Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2016-09-20

Maciej Szymczak

Bornholm – Wrota Skandynawii

„Widok z urwiska jest zachwycający, w ciszy i skupieniu można obserwować zachód słońca, i łagodnie zapadająca noc. Ujęty czarem tego miejsca usłyszałem zawodzący śpiew. Niósł się z nad morza, rozbrzmiewając pośród morskich fal. Operowa sonata, tajemniczo rozbrzmiewająca wśród skał rozpalała wyobraźnie, przywołując rozmaite, nierzeczywiste obrazy. Idealna melodia błądząca wśród ruin przeszłości , nawołująca zmarłych, których cienie wciąż są obecne na zamku…”

Wyspy. Oazy odmienności, odrębne egzotyczne światy, skrawki lądu rozrzucane po wielkim błękicie. Każda inna, każda swojska, jedyna w swoim rodzaju, warta odwiedzenia. Wyspy maja w sobie swoisty magnetyzm i siłę przyciągania, są mekką dla podróżników, rajem dla uciekających od codzienności turystów. Różnorodne archipelagi to światy same w sobie z odmienną, oryginalną kulturą właściwą tylko dla jej mieszkańców. To geograficznie odrębne ekosystemy, z endemiczną florą i fauną, charakterystyczną tylko dla tego miejsca. Każda z nich posiada swój własny charakter, atmosferę typową dla niej samej. Dlatego odwiedzamy wyspy, smakujemy owej inności, odpoczywając od irytującej codzienności. Im bardziej miejsce to jest oryginalne, trudniej dostępne dla zwykłych śmiertelników, tym większa w nas chęć odkrywania dziewiczych lądów. Kierunki turystyczne takie jak Karaiby czy Polinezja uchodzą powszechnie za szczyt podróżniczych marzeń. Rozsmakowaliśmy się już w basenie morza śródziemnego, wybierając za cel podróży Grecje lub Hiszpanię. Północ europy i jej przyrodnicze fenomeny stanowią jednak dla wielu z nas teren niezbadany. Tak jest i ze skandynawskimi wyspami, położonymi na wszystkim dobrze znanym Bałtyku. Nie interesują nas one, nic o nich nie wiemy i wcale ich poznać nie pragniemy. Czy słusznie? Przyzwyczajeni do osobliwości polskiego wybrzeża, szerokich piaszczystych plaż i pachnących lasów sosnowych wyglądających na wysokie wydmy, zdaje nam się iż morze bałtyckie wszędzie jest takie same. Wystarczy jednak odwiedzić któryś ze skandynawskich krajów aby odkryć jak bardzo się pomyliliśmy.

Bornholm, niewielka wyspa, umiejscowiona w samym centrum południowego Bałtyku, choć administracyjnie należy do Danii, bliżej jest tutaj Polski, Szwecji czy Niemiec. Bornholm, to idealne miejsce aby rozpocząć swą przygodę ze Skandynawią, znajdziemy tutaj krajobrazy właściwe dla tego półwyspu. To świat sam w sobie, urzekający harmonią i spokojem. Wewnętrzny ład i porządek oddziałuje na odwiedzających wyspę turystów, którzy nierzadko zmieniają swe codzienne nawyki chcąc poczuć się częścią tej jakże harmonijnej, wręcz nierealnej codzienności. Sielski charakter wyspy potrafi uzależniać, odzwierciedla się on zarówno w pagórkowatym krajobrazie tej krainy jak i baśniowej architekturze małych, spokojnych miasteczek. Rozlegle, puste przestrzenie z rzadka zapełniają pojedyncze farmy, czy osamotnione osiedla rybackie, harmonijnie wtopione w urwiste, klifowe wybrzeże. Nie brak tutaj lasów, malowniczych głazów narzutowych, są i jeziora, romantyczne stawy, a nawet kamienne wąwozy przywodzące na myśl górskie krajobrazy. Jakby tego było mało, spacerując po malowniczych szlakach pieszych możemy natknąć się na wodospad Dondalen. To prawdziwy naturalny fenomen wyspy, skarb przyrodniczy umiejscowiony w bujnym i zróżnicowanym lesie, gdzie występuje ponad trzysta rodzajów roślin. Nie należy zapominać iż jest to największy wodospad w Danii o niewątpliwie górskim charakterze.

