Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2013-01-10

Wojciech Jóźwiak

Bocian

Bocian jest ptakiem, który jak mało który zrósł się z Polską, z naszym krajobrazem i z polską narodową mitologią. Być może, gdybyśmy mieli wybór, okazałby się lepszym naszym totemicznym ptakiem, narodowym totemem – od orła, którego mało kto widział i mało kto wie, co to w ogóle za istota.


Przynosiciel dzieci

Żeby zrekapitulować mitologię bociana, warto wrócić do żaby. Pisałem tam, że żaba ma wiele wspólnego z wnętrzem ciała, a w szczególności z macicą i rodzeniem, a przy tym sama (żaba) przypomina kształtem, miękkością i śluzowatością – mające narodzić się dziecko, embriona. Bociany obserwowano nieustannie, jak chwytają żaby i niosą je do gniazda, na pokarm pisklętom. Co budziło skojarzenie, że równolegle – w równoległym świecie mitu i ducha - odbywa się podobny proces: oto skądś, z wilgotnych zaświatów ten wielki skrzydlaty posłaniec niesie mające narodzić się dziecko, a przynajmniej jego duszę. Ale bocian jako agent od dzieci miał własne, nie tylko zapożyczone od swej przyjaciółki żaby, predyspozycje. U bociana, prócz jego wielkości – jest to największy ptak, który może być obserwowany przez ludzi z tak bliska! - rzuca się w oczy jego sztywność, jego sztywne stanie. (Germańskie słowa na „bociana” - storch, stork – mają wspólny źródłosłów z: „sztywny, silny”, np. niem. stark(e), i z naszym sterczeć.) Ptak ten przecież wygląda, jakby był zmajstrowany ze sztywnych patyków czy drągów. (Porównaj z „wężowym” łabędziem lub z tańczącym żurawiem!) Do tego dochodzi jego potężny, czerwony i sztywny dziób, którego czerwień podkreślają jeszcze czerwone (i też sztywne) nogi. Całość postaci bociana jednoznacznie kojarzy się z penisem-fallusem we wzwodzie! Fallusopodobny latający agent niesie oto embriona z zaświatów (bagna podobnie jak lasy były notorycznym ziemskim wyobrażeniem i odpowiednikiem Zaświatów), kierując się z nim w stronę... komina na dachu domostwa. A komin, wiadomo, czarna chłonąca czeluść, zrównywana z waginą. (Szczególny piec – piec chlebowy – był zrównywany z rodzącym brzuchem kobiety.) Jak kilka miesięcy wcześniej fallus zanurzywszy się w waginie począł, na razie niewidocznie, dziecko, tak teraz jego ptasi odpowiednik – bocian – przylatuje z gotowym dzieckiem (lub z jego symbolicznym cieniem – duszą) by tą samą symbolicznie drogą przywrócić je wpierw łonu matki, potem światu.


Z bociana zrodzeni

Mit o tym, że „bocian dzieci przynosi” jest powszechnie, każdemu u nas znany i nie kasuje go wcale to, że w dwa-trzy lata po usłyszeniu tego „dogmatu” słyszymy jego stanowcze zaprzeczenie. To nie szkodzi: przekaz się dokonał, wdruk otrzymaliśmy. Uporczywość tego przekazu każe dobrze się weń wsłuchać: oto z pokolenia na pokolenie powtarzamy sobie (tzn. naszym dzieciom), że jesteśmy zrodzeni przez Bociana. Przecież to jest totemizm w czystej postaci! Bo totemizm polegał przecież na tym, że pewne plemię lub klan wierzyło iż pochodzi od szczególnego zwierzęcego (ogólniej: nie-ludzkiego) przodka. W tym właśnie totemicznym sensie my, Polacy, jesteśmy zrodzeni przez bociany. Ciekawe, jak daleko to mitologiczne wyobrażenie sięga poza Polskę? Nie znalazłem odpowiednich informacji, chociaż z pewnością nie obejmuje wszystkich Słowian, bo np. na większości terytoriów zamieszkałych przez Rosjan bocianów nie ma i ptaki te nie są tam „osobiście” znane. Z drugiej strony tę wiarę mamy wspólną z Niemcami i Holendrami, gdzie bociany, dziś bliskie zaniku, dawniej były pospolite jak u nas.


