Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2012-01-15

KK

Badania i podróże

Byłam na jakimś badaniu i widziałam starszą kobietę, która jest mu poddawana. Leżała na plecach na czymś w rodzaju ławeczki "do wiosłowania" na siłowniach i odpychając się jedną nogą miała dojechać do pewnego punktu z tyłu. Potem ławeczka wracała i od nowa. Ciężko jej to szło. Potem przyszła kolej na mnie. Mi szło o wiele lepiej, a w końcu uznałam, że na siedząco jest łatwiej i robiłam to w szaleńczym tempie. Przyszły kobiety, które obsługiwały, były w białych fartuchach jak pielęgniarki. Dały mi do zrozumienia, że jest ok i mogę iść. Jedna podniosła do góry jakąś czystą białą płytkę, cienką, z wytłoczonym motywem motyla i miała do mnie pretensje, że zwymiotowałam. Pomyślałam wtedy, że przecież nie wymiotowałam, to mogła być tylko odrobina śliny
Zaczęłam zbierać swoje rzeczy, miałam tam też własną pościel. Popatrzyłam na sufit sali - wcześniej, niby w trakcie przebywania w tym zakładzie z nudów pomalowałam ściany, ale sufit mi się pomazał i tego nie zdążyłam poprawić. Trochę źle się z tym czułam, zostawiając to takie pomazane.
Wszystkie moje rzeczy miałam już upakowane w bagażniku autobusu którym miałam jechać i przypomniałam sobie, że muszę coś wyciągnąć z torby, która była jakoś głęboko.Zaczęłam tego szukać, a w tym momencie drzwi bagażnika się zamknęły i autobus odjechał ze wszystkimi moimi rzeczami, biletem, pieniędzmi itd. Zaczęłam krzyczeć i machać, żeby się zatrzymał, ale kierowca nie zwracał na mnie uwagi. Odjechał, a ja próbowałam gonić autobus.
Byłam w mieszkaniu,jakby wynajętym. Były tam różne pokoje. Widziałam przez otwarte drzwi jednego grający mały telewizorek na stole i podwójne zaścielone łóżko, ktoś tam mieszkał.
Miałam dokądś wyjechać i martwiłam się jak ja się wyrobię z dotarciem na czas z tymi wszystkimi manelami i psem. Miałam mało czasu, a musiałam jeszcze wyprowadzić psa. Byli tam jeszcze inni ludzie/współmieszkańcy, chyba też mieli jechać. Zanim wyszłam spaliła się żarówka w łazience, ale uznałam, że wymienię ją jak wrócę.

KK

Komentarzy nie ma.