Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2015-08-24

Sam Webster

Rodzaj poprzedzający gatunki: kim są bogowie?


Published in Taraka thanks to the kind permission of the Author. Copyright by Sam Webster © 2015. Oryginally: Genus before species: What are the Gods?, Aug 12 2015, www.patheos.com


Politeizm jest konsekwencją uznawania więcej niż jednego boga. Kim i czym są te istoty, które darzymy szacunkiem i uwielbieniem? Czy faktycznie są bogami?

Zanim zaczniemy mówić o jednym, zgłębienie pewnego zrozumienia ich wszystkich jest dobrym punktem początkowym. Wychowany na praktykującego katolika, w każdą niedzielę podczas mszy świętej wyznawałem wiarę w Ojca, Syna i Ducha Świętego. Ale doświadczenie boskiej obecności w rytuale i eucharystii uczyniły wiarę zbędną. Szkoda, że okazali się niewarci czci.

Zmaganie się z bogami w codziennym życiu, z niemożliwą do ignorowania ich obecnością, sprawia, że żyjemy w bożym i „cudownym” świecie. Z wyjątkiem krótkiego okresu zaprzeczania, w latach wczesnej młodości, generalnie byłem ich świadom, zwłaszcza tego aspektu boskości, który zawsze jest skierowany do mnie, podobnie jak do wszystkich istot.

Doświadczenie nie jest jednak zrozumieniem, natomiast stanowi dane umożliwiające zrozumienie. Tak więc znaczną część mojego życia spędziłem na próbach zrozumienia tych doświadczeń i poszukiwaniu wiedzy, będącej wsparciem dla tych poszukiwań. Nie jest to praktyczny wybór — jest napędzany potrzebą duszy. To skłoniło mnie do studiów, często w instytucjach zaawansowanej nauki teologicznych tradycji Zachodu, głównie chrześcijańskiej lub jej pochodnych, jak również wedyjskiej, buddyjskiej, taoistycznej, starożytnego Egiptu, oraz myśli greckich i rzymskich. Miałem również okazję uczyć się osobiście u Indian Cherokee, Pueblo i Shuar oraz w wielu innych źródłach, tym razem tylko książkowych. Również w początkach lat 1980. prowadziłem w naszej społeczności poważne dysputy teologiczne i dyskusje na takich imprezach jak Pantheacon.[1] To jest, oczywiście, zwieńczenie wszystkich indywidualnych, często późno w nocy prowadzonych, rozmów, które zdarzają się w naszych podróżach.

Oczywiście doprowadziło mnie to do pewnych wniosków, opinii, które latami kultywowałem i „wypróbowałem” w polemikach i wnikliwym rozumowaniem, testowałem w rytualnych i medytacyjnych praktykach, których potwierdzenia i wsparcia szukałem u bóstw, które poznałem, kochałem i którym służyłem (Możliwe, że dość mało mówi się o nich). Kompletny zarys moich poglądów w tej sprawie — systematyczna teologia — jest zbyt długi, by przedstawiać go na blogu, więc w odpowiednim czasie przedstawię wszystkie wątki moich myśli. W ostatnich latach udzielałem się na blogu i próbka moich poglądów znalazła się na Witches & Pagans, Patheos i Wild Hunt. Ta nowa seria rozwija te poglądy dalej, ale obecnie skupia się na pracy z bóstwami, zwłaszcza z Hermesem, moim mecenasem sztuki.

Moją epistemologiczną podstawą jest zawsze doświadczenie. Z niego czerpię propozycje o charakterze tego doświadczenia. Te propozycje są następnie analizowane w świetle teologicznych ram, które studiowałem. Wielce je szanuję, ale nie jestem związany z żadną z nich. W konsekwencji moje poglądy są oparte na moim doświadczeniu, i jakkolwiek bardzo oświecony w rezultacie moich studiów, czuję się zobowiązany do formułowania własnych wniosków...

Zacznijmy od bogów i tego, jak ich doświadczamy. Ku mojemu zdziwieniu już nie jestem przekonany, że istności, których doświadczamy, są bogami. To, czego doświadczamy, jest projekcją tych, którzy są bogami, załamaną przez pryzmaty naszych dusz i kultur, których jesteśmy częścią. Już starożytni Grecy mieli pomysły tego rodzaju. Zdali sobie sprawę, że kiedy krowa widzi bóstwa, bóstwo wygląda jak bydło, a nie jak człowiek. To nasza ludzka natura sprawia, że bogowie, którzy sami są bez formy, przyjmują taką formę, z którą my możemy się komunikować — podczas gdy oni nie mają takich ograniczeń. Ten rodzaj świadomości doprowadził neoplatończyków do postulowania wielu poziomów bytu, które łączą i moderują obecność wielu boskości ze źródła bytu, jedynego, aż do materii, będącej najniższym rozszerzeniem tego, co boskie, w ich myślach. Sami bogowie manifestują się oczywiście jako wielości, które były mocami niewyjaśnionymi w jedynym, który jest wszystkim, pierwotnej całości bytu. Są to, w ramach teologii neoplatońskich, bogowie noetyczni. Są to istoty z krainy czystego umysłu, poza kosmosem, materią i duchem, a jednak różniące się (na tym poziomie) od jedyno-całości.[2] W języku filozofii są one także platońskimi formami, pierwotnymi „wiecznymi obiektami”, z których całość istnienia jest „wykonana”. (Staram się mniej myśleć w kategoriach konstruowania, lub „budowy”, niż w zakresie wzrostu i autokreacji). Wszystko co jest, może być rozumiane jako związek dowolnej liczby tych form lub, mówiąc inaczej, wszystko jest dzieckiem wielu bogów.

