Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2015-11-06

Alexandramag

Bagaże. Nad morzem

Przepakowywałam bagaże z samochodu prywatnego do służbowego. Podjechałam do swojego mieszkania służbowego. Okazało się, że jest to mój rodzinny dom. Jacyś ludzie przyprowadzili znajomego do mnie(on już nie żyje). Przywiózł dwie moje torby, które przez przypadek zostawiłam przy przepakowywaniu. Znajomi prosili mnie, żebym przewiozła ich rzeczy z kantyny wojskowej do innego baru. Zaczęłam dzwonić po znajomych, żeby pomogli mi przewieźć ich rzeczy. Zadzwoniłam do znajomego generała, żeby mi pomógł zorganizować przeprowadzkę dla nich. Okazało się, że generał był dyrektorem działu transportu. Zaczęłam z nim rozmawiać, udawał, że mnie nie zna. Pomógł mi przysyłając do przewózki starego Żuka. Wyszłam na zewnątrz. Był wieczór, ale było bardzo widno. Szłam po piachu, okazało się, że jestem nad morzem. Wiał ostry, ale ciepły wiatr, sypiąc piachem. Niebo było rozświetlone kolorami:  srebrnym, złocistym, białym, kremowym, różowym. Nie chciało mi się wierzyć, że taki późny wieczór już, a niebo jest takie świetliste. Było ciepło. Miałam wejść do toalety, ale ukucnęłam nad kałużą, utworzoną przez morze i oddałam mocz. Zobaczyłam kilku biegających golasów po plaży. Pomyślałam, że to mogą być Morsy(ludzie pływający w zimnej wodzie), ale to nie byli oni, bo był bardzo ciepły wieczór. Wróciłam się z powrotem do swojego służbowego mieszkania.

Alexandramag

Komentarzy nie ma.