
W literaturze "duchowej" aż roi się od uznawania czyjegoś prawa do własnej prawdy, bycia w zgodzie z własnymi wartościami.
Jednak zazwyczaj owo prawo się komuś daje, np. "Daję ci prawo do podążania własną drogą za głosem twojej własnej Duchowej Esencji", co oczywiście świadczy o poczuciu oddzielenia, stawiania siebie w roli sędziego, władcy itp.
Spójrzcie, jak inaczej brzmi:
"Szanuję twoje prawo do podążania własną drogą za głosem twojej własnej Duchowej Esencji"

[foto]7. 5-ta umowa Tolteców • autor: Arkadiusz (2016-05-10 12:42:18)

brzmi "BĄDŹ SCEPTYCZNY ALE NAUCZ SIĘ SŁUCHAĆ", co oznacza, że:

Naucz się wątpić. Wyzwól się z potrzeby posiadania racji. Nikt nie ma racji i ty również jej nie masz. Każdy opowiada swój własny sen. Opowiadaj więc swój sen, naucz się jednak słuchać cierpliwie innych, wiedząc że to ich sposób manifestacji życia. 

Podobne jest to do jednego z przesłań Kursu Cudów.

Historia pokazuje jak kończy się nadmierna miłość do własnych wartości. Z reguły kończy się nienawiścią do cudzych i potem przemocą.

Nie zmienia to faktu, że wszyscy dobrze się czujemy wśród ludzi, którzy wyznają podobne wartości, stąd mamy sukces marszów, protestów, koncertów, zasilamy partie polityczne, stowarzyszenia, jesteśmy stałymi bywalcami określonych forów internetowych. Są to pewne strefy naszego komfortu. Tam się energetyzujemy, wzmacniamy, czujemy jak u siebie w domu.

A może lepiej nie mieć żadnych wartości? "Noś życie jak lekką szatę" (Budda) albo "Bądź przechodniem" (J.)

[foto]8. Z jednym ważnym uzupełnieniem • autor: Przemysław Kapałka (2016-05-12 08:29:01)

Zacytuję:

W tej chwili - patrząc z perspektywy doświadczeń życiowych i z całkiem inną świadomością - widzę, jak bardzo mój obraz świata jest różny od tego, który miałem kilka czy kilkanaście lat temu.
Teraz już nie walczę, nie upieram się i nie propaguję za wszelką cenę swoich "jedynie słusznych prawd".

No właśnie. Żeby te swoje prawdy nie stały się bóstwem, któremu oddaje się cześć i co do którego nie zadaje się pytań. Żeby była świadomość, że wszystko się zmienia i tak naprawdę żadne nasze wartości i żadne zasady nie powinny być stałe, powinny być utrzymywane tak długo, dopóki nie pojawią się lepsze. Bo bez tego zastrzeżenia to trzymanie się swoich prawd i zasad jest pewną drogą do zguby.

[foto]9. Tolerancja i świadomość • autor: Jan Szeliga (2016-05-12 09:35:58)

Nawiązując do wypowiedzi Joanny, Arkadiusza i Przemka powiem , że poruszyliście bardzo ważny aspekt "tolerancji" świata zewnętrznego, zarówno  na nasze poglądy, jak i na nasze zachowanie.
Widzimy że nie jest łatwo, bo z jednej strony chcą nas zmanipulować i urobić wg swojego uznania, a z drugiej strony nie akceptują naszej ewentualnej odmienności i chęcią wyjścia poza "jedynie słuszne" schematy.
Istnieje też duże niebezpieczeństwo popadnięcia w fanatyzm, jeśli ktoś uważa, że jego prawdy i wartości są same w sobie "najświętsze".
Stąd wynika dużo nieporozumień prowadzących do kłótni, większych sporów a nawet wojen.
Moim zdaniem tylko świadomość pewnych rzeczy może zmienić taką sytuację.