Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2016-03-10

Adam Elenbaas

Ayahuasca versus Daime: medycyna Yin i Yang
Przekład: Jerzy Florczykowski

Tekst oryginalny: Adam Elenbaas, Ayahuasca Versus Daime: The Medicine of Yin and Yang, w portalu realitysandwich.com, 2013. W Tarace za uprzejmą zgodą Autora.

Logo RealitySandwich

W całym minionym dziesięcioleciu pracy z ayahuaską[1] często myślałem o południowoamerykańskim szamanizmie i odmianie szamanizmu o nazwie Santo Daime, jako yin i yang świata medycyny.

W ciągu pierwszych czterech lat mojej medycznej praktyki byłem pięciokrotnie w Perú i pracowałem tylko z szamanami stosującymi ayahuaskę. Schemat był w zasadzie identyczny – był obecny jeden szaman, czasami kilku praktykantów, uroczystości odbywały się po zachodzie słońca, każdy miał swoją własną matę, poduszkę lub krzesło, a kiedy zapadł zmrok, rozpoczynała się uroczystość i rozlegały się melodie icaro.[2] Gdy zacząłem praktykować w Stanach Zjednoczonych, okazało się, że są pewne różnice. Wciąż był jeden szaman z uczniami, uroczystości również odbywały się w godzinach wieczornych, ceremonię zaczynano wieczorem, a śpiewy zaczynały się przy wyłączonych światłach, ale z większym udziałem dzwonków i gwizdków. Amerykańska odmiana południowoamerykańskiego szamanizmu często zawierała obce naleciałości, te wywodzące się od północnych i południowoamerykańskich Indian, czasami z mnóstwem świec i bibelotów, a nawet ogniskiem wewnątrz tipi lub główną świecą ołtarza w studiu jogi. Przetwarzanie, oczyszczanie i wizje oraz grupy były w zasadzie takie same. Ogólnie moc naparów była większa w Amazonii, jednak doświadczenia były często identycznie wstrząsające, głęboko osobiste i podobnie przetwarzane i udostępniane w otoczeniu grupy, dzięki pomocy lub pod kierunkiem prowadzącego szamana.

Kiedy cztery lata temu zacząłem praktykować daime, cały wachlarz doświadczeń z ayahuaski uległ przesunięciu. Po pierwsze, i najważniejsze, napar nie jest tu nazywany ayahuasca – zwie się daime, a ludzie praktykujący daime mają tendencję do czucia się urażonymi, jeśli usłyszą, że ktoś nazywa napar „ayahuaską”. Daime jest wykonywane z wszystkimi światłami włączonymi, wszyscy są ubrani na biało, a kobiety i mężczyźni znajdują się w oddzielnych grupach. Grupa zastępuje szamana, utwory są śpiewane w konkretnym porządku, poczynając od hymnów (choć nie mniej magicznych), a punktem centralnym rytuału jest główny ołtarz, który jest ozdobiony wizerunkami świętych patriarchów i matron kościoła oraz krzyżem. Oczyszczenie wciąż jest obecne, natomiast werbalne lub grupowe, bądź indywidualnie wypowiadanie się lub „przetwarzanie” zarzucono na korzyść „twardości”. W każdym „zadaniu” daime kładziono nacisk na naukę hymnów i głoszono, że doktryna jest wcielona w sam napój (daime).

Wiem, że wielu ludzi ze światów różnych sztuk leczenia ma swoje ulubione lub nielubiane wersje jednej lub drugiej odmiany szamanizmu ayahuasca. W ciągu ostatnich sześciu miesięcy mego osobistego urlopu od świata medycyny, dokonałem całościowego przeglądu wszystkich prac z zakresu medycyny, jakie wykonałem w ciągu ostatnich ośmiu lat i ciągle wracam do tego, że te dwa rodzaje praktyki są, pod wieloma względami, lustrzanymi odbiciami siebie, tak jak yin i yang, które w tajemniczy sposób odzwierciedlają świadomość poza-biegunową. Przed przejściem do dalszych wyjaśnień dalej pozwólcie Państwo, że najpierw stwierdzę, że nie sądzę, by było konieczne wykręcanie się od jasnej odpowiedzi na temat odmian szamanizmu – różnice w świecie sztuki leczenia są prawdziwe i różnorodność pól jest równie ważna. Uważam ten artykuł jako coś takiego, jak lek myśli w postaci ćwiczeń, jakie wykonałem ostatnio.