Symbol natury niosącej pomyślność

Bocian jako symbol skupia wszystkie ulubione wartości apollińskich konserwatystów. Co roku o stałej porze uparcie wraca z „ciepłych krajów” podkreślając tym i jakby podtrzymując stałe cykliczne trwanie i odtwarzanie się wszechrzeczy czyli jej perpetuację. Wraca wciąż do tego samego „domu” i rozpowszechnione jest wierzenie, że na jednym gnieździe gospodaruje stale ta sama para przez np. 20 lat – co nieprawda, bo ptaki te tak długo nie żyją. O bocianach wierzy się, że są wiernymi długoletnimi małżonkami (naprawdę pary łączą się na jeden sezon); rzutuje się też na nie ludzki patriarchalny porządek: jakoby karały niewierne małżonki i nieudane dzieci (bociany wyrzucają z gniazd chore młode, zakażone pasożytami), a przed odlotem urządzały „sejmy”, na których robią przegląd swoich szeregów. Gniazdo bociana, dawniej przeważnie budowane na dachu domu, obory czy stodoły, tym dobitniej zrównywało się z ludzkim domem jako trwałym „gniazdem” rodziny lub rodu. Przez to, że zajmował najwyższe miejsce w obrębie wiejskiego gospodarstwa, bocian stawał się jego patronem i opiekunem, więc – jakby – wcieleniem opiekuńczych duchów, „larów” czy „geniuszy” rodzinnej siedziby. Ptaki towarzyszyły oraczom w uprawie roli i pasterzom w wypasie bydła, łatwo było więc przypisać im rolę niebiańskich opiekunów, dobrych duchów sadyby.

Bociany pojawiały się – wracały – wiosną w momencie, kiedy stan przyrody i pogoda wymagały najtroskliwszej obserwacji, bo od właściwości tego czasu i podjętych w porę prac zależał całoroczny plon i dobrobyt. Przylotu bocianów oczekiwano na Zwiastowanie – 25 marca, blisko wiosennej równonocy – co poprzez liturgiczny kalendarz zbliżało bociana do archanioła zwiastującego Maryi jej tajemne poczęcie. „Bocian jest – wiosny wiest!” - W przysłowiu tym zachowało się staropolskie słowo „wiest” czyli zwiastun, wysłannik, więc jakby anioł-angelos, tu aliterowany z wiosną. Bocianie gniazdo, bociany na dachu i w obejściu były jasnym sygnałem, że oto ludziom tutaj „się wiedzie”, „się szczęści” - w tym pradawnym apollińskim sensie, gdzie „powodzenie” i „szczęście” oznaczają zarazem dobrobyt, bogactwo, porządek, zdrowie, dzieci, małżeńską miłość i harmonię, rodzenie się w polu, urodzaj, sytość, zamożność, dobre sąsiedztwo, poważanie od krajan i wolność od klęsk. Widok bociana pociąga podobne skojarzenia, co łany złotej dojrzewającej pszenicy, stada tłustego bydła na łąkach i krąg pląsających dziewcząt do wzięcia, koniecznie złotowłosych.

Przy tym to „bocianowe szczęście” opiera się na tym, żeby wszystko „pozostawało po bożemu”: jak od wieków, bez podejrzanych nowinek, w układzie, w którym każdy zna swoje miejsce: mężczyźni i kobiety, dzieci, młodzi i starzy, ludzie i bydło, wiejscy i miastowi. A ponieważ bocian ma wyrazisty sens seksualny, wychodzi na to, że podstawą tego szczęścia są „właściwe” stosunki między płciami. Gdy będzie to, przyjdzie i cała reszta dobrego bytu. Tak to kult bociana u podstaw okazuje się kultem fallicznym, par excellence. Znacząca tu jest scena w „SeksmisjiJuliusza Machulskiego, kiedy Jerzy Stuhr spostrzega w górze lecącego bociana i jak oszalały (z radości) woła: „Uratowani! Uratowani jesteśmy! Bocian! Patrz! Bocian! Jak on żyje, to znaczy, że my też możemy.” Po czym nasi dzielni podróżnicy w czasie z ochotą udają się przywrócić odwieczne i zgodne z naturą stosunki między swoją płcią a tą odmienną.


Bocian wypatrzony przez Stuhra, kadr z „Seksmisji”

Przy okazji zauważmy, że Józef Chełmoński na obrazie „Bociany” przedstawiał nie przylot, ale wczesno-jesienny odlot tych ptaków.