Bóstwa jako takie są kosmogonicznymi archetypami, których nie należy mylić z archetypami jungowskimi lub psychologicznymi. Archetypy Junga, jak zawsze wywodzone od kosmogonicznych, są jednak psychologicznymi podmiotami. Istnieją w środowisku ludzkich umysłów, indywidualnie i zbiorowo. Chociaż potencjalnie są echem bóstw, archetypy te są psychologiczne ograniczone i związane z człowiekiem. Archetypy kosmogoniczne leżą całkowicie poza wszelkimi ludzkimi granicami. Są to moce i struktury bytu niemające nic wspólnego z naturą, a nawet materią. To pierwotne przyczyny istnienia i wszystko czerpie swój charakter od nich. Istniały na długo przed naszą planetą, a nawet zanim powstał nasz wszechświat. W przeciwnym razie nie byłyby bogami. To powinno zmusić nas do ostrożności w przypuszczeniach, że istoty, którymi się rzeczywiście zajmujemy, są bogami. Choć bezpośrednio i przyczynowo pochodzą od tych, Którzy Są, bogowie ludzkich mitów i doświadczeń są częściowo produktem kontaktów z nami.

W interakcjach owych Noetyków z nami rozwija się poziom interfejsu, który jest na tyle ludzki, byśmy mogli wchodzić z nim w stosunki. Są to istoty, które wykazują pasje i o których poeci opowiadają swoje „fan-fic”.[3] Jednym z problemów, które mamy, jeśli chodzi dziś o zrozumienie starożytnych bogów, jest to, że tak wiele z naszej wiedzy o nich pochodzi od poetów, którzy bardzo dowolnie potraktowali wolność opowiadania o nich i w ten sposób przypisali bóstwom namiętności i niemoralne postępowanie. Prawdziwi bogowie, będący strukturami istnienia, są całkowicie dobrzy. Nie mogą oni być bardziej niemoralni niż grawitacja, która notabene (w greckim rozumieniu) oznacza moc Afrodyty wśród mas. Niebezpieczeństwo polega na tym, że mamy skłonność do traktowania boskich rozrywek, jakby były świętą księgą, a więc do projekcji, na starożytnych, stosunku naszej kultury do Biblii. Homer miał pewien autorytet, ale ci, którzy starali się zrozumieć samych bogów, nie przyjęli obrazu, który on tak żywo odmalował w swej epopei. Rzeczywiście, niektórzy filozofowie twierdzą, że Homer wisiał jedną nogą na urwisku Pól Elizejskich z powodu jego niewłaściwego stosunku do boskich istot. Z tych opowieści możemy odnosić takie wrażenie o bogach, które jest zaledwie wariacją na temat tego, jak starożytni rzeczywiście postrzegali bogów. Moja osobista irytacja dotyczy prezentacji Zeusa. Dla kogoś, kto z bliska zetknął się z traumą ofiar gwałtu, przedstawienie Gromowładcy jako tylko gwałciciela razi niesprawiedliwością. Kiedy odwrócić się od poezji ku hymnom, widzimy jak Zeus był widziany naprawdę: jako sprawiedliwy władca, jako demiurg, jako ojciec bogów, dawca deszcz, obrońca wędrowców i mściciel skrzywdzonych. Musimy być bardziej wyrafinowani w naszym korzystaniu ze starożytnych źródeł.

Bardziej przydatne jest rozpocząć od tekstów liturgicznych, jeśli je mamy, od tego małego ułamka hymnów, które się ostały i były napisane ku chwale i inwokacji bogów. Powinniśmy najlepiej przestudiować [te źródła], podobnie jak ci, którzy próbowali krytycznie wyrazić charakter bogów, filozofowie, którzy byli teologami tamtych czasów, a następnie poznawać bogów bezpośrednio przez inwokację i ofiarę. Tylko wtedy poznamy ich, a nie tylko o nich.


Przekład: Jerzy Florczykowski


[1] Pantheacon to coroczna konferencja pogan, barbarzyńców, pozaeuropejskich autochtonów oraz wielu różnorodnych wierzeń [od Tłumacza].