Północ wyspy wyraźnie odróżnia się od południa przypominającego rodzime pomorskie plenery. Hasle - spokojna nadmorska miejscowość turystyczna - to swoista naturalna granica wyspy, oddzielającą od siebie dwa jakże różne środowiska naturalne. Północ Bornholmu to wrota Skandynawii, krajobraz zmienia się tutaj nie do poznania, pola uprawne ustępują miejsca okazałym lasom, spod ziemi wyrastają wysokie i malownicze głazy, drogę przecinają kamienne wąwozy. To kraina surowych skał i soczystej zieleni, świat równie egzotyczny co kraina śródziemnomorska. Nie inaczej jest z Sandvig, uroczym kurortem, wybudowanym pośród majestatycznych skał i granitowych wzniesień. Malownicze głazy wychodzą wprost na ulice przytulając się do ścian kolorowych rybackich chatek. Pocztówkowa zabudowa miasteczka potrafi zauroczyć, można się poczuć tutaj jak w typowej skandynawskiej bajce. Sandvig posiada rozległy port jachtowy, w którym cumują jednostki z całej Europy. Spacer po ciasnych uliczkach nabrzeża to przyjemność sama w sobie, harmonijnie stykające się ze sobą domki, w urzekających pastelowych kolorach, toną w malwach, które wyspiarze nader pokochali.

Ukoronowaniem Sandvig jest przepiękna piaszczysta plaża w kształcie półksiężyca. Małe skaliste wysepki są jej ozdobą, wyglądają niezwykle malowniczo, zwłaszcza podczas zachodu słońca. Woda w morzu jest tu wyjątkowo czysta, o niespotykanej w morzu bałtyckim przejrzystości. Wokół skalistych wysepek z powodzeniem można uprawiać snorkeling. Nurkując podziwiać można ławice małych rybek, małże czy muszelki, którymi usiane jest dno morskie. Wszystko to powoduje iż można się tutaj rzeczywiście poczuć jak nad morzem śródziemnym. Nie powinien dziwić nas przydomek jaki zyskała wyspa: „Majorka Północy”. W upalne dni wybrzeże wokół Sandvig do złudzenia przypomina zatoczki wysp balearów, a malutkie wysepki usiane wzdłuż brzegu morskiego przywodzą na myśl krajobrazy rodem ze słonecznej Chorwacji.

Na skraju piaszczystej zatoki znajduje się ciekawy przyrodniczo przylądek Hammern. Wyznaczono tu kilka interesujących szlaków turystycznych, jeden z nich prowadzi do latarni morskiej Hammer Ode Fyr, położonej na samym krańcu przylądka. Trasy są poprowadzone tak aby turysta mógł cieszyć się bogactwem tutejszej przyrody, która jest w tym miejscu bardzo zróżnicowana. Malownicze skaliste wzniesienia porastają pachnące krzewy oraz wrzosowiska, pokrywające skały niemal w całości. Rośnie tutaj bujny las, z liściastym drzewostanem charakterystycznym dla północnego wybrzeża wyspy. Oprócz pospolicie występujących w środowisku leśnym drzew, rosną tutaj w pokaźnej ilości dzikie jabłonie, brzoskwinie, czereśnie czy egzotyczne dla nas figi! Flora przylądka przypomina trochę zdziczały ogród botaniczny, ekosystem który doskonale poradził sobie bez pomocy człowieka. Bogata szata roślinna harmonizuje z malowniczym skalistym wybrzeżem, które obfituje w przytulne i romantyczne kamienne zatoczki i zaskakujące formacje skalne.

Wnętrze Przylądka jest mocno pofałdowane, ponad drzewa wystają łagodne ściany skalne, na które można bez trudu się wspiąć. Na szczycie kamiennych masywów wygrzewają się jaszczurki, poniżej owce skubią okoliczne krzewy a zdziczałe króliki nie czuja zupełnie lęku przed człowiekiem. Największą atrakcją Hammern jest kaplica Salomona, a w zasadzie pozostałość po piętnastowiecznym budynku sakralnym. Malownicze ruiny zachowały się w formie szkieletowej, nagie mury kaplicy idealnie wpasowują się w zielony krajobraz przylądka, który do złudzenia przypomina celtycką Irlandie.

