Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2012-05-18

Piotr Jaczewski

Bezdzietność "czasu kryzysu"

Przeczytałem sobie wpis Mekka czy Licheń, oraz komentarze, jak i wpis będący źródłem pytania hardchiefa . I  swoje uzupełnienie do odpowiedzi.

Demografia jednak skazuje nas na porażkę i warto by dołączyć analogiczną mapę ze wskaźnikiem dzietności i prognozami co do liczby ludności w 2030 i 2050 roku.

Demografia czyni prognozy, na podstawie lat ubiegłych i stanu obecnego. I bazując na tym faktycznie prognozy są nieciekawe. Choć w dużym stopniu przesycone odniesieniami do europy, Niemiec, Francji, Belgii gdzie imigranci wykazują się wyższą dzietnością i pojawia się lęk przed islamem tj ta mniejszość przybiera na sile.
Tu z kolei u nas ja wierzę w mądrość procesów wtórnych, natury, czy siły rozwiązań narzucanych przez geny. Obstawiałbym, że w tych warunkach które mamy - cen podobnych, zarobków 60% europejskich (w średniej), wciąż silnych wpływów religijnych robiących tabu z antykoncepcji, i nacisku na rozwój-karierę będziemy mieli eksplozję dzietności (choć niekoniecznie pożądanej) i dojdzie u nas do eksplozji demograficznej tj zarówno w ostatnim wyżu 70-80, jak i we wszystkich młodszych dziewczyny/kobiety zrobią się "wiatropylne" i pojawi się "moda" na zachodzenie w ciążę od lat 14-15 zaczynając(tj. z końcem podstawówki) a razem z tym mocną wielodzietność.
 Owo rozwiązanie instynktowne: nie ma pracy, jest ciężko, ale mogę mieć alimenty i kogoś/coś bliskiego.

Piotr Jaczewski

Komentarzy nie ma.