Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2015-10-31

Marcin Michalik

Ayahuasca pierwszy raz

Na ceremonię Ayahuaski przybyłem wraz z moją dziewczyną, niosąc ze sobą pełen bagaż obaw i pytań związanych z działaniem tej szamańskiej mieszanki. Bałem się nawet ewentualnej śmierci spowodowanej nie do końca restrykcyjnie przestrzeganym postem. Jak wiadomo, przestrzeganie specjalnej, najczęściej pięciodniowej diety jest niesamowicie istotne dla naszego bezpieczeństwa. Produkty takie jak sery, mięso czy alkohol bardzo nie lubią się z jage.

Po wypiciu obrzydliwie smakującego płynu modliłem się, aby cały proces przebiegł spokojnie i bez żadnych negatywnych ekscesów. Po około godzinie zacząłem czuć pierwsze poważniejsze efekty. Pojawiały się pierwsze wizje, które kojarzyły mi się z jakimiś robakami. W tym samym czasie moja dziewczyna zaczęła płakać, a jej ciało w znacznym stopniu wyginało się w dziwny sposób. Patrycja zaczęła krzyczeć: „Wszystko jest takie puste, nawet ty Marcin”. Najwidoczniej odkryła, że świat zbudowany jest z iluzji, co wytworzyło w niej olbrzymie pokłady strachu, ponieważ jej ego nie było przygotowane na taki rodzaj dostarczonych jej informacji. Ja również widziałem świat jako sztuczny twór. Odkrycie to bawiło mnie jednak, zamiast powodować lęk. Dodatkowo odniosłem wrażenie, że wszystko i wszyscy są zależni od wyników mojej kreacji, a co za tym idzie, każdy człowiek jest częścią mnie, jest moim aspektem, którego sam stworzył pod wpływem chęci otrzymania danego rodzaju doświadczenia. W dodatku wszyscy moi bliscy posiadają poszczególne cechy, z których składam się „ja”. Wszystkie wątki, jakie dotyczyły zarówno mnie, jak i ich, wypływały z moich podświadomych myśli, w tym także z wszelkich obaw. Mało tego. Doznałem nagle wrażenia, że wszystko, co się dzieje wokół mnie, podczas ceremonii jest związane z moimi teraźniejszymi myślami! Ku mojemu zdziwieniu wszystkie procesy myślowe odbywały się w bardzo klarowny sposób, już nie mówiąc o tym, że doskonale zdawałem sobie sprawę, co się ze mną w danym momencie dzieje.

Moja dziewczyna po dłuższym czasie zmieniła płacz na głośny, wręcz szaleńczo dziki śmiech. Pozwoliła sobie nawet określić przewodnika ceremonii mianem „trolla”. Tym razem fałszywe struktury naszego wszechświata zaczęły ją bawić. Czuła się nieskrępowanie wolna. Ja w tym czasie odczuwałem silne wizje przepięknych olbrzymich miast, jednocześnie wałkując wiele różnych problemów i znajdując na nie odpowiedzi oraz rozwiązania. Jednakże najciekawszym doświadczeniem, jakie przeżyłem, było podłączenie się pod coś, co można nazwać źródłem wszechrzeczy. Czułem, że kreuję na bieżąco wszystko, co istnieje. Sprawiało mi to olbrzymią radość. Tworzyłem wszystko, co chciałem, również te złe rzeczy. Bawiłem się przy tym wyśmienicie. Mogłem doświadczać wszystkiego.

Polecam Marcin Makłowicz

Marcin Michalik

Komentarzy nie ma.