Warto na dłużej się tutaj zatrzymać i w cieniu ruin podziwiać jakże odmienne oblicze znajomego nam Bałtyku. Szlaki piesze nie kończą się przy kaplicy Salomona, możemy kontynuować naszą wędrówkę dalej wzdłuż wybrzeża do oddalonego o parę kilometrów średniowiecznego zamku. Hammershus to największa warowna twierdza Skandynawii, od 13 wieku mieli tutaj swą siedzibę biskupi z Lund, często też gościli kolejni historyczni władcy Danii. Przez wielu zabytek ten jest uważany za główną atrakcję Bornholmu. Gród ten w istocie zapiera dech w piersiach. Położony na wysokim klifie, jest idealnym plenerem do zdjęć, rozpościera się stąd imponująca panorama na północne wybrzeże wyspy.

Malownicze urwisko tworzyło naturalną barierę dla potencjalnych agresorów, stąd też Hammershus pozostał warownią niemal nie zdobytą. Forteca ta jest wspaniałym przykładem architektury średniowiecznej. Ruiny są bardzo rozległe i na zwiedzanie ich trzeba przeznaczyć co najmniej dwie godziny. Warto pamiętać iż jest to największy kompleks fortyfikacyjny w północnej europie, prawdziwa gratka dla miłośników historii. Do czasów współczesnych dotrwały mury zewnętrzne twierdzy, szańce oraz fosa. Kto chce poczuć atmosferę tej niezwykłej budowli powinien poczekać do zmroku, kiedy to większość turystów opuszcza teren kompleksu. Widok z urwiska jest zachwycający, w ciszy i skupieniu można obserwować zachód słońca, i łagodnie zapadająca noc. Ujęty czarem tego miejsca usłyszałem zawodzący śpiew. Niósł się z nad morza, rozbrzmiewając pośród morskich fal. Operowa sonata, tajemniczo rozbrzmiewająca wśród skał rozpalała wyobraźnie, przywołując rozmaite, nierzeczywiste obrazy. Idealna melodia błądząca wśród ruin przeszłości , nawołująca zmarłych, których cienie wciąż są obecne na zamku. Źródłem tajemniczych dźwięków okazał się jacht, zacumowany pod klifem. Anonimowy meloman rozświetlił mrok nocy, fundując darmowy koncert muzyki klasycznej. Nic dziwnego iż za zacumował w tym miejscu, trudno sobie wyobrazić bardziej romantyczne miejsce do słuchania arii operowych.

Skaliste wybrzeże północnego Bornholmu to atrakcja sama w sobie. Wysokie klify i malownicze urwiska spotkamy zarówno na zachodnim jak i wschodnim wybrzeżu. Jednym z najsłynniejszych symboli wyspy jest charakterystyczna formacja skalna zwana Jons Kapel. To tutaj według przekazów miał mieszkać i głosić ewangelie mnich Jon. Za swą pustelnie obrał niedużą jaskinię, w skalistej zatoce. By się tutaj dostać należy zejść w dół po drewnianych schodach stromo opadających w dół pionowej ściany urwiska, która osiąga niemal 50 m wysokości. Ludzie cierpiący na lęk wysokości mogą mieć spore trudności, od samego patrzenia w dół kręci w głowie. Warto przełamać lęk i pokonać stopnie dzielące nas od plaży.

Jons Kapel to czarująca formacja geologiczna, położona na samym brzegu skalistej plaży. Dużych rozmiarów głazy w znacznym stopniu utrudniają możliwość kąpieli, za to są idealnym plenerem do robienia zdjęć. Tutejsza fauna jest bogata w ptactwo, które gniazduje na pobliskich klifach. Ornitolodzy i miłośnicy awifauny z pewnością będą zachwyceni. Jons Kapel to nie jedyny cud natury północnego wybrzeża wyspy. Pomiędzy Tejn a Gudhjem znajdują się malownicze formacje skalne zwane Heilige Klippen. „Święte klify” to nazwa nie przypadkowa. We wczesnym średniowieczu zbierały się tutaj tłumy, które co roku świętowały przesilenie letnie. Na gruncie dawnych pogańskich praktyk wyrosła późniejsza chrześcijańska tradycja pielgrzymek do tego miejsca. U podnóża klifów znajdowało się źródełko z wodą, mające magiczne właściwości lecznicze. Ponoć największą moc miało owo źródło podczas letniego zrównania dnia z nocą. Do 19 wieku miejsce to cieszyło się wielką popularnością w całej Danii, wysychającą studzienkę kazano nawet napełnić w 1806 roku słoną morską woda. Niestety nie powstrzymało to dalszych procesów naturalnych, dzisiaj nie ma już śladu po uświęconym zbiorniku z wodą. Miejsce to jednak ani trochę nie straciło na uroku i magii. Panuje tutaj wyjątkowo pozytywna aura, wiele bioenergoterapeutów wyczuwa zbawienne dla zdrowia energie, charakterystyczne dla miejsc mocy. Nietrudno się wyciszyć, podziwiając fantazyjną linię brzegową, bogatą w formacje skalne przypominające dziwaczne rzeźby. Heilige Klippen ma jeszcze jedną naturalną atrakcję. Jest nią jaskinia, do której należy zejść po drabince w dół po śliskich skałach. Wąska ale bardzo długa grota morska, wije się ciasnym korytarzem przez parędziesiąt metrów. Występuje tutaj endemiczny gatunek pająka, żyjący tylko i wyłącznie w tej jednej, jedynej na świecie jaskini! Ponoć jest jadowity, ale jego jad nie zagraża zdrowiu człowieka. Jaskinia ta była ważnym elementem przedchrześcijańskich praktyk religijnych, miejscem szamańskich inicjacji, w średniowieczu zamieszkiwali ją głównie pustelnicy.