Ayahuasca i Yin

Oczywiście, obie odmiany praktyków lub uczestników ayahuaski będą twierdzić, że są w bliższym kontakcie z żeńskim boskim jej pierwiastkiem, a wszystkie odmiany szamanizmu ayahuasca są, do pewnego stopnia, w kontakcie z kobiecością. Ten roślinny lek jest głęboko osadzony we włóknach ziemi i w bogini ziemskiej energii, a wszystkie inne leki, jak wynika z mego doświadczenia, mają tendencję do parania się z „patriarchalnymi” problemami, jakim musimy obecnie stawić czoło na tej planecie. Mimo wszystko uważam, że tradycyjny szamanizm ayahuaski (jeśli można go tak nazwać), więc ta odmiana, która zawiera centralnego szamana, jest realizowana w ciemności, z icaros, itp. i jest yin’em świata ayahuaski. Używając języka bardziej astrologicznego, nazwałbym szamanizm Ameryki Południowej zjawiskiem bardziej „księżycowym”.

We wszystkich moich doświadczeniach z ayahuaską w lesie deszczowym, albo z szamańskimi przywódcami, nacisk był położony na jedność natury, na duchy zwierząt i roślin, zdrowie i bogactwo ciała, bio-macierz życia na ziemi, plemienne bądź pradawne korzenie tradycji medycyny, a konkretnie na „powrót” do ziemskiego rajskiego ogrodu lub powrót do „archaicznej” świadomości w dzisiejszych czasach. Ayahuasca w dżungli również mówiła mi o upamiętnieniu – o tym jak pamiętać skąd pochodzę, ziemię, na której stoję, i różnorodności dzieł stworzenia, które mnie wspierają. Chociaż doświadczenia ayahuaski w USA odczuwało się – w porównaniu z Amazonią – czasami jak kościelne grupy młodzieżowe new age, to nawet gdy to się działo w studiach jogi w Nowym Jorku, czuło się przy tym nacisk na jedność w różnorodności. Widmo seksualne w ceremoniach uległo zatarciu, podobnie jak światło i ciemność płyną bardziej płynnie razem w świetle Księżyca, a ludzie po kolei śpiewali lub zbliżali się do siebie, w czasie gdy oczyszczali się i przetwarzali na głos razem z szamanem.


Daime i Yang

Z drugiej strony, w ciągu lat, zdałem sobie sprawę, ile dwulicowości zdaje się plenić w zacienionym księżycowym szamanizmie nocnego świata ayahuaski. Szamani, którzy skrywali się w ciemności, często w świetle dziennym okazywali się świrami. Ludzie idealizowali pozycję szamana i upiększali różnorodność tradycji. Wielu uważało się za szamanów, a niewielu zdawało używać intelektualnego rozeznania, rozróżniania lub rozumowania. Gdy zwróciłem się ku daime, czułem się tak, jakbym znalazł ponownie „przejrzystość” w świecie tej medycyny. Poczułem się jak w stosunkowo „słonecznym” paradygmacie uprawiania medycyny. Mężczyźni i kobiety byli oddzieleni, aby utrzymać płynny przepływ energii między naturalnymi biegunami binarnymi w ceremonialnej przestrzeni. Szaman został wyeliminowany, aby skupić naszą uwagę na zbiorowej, globalnej i osobistej (wszystkie równe) pracy wiodącej do transcendencji, uzdrawiania i skupienia. Rzeczywistości światła i ciemności stawiano czoła i choć podmioty jasne i ciemne były rozpatrywane również w Amazonii, to metafizyka wydawała się jaśniejsza w daime. Koncentrowaliśmy się na świetle, bo tam zdążaliśmy, wszyscy razem. Nie pozostawialiśmy zbyt wiele przestrzeni na zbyt obszerną osobistą ekspresję, ponieważ stanowiło to odwrócenie uwagi od ciągłości i od ostrego zogniskowania. Ludzie pomagali sobie wzajemnie w procesie i w oczyszczaniu, ale jeszcze bardziej ludzie pomagali sobie wzajemnie przede wszystkim w próbach utrzymania stabilności.