Inne pożytki i tabu. Ptak piorunowy

Wierzono, że bociany chronią od piorunów – w budynek gdzie jest bocianie gniazdo, piorun nie uderzy i nie spali. Prócz motywu „ogólno-szczęściowego” łączonego z bocianami, są w tym przesądzie dwa inne wątki. Oto, po pierwsze, bocian jawi się jako mający związek z ogniem, do czego pewnie przyczyniły się jego ognisto-czerwone dziób i nogi. Jako „zwierzę ognia” miał nad ogniem władzę; nie kończyła się ona na ochronie przez gromami, ponieważ wierzono też, że bociany umieją gasić zaprószony ogień, oraz, odwrotnie, rzucają płonące żagwie na domy wrogich im ludzi, dotkliwie mszcząc się pożarem za krzywdy i zniewagi.

Po drugie, piorunochronność bociana wynikała, co jest bardzo prawdopodobne, z jego archaicznego związku z bogiem-gromowładcą, którym bywał w Kijowie Perun, na Połabiu i Pomorzu Jarowit i Świętowit, a u nas raczej Jasza, chociaż i Nyja mógł jawić się w tej roli. O atrybutach Nyji pisze Grzegorz Niedzielski: „Za święte zwierzęta i/lub zoomorficzną postać prapolskiego boga podziemi należałoby uznać w pierwszym rzędzie czarnego (wronego) konia, ale również siwka (...), byka, tura, bociana w folklorze zwanego księdzem Wojtkiem, przewodnika dusz ludzkich od i do Wyraju.” W synkretycznym chrześcijaństwie rolę Gromowładcy przejął w Polsce św. Wojciech (oraz św. Jerzy - na Rusi wyłącznie, u nas częściowo; ponadto św. Eliasz-Ilja); ludowe nazywanie bociana „Wojtkiem” lub wręcz „księdzem Wojtkiem” popiera jego związek z Gromowładcami. Fizyczne właściwości bociana są na tym polu oczywiste: czerwony dziób niby piorun, zwłaszcza podobny do „strzałek piorunowych” czyli kamieni uważanych za pozostałości pioruna; dalej: jego zamiłowanie do szybowania w kominach powietrza u „stóp” tworzących się chmur burzowych; jego nieulękłość, z jaką siedzi (częściej stoi) na gnieździe mimo najsroższej burzy; gnieżdżenie się na starych pół-łysych dębach, piorunowych drzewach.

Stosownie do swych zasług, bociany były chronione przez tabu. Nie wolno było ich zabijać ani niszczyć gniazd; przeciwnie chroniono je i pomagano, choćby umieszczając na dachach podstawy pod gniazda z kół (magiczny przedmiot: koło!) i bron (magia brony, jako instalacji wielokrotnie skrzyżowanej!) Na bocianobójców czekały rychłe kary od losu lub boga: bieda, pożar, choroba, pomór bydła, śmierć dzieci, szaleństwo żony. (Mimo to powtarzano recepty na lekarstwa z bocianiego tłuszczu lub ścięgien; obłożone takim świętokradczym tabu-strachem lekarstwo musiało być potężne.)


Puszka Pandory - zapomnieć

Przy okazji bocianich wierzeń przepisywana jest baśń o tym, jakoby bocian dostał czerwonego dzioba i nóg ze wstydu, a łowieniem żab zajmuje się – za karę, mianowicie za to, że mając od Boga powierzony pojemnik z gadami (i innym robactwem-wszeteczeństwem) nie wyniósł go jak miał zadane za granicę świata, tylko ciekawsko zajrzał do środka, od czego paskudztwo rozpełzło się po świecie. Wariantowo, ów nie-czerwony pra-bocian miał być człowiekiem. Wprawne ucho-oko czytelnika zauważy w tej baśni przeróbkę starogreckiego mitu o nieszczęsnej pierwszej niewieście Pandorze, która ze swojej niesławnej puszki uwolniła „całe zło” na świat. Opowieść ta ostro nie przystaje do naszego słowiańskiego kultu bociana i najpewniej została przywleczona do nas przez klechów, którym nie w smak musiał być ów jawnie „pogański” szacunek żywiony przez naszych przodków dla ptaka, o którym Biblia nawet nie wspomina (albo wspomina, ale wśród „nieczystych” niejadalnych zwierząt w prawie Mojżeszowym). Zapewne ten kontr-mit (który – tfu! - powinniśmy szybko zapomnieć) zawleczono z kraju, gdzie bocianów nie szanuje się; może z Włoch (gdzie je dawno wystrzelano) lub z Grecji (gdzie je tępiono na złość chroniącym je i kochającym Turkom).


