Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-07-13

Joa Angel

Biegnąc boso przez życie

Mam do przebiegnięcia wyznaczoną trasę. Mam ją zrobić na czas.
Postanawiam, że najpierw zrobię taki rekonesans, sprawdzę tę trasę.
Biegnę więc w swoim tempie. Na bosaka!
Nie wiem czy to rozsądne(że na bosaka) bo nie wiem którędy biegnie trasa.
Do tego mam coś dziwnego na sobie… taka jakąś … zbroję?
(z małych cienkich drewnianych patyczków ale długich na całą klatkę piersiową)
Przy bieganiu uwierają, nie wiem po co mi to, ale póki co nie zdejmuję.
Postanawiam, że w biegu na czas zdejmę, żeby nic mi już wtedy nie przeszkadzało.
Biegnę jakąś cienką, ubitą ścieżką między blokami.
Nagle ścieżka zaczyna prowadzić na równie wąską ale konstrukcję stalową - najpierw w formie pochylni a później kładki, na dość znacznej wysokości. Wbiegam tam, ale ta długość kładki, to że jest taka wąska i tak wysoko … sprawia, że cofam się..chcę zejść całkiem z tej konstrukcji.
Jednak to też nie okazuje się wcale takie proste.
Mam wrażenie, że nie mogę dosięgnąć nogami ziemi.
Więc znowu myślę by pójść do góry, że może jednak dam radę tą kładką.

Wtedy pojawia się mój dziadek. Pomaga mi zejść na ziemię. Uff…
Dopiero wtedy spoglądam wokół i okazuje się, że aby posunąć się do przodu na swojej drodze, wcale nie musiałam pokonywać tej konstrukcji ekstremalnej. Obok normalnie było przejście po ziemi, którego musiałam nie zauważyć bo z rozpędu wbiegłam na tę wymagającą ścieżkę …

Sen z 3.07.2011/4.07.2011

Joa Angel

Komentarzy nie ma.