Obie praktyki

Obie praktyki wydają się być zainteresowane osobistym rozwojem, uzdrawianiem i transformacją. Co do tego prawie nie ma żadnych wątpliwości. Obie praktyki są zainteresowane integralnością – integralnością ceremonii, integralnością kierownictwa, integralnością uczestników itd. Obie praktyki są poświęcone medycynie jako nauczycielowi. Obie praktyki, choć daime jest znacznie młodsza[3], są zaawansowanymi technikami uzdrawiania o silnych, złożonych i różnorodnych historiach i globalnym zasięgu.

Podczas gdy szamanizm ayahuasca może mylić się w kompleksie zagadnień dotyczących czczenia przywództwa, rozmytych granic, idealizowania jedności w różnorodności, a „każdy chce być następnym szamanem”, daime mogłyby być uznane za zbyt sztywne, dogmatyczne, zbyt światowe w kontakcie z naturą, polaryzujące płeć i nieco sterylne. (W końcu założycielem był ex-wojskowy i to spod znaku ognistego Strzelca!)[4]

Istotnym, bez zagłębiania się zbyt głęboko w konkrety, wydaje się, że obie tradycje są podatne na wzajemne krytykowanie.

Yin świata ayahuaski, wszędzie tam, gdzie ją znaleźć, niezależnie od tradycji, przypomina nam, że jesteśmy jednością w różnorodności, a nacisk kładziony jest na głęboko osobistą przestrzeń, która zamieszkuje w ciele medycyny DLA naszej różnorodności, zarówno dla naszych pytań, jak i naszych odpowiedzi i dla magicznego ponownego nawiązania łączności z naszym ziemskim rajem.

Yang świata ayahuaski, wszędzie tam, gdzie go można znaleźć, niezależnie od tradycji, przypomina nam o prawach i strukturach świata, w którym żyjemy. Yang uczy nas, jak poruszać się w kierunku naszego największego potencjału z pojedynczym ostrym ukierunkowaniem i ostrym zrozumieniem intencji grupy i struktury osobistej, które mają oznaczać „jeden naród pod bogiem”, walcząc o naszą drogę w górę i przekraczanie ciemności na tej drodze.

Oczywiście, „wszędzie tam, gdzie to znajdziemy” i „niezależnie od tradycji”, oznacza to, że kategorie te nie mogą być ostatecznie przypisane do szamanizmu ayahuaski albo do daime. Kończąc, w wyniku spenetrowaniu obu światów i wielokrotnym wykonaniu myślowego ćwiczenia yin/yang, osobiście uważam, że musimy dalej posuwać się naprzód w dialogu z duchami roślin naszej planety. Te „yin’y” i „yang’i” świata medycyny mogą wydawać się diametralnie przeciwne, gdziekolwiek się pojawiają, a często nasze tradycje różnią się znacznie od jednej filiżanki lub wywaru w porównaniu do następnej. Jednak z napięcia przeciwieństw zawsze rodzi się coś „trzeciego”. Dokąd duchy medyczne ayahuaski, duchy daime, duchy UDV [União do Vegetal], zabiorą nas dalej? Czy kiedykolwiek dojdzie do tantrycznego tanga między Juramidam z daime i Pramatką Ayahuasca[5] z peruwiańskiej Amazonii? Możemy wyjść poza „yin’y” i „yang’i” z różnych środowisk medycznych? Dopóki tego nie zrobimy albo kiedy tego dokonamy, wiem, że będę nadal zakochany w obu tradycjach ze względu na ich magię i cienie, które oferują!

Kończę tą medytację listą technik, których utworzenia w ayahuasce pragnąłbym doczekać się w moim życiu – chociaż osobiście nie czuję się powołany, aby utworzyć je osobiście!:

1. Asany jogi i ayahuasca
2. Studia astrologii i wpływów planet w przyrodzie przy zastosowaniu ayahuaski
3. Biologiczne i naukowe badania przy zastosowaniu ayahuaski
4. Osobiste leczenie przy zastosowaniu ayahuaski
5. Interaktywne przechodzenie centrów wieku[6] przy zastosowaniu ayahuaski
6. Interwencje przy zastosowaniu ayahuaski
7. Ogrodnictwo i hodowla przy zastosowaniu ayahuaski
8. Badania medyczne przy zastosowaniu ayahuaski
9. Poradnictwo co do wyboru szkoły i zawodu przy zastosowaniu ayahuaski
10. Grupy wsparcia i ulgi w traumie przy zastosowaniu ayahuaski

Jestem pewien, że listę można dalej ciągnąć. A co ty byś dodał/a do tej listy?