Bociania geografia

Bocian biały – Ciconia ciconia – skutkiem przecywilizowania terenu wyginął w zachodniej Europie, prócz Hiszpanii i Portugalii. Za to gnieździ się pomyślnie w północnej Afryce od Maroka do Tunezji, dalej: w naszym ojczystym Międzymorzu, czyli od Estonii przez Białoruś, Polskę, wschód Niemiec, Węgry i ich sąsiadów, po Ukrainę i Bałkany, ale bez Grecji; oraz w Turcji, na Kaukazie i w północnym Iranie, i w Uzbekistanie. 25% światowej populacji gnieździ się w Polsce. Wschodni zasięg tego ptaka dziwnie pokrywa się z granicą Pierwszej Rzeczypospolitej. W Chinach żyje bliźniaczy gatunek bocian czarnodzioby (Ciconia boyciana), jak nazwa wskazuje z dziobem nie-czerwonym; w Południowej Ameryce bocian sinodzioby (Ciconia maguari) – oba gatunki prócz koloru dziobów właściwie z naszym identyczne.

Prócz białego, w Polsce i Europie mamy czarnego bociana, który jest wiele rzadszy (ale nie aż taki wyjątkowy jakby się zdawało), żyje w lasach i trzyma się rzeczek; ludzi unika.

Nasze i mało-azjatyckie białe bociany lecą na zimę wzdłuż Nilu na południe Afryki. Uzbeckie przerzucają się przez Himalaje na drugą stronę do Indii. Północno-afrykańskie i iberyjskie nad Saharą lecą do zachodniej Afryki. Bociany na dłuższych odcinkach lecą lotem biernym jak szybowce, przez co w swoich wędrówkach są zależne od wstępujących prądów powietrza, które tworzą się tylko w dzień i tylko nad lądem. Przez to nie potrafią przelatywać mórz! Dlatego Słowacki, gdy podczas rejsu Morzem Śródziemnym pisał: „Dzisiaj, na wielkim morzu obłąkany, / Sto mil od brzegu i sto mil przed brzegiem, / Widziałem lotne w powietrzu bociany / Długim szeregiem” - najpewniej mylił się i nie bociany widział. Byłyby to raczej żurawie, które latają aktywnie i morze im nie przeszkadza.

Bocian jest dla nas ważny też dlatego, że podobnie jak jeż i dzik jest zwierzęciem-ptakiem typowym dla Starego Kontynentu – nie ma go ani podobnego gatunku w Ameryce Północnej i nie istnieje w folklorze tamtejszych Indian – zatem w naszych szamańskich praktykach jest oznaką naszej oryginalności i rodzimości, naszego tubylstwa. Ciekawe, że jakby dla równowagi w Ameryce Północnej żyje ptak z daleka łudząco podobny do naszego bociana: podobnej wielkości, biały z czarnym brzegiem skrzydeł i z czerwonym dziobem (no, może różowawym...) – ale jest to tamtejszy pelikan! Tak jakby Natura brak bocianów wyrównała Amerykanom bocianopodobnymi pelikanami.

Wciąż słychać, że naszym ukochanym, totemicznym bocianom źle się dzieje podczas ich wędrówek i zwłaszcza w wąskim korytarzu przy wschodnim brzegu Morza Śródziemnego, gdzie z konieczności się stłaczają, padają łupem bezmyślnych tamtejszych strzelaczy. Uważam, że Polska jako państwo powinna wziąć swoje bociany pod ochronę na całym świecie i środkami dyplomatycznymi wymusić ich ochronę wszędzie, gdzie tylko prowadzą ich szlaki.