Również centrum wyspy może poszczycić się skarbami przyrody, do których niewątpliwie należy największy na Bornholmie i piąty co do wielkości w Dani las Almindingen. To teren bardzo zróżnicowany przyrodniczo, bogaty w naturalne skarby. Na terenie parku przyrody, jest wiele jezior, ciekawa szata roślinna ze zróżnicowanym drzewostanem oraz wiele imponujących formacji geologicznych. Najciekawszą z nich jest wąwóz w Ekkodalen. Pionowa ściana wyrasta nagle z płaskiego terenu pośród pastwisk i łąk.

Podziwiając osobliwości wąwozu szybko zapominamy iż znajdujemy się na środku morza bałtyckiego, krajobrazy do złudzenia przypominają swojskie sudeckie plenery. W parku poprowadzono wiele szlaków turystycznych, które umożliwiają nam łatwy dostęp do wszystkich atrakcji naturalnych kompleksu Almindingen.

Bornholm to miejsce o bogatej historii, wielu epok historycznych. Znajdziemy tu liczne stanowiska archeologiczne. Dolmeny, kręgi kamienne i kamienie runiczne są charakterystycznym tłem krajobrazu Bornholmu. Do najciekawszych zabytków megalitycznych należy Hellvig Kvinde. Grupa menhirów umiejscowiona tuż przy kamienistej plaży składa sie z jednego dużego i dziesięciu mniejszych głazów, tworzących cos na kształt wzoru łodzi. Według legendy struktura ta przedstawia kobietę, która chcąc ochronić swoje dzieci przed niebezpieczeństwem, zamieniła je w kamień. Czuwa nad nimi do dzisiaj, sama zaklęta w głaz. W dawnych czasach przepływający nieopodal żeglarze zawsze pozdrawiali świętą kobietę i jej potomstwo. Ta naturalna rzeźba cieszyła się niegdyś dużym szacunkiem u mieszkańców wyspy. Czyżby echo zamierzchłych religii z przed tysięcy lat, gloryfikujących żeński aspekt boskości?

Największym na wyspie oraz całej Danii skupiskiem kręgów kamiennych jest Louisenlund. Nazwę ta nadał król duński Frederyk VII, na część swojej małżonki hrabiny Ludwiki Danner, podczas swojej wizyty na wyspie w 1851 roku. Kompleks megalityczny wyróżnia się ciekawym ukształtowaniem kamieni tworzących kręgi. Wszystkie one mają skośne krawędzie, prawdopodobnie były wykorzystywane jako wskaźniki do obserwacji poszczególnych gwiazd. Miejsce to koniecznie powinni odwiedzić miłośnicy megalitycznej kultury.

Helleristninger to kolejna archeologiczna wizytówka wyspy. To malownicze wzgórze, gdzie mieszkańcy od czasów prehistorycznych malowali łodzie na tamtejszych formacjach skalnych, które występują w dużej ilości na nagim, bezdrzewnym wzniesieniu. Było to coś w rodzaju kamiennego świętego gaju, który był miejscem kultu wyspiarzy aż do czasów chrystianizacji Bornholmu. Łodzie malowano na poszczególnych kamieniach w ważnych dla wyspiarzy dniach: ślubach, narodzinach bądź pogrzebach. Z płaskowyżu rozciąga się wspaniała panorama na pobliskie wybrzeże. Widać stąd miasto Sandvig. Helleristninger to magiczne, zagubione w czasie miejsce. Trzeba zarezerwować sobie przynajmniej dwie godziny, aby w spokoju przyjrzeć się malunkom naskalnym. Niektóre z nich są dobrze zachowane, rysunki są widoczne, inne zatarte, trzeba wysilić wyobraźnie aby odtworzyć ryty na kamieniach. To taki damowy skansen archeologiczny umiejscowiony na malowniczym w wzgórzu, pośród pięknej przyrody, myślę iż dłużej nie muszę nikogo zachęcać do odwiedzenia Helleristninger.