Przypisy

[1] Ayahuasca („liana duszy”, „pnącze duszy” w języku keczua), yagé, natema, caapi, huaraca – rytualny psychodelik zażywany w formie napoju. Zawiera alkaloid dimetylotryptaminę DMT występującą w roślinach z gatunków Acacia sp. i Mimosa sp. oraz harmalinę (będącą inhibitorem MAO), występującą np. w nasionach ruty stepowej (Peganum harmala, patrz pl.wikipedia.org/wiki/Ayahuasca.). Jednak najczęstszą kombinacją roślin, którą stosują południowoamerykańscy szamani do przyrządzenia wywaru jest Banisteriopsis caapi (zawierająca inhibitor MAO) oraz Psychotria viridis lub Diplopterys cabrerana (zawierające DMT). Przypis Tłumacza.

[2] Icaro to pieśń lub melodia, której używają peruwiańscy curanderos w swych czynnościach rytualnych, patrz www.taraka.pl/icaro_piesn_szamanska. Przyp. Tłumacza.

[3] Religia Santo Daime powstała w Brazylii w latach 1930-tych. Przyp. red. WJ

[4] Założycielem ayahuaskowego kościoła Santo Daime był Raimundo Irineu Serra, ur.15 grudnia 1892. Przyp. red. WJ

[5] Oryg. „Grandmother ayahuasca”. Przyp. red. WJ

[6] Miejsce zagadkowe – musimy zapytać Autora, co miał na myśli. Przyp. red. WJ

Adam Elenbaas

Komentarze: 14

1. Zastosowania wokół Ayhuasca • autor: (2016-03-11 01:50:22)

Dziękuję za bardzo ciekawy porównawczy artykuł!
Z moich wieloletnich obserwacji wynika, że duch Ayahuasca (którego liberalność wzrasta z każdym rokiem) niejako sam wybiera swoje drogi aktywności, jak też prowadzących.
Dlatego pozwala, aby przekazywali go szamani, terapeuci, domorośli adepci samego ducha oraz aby używać różnego rodzaju inhibitorów (takich jak ruta stepowa) w połączeniu z mimosa hostilis. Kiedyś wielu z tych rzeczy nie nazwano by "ayahuasca".
Jednak jeśli "po owocach" oceniać - dobrze się dzieje, że wzrasta owa liberalność. Bo dzięki temu po prostu większa liczba istot staje się bardziej świadoma i dokonuje oczyszczeń, uzdrowień, weryfikacji światopoglądów w obecności tego Wielkiego Przewodnika.
W naszych ceremoniach łączymy ayę oraz psychoterapeutyczne prowadzenie z użyciem metafor, symboliki i wglądu z przeżyciami oczyszczenia, usuwania zbędnego balastu i wsparcia w dokonywaniu ważnych, nowych wyborów.
W takiej sytuacji icaros mogą być elementem uszanowania tradycyjnej kultury ale nie są niezbędne. Stosujemy także innego rodzaju "muzykę światła".
Z tego co mi wiadomo, odbywa się też sporo naukowych badań nad działaniem Ayahuasca.
Ważnym wątkiem do głębszego rozważenia jest jednak poważna dewastacja naturalnych zapasów roślinnych spowodowana masowym używaniem napoju i wysyłaniem go na cały świat. 
Jeśli ludzie używający Ayę stracą do niej szacunek to co się stanie z przekazem? Jak patriarchalne, pozbawione empatii używanie natury może współdziałać z przekazami tejże natury, Matki Ziemi, Pacha Mammy?