Sprostowania

Bocian a żaby. Nie jest całą prawdą, że „bociany żywią się żabami”, bo żaby są tylko częścią ich menu. Bocian jest przede wszystkim drapieżnikiem - który żeruje na każdej zwierzynie odpowiedniej do rozmiarów jego dzioba. Prócz przysłowiowych żab łowi węże, jaszczurki, gryzonie wielkości do małego zająca, krety i inne drobne ssaki, pisklęta z naziemnych gniazd – a głównie duże owady, w tym koniki polne-szarańczaki, larwy, dżdżownice. Podobno niechętnie łowi ryby. Od innych ptasich drapieżników swojego rozmiaru różni się techniką łowów: nie chwyta w locie (jak sokoły lub jastrzębie) ani pikując z lotu (jak orzeł, pustułka, kormoran), ani z zasadzki (jak czapla) – czyni to „ze spaceru”. Bociany nie mają języka, zdobycz duszą dziobem i przełykają przez odpowiedni przerzut głową.

Krewni bocianów. Dawniej bociany łączono z czaplami i ibisami w rząd Brodzących. (Karol Linneusz, ok. 1760, opisał bociana wręcz jako gatunek czapli!) Poznanie DNA wykazało, że wzajemne podobieństwo tamtych ptaków jest pozorne i wynika z trybu życia, nie z genetyki. Bociany okazały się być osobną linią ewolucyjną, za to czaple i ibisy połączono z pelikanami.

Bociany a żurawie. Chociaż na oko mają podobny kształt ciała, rozmiar, rozpiętość skrzydeł i zamieszkiwane środowisko, bociany i żurawie są raczej swoimi przeciwieństwami. Żurawie biegają i skaczą, więc gdy dodać chód-kroczenie, mają aż trzy „biegi” - bociany tylko kroczą, są więc „jednobiegowe”. Bociany chętnie siadają (właściwie: stają) na gałęziach drzew – żurawie nie, trzymają się ziemi. Żurawie są zagniazdnikami, tzn. opuszczają jaja „na biegu” i podążają za matką, podobnie jak kurczęta i kaczki – bociany są gniazdownikami i ich młode są dużo mniej rozwinięte po wykluciu, i żywione są pokarmem przynoszonym do gniazda. Żurawie „śpiewają”, wydają donośne i zróżnicowane głosy, mają do tego specjalną „trąbkę” głosową w krtani – bociany są prawie nieme, białe klekoczą czyli kłapią dziobami, czarne syczą. Żurawie lecą aktywnie, więc są niezależne od prądów powietrza – bociany lecą biernie i są zależne od wstępujących (tylko nad lądem) prądów powietrza.


Nazwy bociana w językach słowiańskich i innych

Andrzej Bańkowski w swoim wiekopomnym i niedokończonym „Etymologicznym słowniku języka polskiego” zauważył – ale pod hasłem „lelek”, nie „bocian” - że nazwy bociana są u Słowian niezwykle liczne i zmienne, jest ich jakoby „około 100”. Być może jest to skutek świętości tego ptaka, więc i tabu na jego nazwę.

Oto krotki przegląd:

rosyjskie: аист aist (z niemieckiego, jak pol. hajstra – czarny bocian)
ukraińskie: лелека leleka
białoruskie: бусел busieł (tak też u nas na Podlasiu; tam też „busłowe łapy”, czyli bułeczki w kształcie bocianich stópek)
polskie i słowackie: bocian
kaszubskie: bocón
dolnołużyckie: bóśon
górnołużyckie: baćon
czeskie: čáp
chorwackie: roda
serbskie: рода roda
słoweńskie: štorklja
macedońskie: штрк štrk
bułgarskie: щъркел štărkel.

U sąsiadów:
litewskie: gandras
łotewskie: starkis
niemieckie: storch
angielskie, szwedzkie: stork
holenderskie: ooievaar
węgierskie: gólya
rumuńskie: barză
włoskie: cicogna
greckie starożytne: πελαργóς pelargós (współczesnego nie znalazłem)
tureckie: leylek.

Widać, że w słoweńskim, macedońskim i bułgarskim (oraz w łotewskim) zapożyczono słowo germańskie, a (prawdopodobnie) z Turcji lub od Tatarów na Ukrainę przeciekł ten leylekleleka. Jednak Bańkowski przypuszcza, że „lelek” także po polsku był dawniej słowem na bociana, onomatopeicznie od „klek-klek”. Przy tym po węgiersku lélek to... dusza. Robi się coraz ciekawiej!

„Bociana” Bańkowski etymologizuje jako „bodzi-sian” czyli ten, kto 'wtyka dziób w siano', więc 'bodzie siano'. Czemu nie?


