Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-05-29

Nadia

Brama i szaman

W ruinach na ścianie ktoś znalazł rysunek. Zawiadomił archeologów, bo były przesłanki, że to miejsce jest dawnym miejscem kultu. Przyjechali archeolodzy, uczeni i studenci. Wkrótce zaczęły się tu odbywać konferencje, sympozja, wykłady i dramy odtwarzające prawdopodobny przebieg dawnego kultu.
Podczas takiego przedstawienia zagadnęła mnie dziewczyna, która rozpoznała, że jakoby coś więcej na temat tego kultu wiem. Miałam z sobą kopię książki, której pożądali wszyscy zafascynowani tym, co się tu dzieje. Ta książka zawierała zaklęcia i uwagi czarowników do praktyk. Ja jej jednak nie czytałam, bo - jak się okazało - większość z tej wiedzy już miałam, już kiedyś poznałam. Nie podzielałam też panującej tu ekscytacji. Dziewczyna chciała jednak rozmawiać o tej książce. Opowiadała mi o jej znaczeniu, przytaczała treści, ale nie bardzo wiedziała o co chodzi. Powiedziałam jej, że chodzi o Uroborosa.
Wtedy ona zaprowadziła mnie do bramy. Brama była wielka i ciężka, ze srebrnego metalu. Dziewczyna powiedziała, że otwiera się tylko przed tymi, którzy znają hasło i że przede mną na pewno się otworzy. Rzeczywiście, gdy stanęłam naprzeciw, brama otworzyła się. W środku nieprzenikniona ciemność była. Dziewczyna powiedziała, żebym weszła do środka, ale ja nie chciałam. Nalegała i próbowała mnie tam wepchnąć. Stawiałam opór i ciągle powtarzałam: jestem nie gotowa, jestem nie gotowa.
Dziewczyna znikła, a ja wróciłam na kulminacyjny moment przedstawienia (czułam, że brama pozostała dla mnie otwarta i dostępna). Na podeście leżał człowiek w pudełku-trumnie. To pudełko było zrobione z tego samego metalu, co brama. Człowiek częściowo zasłonięty był wiekiem, ale dużo widziałam. Miał ciało pozbawione skóry. Zakrwawionymi dłońmi formował, jakby lepił nowe organy z własnego mięsa. To mięso sam sobie wcześniej wyrwał, także oczy, język, organy wewnętrzne, rwał na miazgę, a potem lepił na nowo i wkładał z powrotem do swojego ciała bez skóry. Wiedziałam, że jest wielkim czarownikiem, bo tylko najwięksi używają swojego ciała, a można też użyć ciała innych ludzi albo zwierząt - myślałam.

sen z 7.06.2010

Nadia

Komentarze: 4

[foto]1. Lepienie nowych narządów • autor: Wojciech Jóźwiak (2011-05-29 19:50:53)

Końcowy fragment tego snu, na życzenie Śniącej-Autorki, omówiłem w "Gwiazdy Mówią". Oto scena ze snu i interpretacja:

Wybierałam się do teatru, ale się spóźniłam i weszłam kiedy przedstawienie już trwało. Na scenie stało metalowe pudło albo trumna. W nim leżał człowiek. Częściowo zasłaniało go wieko, ale i tak dużo widziałam. Ciało miał pozbawione skóry. Zakrwawionymi dłońmi formował i lepił sobie nowe narządy z własnego mięsa. To mięso sam sobie wcześniej wyrwał: oczy, język i inne organy wewnętrzne rwał na miazgę, a potem lepił na nowo i wkładał z powrotem do swojego ciała bez skóry. Wiedziałam, że jest wielkim czarownikiem, bo tylko najwięksi używają do tego celu swojego ciała, a można też użyć ciała innych ludzi albo zwierząt.

Przerażający widok! Ale to dlatego, że nasza śniąca podświadomość często wybiera takie straszne obrazy, żebyśmy ważny sen dobrze zapamiętali. Jego sens jest jasny: lepienie sobie ciała na nowo, oznacza gruntowną wewnętrzną przebudowę, wewnętrzną przemianę. Ten czarownik na scenie jest obrazem ciebie. To, że nie ma skóry, oznacza, że ty teraz jesteś w takiej fazie rozwoju, kiedy nie masz skóry, czyli jesteś szczególnie wrażliwa i otwarta na wszelkie wpływy. Wśród narządów, które ów czarownik sobie przerabiał, zapamiętałaś oczy i język. Wymiana oczu oznacza, że wkrótce innymi oczami spojrzysz na świat - czyli zmienisz swoje poglądy. Wymiana języka oznacza, że co innego zaczniesz mówić ludziom. Czarownik używa tylko własnego ciała, a nie ciał innych ludzi ani zwierząt – a to znaczy, że twoje nowe poglądy będą oryginalnie twoje: nikogo nie naśladujesz, nie wzorujesz się, idziesz wyłącznie własną drogą.

[foto]2. Trzy sceny • autor: Wojciech Jóźwiak (2011-05-29 20:16:26)

Ponieważ Nadia przedstawiła cały sen, przyjrzyjmy się jego całości. W tym śnie bardzo dużo się dzieje. Ma on budowę szkatułkową, jak powieść „Rękopis znaleziony w Saragossie” Potockiego. Jedna scena otwiera przejście do następnej.
Pierwsza scena, to znalezienie rysunku i zaraz potem, wyjaśnienie, czym był ten rysunek: przedstawiał Uroburosa, czyli węża połykającego ogon – symbol perpetuacji czyli wiecznego odtwarzania się, odradzania tego, co jest. (Właściwie to są dwie sceny, ale można je połączyć w jedną.)
Druga scena, to brama, za którą jest ciemność.
Trzecia scena, to czarownik, który z własnego ciała-mięsa na nowo lepi narządy własnego ciała.
Sens całości wydaje mi się tak jasny, że aż szkoda mi go tu wypisywać „prozą”.

3. Dziękuję, Wojtku. Tym bardziej, że • autor: (2011-05-30 12:39:30)

Dziękuję, Wojtku. Tym bardziej, że interpretacji w "Gwiazdy mówią" nie widziałam. Oczywiście nie wpadłam na to, że ten szaman to ja. Ta sytuacja ze snu, kiedy oglądałam sceną z formowaniem nowych organów, wydawała mi się taka doniosła, ważna i niezwykła, że nie pomyślałam nawet, że może mnie dotyczyć. Raczej, że jakiś moich tęsknot dotyka, że bym czegoś takiego chciała, ale to pułap jeszcze nie dla mnie.
A to się rzeczywiście dzieje, może w realu dużo bardziej subtelnie, ale jednak.
Myślę, że o ile historia z szamanem dotyczy zmian wewnętrznych, to Brama mówi, że na zewnętrznym poziomie moje życie też mogłoby się teraz zmienić. Gdybym tylko zechciała przez nią przejść. Ale we śnie mówię, że jestem nie gotowa. I w realu na poważniejsze propozycje odpowiadam dokładnie w ten sam sposób. Już od listopada błąkam się w tym bardo.

[foto]4. Nadiu, szaman to nie • autor: Wojciech Jóźwiak (2011-05-30 13:32:04)

Nadiu, szaman to nie tyle Ty, co raczej postać, która pokazuje Ci, co powinnać zrobić. (Lub co już robisz, bo czas w snach zawsze jest niejasny.) W każdym razie jest to "wykładnik procesu" wewnętrznej przemiany.