[foto]2. Patriarchalne? • autor: Wojciech Jóźwiak (2016-03-11 08:18:14)

"Patriarchalne, pozbawione empatii używanie natury" -- Może nie tyle "patriarchalne" co JEROZOLIMSKIE. Będąc, z powodu pewnych wrodzonych przypadłości, naturalnym patriarchą, mam powód protestować.:) "Wojna" o ayahuaskę i ogólnie psychedeliki jest częścią "wojny" o repoganizację Zachodu. Oczywiście ayahuaskeros stoją po przeciwnej stronie barykady, co pani prof. Agata Bielik-Robson.

[foto]3. Jerozolimskie patriarchalne • autor: Radek Ziemic (2016-03-11 13:51:50)

Wojtku, JEROZOLIMSKIE oznacza, w pewnym wymiarze, właśnie patriarchalne, tak jak w innym oznacza odnoszące się do świata przez władanie, posiadanie. Jest tu nawet pewna konsekwencja, bo i jedno, i drugie, i patriarchalizm, i władanie światem, jest odmianą kultu władzy.

Nie da się być naturalnym patriarchą, chyba że wyprowadzimy to z takich "wrodzonych" przypadłości, jak to, że jakaś grupa jest silniejsza od innej. Poza tym patriarchalizm jest kulturowy.

Notabene, kiedy czytam ten artykuł, to zastanawiam się dlaczego poważni ludzie potrafią zaakceptować nowoczesną wiedzę w dziedzinie fizyki, informatyki itd. a nie dociera do nich, że płeć to również sprawa pewnej wiedzy z zakresu biologii, medycyny czy psychologii. No bo skąd te niepoważne rzeczy (powstrzymuję się przed użyciem ostrzejszego słowa) o yin i yang? (Notabene - w kwestii ying i yang Wschód i Jerozolima zgadzają się, wyłamują się Ateny.)

Mało medyczny ten artykuł, choć dość często używa słowa medycyna. 



[foto]4. Medycyna, patriarchat, Jerozolima • autor: Wojciech Jóźwiak (2016-03-11 14:48:46)

>>> Mało medyczny ten artykuł, choć dość często używa słowa medycyna.
To przez nieznośną sztywność j. polskiego. Bo jak przetłumaczyć ang. medicine, hiszp. medicina? Narkotyk? Przecież nie.
>>> Nie da się być naturalnym patriarchą
A właśnie, że się da! Primo, "matriarchat" jako rzekomy ustrój społeczny, nigdy nie istniał i jest błędnym (romantycznym?) pomysłem Jana Jakuba Bachofena -- vide Maciej Szymkiewicz. Od Bachofena do Świętej Historii. Archeologia i antropologia wob ec koncepcji matriarchatu i Wielkiej Bogini (30-12-2011) - w znaleziskach Taraki. Ergo, patriarchat, czyli takie lub inne rządy mężczyzn są naturalnym stanem ludzkich społeczeństw, "w genach" można powiedzieć. Secundo, nie poznałeś się na moim cienkim dowcipie. Który znaczył tyle: skoro jestem z natury mężczyzną, to jestem patriarchą.
>>>JEROZOLIMSKIE oznacza, w pewnym wymiarze, właśnie patriarchalne
A nieprawda, bo Ateny były patriarchalne, i Rzym też, i konfucjanizm patriarchalny, i Budda Śakjamuni z najwyższa niechęcią zgodził się dopuścić niewiasty do stanu mniszego. Cala historia ludzkości jest nieznośnie patriarchalna, aż mi wstyd. Powtórzę: nie było żadnego matriarchatu, mit to jeno. Co nie znaczy, że tak ma dalej być. W miarę jak maleje rola siły mięśni i większej u mężczyzn skłonności do psychopatii (więc i waadzy), płciowa dyskryminacja sens traci. Ale widzisz, jak łeb podnosi kolejny antykobiecy jerozolimizm czyli dżihad. Wątków dyskusji tu zaczyna się mnóstwo, na razie skończę.