Ekwiwalencje

Żywioł: nieokreślony. Dla wszystkich czterech: ziemia, woda, ogień, powietrze, są uzasadnienia

Planety: Wenus! - jako „rządca” rozmnażania. Przy tym Bocian ma symbolicznie równie silne związki z Księżycem, co ze Słońcem.

Znaki zodiaku: Byk, Rak

Karty Tarota: VI-Kochankowie, XIX-Słońce

Miejsce w kosmogramie: oś imum coeli – medium coeli

Kierunek świata: oś południe-północ

Litera: L

Części ciała: penis

Dyspozycja psychiczna: odnawianie się; rodzinne współ-bycie

Typ enneagramu: Dwójka-Dawca


Nowocześnie-magiczny sens Bociana

Większość znaczeń, które wyliczyłem wcześniej, jest tradycyjna i odziedziczona. Ale w jakim sensie mają „pracować z bocianem” współcześni praktycy szamańskiej magii i szamańskiej pracy z umysłem? Co w obrazie bociana pozostaje aktualne? Aktualny jest Bocian jako pośrednik i przekraczacz granic. Ustawicznie przekracza granicę między ekumeną – ziemią ludzką-zagospodarowaną, gdzie ma gniazda, swoje „domy” - a anekumeną, ziemią niepodległą człowiekowi i równą zaświatom, gdzie na mokradłach żeruje. (Mokradła same mają wiele wspólnego z Zaświatami, bywały rozumiane też jako miejsca przejścia na Tamten Świat.) Następnie jako ptak-fallus przekracza granicę między sferami obu płci, oraz między zewnętrzem a wnętrzem ciała. Jako przynosiciel dusz przekracza granice między królestwami żywych i umarłych, wśród których są też żdanowie lub żydomy, czyli czekający-na-narodziny. W swoich corocznych odlotach i przylotach przekracza granice światów - Znanego i Nieznanego; zauważmy, że nasze międzymorskie bociany co rok leciały (i lecą nadal) nad Sercem Afryki, czyli krainą tamtejszych Wielkich Jezior, którą stopa i oko Białych dotknęły dopiero w połowie XIX wieku, a która wcześniej pozostawała kompletnie przez tysiąclecia nieznana! Coroczna wyprawa bocianów była więc wyprawą w świat, który z naszego-ludzko-europejskiego punktu widzenia po prostu nie istniał. Jakie tu jest pole popisu dla twórczej i magicznej wyobraźni.

I jakie nieprzystawanie tych dwóch, pozornie niby tych samych światów, ludzkiego i bocianiego. - Dlatego bocian jawi się jako klucz i przewodnik do tajemnicy, która może kryć się i zaczynać gdzieś-tuż-obok, może w śnie, może w przemyślnie przeprowadzonym ceremoniale?

Ten przekroczyciel granic jest też przynosicielem energii. Nie przypadkiem wraz jego wiosennym powrotem wraca życie. Co w duchowej praktyce można rozszerzyć, widząc w postaci bociana zastrzyk życiodajnej energii przypływającej wprost z jej południowo-słonecznego źródła. (Dlatego jedną z kart tarota przypisanych bocianowi jest XIX-Słońce.) Poprzez postaci Niedźwiedzia, Dzika, Ryby jesteśmy zasilani energią idącą z głębi i z wnętrza, z dołu - z Ziemi lub z otchłani Wody. Bocian, inaczej, otwiera kran (ang. crane = żuraw) z czystą energią Słońca. Nie tylko on, ale, jak napisałem na początku, jest nam jako nasz totem szczególnie bliski i duchowo przystępny.

Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 2

[foto]1. Za naszą północną granicą • autor: Przemysław Kapałka (2013-01-12 21:38:22)

Jako ciekawostkę dodam, że za naszą północną granicą bociany widziałem, ale w ilości znacznie mniejszej, niż po naszej stronie.


[foto]2. Herb • autor: Przemysław Kapałka (2013-01-19 16:36:05)

Pod wpływem początku tego artykułu pożałowałem, że w herbie Warmii i Mazur nie umieszczono bociana. Nigdzie by się tak nie nadawał. Kombinowali z tym herbem jak koń pod górę, wymyślili coś topornego i źle przemawiającego, a pomysł był taki prosty.