Prócz starożytnych zabytków, Bornholm może się poszczycić oryginalnymi rotundowymi kościołami, z 12/13 wieku. Te trzy poziomowe, obronne świątynie najprawdopodobniej powstały na skutek ochrony przed słowiańskimi chąsnikami, którzy w owym czasie często napadali na duńskie wybrzeże. Najsłynniejszym okrągłym kościołem na wyspie jest pochodzący z 1160 roku Olstelars Kirke. Ta największa i najstarsza z wyspiarskich rotund składa się z apsydy, owalnego prezbiterium oraz okrągłej nawy. Trzy kondygnacyjna budowla niegdyś była ufortyfikowana, najwyższa kondygnacja pełniła funkcję galerii strzeleckiej. Na terenie świątyni znajdują się dwa kamienie runiczne, pochodzące z początków 12 wieku. To nie wszystkie atrakcje jakie oferują ta bałtycka wyspa. Chcąc wymienić je wszystkie artykuł ten pewnie zamieniłby się w książkę, dlatego każdy na własną rękę powinien odkrywać Bornholm. Spośród wszystkich ciekawych miejsc, wypada na koniec wspomnieć o jeszcze jednym.

Gudhjem, śliczne portowe miasteczko, mekka dla artystów, miasto czerwonych dachów. Panuje tutaj wyjątkowa atmosfera, ciasne, kolorowe uliczki zamieszkują twórcy różnych dziedzin sztuki. Na skalistym wybrzeżu, młodzi mężczyźni skaczą z wysokich skał do wody. Słychać śmiech i ożywione rozmowy, kolorowe tłumy podążają wzdłuż morskiej promenady, trzymając w dłoniach największe na świecie lody, z których produkcji słynie Gudhjem. Będąc tutaj koniecznie trzeba skosztować tutejszego specjału: Sol Over Gudhjem. Wędzony na złoty kolor śledź na ciemnym razowym pieczywie, z rzodkiewką, cebulką, szczypiorkiem i tajnym składnikiem: surowym żółtkiem, tworzą wyjątkowy kulinarny specjał. Rozkoszując się „Słońcem nad Gudhjem” prawdopodobnie zaczniemy się zastanawiać gdzie właściwie się znaleźliśmy. Czy to aby na pewno morze bałtyckie?

Maciej Szymczak

Komentarze: 2

[foto]1. Czy to aby na pewno Morze Bałtyckie? • autor: Wojciech Jóźwiak (2016-09-21 14:28:22)

"...Gdzie właściwie się znaleźliśmy. Czy to aby na pewno Morze Bałtyckie?"
"Rosną tutaj ... egzotyczne dla nas figi! Flora przylądka przypomina trochę zdziczały ogród botaniczny..."

Wprawdzie byłem na Bornholmie tylko raz i niecały 1 dzień, ale potwierdzam! Wrażenia mocne. Nie tylko figowce, ale i araukarie rosną. A granitowe masywy faktycznie robią wrażenie.
Południowe rośliny żyją dlatego, że Bałtyk chroni od mrozów. Na tej mapie -- http://www.jelitto.com/out/media/winterhaertezonen/europa/WHZ-Europa-big.gif -- widać, że Bornholm jest w strefie 8 -- jak Jałta na Krymie! A przecież B. jest tylko 100 km od Kołobrzegu i w dodatku na północ. Bardzo dziwny kawałek Ziemi...

2. pogoda dla bogaczy • autor: Jerzy Pomianowski (2016-09-21 21:45:00)

Akurat teraz (21.40) jest tam trochę zimniej niż w Szczecinie, czyli 11 stopni.
Dosyć wygodne forum bornholmskie znalazłem:
http://www.bornholm.modos.pl/forum/index.html
Ogólnie piszą tam, że z pogodą, zwłaszcza zimą i wiosną to szału nie ma, choć dni słonecznych istotnie więcej niż w Polsce.