Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2016-11-15

Piotr Tiszczenko

Biskupi i heretyk

W jakiejś katedrze było dwóch biskupów (albo papieży) pomalowanych lśniącą złotą farbą. Jeden z nich pił wino ze złotego kielicha. Obaj występowali w roli sędziów w procesie heretyka i siedzieli naprzeciw siebie w kościelnych ławach. Mieli osądzić czarownika, przywódcę jakiejś niebezpiecznej sekty, ubranego na czerwono. A ten posiadał różne moce. Potrafił pokazywać prawdę niedostrzegalną dla oczu. Nagle ukazał siedzącą na kolanach jednego z biskupów kobietę w podwiniętej sukience, całującą go w usta. W oczach obserwatorów, do których sam się zaliczałem, skompromitował, tym samym, tego sędziego. Potem zdjął czerwony płaszcz (pod nim ubrany był na biało i szaro-piaskowo) i rozpoczął taniec z kielichem mszalnym, w którym znajdowały się chyba hostie. Taniec odbywał się w rytm jakiejś afrykańskiej muzyki plemiennej. Heretyk utrzymywał kielich między dłońmi, nie dotykając go. Śmiał się przy tym głośno. Uznałem, że to magiczne sztuczki, które coś muszą oznaczać.

Pozostały jeszcze złoty sędzia, który popijał wino, był tym wszystkim zdruzgotany.

Piotr Tiszczenko

Komentarzy nie ma.