[foto]5. Streszczam artykuł • autor: Wojciech Jóźwiak (2016-03-11 14:59:17)

Krótko co przekazuje ten artykuł:
Istnieją dwa style pracy z ayahuaską: (A) peruwiański-szamański i (B) Daime-religijny.
W stylu A ceremonie są nocne, po ciemku i na odosobnieniu w otoczeniu przyrody, praca z umysłem odbywa się indywidualnie, a biorący udział są prowadzeni przez szamana, którego rola jest wybitna.
W stylu B ceremonie są w dzień lub przy jasnym oświetleniu, w otoczeniu miejskim i na sali, praca z umysłem jest grupowa, "osiowego" przewodnika nie ma, grupa "prowadzi się" sama według pewnych założonych zasad.
Elenbaas styl A porównuje do "żywiołu" Yin, a styl B do żywiołu Yang.
Skoro są jak Yin i Yang, to się jakoś uzupełniają i najwyraźniej Pani Matka Ayahuasca potrzebuje tych dwóch komplementarnych sposobów dotarcia do umysłów ludzi.
I to mniej więcej tyle.

[foto]6. Bachofen po pol. • autor: Wojciech Jóźwiak (2016-03-11 17:09:28)

Widzę, że Bachofena wydano po polsku, ze 150-letnim opóźnieniem:
>>>Bachofen, Matriarchat. Studium na temat ginajkokracji świata starożytnego podług natury religijnej i prawnej, przełożył Robert Reszke, Wydawnictwo KR, Warszawa 2007.

7. matriarchalizm • autor: mechlinski.pawel (2016-03-14 19:34:26)

A′propos matriarchalizmu wydaję mi się, że sporo nieporozumień narosło w związku z tym, że pojęcie to jest nieustannie używane, natomiast niekoniecznie to samo się pod nim kryje. Matriarchalizm jako rządy takie, jak dzisiaj je rozumiemy, ale u władzy są kobiety - jako taki rzeczywiście nigdy nie miał miejsca, bo po prostu nie mógł - wynika to z różnic chociażby biologicznych, z których najoczywistsza jest różnica w stężeniach testosteronu. Kobiety (generalizuje) mają go mniej, więcej mężczyźni, co wpływa na zachowanie, np. agresję, tendencje do rywalizacji, czy samej Władzy.

Dużo ciekawszy wydaje się podział na męski i kobiecy styl (za)rządzenia i rozpatrywanie  w tym kontekście "matriarchatu" (chociaż właśnie przydałoby się już jakieś nowe pojęcie, nie wiem, czy ktoś się o to już pokusił). Jako taki, niezależnie od tego, czy kiedyś był rzeczywiście rozpowszechniony czy też jest czymś nowym w historii, z pewnością warto się nad tym tematem pochylić.

[foto]8. Testosteron i oksytocyna • autor: Wojciech Jóźwiak (2016-03-14 19:42:42)

Na właśnie, nie patriarchat i matriarchat, tylko społeczeństwa bardziej testosteronowe  (oparte na poddaństwie, dominacji, konkurencji i walce) i oksytocynowe (oparte na wspólnocie i rozwiązywaniu konfliktów przez negocjacje).

9. kobiety z jajami • autor: Jerzy Pomianowski (2016-03-14 21:07:32)

O tym czy w społeczeństwie dominują postawy (osobnicy) agresywne czy ugodowe decydują chyba kobiety preferując pierwszy lub drugi typ ojców dla swoich dzieci. Czyli zasady doboru naturalnego.
Stąd tam gdzie życie wymaga walki i agresji (Polska, Afryka) rodzi się więcej ludzi dominujących, wysokotestosteronowych. W krajach opiekuńczych (Szwecja), w których państwo gwarantuje każdemu spokojne życie bez walki z innymi,  z pokolenia na pokolenie przybywa ludzi potulnych i uprzejmych. Łatwych w rządzeniu.
Oczywiście nawet w tych drugich, w decydujących dziedzinach, czyli w bankowości, tajnych służbach i biznesie rządzą osobnicy o wysokim poziomie testosteronu z uwagi na większy konserwatyzm tych środowisk i specyficzne sposoby wyboru.
Czyli społeczeństwo tam niewieścieje choć władza pozostaje męska niezależnie od płci władzy.

10. @Jerzy Pomianowski • autor: mechlinski.pawel (2016-03-14 21:57:45)

Robiono badania (niestety nie jestem w stanie na szybko przytoczyć info), z których wynikało, że dzieci, których matki podczas ciąży doświadczyły więcej ciężkiego stresu (np. przez wojnę) częściej wykazywały cechy "zniewieściałe", czyli generalnie ilość testosteronu w życiu płodowym bynajmniej nie podniosła się przez ciężkie warunki, a wręcz ucierpiała. Wynika to chyba z tego, że mniej agresywna postawa, bardziej nastawiona na współpracę, choć nas samych naraża na agresję ze strony innych, w większości przypadków zwiększa szanse na przetrwanie, jest bardziej korzystna w trudnych warunkach, niż autorytarna i ekspansywna.

