Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2012-05-13

Aga

Bieg długodystansowy

Jesteśmy w kościele, dzieci są różnie ubrane, stoją przodem do ołtarza, a tyłem do innych modlących się, mają próbę śpiewania psalmów.Swojego syna widzę w szlafroczku w kratkę biało niebieską, przewiązany w tali.
Przypomniałam sobie, że nie podwinęłam mu spodni, przed śmiercią.
Ale to miała być jego Pierwsza Komunia. Odwróciłam się czym prędzej, widzę pełny kościół ludzi, wyszłam i zaczynam biec. Droga daleka. Biegnę po trawie i chyba biegnę boso, ta droga to droga wśród łąk, a kościół był tam gdzie moja działka w realu. Biegnę, czuję że oddech mam płytki, a jeszcze tak daleko, zostało mi mało czasu, trawa a wśród traw rosną nagietki w kolorze błękitu paryskiego
Nie dziwią się tym kwiatom, one takie są, natomiast dziwię się małym różyczkom biało różowym które nazbierała mi mama i trzyma je w dłoni, będąc na klombie. Wdrapałam się na obelisk, na sam szczyt, rozejrzałam po okolicy, tylko strata czasu, muszę biec dalej, ześlizg i biegnę dalej, daleko, ta łąka jest dla mnie za duża, droga długa, już widzę most, to znak że zaraz dotrę.
Most przerzucony jest górą, ja jestem pod, obok mnie po prawej stronie płynie rzeka, jejnurt jest zgodny z moim kierunkiem

Nie muszę skracać spodni, one mogą lekko opadać.

Aga

Komentarzy nie ma.