[2] W oryg. the One-Whole; greckim terminem jest pleroma [od redakcji].

[3] Fan fiction (skrótowo: fan-fic) – opowiadania tworzone nieoficjalnie przez fanów filmu, książki, serialu itp., wykorzystujące postaci i świat z oryginalnego utworu [od Tłumacza].

Sam Webster

Komentarze: 8

[foto]1. Odnośnie greckich bogów • autor: Przemysław Kapałka (2015-08-26 20:04:38)

Jest prawdopodobne, że Grecy widzieli swoich bogów inaczej, niż my o nich opowiadamy, i że jakiś sens w ich religii był. Szkopuł w tym, że my ich wierzenia widzimy od tej głupiej strony, zachwycamy się nią od dobrych kilku stuleci i nic nie wskazuje na to, żeby to się miało zmienić.

Artykuł ciekawy.

[foto]2. Walter Friedrich Otto • autor: Wojciech Jóźwiak (2015-08-26 22:49:39)

Walter Friedrich Otto "spędził życie" na odkrywaniu i rekonstruowaniu oryginalnego greckiego poglądu na bogów. 4 jego teksty są w Tarace i polecam. Autor tego artykułu zapewne prace Otta zna - inaczej ich poglądy nie byłyby tak podobne.

[foto]3. bardzo ciekawy • autor: Boruta /Bogdan Zawadzki (2015-08-27 08:13:57)

tekst (teksty) wynikający z osobistych doświadczeń (a nie z teoretyzowania) ... dla "laika" (jak ja) wciąż otwartym pozostaje pytanie czy "bogowie" to realne byty czy tylko "idee" lub archetypy, czy też jedno i drugie, albo ani jedno ani drugie ?

[foto]4. Pewien zaskorupiały przesąd • autor: Wojciech Jóźwiak (2015-08-27 09:35:15)

Boruto, w pytaniu "czy to realne byty czy tylko idee lub archetypy" zawiera się zaskorupiały przesąd epoki tzw. oświecenia (nie mylić z illuminatio ani z samadhi) czyli post-kartezjańskiej, mianowicie że myśl czy idea jest bezsilna i nic nie może sama zdziałać w świecie o ile nie zrobi jedynego co potrafi: nie poruszy czyichś mięśni.
Na podstawie tego przekonania odrzuca się zarówno psychokinezę i astrologię.
A wystarczy "zajarzyć", że idee (lub "jakości" lub "archetypy") są "mocne", tzn. w pewnym stopniu wywierają skutki na materię -- i wszystko zaczyna wyglądać inaczej.
(O, i pole morficzne Sheldrake′a jest odrzucane na tej samej zasadzie.)

[foto]5. Wojtku • autor: Boruta /Bogdan Zawadzki (2015-08-27 10:09:16)

dziękuję za ten komentarz... to co w tym wszystkim jest dla mnie najcenniejsze to uświadomienie sobie jak wielka jest moja niewiedza, dzięki temu (i nie inaczej) mogę się wciąż uczyć...

Serdecznie Pozdrawiam

6. Annunaki - Sumerian Gods and Goddesses • autor: (2015-08-27 19:24:38)

Bardzo ciekawy artykul Sam Webster.
Moze przedyskutujmy Bogow i Boginie Annunaki / opisywanych przez pierwsze cywilizacje  Sumerian, Akkadian, Assyrian, and Babylonian ktorych to zapisy wyprzedzaja ksiegi o Bogach Starozytnej Grecjii, opisywane przez Homer′a . Niektorzy sadza ze to wlasnie Annunaki Bogowie sa naszym stworzycielem.
Serd. Pozdr. ~ Mirella Renia Miller

[foto]7. DOŚWIADCZENIE • autor: Radek Ziemic (2015-09-06 14:01:49)

W tym tekście dość dużo mówi się o doświadczaniu bogów/boskości, nie mówiąc prawie nic o tym, jak to robić. Dopiero na sam koniec wspomina się o ofierze (w jakim sensie?) i inwokacji. Jak jednak rozpoznać, że doświadczenie, które nam się przytrafia czy jest naszym udziałem, jest doświadczeniem boskości? Jak rozpoznaje się boga? Czy on się zjawia/objawia w jakiejś "konkretnej" postaci? Skąd na przykład taki wniosek: "[Bogowie] To pierwotne przyczyny istnienia i wszystko czerpie swój charakter od nich. Istniały na długo przed naszą planetą, a nawet zanim powstał nasz wszechświat. W przeciwnym razie nie byłyby bogami." To logiczne, zgodne też z pewnym rozumieniem bóstwa, ale...

[foto]8. Pytanie do Autora • autor: Wojciech Jóźwiak (2015-09-06 14:47:56)

Radku, to jest dobre pytanie do Autora, do Sama Webstera. Można by do niego napisać z prośbą, żeby odpowiedział w Tarace.