Co tym bardziej zaskakuje, bo skoro zakładamy, że w krajach zachodnich rzeczywiście są takie dobre warunki do życia to tendencja powinna być odwrotna, powinno się rodzić więcej wysokotestosteronowych zarówno kobiet jak i mężczyzn. Albo coś to tłumi albo jest więcej czynników stresowych, które się pomija albo to kwestia przekształcania całej kultury... co ponoć ma już miejsce od początku neolitu, gdy właśnie przez dobór naturalny kobiety zaczęły bardziej faworyzować (przynajmniej po cześci) mężczyzn zdolnych oksytycynowych, bardziej dostosowanych do warunków życia w społeczeństwie rolniczym. A hierarchia cały czas utrzymuje wodzostwo paleolitycznych łowców-testosteronowców.

11. w Polsce trzeba twardziela na ojca dzieciom • autor: Jerzy Pomianowski (2016-03-14 22:16:03)

Ale mi nie chodziło o ciężkie warunki podczas życia płodowego, wpływające na rozwój płodu,  tylko o świadomy wybór agresywnych samców na ojców w krajach o trwale trudnych warunkach życia.
Np okazało się ,że kobiety afroamerykańskie niezależnie od swojego statusu materialnego wybierają nadal, tak jak ich afrykańskie prababki silnych samców. Czarnoskórzy subtelni intelektualiści mają małe szanse na sukces rozrodczy w USA.
Czyli nawet po tylu latach instynkt może działać bez zmian, mimo poprawy warunków życia.
Trzeba jeszcze kilku pokoleń afro żyjących bez potrzeby agresji by to zmienić.


12. A propos • autor: (2016-03-15 19:55:04)

> O tym czy w społeczeństwie dominują postawy (osobnicy) agresywne czy ugodowe decydują chyba kobiety preferując pierwszy lub drugi typ ojców dla swoich dzieci. Czyli zasady doboru naturalnego.

Tak a propos tych dywagacji oraz większego obrazka:

http://dwagrosze.com/2016/03/6679.html#utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=6679

Czy Niemcy staną się przez to ugodowi?
: )))

13. lepiej nie drążyć wątku • autor: Jerzy Pomianowski (2016-03-15 20:49:37)

Trudno powiedzieć  Męskość w islamie wyraża się np w codziennym pielęgnowaniu brody i dbałości o elegancki ubiór, obfity dobór biżuterii. Dyskusja zeszła by na bezcelowe rozpatrywanie "przewrotności natury kobiecej". Ryzykowna sprawa.
Linkowany artykuł jest niestety niepoważny.

14. i zasmażka • autor: (2016-03-19 17:52:44)

tak w duchu wszystkoizmu i mieszania wszystkiego ze wszystkim, polecam doroczny Thai Massage Circus wszystkim spragnionym jazdy na maxa:
http://www.thaimassagecircus.com/osteothai.html
Robią tam hot yogę (bo klimat w Laosie), która do tego jest trochę ashtangą (bo tym głównie posiłkują się fani i nauczyciele (też tacy z prawdziwego zdarzenia) tajskiego masażu), z pewnością wielu z nich miksuje to z chińską medycyną (bo mało kto tego dzisiaj nie robi na Zachodzie), a do tego w ciągu około miesięcznego warsztatu niektóre wieczory są połączone z ceremoniami aya. Jaki szaman - nie pamiętam, kiedyś się interesowałem.
Nie pojechałem - najpierw z braku kasy, a potem dałem się ostatecznie przekonać Irkowi Czapskiemu, że sam pomysł mieszania osteopatii z czymkolwiek innym może tylko wzbudzać pusty śmiech u kogoś, kto przynajmniej spróbował zacząć się jej uczyć. Thai Massage Circus jest organizowany przez szkołę OsteoThai z Francji.
Lubić filmy o superbohaterach to jedno, próbować być takim - to już syndrom DDA.