Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2014-10-25

Kahuna

Babcia, dziadek i trampolina

Byłem na działce, którą za życia uprawiali moi dziadkowie. Znalazłem tam zeszyt zapisany przez dziadka. Było to bardzo dziwne pismo, ogromna ilość błędów ortograficznych. Jakby zapisany stylem pisania dziecka. Potem było mieszkanie dziadków. Ktoś tam był, miałem obiecane, że mogę tam przez chwilę mieszkać, ale zostałem oszukany. Moje rzeczy wystawiono na zewnątrz. Poszedłem na podwórko zabrać swoje rzeczy także z auta. Najdziwniejszy był jednak koniec snu. Pojawiła się moja córka. Byliśmy na basenie. Córka skakała do wody z trampoliny. Ja też się odważyłem. Była niska, ale i tak uczucie spadania było wyczuwalne. Potem mała skoczyła z ogromnej trampoliny. Miała chyba ze 20 metrów. Ja też wszedłem na nią. Patrzyłem w dół jak córka już sobie pływa. Bardzo się bałem. W końcu gdy chciałem skoczyć, trampolina się przechyliła i poleciałem w dół razem z konstrukcją. Gdy dolatywałem do powierzchni wody obraz pociemniał. Jakby ktoś zgasił powoli światło. 

Kahuna

Komentarze: 1

[foto]1. :D • autor: Kahuna (2014-10-26 19:58:14)

Ciekawe spostrzeżenie z trampoliną. Masz sporo racji. Ale tak to już ze mną jest. Zanim (o ile w ogóle się otwieram) to musi minąć albo czas, albo muszę poczuć "to coś". Zaufanie, bezpieczeństwo. Sam nie wiem. Coś nieopisywalnego. 
Jeśli chodzi o początek - nie czuję zupełnie przekazu. Z babcią i dziadkiem byłem związany jak każdy wnuczek. Może (jak zwykle :)) Ty widzisz coś więcej. 
Ja jednak zostanę przy trampolinie. Bo mam wrażenie, że to jest ważny przekaz dla mnie.